<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483</id><updated>2012-01-31T16:02:13.293+01:00</updated><category term='Zasypianki'/><category term='Blablablanie...'/><category term='Konkurs'/><category term='Nowy Rok'/><category term='felietony'/><category term='wspomnienia'/><category term='kuchnia'/><category term='Bzdety'/><category term='Z pamietnika psa'/><category term='Mistrz i Grafomanka'/><category term='WuZetka czyli wpis zamówiony'/><category term='Osobista'/><category term='Dni tygodnia'/><category term='opowiadania'/><category term='Nadworny'/><category term='Muzyka'/><category term='fotograficznie'/><category term='Para mieszana'/><category term='Boże Narodzenie'/><category term='Bajka'/><category term='Zofia'/><category term='Aukcja'/><category term='demotywatory'/><category term='Krasnoludek'/><category term='książki'/><category term='Dzieci'/><category term='film'/><category term='turyści'/><category term='Idole...'/><category term='Makumba'/><category term='Życzenia'/><title type='text'>Zołza z PeGeeRu</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>593</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-7960113588493845155</id><published>2012-01-30T12:01:00.001+01:00</published><updated>2012-01-30T12:50:08.213+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Umieram...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-gEafy8lYzb4/TyZ2TJnPXlI/AAAAAAAABeU/xsce-ygW6V0/s1600/0118696091.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" gda="true" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-gEafy8lYzb4/TyZ2TJnPXlI/AAAAAAAABeU/xsce-ygW6V0/s320/0118696091.jpg" width="225" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;...&amp;nbsp;Nie w sensie dosłownym. Nie było żadnego pif-paf ani trutki na szczury w kanapce. Podstawowe parametry życiowe&amp;nbsp; też w normie. Taką przynajmniej mam nadzieję. Umieram więc w tak zwanym cudzysłowie.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Po pierwsze z powodu konieczności zwleczenia się z łóżka ciut ciut przed szóstą. I to nie bynajmniej nie po to żeby sobie "Kawę czy herbatę" albo inne ambitną poranną telewizję zobaczyć od początku do końca. Zwlokłam się bo musiałam. Musiałam bo budzik zadzwonił. Zadzwonił bo go sobie sama nastawiła. Nastawiłam bo się skończyły ferie...&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Po drugie zimno.&amp;nbsp; Mróz. 10 stopni na minusie i wiatr od morza. A ja... jak zwykle zapomniałam&amp;nbsp;zapamiętać, że rękawiczki to nieodzowny atrybut zimowego wyposażenia.&amp;nbsp;&amp;nbsp;I proszę mi się tu nie wymądrzać, że jak zima to ma być zimno. Lato było i co? Też było zimno!&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Spaaaaaaaaać! Mi się chce. To po trzecie. Po dwóch tygodniach chodzenia samopas, znaczy się szlajania się po nocach po domu przyszła kryska na Zołzę. Nie to żebym się do faktu powrotu do szkoły nie przygotowała! Wręcz przeciwnie. Wczoraj wieczorem wcale nie takim późnym, wyłączyłam laptopa, i przykleiłam się do podusi. Nawet oczy grzecznie zamknęłam. I nic.&amp;nbsp;Z tego przejęcia nie mogłam zasnąć. Skutki nocy mało co przespanej widoczne na twarzy. I na rozbeszonym do granic możliwości łóżku.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; A po czwarte to&amp;nbsp; ki czort wie co oni teraz do tych baków nam wlewają? W związku z tym umieram z niepokoju czy będę miała czym wrócić do domu.&amp;nbsp;A bo w&amp;nbsp;mężowskim aucie zamarzło. Co prawda ropa ale&amp;nbsp; co mi szkodzi się poniepokoić i poumierać trochę? &lt;br /&gt;Przynajmniej zajmę myśli czymś innym a nie tym , że jestem roztrzepany gapiszon, przez co jestam głodna i w zasadzie to z niedożywienia powinnam teraz umierać;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło zdjęcia: &lt;a href="http://www.edycja.pl/"&gt;http://www.edycja.pl/&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-7960113588493845155?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/7960113588493845155/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/umieram.html#comment-form' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/7960113588493845155'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/7960113588493845155'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/umieram.html' title='Umieram...'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-gEafy8lYzb4/TyZ2TJnPXlI/AAAAAAAABeU/xsce-ygW6V0/s72-c/0118696091.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-1294504442549242375</id><published>2012-01-28T09:09:00.001+01:00</published><updated>2012-01-28T09:09:00.493+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bzdety'/><title type='text'>O serialach...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-aiVgoWMS1Ys/TyM_mYYhDpI/AAAAAAAABeM/z9vVdmkHTWg/s1600/seriale.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-aiVgoWMS1Ys/TyM_mYYhDpI/AAAAAAAABeM/z9vVdmkHTWg/s1600/seriale.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-k0bFhFz74vk/TyM9wshC__I/AAAAAAAABeE/vFuiFI7-IX4/s1600/dom.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;czyli Wrobiła mnie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;a href="http://wcieniuskrzydel.blogspot.com/" target="_blank"&gt;Margo...&lt;/a&gt; Z tego co wiem to żyje i ma się dobrze. Wszelkie doniesienia, że ją za to ukatrupiłam są wyssanymi z palca bzdurami głoszonymi przez zwolenników ACTA jako temat zastępczy;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z serialami to jest tak że lepiej nie zaczynać. Jak człowiek nieopatrznie zapomni, jakoś tak przez przypadek zerknie, to koniec. Uzależniony do ostatniego odcinka plus suplement. Wiem co mówię bo nie raz udawało mi się w nałóg wpaść. leczenie bywa bolesne i możliwe tylko pod warunkiem, że pacjent nie ucieka się do różnych często karkołomnych wybiegów. &lt;br /&gt;Wiem co mówię (pisze) bo swego czasu kiedy okazało się "że pacjentka pod groźbą utraty tego co najcenniejsze musi leżeć, najlepiej plackiem i wstawać tylko na siusiu" zupełnie uzależniłam się od bardzo głupiego serialu pod tytułem "Lusesita" (chyba tak się to pisało). Zagrożenie minęło, to co najcenniejsze ocalało i darło się w łóżeczku domagając się papu, a ja nadal oglądałam. Prasowałam pieluchy i oglądałam. A jak nie daj panie bobrze nie mogłam z różnych względów to nagrywałam.&lt;br /&gt;Wracając jednak do meritum, czyli do blogowego łańcuszka. Moja lista super seriali wszech czasów przedstawia się następująco;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pozycji pierwszej, niekwestionowany lider. Serial który widziałam niepoliczalną ilość razy; &lt;br /&gt;&lt;b&gt;"Czterej pancerni i pies"&lt;/b&gt;. I wcale nie dlatego że się w Janku kochałam! Po prostu... do dziś nie mogę zrozumieć dlaczego my tylko jeden taki czołg mieliśmy! Jeszcze ze dwa i byśmy sami, bez niczyjej pomocy tych Niemców za Odrę przegnali. Pewnie nikogo nie zdziwi więc fakt, że mój pierwszy w życiu zwierzak, kot typu podwórkowa przybłęda miał na imię Szarik;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miejsce drugie to ... nieustraszony kapitan Klos czyli &lt;b&gt;"Stawka większa niż życie"&lt;/b&gt;. No cóż... zawsze miałam słabość do mundurów;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-k0bFhFz74vk/TyM9wshC__I/AAAAAAAABeE/vFuiFI7-IX4/s1600/dom.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="175" src="http://2.bp.blogspot.com/-k0bFhFz74vk/TyM9wshC__I/AAAAAAAABeE/vFuiFI7-IX4/s320/dom.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Na trzecim, serial do którego mam chyba największy sentyment. Moje koleżanki na studiach twierdziły że to z powodu pewnego dialogu, który miał miejsce w powojennej Warszawie, na gruzach Uniwersytetu, a&amp;nbsp; brzmiał mniej więcej tak;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Przyjechaliśmy aż z Siedlec! - powiedzieli dwaj młodzi ludzie, przyszli studenci.&lt;br /&gt;- Ach tak - odpowiedział profesor - No cóż, to nie grzech, ale trochę wstyd.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Chodzi rzecz jasna o serial "Dom". Pierwszą serię, bo druga już trochę za bardzo naciągana była.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza pudłem dwa seriale, które lubię; &lt;br /&gt;- &lt;b&gt;"Doktor House"&amp;nbsp;&lt;/b&gt; - wiadomo dlaczego, kiedyś to zresztą szczegółowo wypunktowałam. I jest &lt;a href="http://nivejkowy.blogspot.com/2009/09/jest-taki-jeden.html" target="_blank"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;- &lt;b&gt;"Sprawa honoru" &lt;/b&gt;- do tak. Bo to serial który po prostu da się oglądać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak w ogóle to jeśli&amp;nbsp; już ... to w Krisie się kochałam. Nie tylko "O poranku". zawsze, cały tydzień, od odcinka do odcinka... I to dla niego i dla łosia co łazi po ulicy, a także dla sekwoi chciałabym pojechać na Alaskę;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W myśl zasad powyższeg&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;o serialowego łańcuszka powinnam teraz wyznaczyć co najmniej 5 osób. Zrobię o wiele więcej; wyznaczę &lt;/span&gt;&lt;b style="font-family: inherit;"&gt;Wszystkich,&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt; a &lt;/span&gt;&lt;b style="font-family: inherit;"&gt;Wszyscy&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt; sam&lt;/span&gt;i zdecydują czy mają ochotę się w to bawić;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PeeS. Czuję się w obowiązku zamieścić &lt;br /&gt;&lt;b&gt;Zasady zabawy&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: black; font-family: inherit;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: white; color: black; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: 15px; line-height: 20px;"&gt;1. Opublikuj u siebie na blogu logo taga. &lt;/span&gt;&lt;br style="color: black; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="color: black; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: white; color: black; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: 15px; line-height: 20px;"&gt;2. Napisz, kto Cię otagował.&lt;/span&gt;&lt;br style="color: black; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="color: black; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: white; color: black; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: 15px; line-height: 20px;"&gt;3. Zaproś co najmniej 5&amp;nbsp;innych blogów&lt;/span&gt;&lt;br style="color: black; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="color: black; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: white; color: #4b4b4b; font-family: Arial, Tahoma, Helvetica, FreeSans, sans-serif; font-size: 15px; line-height: 20px; text-align: -webkit-auto;"&gt;&lt;span style="color: black; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;4. Wymień i opisz kilka swoich ulubionych seriali.&lt;/span&gt;&lt;br style="color: black; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;br style="color: black; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;" /&gt;&lt;span style="color: black; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Źródło zdjęcia w sieci:&lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.polskieradio.pl/7/129/Artykul/273952,Wista-wio-latwo-powiedziec"&gt;http://www.polskieradio.pl/7/129/Artykul/273952,Wista-wio-latwo-powiedziec&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-1294504442549242375?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/1294504442549242375/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/o-serialach.html#comment-form' title='Komentarze (49)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1294504442549242375'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1294504442549242375'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/o-serialach.html' title='O serialach...'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-aiVgoWMS1Ys/TyM_mYYhDpI/AAAAAAAABeM/z9vVdmkHTWg/s72-c/seriale.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>49</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-5446405141135396705</id><published>2012-01-26T10:10:00.000+01:00</published><updated>2012-01-26T10:10:48.407+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>doświadczenie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-NftvpLZKbWQ/TyEVmeoHrbI/AAAAAAAABdo/-3PRl81whOk/s1600/do%25C5%259Bwiadczenia.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="164" src="http://3.bp.blogspot.com/-NftvpLZKbWQ/TyEVmeoHrbI/AAAAAAAABdo/-3PRl81whOk/s200/do%25C5%259Bwiadczenia.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Z pamiętnika chałupnika czyli jak udowodnić tezę w warunkach domowych.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W celu udowodnienia słuszności tezy że &lt;b&gt;nie ma rzeczy niemożliwych&lt;/b&gt; należy przeprowadzić doświadczenie. &lt;br /&gt;Nie zaszkodzi też postawić hipotezę, która brzmi; być może, aczkolwiek cuda się zdarzają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do przeprowadzenia doświadczenia&amp;nbsp; potrzebujemy;&lt;br /&gt;- ziarna ryżu ( ryż; roślina zbożowa z gatunki wiechowatych ) w ilości wystarczającej. &lt;br /&gt;- wody ( w proporcjach 1:3 w stosunku do wzmiankowanego ryżu)&lt;br /&gt;- garnka ze stali chirurgicznej z ośmio warstwowym dnem.&lt;br /&gt;- kuchni (wszystko jedno jakiej)&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Opis doświadczenia:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Faza 1:&lt;/b&gt; do garnka wlewamy wodę, włączamy kuchnię (w ekstremalnych  warunkach rozniecamy ogień) doprowadzamy do wrzenia i wsypujemy ryż.  Prościzna.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Faza 2:&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&amp;nbsp; nakrywamy gar pokrywką pasującą do  garnka, kuchnię nastawić na tylko - tylko czyli na jeden&amp;nbsp; albo jak kto woli na pół gwizdka (lub wygasić  ognisko).&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Faza 3;&lt;/b&gt;&amp;nbsp; najłatwiejsza, a co za  tym idzie najprzyjemniejsza. Wychodzimy i pozostawiamy sprawy  własnemu biegowi. Tak na godzinkę (plus-minus). W tm czasie można; napisać posta na bloga, wytargać psa za uszy, obrobić farmę na faceboku, albo komuś tyłek, wypić kawę, strącić rzecz jasna niechcący na szczęście pusty już kubek i narobić bałaganu(oraz strat materialnych), otworzyć drzwi listonoszowi, pociągnąć nosem, w panice pobiec do kuchni...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wnioski; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Teza jakoby nie było rzeczy niemożliwych została potwierdzona. Garnek ze stali chirurgicznej z ośmio warstwowym dnem się wziął i przypalił.&lt;br /&gt;Jednakowoż hipoteza że cuda się zdarzają również znalazła swoje uzasadnienie. Po zainwestowaniu 5,złotych i 20 groszy polskich w płyn żrący typu coca cola garnek został przywrócony do stanu używalności, aczkolwiek do dawnej świetności jeszcze mu ho-ho albo i dalej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło zdjęcia: http://www.blogi.szkolazklasa.pl/?blog=2442&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-5446405141135396705?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/5446405141135396705/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/doswiadczenie.html#comment-form' title='Komentarze (36)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/5446405141135396705'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/5446405141135396705'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/doswiadczenie.html' title='doświadczenie'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-NftvpLZKbWQ/TyEVmeoHrbI/AAAAAAAABdo/-3PRl81whOk/s72-c/do%25C5%259Bwiadczenia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>36</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-5665718875768519163</id><published>2012-01-25T11:23:00.000+01:00</published><updated>2012-01-25T11:23:09.293+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Pułapka</title><content type='html'>Agata obudziła się z fatalnym przeczuciem. Nie wiedziała co, bo takich rzeczy się z reguły nie wie, jednak co do tego że coś głupio - wrednego&amp;nbsp; się stanie nie miała żadnych, nawet najmniejszych wątpliwości. &lt;br /&gt;To mogło być wszystko; od zepsucia się całkiem nowej pralki począwszy na zdechłej myszy pod drzwiami skończywszy. Pralka normalne, jako rzecz mechaniczna miała prawo się psuć i właściwie to nawet lepiej żeby robiła to teraz, póki na gwarancji. Gorzej z myszami. Sąsiedzi uparli się, że skoro mają kota to i obowiązek łapania wszystkich gryzoni w całym bloku też na nich spada. Tylko do żarcia dla leniwca jakoś nikt się nie chciał dołożyć.&lt;br /&gt;Przeciągając się spojrzała w okno. Słońce świeciło prosto w twarz, zachęcało do wstania z łóżka i zadawało kłam złym przeczuciom. Co się może stać, skoro natura zadbała o taką niemalże filmową scenerię!&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Co ma wisieć nie utonie, a gdybanie na nic się nie zda - mruknęła sama do siebie starając się jednocześnie strącić z siebie resztki przyklejonego do rzęs snu.&lt;br /&gt;- Co tam mruczysz kobieto?- zapytał leżący obok mężczyzna udomowiony i badawczo otworzył jedno oko. To mniej zaklejone śpiochami. Słońce na niego nie podziałało. Stwierdziwszy, że świt jeszcze blady, pośpiesznie, żeby się nie rozbudzić zanadto przymknął drożne oko i naciągnął kołdrę na głowę.&lt;br /&gt;- Że pora wstawać mruczę - odpowiedziała. I wstała. Taka już była, że nie rzucała słów na wiatr. W progu zawahała się. Kuchnia czy łazienka? Kawa czy siku? Prysznic? W zasadzie była już zdecydowana, że najpierw szybko, jak błyskawica pobiegnie do kuchni i nastawi ekspres, potem hop-aj siup i już będzie w łazience. Zanim woda w przedpotopowym ekspresie osiągnie stan wrzenia i leniwie przeleje się przez papierowy filtr, ona zdąży doprowadzić się do stanu jako takiej używalności.&lt;br /&gt;- Se wstawaj - sennie wymamrotał Kuba i wtulając się w poduszkę dodał - Ja mam urlop.&lt;br /&gt;- I kupę roboty do zrobienia też masz - odpowiedziała tonem obronno zaczepnym - A na wypadek gdyby ci umknęło to przypominam, że ja też mam urlop!&lt;br /&gt;Nie odpowiedział. Spod kołdry dochodziło tylko miarowe posapywanie, nieomylny znak, że powrócił do krainy snu, a to z kolei znaczyło, że rozmowa zakończona. Nawet nie było sensu się obrażać. Strzelanie fochów ma sens jeśli adresat widzi, ewentualnie w inny sposób jest w stanie odczuć że coś jest na rzeczy. Kuba miał sen twardy. Armata by go nie dobudziła a co dopiero jakiś foch.&lt;br /&gt;Czując nerwowy ucisk na pęcherz powlokła się do łazienki. Kawa musiała poczekać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Kilkanaście tygodni później, siedząc w kawiarni w towarzystwie nieco ponurej&amp;nbsp; ale podobno niezwykle skutecznej kobiety, wybitnej specjalistki od spraw nie tyle trudnych co beznadziejnych, Agata usiłowała sobie przypomnieć jak to było.&amp;nbsp; To raczej nie była kłótnia. Przynajmniej nie w tradycyjnym sensie. Ona coś powiedziała, on jej odpowiedział, a ona nie pozostała dłużna. I tyle. Kto by przypuszczał, że wyniknie z tego taka afera? Nikt. &lt;br /&gt;- Każdy szczegół może być przydatny&amp;nbsp; - kobieta mówiła przeglądając jednocześnie stertę papierów które przyniosła ze sobą - Proszę mówić - ponaglała.&lt;br /&gt;- Kiedy ja nie wiem co... - Agata odpowiedziała niepewnie i przyjrzała się dokładniej siedzącej naprzeciwko kobiecie. Adwokatka wyglądała na kobietę sukcesu. Doskonale skrojona marynarka w  kolorze ciemnej stali, z lekko połyskującymi refleksami. Skromna  aczkolwiek niezwykle gustowna koszula dobrana kolorem do reszty stroju.  Były jeszcze buty. Absolutnie niesamowite. Piękna, krwista czerwień  uzbrojona w wysoki, bardzo wysoki obcas. &lt;br /&gt;- Nie pomaga mi pani - prawniczka zdjęła okulary i w końcu oderwała się od papierów - Jeśli mam coś zrobić musi mi pani dać jakiś punkt zaczepienia. Cokolwiek. Rozumie pani?&lt;br /&gt;Agata pokiwała głową ze zrozumieniem. Rozumiała, tylko w tej chwili absolutnie nic nie przychodziło jej do głowy. Nic. Pustka. Zero. jedyne co miała w głowie to obraz tych czerwonych szpilek,&amp;nbsp; bezlitośnie depczących bose stopy Kuby.&lt;br /&gt;- Może jednak...?&lt;br /&gt;- Trzy dni po tym jak sama zaczęłam w końcu malować ściany spakował walizkę i zabrał kota. A jak zapytałam dlaczego mi to robi to powiedział, że kot jest jego. I że mam sobie kupić pułapkę.&lt;br /&gt;- Kupiła pani? - właścicielka czerwonych szpilek nie wyglądała na szczególnie zdziwioną. No może trochę. Szybko jednak przykryła jednak jakiekolwiek oznaki&amp;nbsp; maską profesjonalisty. Nie takie rzeczy już w swojej karierze widziała i słyszała. Ze wszystkiego umiała wycisnąć coś co było kluczowe dla sprawy. Rzeczy niemożliwe załatwiała niemalże od ręki, tylko na cuda trzeba było kilka dni poczekać. &lt;br /&gt;Ten kot spadł jej jak z nieba. Wreszcie pojawiło się coś co ruszy z miejsca tę pozornie beznadziejna sprawę. Błysk triumfu zagościł na jej profesjonalnej twarzy.&lt;br /&gt;- Nie. U nas nie ma myszy. A kot... on faktycznie był jego. Mnie nawet nieszczególnie lubił.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-5665718875768519163?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/5665718875768519163/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/puapka.html#comment-form' title='Komentarze (26)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/5665718875768519163'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/5665718875768519163'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/puapka.html' title='Pułapka'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><thr:total>26</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-8568485560992376697</id><published>2012-01-23T10:33:00.002+01:00</published><updated>2012-01-23T10:33:38.206+01:00</updated><title type='text'>Chaos</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-17oah5zHgRg/Tx0oma1gJjI/AAAAAAAABdg/-vutAWGWTTQ/s1600/chaos_theory_thumb.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-17oah5zHgRg/Tx0oma1gJjI/AAAAAAAABdg/-vutAWGWTTQ/s200/chaos_theory_thumb.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Pewnie pani nie uwierzy, ale moim życiem rządzi chaos. Naprawdę. Nie to żeby bałagan był, co to to nie. W szafie mam zawsze poukładane, papiery w porządku wedle daty i ważności leżą, rachunki oddzielnie, pisma urzędowe na innej kupce, a i w torebce ład, żadnych niepotrzebnych rupieci. Mnie się bardziej, proszę pani o taki chaos na który nie mam wpływu rozchodzi. Pani rozumie? Naukowcy to nawet wymyślili sobie jakąś teorię. Tak jakby się jakikolwiek chaos dało ogarnąć! Bzdury proszę pani. Bzdury!. Lepiej by się głodującymi dzieciakami zajęli, a nie jakimiś teoriami z których pożytku żadnego nie ma. Tak, tak, ja widziałam proszę pani w telewizji, takie małe Murzyniątka. Ledwo co to od cycka oderwane a już brzuch taki jak balon wzdęty. A swoją drogą to&amp;nbsp; śmieszne to jest, nie uważa pani? Żeby z głodu brzuch rósł? No może nie tyle dziwne co dziwne. Nogi jak patyki, ręce takie same a brzuch wielki. I niech pani powie, że ja nie mam racji no? Nie prawda że się tymi Murzyniątkami powinni zająć? Jakiegoś ryżu nasiać, albo chociaż wołowiny w puszkach zawieźć. Właściwie to chyba lepsza by była suszona... Albo tej dajmy na to fasoli. Zauważyła pani, że amerykanie to ciągle fasolę jedzą. Danie narodowe. jakieś czy ki czort? Tylko żeby Chińczykom roboty nie zlecali, bo oni to tam wszystko z jakimiś tajnymi składnikami robię. I jeszcze by Murzyniątka zamiast zdrowieć to jakiej chińskiej zarazy się nabawiły. I wody. Koniecznie trzeba im tam zwieźć. ja bym sama zgrzewkę albo nawet dwie kupiła żeby ktoś to tam do tej afrykańskiej dziczy zawiózł. &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I chyba nie mają co robić naukowcy że się moim życiem zajmują.... Bo chyba nie ma drugiej takiej od chaosu uzależnionej. Się pani nie śmieje! Ja wiem, że to nie marihuana ani inna hera czy jak ją tam nazywają, A jednak uzależnia. Bo ja&amp;nbsp; proszę pani czekam. No rozumie pani, jak długo, długo nic to ja wiem, że lada moment jakiś chaos wpadnie, narobi rabanu a mnie nic tylko sprzątanie zostanie. &lt;br /&gt;Teraz też tak było. Dokładnie jak w tej teorii co to bez sensu przewidzieli.&amp;nbsp; A pani to w ogóle ją zna? &lt;br /&gt;A! No to trzeba było tak od razu! Bo to jest proszę pani tak, że jak dajmy na to gdzieś w Honolulu, albo na Jamajce lepiej, bo ja zawsze na Jamajkę chciałam, jakaś ważka, motyl albo inny owad&amp;nbsp; wcale nie najmniejszy sobie skrzydełkami zamacha to niby nic, co nie? A właśnie że coś! Bo od tego machania skrzydłami to może się wytworzyć wietrzyk, który zrobi wiatr, ten wichurę a jak dojdzie do nas, to już będzie tajfunem! W głowie się nie mieści, ale tak jest. Podobno. I takim właśnie chaos&amp;nbsp; znaczy się tajfun wpada do mnie Tyle, że mnie to się raczej krajowe czepiają. Czasami z sąsiedniej ulicy a innym razem z drugiego końca polski. I jak one, te chaosy mnie znajdują? Zupełnie jakby maiły tego dżipiesa. &lt;br /&gt;Ostatniego to nawet ja się nie spodziewałam. Az tu raptem przyszedł i zapanował. Nic to jednak. Jak już mówiłam, ja do chaosu nawyka. Nie takie burze przeszłam to i tę przetrzymam. &lt;br /&gt;A powie mi pani czy się pani kiedyś za przeproszeniem oczywiście, zdarzyło powiedzieć słowo dupa? Wiedziałam! Każdemu się zdarzyło. A gdybym ja dajmy na to powiedziała gdzieś do kogoś o dupie to by sobie pani pomyślała, że to o pani? No właśnie.&amp;nbsp; Jedno pani jeszcze powiem; z dupą to jest tak, że każdy ją ma i by nie było żadnych chaosów gdyby każdy swojej pilnował...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło zdjęcia: http://www.pluggd.in/chaos-theory-why-interdisciplinary-education-is-righteous-for-our-future-297/&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-8568485560992376697?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/8568485560992376697/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/chaos.html#comment-form' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8568485560992376697'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8568485560992376697'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/chaos.html' title='Chaos'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-17oah5zHgRg/Tx0oma1gJjI/AAAAAAAABdg/-vutAWGWTTQ/s72-c/chaos_theory_thumb.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-3902954587188076186</id><published>2012-01-20T18:03:00.001+01:00</published><updated>2012-01-20T18:55:39.130+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kuchnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dzieci'/><title type='text'>Sposób na muchy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Jestem z siebie dumna. Dawno nie zrobiłam dla swojej figury tak dużo jak dzisiaj.&lt;br /&gt;Zjadłam pięć a mogłam całą górę...&lt;br /&gt;Muchy w nosie są zaraźliwe. Wczoraj ja, dziś jeszcze dziecko płci męskiej. Od rana snuło się jakieś takie niewyraźne, naburmuszone, z pretensjami do świata. Oraz do mnie. A to, że owsianka za gorąca, ze kożuch na niej jakiś taki grubszy niż wczoraj, że sok za słodki, że w telewizji nic. Nawet pani bibliotekarce się dostało; bo książka nudna...&lt;br /&gt;- Ładujcie się! Jedziemy! - zgwizdałam towarzystwo. Pies przyleciał w trybie natychmiastowym. Syn nabzdyczony potrzebował znacznie więcej czasu.&lt;br /&gt;- A gdzie? - zapytał jeszcze tonem graniczącym z podejrzeniem, że w miejsce którego on absolutnie nie ma ochoty odwiedzać.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- Do sklepu! - starłam się wykrzesać z siebie optymizm i zarazić nim małego. Nadaremno. Żadne takie na niego nie działały. Widać wirus zagnieździł się na dobre.&lt;br /&gt;- Szybciej! Bo zabraknie. I co my wtedy zrobimy? - odrobina dramatyzmu powinna zadziałać.&lt;br /&gt;- A czego? - zapytał. Znaczy się - zadziałało.&lt;br /&gt;- Spirytusu! - dopiero ja to powiedziłąm ugryzłam się w jęcyk. Słowo spirytus, nieistniejące jeszcze w słowniku sześciolatka wywołało lawinę pytać typu; co, skąd, dlaczego, po co... Co to ja? Encyklopedia jestem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem było już z górki. Zgodnie, wespół w zespół przystąpiliśmy do dzieła. Ściślej to do dwóch dzieł, bo po naradzie doszliśmy do wniosku że dla jednego dzieła nie ma co robić bałaganu.&lt;br /&gt;Wymieszaliśmy i dokładnie wyrobiliśmy ze sobą &amp;nbsp; 6 żółtek, 40 deko maki, 6 łyżki gęstej śmietany i 2 łychy spirytusu (ręka mi zadrżała i wlało się więcej, tak pewnie ze 3 jak nie lepiej;)&lt;br /&gt;Tłuszczyk już skwierczał kiedy zębatym kółkiem cięliśmy z mocno rozwałkowanego ciasta&amp;nbsp; cieniutkie paseczki, w nich dziureczki, przewlekaliśmy i... do gara.&lt;br /&gt;Jeszcze tylko cukier puder i gotowe... chruściki czy jak kto woli faworki, które w dobie drożejących w ekspresowym tempie leków doskonale sprawdzają się jako zamiennik antydepresantów i bynajmniej nie są suplementem diety;)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-SpSuwdg_rNA/Txmb6YgqhJI/AAAAAAAABdY/01ES3uMTmhE/s1600/faworki.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-SpSuwdg_rNA/Txmb6YgqhJI/AAAAAAAABdY/01ES3uMTmhE/s400/faworki.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Syn ozdrowiał, ja jestem na dobrej drodze... Jak myślicie mogę jeszcze jednego?;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PeeS. Przepis ściągnęłam od Fredki, autorki bloga &lt;a href="http://mojabajka-fredka.blogspot.com/" target="_blank"&gt;MOJA BAJKA &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-3902954587188076186?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/3902954587188076186/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/sposob-na-muchy.html#comment-form' title='Komentarze (42)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/3902954587188076186'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/3902954587188076186'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/sposob-na-muchy.html' title='Sposób na muchy'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-SpSuwdg_rNA/Txmb6YgqhJI/AAAAAAAABdY/01ES3uMTmhE/s72-c/faworki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>42</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-5504664909351486920</id><published>2012-01-19T09:48:00.001+01:00</published><updated>2012-01-19T11:09:32.060+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nadworny'/><title type='text'>O piciu</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Vvxp5lIyhq8/TxdqIm1skmI/AAAAAAAABdQ/jNcyc4A6UH8/s1600/t-shirt-picie-to-zycie-r_1010.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="195" src="http://1.bp.blogspot.com/-Vvxp5lIyhq8/TxdqIm1skmI/AAAAAAAABdQ/jNcyc4A6UH8/s200/t-shirt-picie-to-zycie-r_1010.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Wpadł jak po ogień&amp;nbsp; Został nieco dłużej. &lt;br /&gt;Kto? Nadworny rzecz jasna.&lt;br /&gt;- Piłaś? - ryknął od progu.Musiałam wyglądać strasznie. Nic dziwnego skoro czułam się strasznie. A może i gorzej.&lt;br /&gt;- Oczywiście - przyznałam. Wszak piłam. W zasadzie to popijałam. A tak naprawdę to i jedno i drugie. Zresztą co w tym takiego dziwnego? Ostatecznie człowiek tak już jest skonstruowany. Przeciętny składa się w 66% z wody. Ja w 67. I nie z wody tylko z kawy. &lt;br /&gt;- Jak możesz! - ryknął i w te pędy pognał do kuchni. Usłyszałam cichutkie syczenie. Znaczy się wstawił wodę. Dobry chłopak. Może trochę narwany ale dobry. Nie kazał wstawać. Sam się obsłuży, A że trochę pokrzyczy to ... no taka jego uroda.&lt;br /&gt;- Masz - ryknął - I pij! &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nadworny z miną przedwojennej guwernantki z pensji dla panienek z dobrego domu stał nade mną. I żądał.&lt;br /&gt;- Chłopie, ja co prawda kawy i pacierza nie odmawiam, ale bez przesady! Dopiero wypiłam! Chcesz żeby mi serce stanęło?&lt;br /&gt;- No skąd?! - odpowiedział nieco skonsternowany. Chyba faktycznie nie chciał.&lt;br /&gt;- Rozumiem. Wolisz żeby mi wątroba wysiadła - zażartowałam mrocznie.&lt;br /&gt;Teraz to już Nadworny wkurzył się na dobre. Chociaż po namyśle stwierdzam, że "wkurzył się " to stanowczo zbyt delikatnie powiedziane. Bardziej adekwatne byłoby słowo niecenzuralne, którego z uwagi na ogólnodostępność treści nie użyję. Dostał napadu dzikiej furii - to właśnie będzie dobre i bezpieczne określenie stanu emocjonalnego mojego dostojnego gościa.&lt;br /&gt;- Jesteś durna! Ja miałbym chcieć żeby ci wątroba zgniła? Albo za przeproszeniem wysiadła? Ja? Ty się chyba z głupim widziałaś. Ja się po prostu o ciebie martwię!&amp;nbsp; - wrzeszczał.&lt;br /&gt;Bardzo chciałam mu powiedzieć, że zupełnie niepotrzebna ta troska. A już te wrzaski w obliczu kobiety cierpiącej na ból głowy&amp;nbsp; to już&amp;nbsp; zupełnie nie na miejscu. Nie dał mi jednak dojść do słowa.&lt;br /&gt;- Milcz - ryknął - Tylko winni się tłumaczą. To skrajna nieodpowiedzialność.Masz dziecko pod opieką. Jedno co prawda, ale dziecko!&lt;br /&gt;Przez chwilę pomyślałam, że coś przespałam. Może w tak zwanym międzyczasie weszła w życie ustawa zakazująca głowom matek dzieci do lat 7 bolenia? To by było jednak cudowne. Nareszcie rząd by się do czegoś dobrego przydał. Jedną ustawą ulżyłby przeciętnej Kowalskiej, Nowakowej i Zołzie.&lt;br /&gt;- Mam nadzieję, że ci chociaż wstyd? - zapytał już nieco spokojniej. &lt;br /&gt;Hamlet jesteś małe miki.&amp;nbsp; Wstyd mi czy nie wstyd? Oto jest pytanie! Babcia zawsze mówiła, że wstyd to kraść. O tym, że należy się wstydzić bolącej głowy nie wspominała nawet słówkiem. W ostatecznym rozrachunku zdecydowałam że nie, że się nie wstydzę. I tak też zakomunikowałam Nadwornemu, który w odpowiedzi zaniemówił. Ale tylko na chwilę.&lt;br /&gt;- Nie spodziewałam się tego po tobie - powiedział wstając - Wypij to.&lt;br /&gt;Wypiłam. Co mi tam, dobra kawa nie jest zła.&lt;br /&gt;Wyszedł.&amp;nbsp; Z kuchni,w której się zamelinował dochodziły jakieś tajemnicze szepty. Nie podejrzewam Nadwornego o mówienie do siebie, założyłam więc że prowadził ożywioną konwersację przez telefon. &lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Jak to mówiłeś? Przecież wyraźnie słyszałem...&lt;br /&gt;- No tak...&lt;/i&gt;Nadworny wrócił po dobrych 5 minutach. Minę miał raczej niepewną. Nadrabiał jednak pozą faceta światowego.&lt;br /&gt;- To co się stało? - zapytał&lt;br /&gt;- Nic. Głowa mnie boli. - syknęłam bo akurat zabolała mocniej.&lt;br /&gt;- Tyle to wiem. Będziesz tak miła i podasz przyczyny? - zapytał, a ja byłam pod wrażeniem jego manier. Dwornych. Miła, przyczyny, ho-ho!&lt;br /&gt;- Przyczyny? A bo to do tego przyczyn potrzeba? Chociaż... - zaczęłam się zastanawiać.&lt;br /&gt;- No no... co?&lt;br /&gt;- Wczoraj poczytałam sobie do późna. No wiem przesadziłam - odrobina samokrytyki nie zaszkodzi - Nawet duchy już dawno poszły spać. Ale wiesz jak to jest, czasami jak się zacznie to czytasz i czytasz aż skończysz...&lt;br /&gt;- Nooo. Wiem - przyznał. Jestem jednak pewna że w duchu żałował, że nie może mnie posłać do AA, albo chociaż udzielić słownej nagany. &lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Źródło zdjęcia w sieci: http://allegro.pl/koszulka-t-shirt-na-18tke-osiemnastka-roz-xxl-i1920407281.html&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-5504664909351486920?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/5504664909351486920/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/o-piciu.html#comment-form' title='Komentarze (36)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/5504664909351486920'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/5504664909351486920'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/o-piciu.html' title='O piciu'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Vvxp5lIyhq8/TxdqIm1skmI/AAAAAAAABdQ/jNcyc4A6UH8/s72-c/t-shirt-picie-to-zycie-r_1010.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>36</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-5794470624858518142</id><published>2012-01-17T09:42:00.000+01:00</published><updated>2012-01-17T09:42:33.275+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Pewna</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-S3DXZhWNOiY/TxU0BN1fEZI/AAAAAAAABdI/Csbn4hMvTTo/s1600/ptaki.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://1.bp.blogspot.com/-S3DXZhWNOiY/TxU0BN1fEZI/AAAAAAAABdI/Csbn4hMvTTo/s200/ptaki.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Wszyscy mówili żeby się dobrze zastanowiła. Prosili żeby przemyślała. Jeszcze trzy dni przed ślubem matka pytała czy jest pewna swojej decyzji. Nie tylko ona zresztą. Każdy kto tylko się nawinął czuł się w obowiązku zapytać czy&amp;nbsp; wszystko dobrze przemyślała.&lt;br /&gt;- Pewna to ja już będę za&amp;nbsp; kilka dni. I to tak na papierku - mówiła ze śmiechem.&lt;br /&gt;Tak naprawdę to Joanna sama nie wiedziała czy dobrze robi. Co jednak innego mogła w tej sytuacji zrobić? Ludzie w miasteczku wytykali by ją palcami do końca życia. Nie lubili tu panien z dzieckiem. Przykleili by jej etykietkę puszczalskiej i musiałaby z tym żyć. Ona i jej dziecko. A i rodzicom pewnie by się dostało, że niby jak ją wychowali że się bękarta doczekali.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście Marek okazał się być przyzwoitym facetem. Przynajmniej na tyle żeby zaproponować jej małżeństwo.&lt;br /&gt;- No skoro już się stało to nie ma na co czekać. Gramy Mendelssohn'a mała i luzik. &lt;br /&gt;Tak już zostało. Dla Marka wszystko było "luzik". Że nie miał pracy? Luzik. Że komorne niezapłacone od trzech miesięcy? Luzik. Że&amp;nbsp; dziecko znowu ma anginę? Luzik. Najważniejsze żeby w lodówce zawsze&lt;br /&gt;było piwo, obiad stał&amp;nbsp; na stole, a w telewizji leciał jakiś sport. Nic innego go nie interesowało.&lt;br /&gt;Tak minęły trzy lata. We względnym szczęściu. Bo przecież nie bił. A że czasami wypił więcej? Od tego on chłop żeby pić. &lt;br /&gt;- Tak się chłopaczyna zamartwia, że pracy nie może znaleźć że pije - teściowa jak zwykle broniła jedynaka. &lt;br /&gt;Nadszedł dzień kiedy Mateusz pierwszy raz przekroczył mury przedszkola. Ryczał.&lt;br /&gt;- Przyzwyczai się - powiedziała pani wychowawczyni o wyglądzie przedwojennej guwernantki i pociągnęła małego za sobą kusząc go kolorowymi zabawkami.&lt;br /&gt;Rzeczywiście. Po dwóch tygodniach się przyzwyczaił. A może raczej dał za wygraną? Skoro nie pomogły codzienne lamenty najwyraźniej doszedł do wniosku, że pora przestać się wygłupiać.&lt;br /&gt;Joanna nie zostawiała syna w przedszkolu dla własnej wygody. Nie byłoby jej na to stać. Musiała przecież zająć się zarabianiem;&lt;br /&gt;Kiedy przyniosła do domu pierwsze zarobione pieniądze, Marek upił się bardziej niż zwykle. Następnego dnia Joanna poszła do pracy w ciemnych okularach. Nikt w przetwórni gdzie pracowała przy sortowaniu owoców nie pytał co się stało. Po co? Pewnie i tak wymyśliłaby bajeczkę o tym jak to malowniczo spadała ze schodów, albo zła szafa wpadła na nią akurat jak przechodziła korytarzem.&lt;br /&gt;- Bo uraziłaś jego męską dumę - powiedziała teściowa i obrażona poszła do domu. &lt;br /&gt;Duma Marka urażała się coraz częściej. Gdyby istniała wyglądałaby jak sito - tyle było tych ran; a to że żona pracuje a on nie, że zarabia, że jest zaradna, że dziecko prawie z nim nie rozmawia, że Aśka o niego nie dba bo piwa nie kupiła i że pewnie ma jakiegoś gacha tam w tej przetwórni i on to załatwi. Przecież nie może pozwolić żeby kobieta która nosi jego nazwisko się szmaciła.&lt;br /&gt;- Mogę przestać je nosić - Joanna wreszcie zdobyła się na odwagę i powiedziała głośno to co od dawna chodziło jej po głowie - Zawsze możesz się ze mną rozwieźć.&lt;br /&gt;Marek przez chwilę siedział nieruchomo. Pewnie trawił to co powiedziała jego. Po jakimś czasie wstał, chwiejnym krokiem poszedł do kuchni. Sięgnął po butelkę czystej, odkręcił korek i wypił z gwinta połowę jej zawartości. Kiedy sięgał do szuflady Joanna zaczęła się nerwowo rozglądać po pokoju. Podświadomie czuła, że to nie może się dobrze skończyć. Jej wzrok padł na leżące na komodzie nożyczki. Były w zasięgu ręki.&lt;br /&gt;- Ty suko! Jeśli myślisz że pozwolę ci odejść to się mylisz! - Marek zbliżał się powoli. Kuchenny nóż z czerwonym trzonkiem złowrogo połyskiwał w słońcu.&lt;br /&gt;Zanim zdążył zadać cios padł. Joanna w myśl zasady. że najlepszą obroną jest atak, uderzyła pierwsza. Celnie i skutecznie. Krew cienką strużką wypływała z zadanej rany i wsiąkała w brudny dywan. &lt;br /&gt;Stała bezradnie obok Marka i patrzyła jak się wykrwawia.&lt;br /&gt;- Ja się tylko broniłam - powiedziała do operatorki z pogotowia - Ja się tylko broniłam. Przyjedziecie?&lt;br /&gt;- Adres. Proszę podać adres - operatorka mówiła spokojnie i rzeczowo. Nie takie rzeczy już słyszała.&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;- Proszę mi wierzyć to będzie formalność - przekonywał mężczyzna w&amp;nbsp; todze - Dowody są po naszej stronie.&lt;br /&gt;- Szkoda że prokurator jest innego zdania - mruknęła niepewnie.&lt;br /&gt;- Taką ma pracę - adwokat wystąpił w obronie kolegi prawnika.&lt;br /&gt;Sędzia, smutny pan o smutnym spojrzeniu monotonnie odczytywał wyrok...&lt;br /&gt;- ... w sprawie Joanny Pewnej sąd postanawia uniewinnić oskarżoną, od popełnienia zarzucanego jej czynu. Oskarżona działa w ramach obrony koniecznej o czym mogą świadczyć liczne obrażenia które miała na ciele... Do tej tragedii nie musiało dojść - tym samym beznamiętnym głosem sędzia zwrócił się bezpośrednio do Joanny - Gdyby pani wcześniej zareagowała, poprosiła o pomoc, pani mąż żyłby jeszcze...&lt;br /&gt;- Gratuluję pani Joanno - adwokat z urzędu uścisnął podaną mu dłoń - Gdyby pani jeszcze czegoś potrzebowała to jestem do dyspozycji.&lt;br /&gt;- Potrzebuję. Chcę zmienić nazwisko. &lt;br /&gt;- Jest pani&amp;nbsp; pewna?&lt;br /&gt;- Jeszcze jestem, ale mam nadzieje, że z pana pomocą szybko przestanę nią być. Chce wrócić do &lt;br /&gt;panieńskiego. Koniec z byciem Pewną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Joanna wróciła do pustego domu. Mateuszem zajmowali się dziadkowie. Połknęła znaleziona w kuchni tabletkę przeciwbólową. Po pól godzinie monotonne łomotanie w głowie ustało. Szkoda że nie ma leków na wyrzuty sumienia - pomyślała patrząc w okno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło zdjęcia:&amp;nbsp; &lt;a href="http://robiezdjecia.blogspot.com/2011/10/jak-u-hitchcocka.html"&gt;http://robiezdjecia.blogspot.com/2011/10/jak-u-hitchcocka.html&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-5794470624858518142?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/5794470624858518142/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/pewna.html#comment-form' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/5794470624858518142'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/5794470624858518142'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/pewna.html' title='Pewna'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-S3DXZhWNOiY/TxU0BN1fEZI/AAAAAAAABdI/Csbn4hMvTTo/s72-c/ptaki.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-3969813938911409355</id><published>2012-01-15T15:28:00.000+01:00</published><updated>2012-01-15T15:28:16.305+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia'/><title type='text'>Cala drżę</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-5VhAWFvLJdc/TLR1ASLCy5I/AAAAAAAAA1U/vM-IV5QEXrA/s1600/Snoopy_Dog-cartoon.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="190" src="http://1.bp.blogspot.com/-5VhAWFvLJdc/TLR1ASLCy5I/AAAAAAAAA1U/vM-IV5QEXrA/s200/Snoopy_Dog-cartoon.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Działo się to dawno temu, w czasach kiedy bez najmniejszego problemu mieściłam się w rozmiar 36 i przez jedno malutkie (tycie, tyciusieńkie) utlenione domowym przemysłem pasemko na ciemnej grzywce mało co nie złamałam sobie na wieki życiorysu. Pamiętam jak wtedy drżałam ze strachu.Tylko wstawiennictwo Mieszajki mnie uratowało przed opuszczeniem murów ogólniaka.&lt;br /&gt;A'propo Mieszajki&amp;nbsp; i dreszczy...&lt;br /&gt;Wszyscy jak kraj długi i szeroki, czy nam się to podobało czy wręcz przeciwnie, uczyliśmy się&amp;nbsp; rosyjskiego. I na nic się zdały bunty i narzekania, że niby z ruskimi to i tak się dogadamy, jak nie normalnie to na migi. &lt;br /&gt;Mieszajka to Polka, tylko ksywkę miała rosyjskobrzmiącą. Przezwisko to korzeniami sięgało czasów jeszcze dawniejszych i wzięło się z niczego więcej jak z mieszania;&lt;br /&gt;- Ty malczik/dziewuszka nie mieszaj, nie mieszaj - mawiała Mieszajka do delikwenta - Wy tolka mieszajecie. Sadzis pażausta, Siewodnia ty paucił/pauciła dwojku.&lt;br /&gt;To do nas. Do rodziców&amp;nbsp; szanowna pani profesor przemawiała już nieco inaczej:&lt;br /&gt;- Moja droga, on/ona się nie uczy, on/ona się buntuje, ale ja bardzo proszę jemu/jej powiedzieć, i niech on/ona sobie to do serca weźmie, że język wrogów trzeba znać!&lt;br /&gt;Mieszajka dwóje rozdawał ręką szczodrą. Nie żałowała. Nic więc dziwnego, że przed jej lekcjami&amp;nbsp; drżeliśmy. A ja to już niczym przysłowiowa osika.&lt;br /&gt;- Cala drżę - powiedziałam kiedyś tuż przed najważniejszym odpytywaniem.&lt;br /&gt;- Cala? - kumpel z klasy zapytała z udawanym niedowierzaniem - Bo co? Bo ty niby "taka mala"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dziś? Już nie jestem "tak mala". Już dawno wyrosłam z rozmiaru 36. I jakbym chciała to nawet na różowo mogłaby sobie grzywkę pierdyknąć. Albo na zielono...&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Nie zmienia to jednak faktu, że dziś też "cala drżę". Z niepokoju. Nie ma się co dziwić, nie co dzień dziecko na zimowisko wyjeżdża. Samo. Bez mamy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PeeS. Kartki, kwiatki i pocieszające czekoladki można przesyłać na;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Zołza z PeGeeRu&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Wieś Nadmorska &lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ul. Szarej Gęsi 102&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-3969813938911409355?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/3969813938911409355/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/cala-drze.html#comment-form' title='Komentarze (48)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/3969813938911409355'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/3969813938911409355'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/cala-drze.html' title='Cala drżę'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-5VhAWFvLJdc/TLR1ASLCy5I/AAAAAAAAA1U/vM-IV5QEXrA/s72-c/Snoopy_Dog-cartoon.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>48</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-9144072398568296422</id><published>2012-01-13T10:23:00.000+01:00</published><updated>2012-01-13T10:26:07.291+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>O bajce</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-cnQc5jvbdyI/Tw_xIIdq4ZI/AAAAAAAABdA/rr-w__VIZws/s1600/deszcz" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" kba="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-cnQc5jvbdyI/Tw_xIIdq4ZI/AAAAAAAABdA/rr-w__VIZws/s320/deszcz" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Na kogo jak na kogo ale na własne dzieci to zawsze można liczyć...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Się zawzięłam i napisałam bajkę. Taką sobie opowiastkę - zmyślankę. Bite trzy strony z małym haczykiem &amp;nbsp;New Timesem Romanem, czcionką w rozmiarze 14. Z dialogami. Pewna własnego geniuszu&amp;nbsp; wydrukowałam "dzieło" i zapragnęłam pokazać światu. Niech się świat bajka cieszy i podziwia. Szczęściem zaczęłam od własnych dzieci w liczbie sztuk dwie, psa płci babskiej i kota dachowego zwanego Sonią. Dzięki temu uniknęłam kompletnej kompromitacji, a co za tym idzie poruszania się kanałami przez najbliższy rok, a kto wie czy i nie dłużej.&lt;br /&gt;Krzyś zasnął w połowie. Mniej więcej, bo już wcześniej zdradzał oznaki znudzenia. Jula zabawiała się z psem, a kot udał się w stronę kominka i odwrócił do mnie czarnym tyłkiem. Dzielnie doczytałam do końca. I nawet się nie poryczałam z rozpaczy. Dosyć wody za oknem, co będę dokładać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wnioski; aż dwa.&lt;br /&gt;1. Na dzieciach jak na Zagłobie, można polegać. Nie będą zmyślać że cesarz ma ładne ciuchy skoro widzą że paraduje zupełnie nago.&lt;br /&gt;2. Zawsze należy czytać to co się napisze. Najlepiej głośno. Wszystkie zmory niedociągnięte, zgrzyty i stylistyczne połamańce wyłażą z ukrycia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A poza tym?&lt;br /&gt;Troszkę zabolało, ale... dzięki eksperymentowi potwierdziła się teza że &lt;strong&gt;dla dzieci trzeba pisać tak samo jak dla dorosłych tylko lepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło zdjęcia: &lt;a href="http://robiezdjecia.blogspot.com/"&gt;http://robiezdjecia.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-9144072398568296422?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/9144072398568296422/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/o-bajce.html#comment-form' title='Komentarze (48)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/9144072398568296422'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/9144072398568296422'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/o-bajce.html' title='O bajce'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-cnQc5jvbdyI/Tw_xIIdq4ZI/AAAAAAAABdA/rr-w__VIZws/s72-c/deszcz' height='72' width='72'/><thr:total>48</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-871465948047248072</id><published>2012-01-12T10:38:00.000+01:00</published><updated>2012-01-12T10:38:08.534+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotograficznie'/><title type='text'>Baczność!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;... Spocznij! Do przeczytania co następuje przystąp!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas nie gumka z majtek. Niestety. I choćby robić cuda na kiju to i tak doba nie chce mieć kilka godzin więcej. W związku z powyższym dziś tylko się pochwalę zdjęciem które dostałam od Dzidki. Takiej jednej czarownicy z tej samej Wsi Nadmorskiej, która oprócz tego, że jest fajna, że robi różne ładne rzeczy na szydełku, że ma psa co chodzi w okularach i częściej niż często pilnuje moich dzieci to jeszcze znajduje czas, a przede wszystkim ochotę na czytanie mojego blablania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Q4cmjWKjhE8/Tw6ovzS5uEI/AAAAAAAABc4/IDLXi3Fb6sA/s1600/9e66cf8b5805ed99d2d5b9d44c6efa50.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" kba="true" src="http://2.bp.blogspot.com/-Q4cmjWKjhE8/Tw6ovzS5uEI/AAAAAAAABc4/IDLXi3Fb6sA/s320/9e66cf8b5805ed99d2d5b9d44c6efa50.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I to by było na tyle. Wobec tego;&amp;nbsp;baczność, spocznij, Zołza, do pisania sprawozdań, arkuszy, zestawień, ewaluacji i ewaluacji do ewaluacji ODMASZEROWAĆ!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-871465948047248072?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/871465948047248072/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/bacznosc.html#comment-form' title='Komentarze (32)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/871465948047248072'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/871465948047248072'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/bacznosc.html' title='Baczność!'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Q4cmjWKjhE8/Tw6ovzS5uEI/AAAAAAAABc4/IDLXi3Fb6sA/s72-c/9e66cf8b5805ed99d2d5b9d44c6efa50.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>32</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-6294539491423413349</id><published>2012-01-11T13:01:00.001+01:00</published><updated>2012-01-11T13:10:18.244+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='demotywatory'/><title type='text'>Phi...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-eYZEdH99TvU/TwtetkPDj9I/AAAAAAAABco/SfYPb6e2Cd0/s1600/%25C5%25BCycie+kobiety.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-eYZEdH99TvU/TwtetkPDj9I/AAAAAAAABco/SfYPb6e2Cd0/s1600/%25C5%25BCycie+kobiety.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;... a faceci są za to bardziej łysi;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-6294539491423413349?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/6294539491423413349/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/phi.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/6294539491423413349'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/6294539491423413349'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/phi.html' title='Phi...'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-eYZEdH99TvU/TwtetkPDj9I/AAAAAAAABco/SfYPb6e2Cd0/s72-c/%25C5%25BCycie+kobiety.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-9118748835856859202</id><published>2012-01-10T10:45:00.000+01:00</published><updated>2012-01-10T10:45:05.347+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='felietony'/><title type='text'>Hieny?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-quePYraSzLg/TwwDBMeTgQI/AAAAAAAABcw/d2Qx6IQszDg/s1600/krwawy-komiks.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" kba="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-quePYraSzLg/TwwDBMeTgQI/AAAAAAAABcw/d2Qx6IQszDg/s200/krwawy-komiks.jpg" width="182" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Empatia to takie bardzo modne ostatnio słowo. Żeby ciałem się stało to postanowiłam się dziś nią wykazać. Bo hiena mili państwo, też stworzenie boże...&lt;br /&gt;Dziennikarka to ciężki kawałek chleba. Ile to się człowiek musi naszukać, najeździć, nosa nawściubiać w cudze sprawy, żeby w końcu i nareszcie zabłysnąć? Trudno odpowiedzieć jednoznacznie. Podobno, jak twierdzą znawcy tematu rasowy dziennikarz zawsze znajdzie dziurę w całym. Gorzej z tymi mniej rasowymi. Często jest tak, że się ktoś gdzieś spóźni o kilka minut, sekund nawet i po ptakach. Już mu temat szybszy kolega lub koleżanka sprinterka sprzed nosa sprzątną i musi się obejść smakiem. Ewentualnie odgrzać nieco juz stary kotlecik, poszukać tak zwanej drugiej strony medalu, albo doszukać się w życiorysie domniemanego bohatera dziadka w wehrmachcie.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak się składa że w kraju nad Wisłą okazje nie leżą na ulicy. A przynajmniej nie co dzień. Nie wystarczy wyjść raz czy dwa z kamerką na spacer żeby złowić materiał który wstrząśnie całym światem, albo chociaż krajem. Miastem? To może chociaż dzielnicą?&lt;br /&gt;Z newsami to jest taka dziwna sprawa; stosunek jakości jest wprost odwrotnie proporcjonalny do wywoływanych emocji czyli&amp;nbsp;im gorszy tym lepszy. I tak złamana ręka jest gorsza od nogi. Noga z kolei jest niczym w porównaniu z zawałem serca na sali ślubów. Wyobrażacie sobie? Pan młody zamiast powiedzieć sakramentalne "tak" dostaje ataku duszności i zamiast marsza Mendelssohn'a w tle słychać&amp;nbsp;jadacą na sygnale karetkę pogotowia. Dodatkowego smaczku mógłby dodać pijany sanitariusz, ale to by już było zbyt dużo szczęścia na raz.&lt;br /&gt;To wszystko jednak nic w porównaniu ze śmiercią. Najlepiej przyłapaną na gorącym uczynku. On-line. Świeżutka, jeszcze gorąca &amp;nbsp;krew... To jest to co nie tyle tygryski co hieny lubią najbardziej.&lt;br /&gt;No i co się dziwić że kręcili? I zdawali relacje na żywo? Druga taka okazja nieprędko się trafi. O ile w ogóle.&lt;br /&gt;Tym co się spóźnili pozostaje teraz domniemywać. Niezdecydowanym podaję przykładowe tematy:&lt;br /&gt;- Co by było gdyby? - temat najbardziej polejwodzki przy którym można rozwinąć skrzydła wyobraźni.&lt;br /&gt;- Czy pułkownik wzorował się na oficerze abwery z "Klosa" któremu przełożeni kazali postąpić zgodnie z tym co nakazuje honor? I co na to wszystko Stanisław Mikulski?&lt;br /&gt;- A co na to żona ofiary? Sąsiedzi? Stryjeczny brat szwagra? Jeszcze żyje? No trudno trzeba poczekać z kamerą pod szpitalem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okrzyknęli go bohaterem. Chyba trochę na wyrost.&amp;nbsp; Bo Łukasz Cieśla, obecny na miejscu dziennikarz po prostu okazał się być człowiekiem. Takim który na zajęciach nie spał i któremu najprawdopodobniej dlatego zapadły mu w pamięci słowa Kapuścińskiego, który twierdził i miał jak mawiał klasyk słuszną rację, że żeby uprawiać dziennikarstwo, najpierw trzeba być człowiekiem.&lt;br /&gt;Inna sprawa, że gdybyśmy my, ludzie, nie chcieli oglądać takich newsów to oni, dziennikarze mogliby przestać być hienami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło zdjęcia:&amp;nbsp; &lt;a href="http://www.andrzejrysuje.pl/krwawy-komiks/"&gt;http://www.andrzejrysuje.pl/krwawy-komiks/&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-9118748835856859202?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/9118748835856859202/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/hieny.html#comment-form' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/9118748835856859202'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/9118748835856859202'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/hieny.html' title='Hieny?'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-quePYraSzLg/TwwDBMeTgQI/AAAAAAAABcw/d2Qx6IQszDg/s72-c/krwawy-komiks.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-83809856460034767</id><published>2012-01-09T08:12:00.003+01:00</published><updated>2012-01-09T08:12:00.237+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='felietony'/><title type='text'>Zgrzeszyłam...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-nQSSSt6P4Gw/TwoO9l5k5uI/AAAAAAAABcg/ejtnIUsze48/s1600/tort+WO%25C5%259AP.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="281" src="http://1.bp.blogspot.com/-nQSSSt6P4Gw/TwoO9l5k5uI/AAAAAAAABcg/ejtnIUsze48/s320/tort+WO%25C5%259AP.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;... i nie mam zamiaru przepraszać.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaprawdę powiadam Wam, to by była hipokryzja czystej wody gdybym teraz powiedziała;&lt;br /&gt;- Wybacz mi ojcze bo zgrzeszyłam...&lt;br /&gt;Dlaczego? Powód jest banalnie&amp;nbsp; prosty. Bo zaraz potem jak poproszę o wybaczenie, musiałabym bezwstydnie wyznać, że zgrzeszę jeszcze nie raz. Że będę grzeszyć do końca świata i jeden dzień dłużej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Lubelska Gazeta &lt;a href="http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,10924006,Poniatowa___Dajesz_na_Orkiestre__Idz_do_spowiedzi_.html" target="_blank"&gt;donosi&lt;/a&gt;, że w Poniatowej o dusze wiernych zadbała miejscowa parafia. Nie ma dziwne. W końcu od tego jest, żeby zapobiegać. A jak już jakaś owieczka zbłądzi, duszyczkę zabrudzi to żeby wyspowiadać, oczyścić, do stanu&amp;nbsp; używalności doprowadzić. Akcja uskuteczniona przez ową parafię i jej poddane dusze (ojcowie duchowni uparcie twierdzą, że nie mają z tym nic wspólnego) miała na celu jak już wcześniej wspomniałam zapobieganie. &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pewnie wszystko po to, żeby z tysiąca ust nie wydobywały się słowa pełne obłudnej skruchy;&lt;br /&gt;- Dałem/Dałam na orkiestrę. Na tego rozpustnika i swawolnika Owsiaka. Wspomogłem/Wspomogłam jego diabelskie dzieło!&lt;br /&gt;Ksiądz spowiednik musiałby godzinami siedzieć i oglądać świat zza krat konfesjonału. I w rutynę by biedak popadł bo wszędzie to samo i to samo. A i pokuta rutynowa, według przelicznika; dziesięć zdrowasiek i wpłata na konto Caritasu. Podwójna! Albo nawet potrójna. A właściwie to czemu nie dziesięciokrotna? Miało by to nawet jakieś historyczne uzasadnienie, co prawda nie do końca zgodne z prawdą, ale kto by się tam dopatrywał kłamstwa głoszonego przez uświęcone mszalnym winem usta... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomijając kwestię grzechu, ognia piekielnego i wiecznego potępienia to ja ich nawet trochę rozumiem.&lt;br /&gt;I jako człowiek współczuję. Bo to musi boleć. I zapewne boli.&amp;nbsp; Że w kraju zdeklarowanych katolików więcej ludzi woli grać z Owsiakiem niż biadolić z Caritasem. Może gdyby ten ostatni umiał się tak dokładnie rozliczyć z każdej wydanej złotówki jak robi to Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to zyskały na wiarygodności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwadzieścia lat temu w pierwszy niedzielny poranek stycznia wracałam sobie spokojnie z całonocnej imprezki (oblewaliśmy zaliczenie sesji, a może to była inna okazja?). Po ulicach Warszawy szwendali się nieliczni wolontariusze. Do domu wróciłam z serduchem przyklejonym do torby typu listonoszka. I strasznie się zdziwiłam, że&amp;nbsp; to nie jest czerwony goździk przypięty szpileczką (takie ordery rozdawało wtedy PCK). Teraz jeśli się czemuś dziwię to tylko temu, że mimo, że to już XX finał nadal jest tylu ludzi dobrej woli i kilku malkontentów nabzdyczonych którym sukces owsiakowej fundacji kością w gardle stoi. &lt;br /&gt;Czy się to komuś podoba czy nie Orkiestra grała, gra i będzie grała. Do końca świata i jeden dzień dłużej. Tak zupełnie prywatnie, ale nie w sekrecie&amp;nbsp; dodam, że bardzo mi to na rękę, bo uwielbiam "grzeszyć" w rytmie jej rockendrolowiego grania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PeeS. Nieco służbowej prywaty... Może się tak zdarzyć że ktoś zaspał i teraz ma problem gdzie wydać kasę którą zaraz po wypłacie odłożył z myślą o WOŚP? Może! Spóźnialskich, a także wszystkich innych chcących pozbyć się gotówki na rzecz fundacji polecam moją aukcję; &lt;a href="http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=597108"&gt;http://aukcje.wosp.org.pl/show_item.php?item=597108&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-83809856460034767?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/83809856460034767/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/zgrzeszyam.html#comment-form' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/83809856460034767'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/83809856460034767'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/zgrzeszyam.html' title='Zgrzeszyłam...'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-nQSSSt6P4Gw/TwoO9l5k5uI/AAAAAAAABcg/ejtnIUsze48/s72-c/tort+WO%25C5%259AP.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-5679581557924368506</id><published>2012-01-08T09:23:00.001+01:00</published><updated>2012-01-08T09:23:00.847+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>O psie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-MpzqK2E_oLo/TuvV7hJ3a2I/AAAAAAAABZ0/lwe74L59oJs/s1600/PC160057.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://4.bp.blogspot.com/-MpzqK2E_oLo/TuvV7hJ3a2I/AAAAAAAABZ0/lwe74L59oJs/s200/PC160057.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Ledwie wczoraj taka jedna Znajoma powiedziała prawie z wyrzutem;&lt;br /&gt;- Te, Zołza, a czemu ty ten tego nic ostatnio co?&lt;br /&gt;- W sensie że co ten i co tego? - zapytałam rzeczowo. Bo się jakoś nie mogłam połapać o co biega owej Znajomej.&lt;br /&gt;- No że nie piszesz nic.&lt;br /&gt;Już się chciałam oburzyć święcie, wybuchnąć, albo przynajmniej focha strzelić. Wcześniej jednak, żeby oddać sprawiedliwość przeleciałam w myślach to co ostatnio nablablałam i wyszło mi że faktycznie. Nic. Ni hu-hu.&lt;br /&gt;- No tak jakoś wyszło- wyraziłam skuchę. Szczerą. A poprawy nie obiecałam z powodów czysto praktycznych; głupio tak nie dotrzymywać słowa.&lt;br /&gt;- Natchnienie? - zapytała współczująco - Poszło sobie?&lt;br /&gt;A co to w ogóle takiego to natchnienie - pomyślałam - Raczej się nie znamy. Głośno zaś zapytałam;&lt;br /&gt;- Dowcip o migrenie znasz?&lt;br /&gt;Wobec braku potwierdzenia opowiedziałam;&lt;br /&gt;- Hrabina, mniejsza o nazwisko ale raczej kończyło się na "-ska" żaliła się swojemu mężowi - hrabiemu "-skiemu" że ma migrenę. Na co on, "-ski" znaczy się odpowiedział; Moja droga, migrenę to sobie może mieć księżna, królowa albo cesarzowa, a ciebie po prostu łeb na...ala.&lt;br /&gt;- No a co to ma wspólnego z tobą?- Znajoma najwyraźniej nie chwytała analogii.&lt;br /&gt;- A to, że natchnienie to może mieć taki dajmy na to Pilipiuk czy i inna Grochola , a ja mogę mieć co najwyżej psa.&lt;br /&gt;- Psa? - oczy Znajomej robiły się z każdą chwilą coraz bardziej okrągłe.&lt;br /&gt;- No przecież&amp;nbsp; - odpowiedziałam usłużnie i zawołałam - Weeeeeeeeeeeeena! Choć psino, pańcia cię za uszkiem podrapie;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-5679581557924368506?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/5679581557924368506/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/o-psie.html#comment-form' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/5679581557924368506'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/5679581557924368506'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/o-psie.html' title='O psie'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-MpzqK2E_oLo/TuvV7hJ3a2I/AAAAAAAABZ0/lwe74L59oJs/s72-c/PC160057.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-1446974789710317766</id><published>2012-01-06T18:30:00.001+01:00</published><updated>2012-01-08T12:26:01.878+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Aukcja'/><title type='text'>Trzej królowie już przybyli...</title><content type='html'>&lt;i&gt;... pora kończyć moi mili!&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem...&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Blogerianie!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Uwaga! Achtung! Wnimanie!&lt;br /&gt;Już za niedługo koniec licytacji kufra na wszystko. Kto zatem ma ochotę powalczyć z pomarańczowo-mandarynkową &lt;b&gt;&lt;a href="http://pomaranczeimandarynki.blogspot.com/" target="_blank"&gt;AGGIE&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; i dać więcej niż zadeklarowane przez nią 120 zł proszony o niezwłoczne przyłączenie się do licytacji.&lt;br /&gt;Mały Staś czeka:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla wygody kopiuję wcześniejszy post tutaj:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-nZYx74DBOu4/TvpS42ajRAI/AAAAAAAABbQ/ZJ-6pkqAGPk/s1600/z9100378Q%252CStas-Stawicki-z-mama-Beata.jpg" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://3.bp.blogspot.com/-nZYx74DBOu4/TvpS42ajRAI/AAAAAAAABbQ/ZJ-6pkqAGPk/s320/z9100378Q%252CStas-Stawicki-z-mama-Beata.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;To  Staś. Prawda, że uroczy? A najpiękniejsze w nim jest to, że nie tylko  wygląda ale naprawdę jest zadowolony z życia. Dzieci nie potrafią  udawać...&amp;nbsp; Zupełnie jakby nie musiał 18 godzin na dobę być podłączonym  do pompy żywieniowej (to to metalowe straszydło za nim). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-v8ZTBBeG5Tc/Tvzb46245wI/AAAAAAAABbc/3krcEsy9qXw/s1600/PC290146.JPG" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="238" src="http://2.bp.blogspot.com/-v8ZTBBeG5Tc/Tvzb46245wI/AAAAAAAABbc/3krcEsy9qXw/s320/PC290146.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A  to kuferek. Nie tak uroczy jak Staś, ale ... no trudno. Jeszcze pachnie  lakierem. Nie jest mały. Może się w nim zmieścić ze trzy kilo cukru  albo średniej wielkości kot domowy. Ostatecznie można w nim trzymać  szpargały. &lt;br /&gt;Kochani, liczy się czas. I każda złotówka. Czasy  trudne, kryzysowe ale jak to mówią w kupie siła! Więc Kupą mości  blogerzy; ile kto może jeśli może... Wspomóżmy&amp;nbsp; dzielnych rodziców&amp;nbsp;  Stasia w walce o jego zdrowie:)&lt;br /&gt;Zasady proste, jak w klasycznej aukcji. Zaczynamy od symbolicznej &lt;b&gt;ZŁOTÓWKI&lt;/b&gt;. Licytacja obywa się pod postem, w komentarzach.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;KTO DA WIĘCEJ&lt;/b&gt;  ten wpłaca kasę na podane w linku poniżej konto fundacji a w zamian  otrzymuje kuferek. Zabawa trawa do 6 stycznia do 23.59. Niech będzie z  Królami Trzema;)&lt;br /&gt;Wszystko o Stasiu jest &lt;a href="http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,10876992,Stas_czeka_na_wasza_pomoc__Zostalo_malo_czasu.html" target="_blank"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. A najistotniejsze szczegóły na samym końcu:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PeeS.  Ja wiem, że to nie jest w porządku, że całe życie płacimy składki na  ubezpieczenie zdrowotne a jak przychodzi co do czego to trzeba wyciągać  rękę do ludzi ale... no trudno. tak jest i póki tego nie zmienimy to  musimy sobie pomagać:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-1446974789710317766?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/1446974789710317766/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/trzej-krolowie-juz-przybyli.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1446974789710317766'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1446974789710317766'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/trzej-krolowie-juz-przybyli.html' title='Trzej królowie już przybyli...'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-nZYx74DBOu4/TvpS42ajRAI/AAAAAAAABbQ/ZJ-6pkqAGPk/s72-c/z9100378Q%252CStas-Stawicki-z-mama-Beata.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-3820451728750098091</id><published>2012-01-04T11:41:00.000+01:00</published><updated>2012-01-04T11:41:37.125+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Para mieszana'/><title type='text'>Para mieszana (33)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-CqgKvM5cjhw/TTIpU-C16jI/AAAAAAAABFI/zys7oDf4l8c/s1600/wiatrak1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://1.bp.blogspot.com/-CqgKvM5cjhw/TTIpU-C16jI/AAAAAAAABFI/zys7oDf4l8c/s200/wiatrak1.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;em&gt;Ponieważ od ostatniego razu mineło hoho a może i więcej to &lt;/em&gt;&lt;a href="http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/para-mieszana-32.html" target="_blank"&gt;&lt;em&gt;TUTAJ &lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&lt;em&gt;jest przypomnienie;)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- No! - Tomek zdawał się nie zauważać gospodyni - Wyobraź sobie, że ciągle mnie czymś zadziwia.&lt;br /&gt;- Przynajmniej ona - tak powiedziałaby zapewne Panna Ewa gdyby nie cierpiała na niepotwierdzoną badaniem medycznym&amp;nbsp;przypadłość skołowacenia języka i mocne postanowienie trzymania tegoż za zębami. &lt;br /&gt;- Serio - kontynuował niezrażony milczeniem - Pojechała, wyobraź sobie, na pogrzeb siostry, masz to?&lt;br /&gt;Ewa w odpowiedzi&amp;nbsp; kiwnęła głową. To akurat nie trudno&amp;nbsp; jej było sobie wyobrazić. Jak świat światem ludzie podróżowali w celach matrymonialno-urodzinowo- pogrzebowych. W epoce kiedy coraz więcej par decyduje się na tak zwany wolny związek i&amp;nbsp;nie koniecznie mają ochotę na&amp;nbsp;przyczynianiu sie do&amp;nbsp;powstania wyżu demograficznego,&amp;nbsp;pogrzeb w rodzinie to jedyna okazja żeby się spotkać. Albo serdecznie poplotkować. Ewentualnie, już mniej życzliwie sprawdzić ile przytyła nielubiana kuzynka i jak się komu źle powodzi.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- To słuchaj we własnoręcznie dzierganym sweterku pojechała, a wróciła niczym królowa wybiegu w kategorii mody dla emerytek! O ile, naturalnie modelki w jej wieku hasają po wybiegach. &lt;br /&gt;I na dodatek, komórkę sobie sprawiła. Czujesz ? W pierwszej chwili to sobie pomyślałem, że mi ją ktoś tam na tym pogrzebie podmienił. Potem, że ona robi wszystko żeby mnie zaszokować, a dopiero&amp;nbsp;na końcu&amp;nbsp;dotarło do mnie, że Jacuńska po prostu żyje. W sensie, że korzysta z tego co niesie dziś, a jutro traktuje jak nową przygodę.&amp;nbsp; I cywilizacji też zaczęła w pełni korzystać. Komórka to raz, a dwa, ostatnio mnie pytała, czy taki na ten przykład internet to się trudno obsługuje i czy bym jej nie nauczył.&lt;br /&gt;Ma 78 lat i nie ma zamiaru się poddawać. Podziwiam ją wiesz... Właśnie za to jaka jest. I jaka była. Bo ona mi dużo o sobie opowiadała. O mężu, o córce i o wnukach i o swoim życiu w ogóle.&lt;br /&gt;- Rozumiem - paraliż języka ustąpił niemal tak nagle jak się pojawił.&lt;br /&gt;- Ona chciała, chce znaczy się i to zupełnie nie wiem po co, żebym napisał jej biografię. Zaczynam podejrzewać, że to tylko jakiś durny pretekst, bo gdyby chciała to sama by sobie to machnęła i to pewnie i szybciej i lepiej.&lt;br /&gt;- I co? Piszesz?&lt;br /&gt;- Powiedzmy, że usiłuję - Tomek zamyślił się - Pisanie to chyba nie jest jednak moja życiowa pasja...&lt;br /&gt;- Jednak? - Ewa chwyciła się tego jednego słowa zupełnie ignorując pozostałe. Jakoś dziwnie wydało jej się najważniejsze.&lt;br /&gt;- Po drugim roku dziennikarstwa wyleciałem z uczelni. Wtedy wydawało mi się że mnie skrzywdzili i to strasznie. Teraz myślę, że to raczej przysługa była. Zupełnie nie mam do tego drygu. Już chyba wolę ten sklep z komputerami.&lt;br /&gt;- Chciałabym ją poznać.&lt;br /&gt;- Kogo? Jacuńską? - zdziwienie nie było szczególnie wielkie. Wręcz przeciwnie; ucieszył się. Bo znowu okazało się, że w pewnym sensie nadają na tych samych falach; ona chciała poznać starszą panią, Tomek z kolei nie mógł się doczekać kiedy przedstawi&amp;nbsp; ją sąsiadce.&lt;br /&gt;- Uhm... - Ewa dolała sobie herbaty z porcelanowego dzbanuszka ozdobionego dekikatnymi pastelowymi różami i usiadła wygodnie na sofie. Tak siadała tylko w towarzystwie ludzi z którymi się dobrze czuła. Z przyjemnością odnotowała w myślach ten fakt i na znak zadowolenia uśmiechnęła się do samej siebie. Uśmiech mimo, że wewnetrzny,&amp;nbsp;naturalną koleją rzeczy znalazł odbicie na twarzy i wywołał lawinę przyjemnych skojarzeń u gościa który czuł się równie swobodnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Ktoś kto wymyślił zasadę, że pierwsza wizyta nie powinna trwać dłużej niż pół godziny musiał być niespełna rozumu. Ludzie którzy się lubią i nie nudzą się w swoim towarzystwie powinni być z niej dożywotnio zwolnieni. Co to kogo ostatecznie obchodzi? I jakie ma znaczenie? Zwłaszcza w obliczu iskry mającej wszelkie szanse na pożar. &lt;br /&gt;- Muszę iść - Tomek powiedział jakby od niechcenia. Nie zrobił jednak nic w kierunku opuszczenia przytulnego lokum i towarzystwa kobiety z&amp;nbsp; którą po prostu czuł się wyśmienicie; spokojnie, naturalnie, bez wysilania się na bycie kimś kim nie był.&lt;br /&gt;- Musisz czy chcesz? - rzeczowe pytanie zawisło między dwiema głowami.&lt;br /&gt;- Powinienem. To chyba najwłaściwsze słowo. Bo nie chcę.&lt;br /&gt;- Więc zostań - szczera odpowiedź została doceniona.&lt;br /&gt;Został. Oczywiście, że miał wątpliwości. Oboje je mięli, co jest ze wszech miar słuszne. Wątpliwości albowiem mieć trzeba chociażby po to, żeby je weryfikować. Jeśli życie pokaże, że niepotrzebnie się obawialiśmy to nic tylko się cieszyć. Jeśli natomiast okaże się, że przeczucia nas nie myliły to ... też dobrze. Bo zawsze jest powód żeby się dowartościować i powiedzieć sobie i wszystkim innym zainteresowanym;&lt;br /&gt;- A nie mówiłem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ewa smakowała malinami. Słodkimi, dojrzałymi w lipcowym słońcu. To oczywiście nie była prawda, jeśli już to herbatą, czarną typu earl grey. I kanapką z pomidorem którą to tuż przed przyjściem Tomka, nabożnie posilała cielesną powłokę.&amp;nbsp; Czym jednak są fakty wobec wyobraźni? Niczym. Smakowała malinami i już.&amp;nbsp; Tak właśnie Tomek zapamiętał pierwszy pocałunek. Nie jakieś tam pokątne buzi-buzi tylko porządne, całowanie. Z wszelkimi tego faktu konsekwencjami typu delikatne zaczerwienienie delikatnej skóry Ewy pod wpływem bliskiego spotkania z trzydniowym zarostem Tomka. &lt;br /&gt;Według wszelkich znanych informacji jakie Ewa posiadał o sobie samej w chwili kiedy jej usta przestały się stykać z&amp;nbsp;wargami faceta stojącego bliżej niż nakazuje jakakolwiek przyzwoitość, powinna się czuć zażenowana. Przynajmniej trochę. Ociupinkę. Niestety, a właściwie to stety&amp;nbsp;bo jedyne co czuła to spokój i coś w rodzaju delikatnego łaskotania. Czyżby to o tym pisali w tych wszystkich durnowatych powieściach dla panienek z dobrego domu? Jeśli tak to mieli stuprocentową&amp;nbsp;rację.&lt;br /&gt;- Z czego się śmiejesz? - Tomek zapytał prawie jak panienka&amp;nbsp; najstarszej reklamy - z pewną taką nieśmiałością.&lt;br /&gt;- Bo mnie łaskocze.&lt;br /&gt;Nie wnikał co, kto ani gdzie. Męska natura kazała uwierzyć na słowo i nie zadwać zbędnych pytań. Przecież za babą, nawet jeśli była tak niegłupia jak ta którą właśnie trzymał w ramionach nikt nie nadąży.&amp;nbsp; Testosteron i owszem, bardzo lubi się z estrogenem ale w rzeczywistości są jak ogień i woda, plus i minus, białe i czarne. Niby skazane na siebie, żyć bez siebie nie mogą,&amp;nbsp; zależą od siebie a jednak nigdy się do końca nie zrozumieją. I nawet trudno im to mieć za złe. Tym bardziej że to właśnie przeciwności się przyciągają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Skoro zwykle tak jest, że telefon albo dzwonek przy drzwiach odzywa się w najmniej odpowiedniej chwili to niby dlaczego tym razem miało być inaczej. Poza tym nie ma&amp;nbsp; co dyskutować z nieuniknionym. Tak miało być i było.&lt;br /&gt;- Spodziewasz się kogoś? - Tomek niechętnie odsunął się od Ewy.&lt;br /&gt;- Nie.&lt;br /&gt;- To nie otwieraj. Przecież możemy udawać, że nas nie ma.&lt;br /&gt;- Teoretycznie to może być każdy; listonosz, sąsiadka, inkasent z gazowni, domokrążca. Przed wszystkimi tymi ludźmi mogłabym udawać ale nie przed nią. Bo&amp;nbsp; na mój nos to za drzwiami stoi łasnie ona.&lt;br /&gt;- Znaczy się Twoja? - Tomek odruchowo poprawił koszulę.Nawet jeśli przeczucia zgrabnego nosa Ewy nie były zgodne ze stanem faktycznym to i tak nastrój chwili brutalnie przerwany ostrym dźwiekiem zniknął i póki co nie było nawet cienia szansy na jego odbudowanie.&lt;br /&gt;Ewa pokiwała głową w znaczeniu że owszem, jej. Mina jaką przy tym zrobiła miała wszelkie znamiona przepraszającej bo jakkolwiek nie była odpowiedzialna za charakter swojej protoplastki ani nie miała wpływu na fakt że owa mama charakteryzowała się szóstym zmysłem dzięki któremu zawsze wiedziała kiedy jest najmniej odpowiedni moment żeby przyjść to jednak czuła się nico tym faktem zażenowana.&lt;br /&gt;- Jak nie chcemy mieć tu&amp;nbsp; policji z trzech województw i wozu strażackiego pod balkonem to muszę otworzyć. &lt;br /&gt;- Rozumiem - odpowiedział i zebrał się w sobie - I jestem gotowy.&lt;br /&gt;- Tak ci się tylko wydaje - mruknęła pod nosem i śmiało poszła na spotkanie z nieuniknionym...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-3820451728750098091?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/3820451728750098091/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/para-mieszana-33.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/3820451728750098091'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/3820451728750098091'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/para-mieszana-33.html' title='Para mieszana (33)'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-CqgKvM5cjhw/TTIpU-C16jI/AAAAAAAABFI/zys7oDf4l8c/s72-c/wiatrak1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-2537047403506196817</id><published>2012-01-03T11:37:00.000+01:00</published><updated>2012-01-03T11:37:52.253+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Kac</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-j3rX1d9QyZM/TwLaCPqooaI/AAAAAAAABcY/N3gchjLqGEw/s1600/k%252CNzE2MjYyODIsNDc5NjUwNTI%253D%252Cf%252Codkurzacz.gif" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" rea="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-j3rX1d9QyZM/TwLaCPqooaI/AAAAAAAABcY/N3gchjLqGEw/s200/k%252CNzE2MjYyODIsNDc5NjUwNTI%253D%252Cf%252Codkurzacz.gif" width="185" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Całą noc śnił mi się odkurzacz. Nie wiem co by na to powiedział Freud; pewnie że mam posprzatać albo coś równie odkrywczego ale raczej nie wpadłby na to, że taki sen może być źródłem kaca. Finansowego...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Listonosz dzwoni dwa razy, a pani upierdliwa&amp;nbsp; do bólu. Po dwatysiącesiedemsetdziewięćdziesiątym szóstym zignorowanym telefonie przyszła pora na dwatysiącesiedemsetdziewięćdziesiątysiódmy. Ten już odebrałam. Nie tyle z rozsądku co z szacunku dla uporu i determinacji jakim wykazała się brzęcząca zdecydowanym i starannie wymodelowanym głosem pani.&lt;br /&gt;Jako że rzecz się działa w piątek a dotyczyła poniedziałku to mogłam a nawet dla higieny psychicznej wskazane było żeby zapomnieć... że się umówiłam. Z panem. Bo pani akurat nie dysponowała mocami przerobowymi.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;On zjawił się punktualnie. Ja dopiero po fefnastym&amp;nbsp; ponaglająco-błagalnym telefonie od Księcia Małżonka.&lt;br /&gt;- To co? Możemy zaczynać? - zapytał długonogi dryblas, ubrany jak przystało na porządnego domokrążcę w koszulę, marynarkę i gustowny krawacik w prążki.&lt;br /&gt;- Jasne - odpowiedziałam z trudem tłumiąc przemożną chęć ziewnięcia. Ostatecznie im szybciej tym lepiej. Przecież zgodziłam się na to tylko dla świętego spokoju. I wyłącznie&amp;nbsp; żeby w końcu przestał dzwonić. W sensie, że telefon.&lt;br /&gt;W miarę trwania prezentacji dostawałam coraz to większych oczu. Książę małżonek też wiercił się nerwowo. Ostatecznie to nikomu nie jest miło jak się okazuje że ktoś mu czarno na białym udowodni, że ma syf w domu i że im więcej sprząta tym więcej musi sprzątać. I że choćby sprzątał wieki całe to i tak efekt jest mniej więcej taki jakby zamiatał pod dywan. Czyli, że pozorny.&lt;br /&gt;- I co? - zapytał uprzejmy dryblas.&lt;br /&gt;- Jestem pod wrażeniem - mruknął Książę Małżonek. Mnie zatkało. Po podaniu kwoty zaniemówiłam zupełnie. Na dodatek mało się nie udusiłam ze śmiechu. Bo to&amp;nbsp;zabawne było; ja i wolne środki finansowe. Inna sprawa, że sam fakt że można było przypuszczać, że&amp;nbsp;byłabym w stanie nabyć to cudo sprzatająco-piorąco-odświeżające za żywą gotówkę miło nas połechtało.&lt;br /&gt;- Otóż proszę pana nie dysponuję w tej chwili kasą. Żadną. W sensie że wolną od wcześniej podjetych zobowiązań. I w najbliższym czasie nie zanosi się na jakiekolwiek zmiany w tej materii.&lt;br /&gt;- Trudno - dyblas rozpoczął powolny, niezwykle sugestywny proces pakowania cudownego urządzenia. Każdą część pieścił wzrokiem i dotykiem, a mnie serce krwawiło....&lt;br /&gt;- A raty? - Książę Małżonek wyskoczył. Niczym diabeł z pudełka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomysł z ratami owszem, przedni, ale znowu przez 10 miesięcy zęby w ścianę.&lt;br /&gt;Za to czysto będzie. I świeżo. Oraz dietetycznie. Bo co jak co ale tynk raczej nie jest kaloryczny. Może tylko trochę ciężkostrawny...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło zdjęcia; http://odkurzaniemieszkania.bloog.pl/kat,0,page,2,index.html?ticaid=6dac4&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-2537047403506196817?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/2537047403506196817/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/kac.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/2537047403506196817'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/2537047403506196817'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/kac.html' title='Kac'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-j3rX1d9QyZM/TwLaCPqooaI/AAAAAAAABcY/N3gchjLqGEw/s72-c/k%252CNzE2MjYyODIsNDc5NjUwNTI%253D%252Cf%252Codkurzacz.gif' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-591835397435644272</id><published>2012-01-02T11:07:00.000+01:00</published><updated>2012-01-02T11:07:50.113+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WuZetka czyli wpis zamówiony'/><title type='text'>Opowieść (prawie) techniczna...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-5DYk7Y41LMg/TveXb3mgJ_I/AAAAAAAABaU/3SgRcw8Wp7M/s1600/Nokia-500-02.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-5DYk7Y41LMg/TveXb3mgJ_I/AAAAAAAABaU/3SgRcw8Wp7M/s200/Nokia-500-02.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;...czyli WZ-tka&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień chylił się ku końcowi. Byłem ostatnim klientem. Takim co to&amp;nbsp; stoi niezdecydowany przy ladzie i marudzi.&lt;br /&gt;- Blondynka czy Brunetka? - zastanawiałem się mrucząc pod nosem jednocześnie przyglądając się krytycznie obydwóm - Trudny wybór...&lt;br /&gt;Obie były tak samo fascynujące i na dodatek niemal identyczne. Różnił je tylko kolor zewnętrznej powłoki.&lt;br /&gt;- Mogę w czymś pomóc? - zapytała miła panienka w kusej bluzeczce w motylki.&amp;nbsp; To znaczy żeby nie było, oprócz bluzki miał na sobie również inne części garderoby, ale zdecydowanie nie były tak fascynujące.&lt;br /&gt;- No właśnie nie mogę się zdecydować -&amp;nbsp; mruknąłem przenosząc wzrok z motyli na brunetkę, a zaraz potem na blondynkę.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- A to pan widział? - panienka w fascynującej bluzce podsunęła&amp;nbsp; mi pod nos&amp;nbsp; zestawy z czymś&amp;nbsp; bliżej niezidentyfikowanym ale za to kolorowym jak jej motyle; zielone, żółte, różowe, niebieskie i czarne.&lt;br /&gt;- Co to? &lt;br /&gt;- To takie coś w rodzaju ubrania. Wie pan, coś co odróżnia. Można sobie że tak powiem konfigurować. Personalizować.&lt;br /&gt;- Personalizować... - powtórzyłem przymierzając brunetce różowe ubranko, a blondynce niebieskie - Fajne, wie pani, ale różowy zdecydowanie odpada. Żona by mnie zabiła! Ona nie cierpi różowego!&lt;br /&gt;- Rozumiem - Panienka ze zrozumieniem pokiwała głową. Nie takie rzeczy już słyszała - Ale, nie to jest najważniejsze. To co na zewnątrz zawsze można zmienić. Bardziej liczy się wnętrze.&lt;br /&gt;- To znaczy? - zapytałem czując że ma mi coś do powiedzenia. Nie myliłem się. Panienka kipiała z chęci podzielenia się wiedzą.&lt;br /&gt;- Bo to jest proszę pana&amp;nbsp; rewolucja. Tego jeszcze u nas nie było. Nowiutkie ikonki, takie bardziej przyjazne, proszę spojrzeć! Cudny aparacik. Aż 5 Mpix! Da pan wiarę?!&lt;br /&gt;- Noooo... &lt;br /&gt;- Ale to jeszcze nie wszystko - przerwała mi - Jest jeszcze mapa, nawigacja, szybkie łącze na NK i facebooka,...&lt;br /&gt;Z ust panienki posypały się fachowe określenia, parametry, ochy, achy i inne takie z których zapamiętałem jedynie Symbian, ale to pewnie dlatego że miał na imię Anna.&lt;br /&gt;- Dobra! - powiedziałem może trochę nazbyt głośno ale musiałem przerwać jakoś ten słowotok - Biorę!&lt;br /&gt;- Słuszna decyzja - panienka spotulniała - A którą?&lt;br /&gt;- Mężczyźni podobno wolą blondynki, ale ja zdecydowanie bardziej gustuję w brunetkach, czarną poproszę! - podjąłem męską decyzję mając jednocześnie nadzieję, że żona będzie takiego samego zdania. Bo z babami to nigdy nie wiadomo, zawsze lubiła czarny ale kto wie czny jej się upodobania nie zmieniły.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Epilog&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Nokia? - zapytała patrząc wielkimi jak spodki oczyma na trzymane w ręku pudełko.&lt;br /&gt;Pokiwałem głową. Z pewną taką niepewnością. &lt;br /&gt;- &lt;b&gt;Nokia 500&lt;/b&gt;? - oczy robiły się coraz większe. &lt;br /&gt;- Czarna! - wrzasnęła radośnie. Czyli, że jej się gust nie zmienił. Miejmy nadzieję, że nie tylko w kwestii kolorów.&lt;br /&gt;- I na dodatek dotykowa! - radośnie zawołała i wykręciła pirueta.&lt;br /&gt;- Z dostępem do internetu - dodałem zadowolony sam z siebie. &lt;br /&gt;- No wiem! - żona prychnęła niczym kotka - Przecież to Smartfon! - zauważyła nie bez racji.&lt;br /&gt;Chciałem jeszcze powiedzieć o aparacie, nawigacji stale aktualizowanej, o tej tajemniczej Annie z Symbianem i łączności z NK i innymi społecznościowymi portalami, o klawiaturze z jakimś blizej nieznanym QWERTY, ale chyba nie było sensu. Przecież to Smartfon! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panienka w bluzce w motylki sprawiła się doskonale. Jutro wyślę jej pudełko czekoladek...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-591835397435644272?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/591835397435644272/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/opowiesc-prawie-techniczna.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/591835397435644272'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/591835397435644272'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/opowiesc-prawie-techniczna.html' title='Opowieść (prawie) techniczna...'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-5DYk7Y41LMg/TveXb3mgJ_I/AAAAAAAABaU/3SgRcw8Wp7M/s72-c/Nokia-500-02.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-143308038090972940</id><published>2012-01-01T15:12:00.000+01:00</published><updated>2012-01-01T15:12:44.882+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zofia'/><title type='text'>Zazdrość?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-yz6qNX3o0h8/TwBo47WZSXI/AAAAAAAABcM/Ncyq7E_LQzk/s1600/1264694217_by_daniello_500.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-yz6qNX3o0h8/TwBo47WZSXI/AAAAAAAABcM/Ncyq7E_LQzk/s320/1264694217_by_daniello_500.jpg" width="216" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Matka natura nierychliwa ale sprawiedliwa. W związku z tym dawno zaprzestałam idiotycznej zazdrości względem walorów&amp;nbsp; jakimi&amp;nbsp; Zofia została niezwykle hojnie obdarzona przez matkę naturę.&amp;nbsp; Niech sobie Cylupa ma. Czasami to nawet jej współczuję. Bo co też ona, Zofia znaczy się, winna że dostała więcej niż na ten przykład ja. No nic. Ma i cieszy się tym stanem posiadania i pewnie nawet cień podejrzenia nie przemknie przez blond główkę, że cycki są złośliwe; im większe z młodu tym dłuższe na starość.&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Zofia w pięknej czerwonej sukni uwydatniającej talię, biodra a nade wszystko biust stała w pozie lekko przerażonej na balkonie. Niczym Julia. Dookoła szalał sztorm. Na moje niewprawne oko około 10 w skali Beauforta.&amp;nbsp; Mewy wyśpiewywały w sobie tylko znanym narzeczu hymn pochwalny ku chwale fal morskich i świeżego śledzia.&lt;br /&gt;- O ja nieszczęśliwa! - teatralnie wydarła się Zofia i niczym słynna balkonistka z Werony osunęła się z wdziękiem na barierkę.&lt;br /&gt;- Halo! Jest tam kto? - teraz to ja się wydarłam. Nie byłam ubrana tak ponętnie jak Zofia. Szczerze mówiąc to raczej na pewno byłam w ulubionym czarnym wdzianku w różowe serduszka. Z taką uroczą różową kokardką.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- Tu jestem! - Zofia odzyskała siły - Tutaj!&lt;br /&gt;Jej machanie rękoma, łopotanie rzęsami i potrząsanie grzywką wyglądało na tle szalejącego żywiołu groteskowo. Podobnie śmieszne było moje wdzianko. Trudno. Nie byłam tam dla wyglądania tylko dla ratowania. W tym przypadku roztrzęsionej melodramatycznie Zochy. Żeby oddać sprawiedliwość to faktycznie; wiało nie tylko wiatrem ale i dramatem.&lt;br /&gt;- Ile was tam jest? - zapytałam tonem rzeczowym, jak przystało na profesjonalną super bohaterkę rodem z hollywoodzkich produkcji. Zofia rozejrzała się czujnie dookoła.&lt;br /&gt;- Nieeee. Ja sama - odpowiedziała niepewnym i lekko płaczliwym głosem.&lt;br /&gt;- Kurde! - zaklęłam szpetnie - To nie dobrze. Bo widzisz ja ratuję tylko po trzy osoby. Poszukaj jeszcze z dwie ofermy. &lt;br /&gt;Zofia nie odpowiedziała. Rozglądała się przerażonym wzrokiem dookoła w poszukiwaniu innych pojedynczych.&lt;br /&gt;- A! - przypomniałam sobie zanim na dobre poszłam - I musicie być ubrani na niebiesko! Inaczej jestem bezradna...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Może to nie zazdrość ale coś jednak musi być na rzeczy. Inaczej by mi się nie śniła.&amp;nbsp; Ta cała Zofia i jej uwydatniająca walory czerwona kiecka.&lt;br /&gt;Inna sprawa, że kobietom śnią sie takie rzeczy o jakie nie podejrzewa się nawet filozofów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło zdjęcia: demotywatory.pl&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-143308038090972940?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/143308038090972940/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/zazdrosc.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/143308038090972940'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/143308038090972940'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2012/01/zazdrosc.html' title='Zazdrość?'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-yz6qNX3o0h8/TwBo47WZSXI/AAAAAAAABcM/Ncyq7E_LQzk/s72-c/1264694217_by_daniello_500.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-726748462083021271</id><published>2011-12-31T16:53:00.000+01:00</published><updated>2011-12-31T16:53:37.143+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nowy Rok'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Życzenia'/><title type='text'>Szczęśliwego! Nowego! Roku!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Gxykmn05iG8/Tv8vLQrs8PI/AAAAAAAABb0/bBKit9jVlkE/s1600/sylwester.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-Gxykmn05iG8/Tv8vLQrs8PI/AAAAAAAABb0/bBKit9jVlkE/s400/sylwester.JPG" width="290" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Raz dwa lewa...&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Raz dwa lewa! &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;lewa,&lt;br /&gt;lewa,&lt;br /&gt;lewa...&lt;br /&gt;I nie mylić mi tu kroku tylko raźnie;&lt;br /&gt;- Lewa! - mówię! &lt;br /&gt;Bo jaki pierwszy dzień&amp;nbsp; taki cały rok! Bardzo więc proszę przygotować zestaw naprawczy w postaci kefiru i z nastaniem jutra przystąpić do realizacji postanowień!&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;...i niech światło będzie w Nas wszystkich*). Niech rozjaśnia mroki i wszelkie niewiadome jakie Nowy Rok nam przyniesie. Wszystkiego najlepszego:)&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*) A Książę małżonek niech się w końcu i nareszcie nauczy robić zdjęcia bo na powyższym wyglądam jak zjawa;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-726748462083021271?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/726748462083021271/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/szczesliwego-nowego-roku.html#comment-form' title='Komentarze (25)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/726748462083021271'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/726748462083021271'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/szczesliwego-nowego-roku.html' title='Szczęśliwego! Nowego! Roku!'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Gxykmn05iG8/Tv8vLQrs8PI/AAAAAAAABb0/bBKit9jVlkE/s72-c/sylwester.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>25</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-6520554651747501041</id><published>2011-12-29T22:55:00.000+01:00</published><updated>2011-12-29T22:55:01.460+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Aukcja'/><title type='text'>Dla Stasia</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-nZYx74DBOu4/TvpS42ajRAI/AAAAAAAABbQ/ZJ-6pkqAGPk/s1600/z9100378Q%252CStas-Stawicki-z-mama-Beata.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://3.bp.blogspot.com/-nZYx74DBOu4/TvpS42ajRAI/AAAAAAAABbQ/ZJ-6pkqAGPk/s320/z9100378Q%252CStas-Stawicki-z-mama-Beata.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;To Staś. Prawda, że uroczy? A najpiękniejsze w nim jest to, że nie tylko wygląda ale naprawdę jest zadowolony z życia. Dzieci nie potrafią udawać...&amp;nbsp; Zupełnie jakby nie musiał 18 godzin na dobę być podłączonym do pompy żywieniowej (to to metalowe straszydło za nim). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-v8ZTBBeG5Tc/Tvzb46245wI/AAAAAAAABbc/3krcEsy9qXw/s1600/PC290146.JPG" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="238" src="http://2.bp.blogspot.com/-v8ZTBBeG5Tc/Tvzb46245wI/AAAAAAAABbc/3krcEsy9qXw/s320/PC290146.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A to kuferek. Nie tak uroczy jak Staś, ale ... no trudno. Jeszcze pachnie lakierem. Nie jest mały. Może się w nim zmieścić ze trzy kilo cukru albo średniej wielkości kot domowy. Ostatecznie można w nim trzymać szpargały. &lt;br /&gt;Kochani, liczy się czas. I każda złotówka. Czasy trudne, kryzysowe ale jak to mówią w kupie siła! Więc Kupą mości blogerzy; ile kto może jeśli może... Wspomóżmy&amp;nbsp; dzielnych rodziców&amp;nbsp; Stasia w walce o jego zdrowie:)&lt;br /&gt;Zasady proste, jak w klasycznej aukcji. Zaczynamy od symbolicznej &lt;b&gt;ZŁOTÓWKI&lt;/b&gt;. Licytacja obywa się pod postem, w komentarzach.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;KTO DA WIĘCEJ&lt;/b&gt; ten wpłaca kasę na podane w linku poniżej konto fundacji a w zamian otrzymuje kuferek. Zabawa trawa do 6 stycznia do 23.59. Niech będzie z Królami Trzema;)&lt;br /&gt;Wszystko o Stasiu jest &lt;a href="http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,10876992,Stas_czeka_na_wasza_pomoc__Zostalo_malo_czasu.html" target="_blank"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. A najistotniejsze szczegóły na samym końcu:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PeeS. Ja wiem, że to nie jest w porządku, że całe życie płacimy składki na ubezpieczenie zdrowotne a jak przychodzi co do czego to trzeba wyciągać rękę do ludzi ale... no trudno. tak jest i póki tego nie zmienimy to musimy sobie pomagać:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-6520554651747501041?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/6520554651747501041/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/dla-stasia.html#comment-form' title='Komentarze (41)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/6520554651747501041'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/6520554651747501041'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/dla-stasia.html' title='Dla Stasia'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-nZYx74DBOu4/TvpS42ajRAI/AAAAAAAABbQ/ZJ-6pkqAGPk/s72-c/z9100378Q%252CStas-Stawicki-z-mama-Beata.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>41</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-1198849922810520151</id><published>2011-12-28T20:04:00.001+01:00</published><updated>2011-12-28T20:17:51.797+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zofia'/><title type='text'>Sukienka</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-BHV7BIdvpIw/S4uWItaQU3I/AAAAAAAAAVI/2-moKsWzg24/s1600/zofia.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-BHV7BIdvpIw/S4uWItaQU3I/AAAAAAAAAVI/2-moKsWzg24/s200/zofia.jpg" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span id="goog_718549369"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_718549370"&gt;&lt;/span&gt;Różnica między zwłaszczą, a Zofią Cylupą z Cybulina była zasadnicza. Zocha lubiła mocne wejścia, a zwłaszcza po długiej nieobecności. &lt;br /&gt;- O, Zośka! - Książę Małżonek zdziwił się na widok stojącej w drzwiach elegancko ubranej kobitki - Gdzie byłaś jak cię nie było?&lt;br /&gt;- Tu i ówdzie - wymijająco&amp;nbsp; odpowiedziała Zofia i&amp;nbsp; z właściwym sobie wdziękiem wtargnęła do salonu.&lt;br /&gt;- O, Zośka! - zareagowałam identycznie jak Książę Małżonek. &lt;br /&gt;Zofia wyglądała zjawiskowo. Sięgająca kolan, elegancka sukienka w kolorze szlachetnego bordo zmysłowo opinała okrągłe biodra i równie krągły biust. &lt;br /&gt;- Shit! - mruknęłam pod nosem. W zestawieniu z moimi wytartymi dżinsami i za dużą bluzą Zofia błyszczała jeszcze bardziej.&lt;br /&gt;- Co mówisz? &lt;br /&gt;- Że idę wstawić wodę. Bo pewnie się napijesz?&lt;br /&gt;- Jasne. Herbaty.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zofia rozsiadłą się na sofie, elegancko założyła nogę na nogę i czekała. Chyba na mnie, bo mimo wysiłków Księcia Małżonka który za wszelką cenę chciał się spełnić w roli gospodarza, milczała jak zaklęta.&lt;br /&gt;- Powiedz, ale szczerze - wróciła się do mnie jak tylko postawiłam filiżanki na stoliku, a za obrażonym Książątkiem zamknęły się drzwi - Podoba ci się ta sukienka?&lt;br /&gt;Zofia wstała i okręciła się wokół własnej, jakże smukłej osi. Sukienka miękko zawirowała wraz z nią.&lt;br /&gt;- Ładna jest, bardzo ładna - powiedziałam zgodnie z przekonaniem - A o co chodzi?&lt;br /&gt;Zofia nie odpowiedziała od razu. Najpierw&amp;nbsp; usiadła, zamerdała łyżeczką w filiżance, delikatnie umoczyła usta w gorącej herbatce i dopiero wtedy zeznała co następuje;&lt;br /&gt;- Bo ja myślałam że ona jest taka sobie, wiesz. I szczerze mówiąc to nadal nie jestem przekonana, ale byłam w sklepie. No wiesz, przedświąteczne zakupy robiłam, to znaczy robiliśmy, z Maciejem - Zofia znacząco spojrzała na ustrojoną w niebanalny pierścionek rękę - I tam, w takim jednym sklepie mi się spodobał ten oto pierścionek. Oczywiście nie kupiliśmy, ale wiesz, dałam do zrozumienia że go chcę.&lt;br /&gt;- No... A co to ma wspólnego z sukienką? - zapytałam. Musiałam mieć przy tym minę głąba, bo Zofia spojrzała pobłażliwie.&lt;br /&gt;- No bo jak następnego dnia Maciek pojechał i powiedział pani sprzedawczyni, że chce ten pierścionek który wczoraj oglądaliśmy to ona powiedziała, że pierścionek&amp;nbsp; pamięta mętnie ale za to&amp;nbsp; sukienkę w którą byłam ubrana pamięta doskonale. I żeby mi przekazał że piękna...&lt;br /&gt;- No bo piękna jest... - powiedziałam próbując sobie wyobrazić siebie w tym cudzie.&lt;br /&gt;- Śmieszne ... - powiedziała Zofia i przemeldowała nogi z jednej na drugą - Człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy że od kilkunastu lat ma w szafie coś pięknego...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zofia sobie poszła i zostawiła mnie z wizją czerwonej kiecki i tego jak pięknie będę w niej wyglądała... O ile mi pożyczy. I jak już schudnę. Od jutra dieta. Ścisła! Albo nie, od pojutrza. A jeszcze lepiej od poniedziałku;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło zdjęcia; http://www.pinger.pl/szukaj/po_tagu/p/6/?t=Sydney%20Chase&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-1198849922810520151?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/1198849922810520151/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/sukienka.html#comment-form' title='Komentarze (33)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1198849922810520151'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1198849922810520151'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/sukienka.html' title='Sukienka'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-BHV7BIdvpIw/S4uWItaQU3I/AAAAAAAAAVI/2-moKsWzg24/s72-c/zofia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>33</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-8334526014862757930</id><published>2011-12-27T12:45:00.000+01:00</published><updated>2011-12-27T12:45:23.534+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WuZetka czyli wpis zamówiony'/><title type='text'>Nokia 500 - kolorowo i funkcjonalnie</title><content type='html'>&lt;!--[if !mso]&gt;&lt;style&gt;v\:* {behavior:url(#default#VML);}o\:* {behavior:url(#default#VML);}w\:* {behavior:url(#default#VML);}.shape {behavior:url(#default#VML);}&lt;/style&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt; &lt;o:OfficeDocumentSettings&gt;  &lt;o:PixelsPerInch&gt;72&lt;/o:PixelsPerInch&gt;  &lt;o:TargetScreenSize&gt;544x376&lt;/o:TargetScreenSize&gt; &lt;/o:OfficeDocumentSettings&gt;&lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt; &lt;w:WordDocument&gt;  &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;  &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;  &lt;w:TrackMoves/&gt;  &lt;w:TrackFormatting/&gt;  &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;  &lt;w:PunctuationKerning/&gt;  &lt;w:ValidateAgainstSchemas/&gt;  &lt;w:SaveIfXMLInvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;  &lt;w:IgnoreMixedContent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;  &lt;w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;  &lt;w:DoNotPromoteQF/&gt;  &lt;w:LidThemeOther&gt;PL&lt;/w:LidThemeOther&gt;  &lt;w:LidThemeAsian&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeAsian&gt;  &lt;w:LidThemeComplexScript&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeComplexScript&gt;  &lt;w:Compatibility&gt;   &lt;w:BreakWrappedTables/&gt;   &lt;w:SnapToGridInCell/&gt;   &lt;w:WrapTextWithPunct/&gt;   &lt;w:UseAsianBreakRules/&gt;   &lt;w:DontGrowAutofit/&gt;   &lt;w:SplitPgBreakAndParaMark/&gt;   &lt;w:EnableOpenTypeKerning/&gt;   &lt;w:DontFlipMirrorIndents/&gt;   &lt;w:OverrideTableStyleHps/&gt;  &lt;/w:Compatibility&gt;  &lt;w:DoNotOptimizeForBrowser/&gt;  &lt;m:mathPr&gt;   &lt;m:mathFont m:val="Cambria Math"/&gt;   &lt;m:brkBin m:val="before"/&gt;   &lt;m:brkBinSub m:val="&amp;#45;-"/&gt;   &lt;m:smallFrac m:val="off"/&gt;   &lt;m:dispDef/&gt;   &lt;m:lMargin m:val="0"/&gt;   &lt;m:rMargin m:val="0"/&gt;   &lt;m:defJc m:val="centerGroup"/&gt;   &lt;m:wrapIndent m:val="1440"/&gt;   &lt;m:intLim m:val="subSup"/&gt;   &lt;m:naryLim m:val="undOvr"/&gt;  &lt;/m:mathPr&gt;&lt;/w:WordDocument&gt;&lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt; &lt;w:LatentStyles DefLockedState="false" DefUnhideWhenUsed="true"  DefSemiHidden="true" DefQFormat="false" DefPriority="99"  LatentStyleCount="267"&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="0" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Normal"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="heading 1"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 2"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 3"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 4"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 5"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 6"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 7"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 8"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 9"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 1"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 2"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 3"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 4"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 5"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 6"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 7"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 8"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 9"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="35" QFormat="true" Name="caption"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="10" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Title"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="0" Name="Default Paragraph Font"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="11" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtitle"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="22" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Strong"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="20" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Emphasis"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="59" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Table Grid"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" UnhideWhenUsed="false" Name="Placeholder Text"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="1" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="No Spacing"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 1"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 1"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 1"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 1"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 1"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 1"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" UnhideWhenUsed="false" Name="Revision"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="34" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="List Paragraph"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="29" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Quote"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="30" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Quote"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 1"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 1"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 1"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 1"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 1"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 1"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 1"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 1"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 2"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 2"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 2"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 2"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 2"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 2"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 2"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 2"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 2"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 2"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 2"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 2"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 2"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 2"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 3"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 3"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 3"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 3"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 3"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 3"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 3"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 3"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 3"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 3"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 3"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 3"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 3"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 3"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 4"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 4"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 4"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 4"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 4"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 4"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 4"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 4"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 4"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 4"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 4"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 4"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 4"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 4"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 5"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 5"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 5"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 5"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 5"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 5"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 5"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 5"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 5"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 5"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 5"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 5"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 5"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 5"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 6"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 6"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 6"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 6"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 6"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 6"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 6"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 6"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 6"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 6"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 6"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 6"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 6"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 6"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="19" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtle Emphasis"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="21" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Emphasis"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="31" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtle Reference"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="32" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Reference"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="33" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Book Title"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="37" Name="Bibliography"/&gt;  &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" QFormat="true" Name="TOC Heading"/&gt; &lt;/w:LatentStyles&gt;&lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt;&lt;style&gt; /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-priority:99; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin:0cm; mso-para-margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:10.0pt; font-family:"Times New Roman","serif";}&lt;/style&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt; &lt;o:shapedefaults v:ext="edit" spidmax="1027"/&gt;&lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt; &lt;o:shapelayout v:ext="edit"&gt;  &lt;o:idmap v:ext="edit" data="1"/&gt; &lt;/o:shapelayout&gt;&lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="Normalny1" style="tab-stops: 35.4pt 70.8pt 106.2pt 141.6pt 177.0pt 212.4pt 247.8pt 283.2pt 318.6pt 354.0pt 389.4pt 424.8pt;"&gt;&lt;span lang="pl" style="font-family: &amp;quot;Times New Roman Bold&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;i&gt;Mam nadzieję, że po świątecznym obżarstwie znajdziecie jeszcze ochotę na jedną&amp;nbsp; WZ-tkę. Małą ale za to jaką smaczną...&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="Normalny1" style="tab-stops: 35.4pt 70.8pt 106.2pt 141.6pt 177.0pt 212.4pt 247.8pt 283.2pt 318.6pt 354.0pt 389.4pt 424.8pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="Normalny1" style="tab-stops: 35.4pt 70.8pt 106.2pt 141.6pt 177.0pt 212.4pt 247.8pt 283.2pt 318.6pt 354.0pt 389.4pt 424.8pt;"&gt;&lt;span lang="pl"&gt;Nokia 500 to propozycja smartfona z Symbianem, która przygotowanazostała z myślą o użytkownikach ceniących sobie stylowe obudowy i aplikacjespołecznościowe. Czym wyróżnia się ten kompaktowy model?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="Normalny1" style="tab-stops: 35.4pt 70.8pt 106.2pt 141.6pt 177.0pt 212.4pt 247.8pt 283.2pt 318.6pt 354.0pt 389.4pt 424.8pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="Normalny1" style="tab-stops: 35.4pt 70.8pt 106.2pt 141.6pt 177.0pt 212.4pt 247.8pt 283.2pt 318.6pt 354.0pt 389.4pt 424.8pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-789wTqZya9Y/Tvmtcop9HgI/AAAAAAAABas/xt6ysqr38Bg/s1600/Nokia-500-02.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-789wTqZya9Y/Tvmtcop9HgI/AAAAAAAABas/xt6ysqr38Bg/s200/Nokia-500-02.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="Normalny1" style="tab-stops: 35.4pt 70.8pt 106.2pt 141.6pt 177.0pt 212.4pt 247.8pt 283.2pt 318.6pt 354.0pt 389.4pt 424.8pt;"&gt;&lt;span lang="pl"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="Normalny1" style="tab-stops: 35.4pt 70.8pt 106.2pt 141.6pt 177.0pt 212.4pt 247.8pt 283.2pt 318.6pt 354.0pt 389.4pt 424.8pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="Normalny1" style="tab-stops: 35.4pt 70.8pt 106.2pt 141.6pt 177.0pt 212.4pt 247.8pt 283.2pt 318.6pt 354.0pt 389.4pt 424.8pt;"&gt;&lt;span lang="pl"&gt;Nokia 500 dostępna jest w dwóch wersjach kolorystycznych (czarnej ibiałej), a jej unikalną cechą jest możliwość dowolnej zmiany koloru pokrywybaterii. Użytkownicy mają dzięki temu możliwość dodatkowej personalizacjitelefonu i dopasowania go do własnego gustu. Co ważne, w zestawie standardowoużytkownicy utrzymują aż trzy różne pokrywy baterii. Wśród dostępnych kolorówsą: różowy, żółty, niebieski, czarny i zielony. Na rynku pojawią sięnajprawdopodobniej kolejne warianty, w tym również z bardziej skomplikowanymiwzorami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="Normalny1" style="tab-stops: 35.4pt 70.8pt 106.2pt 141.6pt 177.0pt 212.4pt 247.8pt 283.2pt 318.6pt 354.0pt 389.4pt 424.8pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="Normalny1" style="tab-stops: 35.4pt 70.8pt 106.2pt 141.6pt 177.0pt 212.4pt 247.8pt 283.2pt 318.6pt 354.0pt 389.4pt 424.8pt;"&gt;&lt;span lang="pl"&gt;Smartfon firmy Nokia wyposażony jest w&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;aparat 5 Mpix. Umożliwia on robienie bardzo przyzwoitych zdjęć, któredzięki dedykowanej funkcji można od razu z poziomu telefonu wysłać na serwisyspołecznościowe, takie jak Facebook. Model obsługuje wszystkie popularneaplikacje na Symbiana. Dzięki temu, użytkownicy mogą cieszyć się z programów,jak Shazam czy NK.pl. Wśród zainstalowanych fabrycznie aplikacji znalazły sięrównież Mapy Nokia, czyli bezpłatna nawigacja samochodowa z funkcjamigłosowymi. Program ten odznacza się dużą dokładnością działania i conajważniejsze jest stale aktualizowany przez fińska firmę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="Normalny1" style="tab-stops: 35.4pt 70.8pt 106.2pt 141.6pt 177.0pt 212.4pt 247.8pt 283.2pt 318.6pt 354.0pt 389.4pt 424.8pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="Normalny1" style="tab-stops: 35.4pt 70.8pt 106.2pt 141.6pt 177.0pt 212.4pt 247.8pt 283.2pt 318.6pt 354.0pt 389.4pt 424.8pt;"&gt;&lt;span lang="pl"&gt;Nokia 500 to jeden z pierwszych smartfonów, który na rynku pojawił sięz systemem Symbian Anna, a wkrótce ma otrzymać aktualizację do najnowszejwersji Belle. Co więcej, Nokia zapowiedziała, że model dostanie także kolejnewersje systemu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="Normalny1" style="tab-stops: 35.4pt 70.8pt 106.2pt 141.6pt 177.0pt 212.4pt 247.8pt 283.2pt 318.6pt 354.0pt 389.4pt 424.8pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="Normalny1" style="tab-stops: 35.4pt 70.8pt 106.2pt 141.6pt 177.0pt 212.4pt 247.8pt 283.2pt 318.6pt 354.0pt 389.4pt 424.8pt;"&gt;&lt;span lang="pl"&gt;Symbian Anna wniósł do Nokia 500 kilka ciekawych nowości. Najważniejsząjest odświeżony wygląd interfejsu i zupełnie nowe ikony. Ulepszona zostałrównież przeglądarka internetowa i dodatkowo ekranową klawiaturę QWERTY wtrybie pionowym. Co ciekawe, ze sklepu z aplikacjami Nokia można również pobraćrewelacyjną klawiaturę Swype, która pozwala na szybkie wprowadzanie tekstupoprzez przesuwanie palcem po ekranie od litery do litery.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-4wvBflxTVXo/TvmuV93BFAI/AAAAAAAABbE/9XfgcA_7e-g/s1600/nokia-500.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="198" src="http://4.bp.blogspot.com/-4wvBflxTVXo/TvmuV93BFAI/AAAAAAAABbE/9XfgcA_7e-g/s200/nokia-500.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="Normalny1" style="tab-stops: 35.4pt 70.8pt 106.2pt 141.6pt 177.0pt 212.4pt 247.8pt 283.2pt 318.6pt 354.0pt 389.4pt 424.8pt;"&gt;&lt;span lang="pl"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-8334526014862757930?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/8334526014862757930/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/nokia-500-kolorowo-i-funkcjonalnie.html#comment-form' title='Komentarze (47)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8334526014862757930'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8334526014862757930'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/nokia-500-kolorowo-i-funkcjonalnie.html' title='Nokia 500 - kolorowo i funkcjonalnie'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-789wTqZya9Y/Tvmtcop9HgI/AAAAAAAABas/xt6ysqr38Bg/s72-c/Nokia-500-02.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>47</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-8814024912017783896</id><published>2011-12-25T23:03:00.001+01:00</published><updated>2011-12-25T23:03:08.151+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mistrz i Grafomanka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='felietony'/><title type='text'>Korespondencja ściśle jawna (17)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-_DP_Pf_I96s/TvedSd0iucI/AAAAAAAABag/fFGDaSOJMWc/s1600/choosing-the-right-harmonica-300x200.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-_DP_Pf_I96s/TvedSd0iucI/AAAAAAAABag/fFGDaSOJMWc/s1600/choosing-the-right-harmonica-300x200.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Mówię Wam! Co ja z tym Mistrzem mam...&lt;br /&gt;Bo bycie Grafomanką to ciążki kawałek chleba. Z masłem. Nie jest łatwo dotrzymać kroku Mistrzowi. Toteż nawet nie próbuję. Mistrz o harmonii ja o harmonijce. Na dodatek ustnej.&lt;br /&gt;... a z resztą, przeczytajcie sami. &lt;a href="http://felietony.allarte.pl/2011/12/23/o-harmoni-jce/" target="_blank"&gt;&lt;b&gt;Na ALARTE&lt;/b&gt;!&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-8814024912017783896?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/8814024912017783896/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/korespondencja-scisle-jawna-17.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8814024912017783896'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8814024912017783896'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/korespondencja-scisle-jawna-17.html' title='Korespondencja ściśle jawna (17)'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-_DP_Pf_I96s/TvedSd0iucI/AAAAAAAABag/fFGDaSOJMWc/s72-c/choosing-the-right-harmonica-300x200.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-9035887374904597288</id><published>2011-12-24T00:37:00.000+01:00</published><updated>2011-12-24T00:42:12.298+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Boże Narodzenie'/><title type='text'>Światełka</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-xkb4rtxLDWU/TvUPCQBLTtI/AAAAAAAABaI/3U-fa5KUd9Q/s1600/PC042091.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-xkb4rtxLDWU/TvUPCQBLTtI/AAAAAAAABaI/3U-fa5KUd9Q/s320/PC042091.JPG" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Kiedy byłam mała uwielbiałam patrzeć na migające na choince światełka. Ale nie tak normalne, nudne gapienie się tylko przez pryzmat. Półprzymkniętych oczu. Kolory lampek zlewały się wtedy ze sobą tworząc kolorową mgiełkę.Taką trochę magiczną. Odrobinę tajemniczą. Za jej zasłoną pajac w czerwonym kubraczku wywijał hołubce z filigranową tancerką zawieszoną na sąsiedniej gałązce, szklana kaczuszka robiła maślane oczy do bałwanka w czarnym meloniku, a żołnierz w lśniącym mundurku pilnował żebym przedwcześnie i nie wyżerała z trudem zdobytych&amp;nbsp; cukierków.&lt;br /&gt;Szczęściem półprzymknięte powieki miewam do dziś. Nie tylko choinka ale i cały świat widziany z tej perspektywy traci ostrość. W zamian nabiera miękkości, ciepła i blasku. To taki rodzaj magii, nieco naiwnej, dziecięcej ale&amp;nbsp; skutecznej...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i style="color: #cc0000;"&gt;Samych cudowności,&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br style="color: #cc0000;" /&gt;&lt;b&gt;&lt;i style="color: #cc0000;"&gt;świątecznej magii na co dzień,&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #cc0000;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="color: #cc0000;"&gt;i czasu na półprzymknięcie powiek...&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="color: #cc0000;"&gt;...I niech MOC będzie z Wami, a rachunki za prąd nie przyprawiają o zawał;)&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło zdjęcia: http://robiezdjecia.blogspot.com/&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-9035887374904597288?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/9035887374904597288/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/swiateka.html#comment-form' title='Komentarze (25)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/9035887374904597288'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/9035887374904597288'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/swiateka.html' title='Światełka'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-xkb4rtxLDWU/TvUPCQBLTtI/AAAAAAAABaI/3U-fa5KUd9Q/s72-c/PC042091.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>25</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-3073171678344374778</id><published>2011-12-20T10:15:00.000+01:00</published><updated>2011-12-20T11:29:15.262+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Boże Narodzenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nadworny'/><title type='text'>Makowiec</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-F7An52jZwaY/TvBRTazEY3I/AAAAAAAABZ8/E8yFZdsAn68/s1600/makowiec-.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="149" oda="true" src="http://4.bp.blogspot.com/-F7An52jZwaY/TvBRTazEY3I/AAAAAAAABZ8/E8yFZdsAn68/s200/makowiec-.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;em&gt;czyli rzecz o przyjmowaniu...&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Nadworny! Łobuzie! - wydarłam się tak, że pół Wsi Nadmorskiej nie tylko&amp;nbsp; słyszało ale również&amp;nbsp; mogło&amp;nbsp; widzieć struny głosowe. Oraz wszystkie inne części aparatu krzyku.&lt;br /&gt;W odpowiedzi na wrzask, Nadworny wzruszył ramionami, spojrzał spod zalotnie rozwichrzonej grzywki i nadął bladą buzię. &lt;br /&gt;- I czego się tak nadyma co? - warknęłam z nadzieją że go nie rozsadzi.&amp;nbsp;W odpowiedzi &amp;nbsp;Nadworny nadął się jeszcze bardziej a dla wzmocnienia efektu wziął się i zaciął.&amp;nbsp; Robił wszystko żeby wyglądało że na amen i bezpowrotnie. I trzeba mu przyznać, że w pierwszym momencie prawie mu uwierzyłam.&lt;br /&gt;- Oszukali cię, wiesz? - powiedziałam podziwiając efekty nadęcia. Tę gladkość niebywałą. I formę księżyca w pełni. Nadworny oczywiście, mimo że ciekawość go&amp;nbsp;zżerała w czym i dlaczego go oszukali&amp;nbsp;ani drgnął. Twardziel.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- Bo to widzisz, wcale tak nie działa - kontynuowałam&amp;nbsp;- &amp;nbsp;I to z dwóch powodów. Po pierwsze to jest fizycznie niemożliwe żeby od nadęcia ustąpiły a po drugie firmy by zbankrutowały. Wyobrażasz sobie? Ulicami spacerowałby całe gromady mniejszych lub większych bankrutów. I nudziliby się. Ci bankruci znaczy się. A z nudów pewnie by rozrabiali, albo zakładali partie, albo...&lt;br /&gt;- Co ty pie...leciesz? - Nadworny przerwał mi niemalże brutalnie. I jednocześnie odblokował się głosowo. Nadęcie w pewnym sensie pozostało.&lt;br /&gt;- Niezmierniem rada, że jednak przemówiłeś. Oraz że się oddołeś.&lt;br /&gt;- Od co? - zapytał wielce zadziwiony.&lt;br /&gt;- Skoro można się nadąć to i oddać chyba też - zapytałam z pewna taka nieśmiałością. Nie śmiał zaprzeczyć. Miał jedynie zastrzeżenia natury merytorycznej:&lt;br /&gt;- Ja się nie nadąłem tylko wyraziłem dezaprobatę.To nie jest normalne wiesz?&lt;br /&gt;- A konkretnie co?&lt;br /&gt;- A to żeby odmawiać.&lt;br /&gt;- Nadworny, ja ci tyle razy mówiłam, że ja jedynie pacierza i kawy nie odmawiam. Poza tym przyjmuję wszystko. W granicach rozsadku naturalnie. A rozsądek mi mówi że przyjmowanie pieniędzy za to że uczynisz mi ten zaszczyt i wraz z małżonką oraz Potomkiem zechcesz spędzić święta w moim domu jest nie tyle nie rozsądne co wbrew zasadom.&lt;br /&gt;Nadworny zaprzestał nadymania, z rezygnacją opuścił ramiona i machnął ręką. W dowolnym tłumaczeniu znaczyło to ni mniej ni wiecej tylko tyle że z upartą babą nie będzie walczyć. I słusznie.&lt;br /&gt;- Ula od razu mówiła, że tak będzie. No to może...- zaczął nieśmiało.&lt;br /&gt;- Ależ oczywiście! - przerwałam&amp;nbsp; wobec braku zdecydowania w kwestii co też on może - Z wielką rozkosza przyjmę uszy. I makowca.&lt;br /&gt;Wilk syty i owieczka cała. Pieniądze niby nie smierdzą, ale wolejak ktos dokłada się w towarze. Nadworny też odetchnął z ulgą, wstał, obwiazał szyję kolorowym szalikiem i już z ręką na klamce zapytał podejrzliwie;&lt;br /&gt;- A o co chodziło z tym że mnie oszukali?&lt;br /&gt;- Zmarszczki nie mijają od nadymania. Się. Od kremów zresztą też nie, ale o tym sza, żeby nie zbankrutowali. Ty wiesz co by się wtedy działo?!&lt;br /&gt;Nadworny ze zrozumieniem pokiwał głową ale... głowę, tym razem swoją&amp;nbsp;dam&amp;nbsp;że nawet sobie nie próbował wyobrażac świata bez kremów z bankrutami spacerującymi ulicami...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-3073171678344374778?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/3073171678344374778/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/makowiec.html#comment-form' title='Komentarze (37)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/3073171678344374778'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/3073171678344374778'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/makowiec.html' title='Makowiec'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-F7An52jZwaY/TvBRTazEY3I/AAAAAAAABZ8/E8yFZdsAn68/s72-c/makowiec-.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>37</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-6315262575533532782</id><published>2011-12-17T08:30:00.000+01:00</published><updated>2011-12-17T09:46:33.130+01:00</updated><title type='text'>Pełnoletnia</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-MpzqK2E_oLo/TuvV7hJ3a2I/AAAAAAAABZ0/lwe74L59oJs/s1600/PC160057.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-MpzqK2E_oLo/TuvV7hJ3a2I/AAAAAAAABZ0/lwe74L59oJs/s1600/PC160057.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-MpzqK2E_oLo/TuvV7hJ3a2I/AAAAAAAABZ0/lwe74L59oJs/s320/PC160057.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;|&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;...z&amp;nbsp;pamietnika psa płci babskiej.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem psem.&amp;nbsp; Pańcia jednak zdaje się tego nie rozumieć. Jakoś jej umyka, że zegarek mam w pecherzu; jak pełny to znaczy pora wyjść na spacer. To samo jest z kalendarzem. Nic a nic się na nim nie znam. Ani na rzadnej rzeczy która ludzka jest. No może za wyjatkiem butów. Z kilkoma z nich zawarłam że tak powiem bliższą znajomość. Niestety chyba nikomu się to nie podobało. Butom pewnie było wszytko jedno- wcześniej poszły do raju dla pogryzionych. Gorzej z pańcią, że o panu nawet wspominać się boję.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pani to tylko się chwilę pogniewała, pokrzyczała dla zasady, pogroziła paluchem i na tym koniec. Uczynki zostały zapomniane wraz z umieszczeniem materiału dowodowego w koszu na śmieci.&lt;br /&gt;Pan za to, ten to się umie wsciekać; &lt;br /&gt;- Dlaczego pogryzłaś? - pytał groźnie. Kilkukrotnie. W odpowiedzi zamerdałam ogonkiem&amp;nbsp;. W psim słowniku to znaczy :nie wiem, ale ładnie wyglądasz taki wściekły".&amp;nbsp;Nie zrozumiał. No to sobie poszłam. Oczywiście w dalszym ciągu merdając ogonkiem. Tym razem w znaczeniu że olewam taką konwersację przypominającą piosenkę którą pani nuci jak myje podłogę;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;"Cud się stał pewnego razu&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;łojjjjjjjjjjj&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Dziad przemówił do obrazu"&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;Pan rzecz jasna nie mógł tak od razu odpuścić. Wziął buta , a raczej to co z niego pozostało i z miną wielce obrażona podreptał do kuchni.&lt;br /&gt;Pańcia lepiła pierogi (ona ciagle robi pierogi). Z mąką na nosie wygladała komicznie.&lt;br /&gt;- Co to jest? - pan zapytał groźnie i zamachał pozostałością buta przed nosem zamyślonej Pańci.&lt;br /&gt;- Gdzie mi tu! Z butami! - wydarła się Pańcia i zamachała łapkami. Wiatr jaki przy tym zrobiła zwiał jej mąkę z nosa i juz nie wygladała zabawnie. Teraz wyglądała groźnie. &lt;br /&gt;- Z butami? Z butami? To są według ciebie buty? - pan irytował się coraz bardziej. A nie pownien. W jego wieku to może być niebezpieczne!&lt;br /&gt;- Masz rację - Pancia przytaknęła potulnie -&amp;nbsp;W tym rozmiarze to raczej płetwy są.&lt;br /&gt;Pan poczerwieniał, sapnął ze zlości i ryknał:&lt;br /&gt;- Twój pies zeżarł moje buty! Dlaczego? Ja się pytam? I jakim cudem on jeszcze chodzi!? Powinien conajmniej przez tydzień kuleć!&lt;br /&gt;- Phi - na Pańci wrzaski nie zrobiły wrażenia. Wzruszyła tylko ramionami i dalej lepiła te swoje pierogi.&lt;br /&gt;- Jaki właściciel taki pies - pan mruknął zrezygnowany, wrzucił buto-płetwę do przepełnionego kosza na śmieci i pod wpływem wielce wymownego spojrzenia pańci zawołał - Wena! Do nogi, idziemy wyrzucić śmieci!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do kalendarza, to powariowali. W senis, że Pańcia i jej małe. Od rana skaczą koło mnie, częstują smakołykami, prezenty wręczają i plotą coś o jakiś urodzinach. Że niby mam. I że od dziś oficjalnie przestaje być szczeniakiem. No to to akurat wiem i bez kalendarza!&lt;br /&gt;Swoją droga fajne są te urodziny. Tylko na litość!może lepiej niech oni juz nie spiewają. Uszy puchną od tego ciągłego "sto lat" i " niech jej gwiazdka".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Na zdjęciu: Wena, pełnoletni pies płci babskiej.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-6315262575533532782?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/6315262575533532782/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/penoletnia.html#comment-form' title='Komentarze (36)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/6315262575533532782'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/6315262575533532782'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/penoletnia.html' title='Pełnoletnia'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-MpzqK2E_oLo/TuvV7hJ3a2I/AAAAAAAABZ0/lwe74L59oJs/s72-c/PC160057.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>36</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-6470932580744306289</id><published>2011-12-15T10:43:00.000+01:00</published><updated>2011-12-15T10:43:01.159+01:00</updated><title type='text'>Szafa</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-UpPqkcmAKH4/TunAleX9awI/AAAAAAAABZg/yepPcAVeatw/s1600/szafa.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" oda="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-UpPqkcmAKH4/TunAleX9awI/AAAAAAAABZg/yepPcAVeatw/s200/szafa.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Uwielbiałam na nią patrzeć. Od zawsze. Od czasów kiedy byłam małym krasnoludkiem w okropnym swterku z kotkiem. &lt;br /&gt;Była wielka. Olbrzymia. Przytłaczająca. Tajemnicza. Fascynujaca.&lt;br /&gt;Ciężkie, misternie rzeźbione drzwi skrzypiałay przy otwieraniu. &lt;br /&gt;O pierwszej cześci babcia mówiła że to bieliźniarka. Lubiłam patrzeć jak wyjmowała z niej białą, krochmaloną pościel. Poszwy, poszewki i prześcieradła pachniały słońcem. Babci zawsze mówiła, że białe trzeba suszyć na słońcu, że trzeba krochmlić, a wcześniej płukać w takiej śmiesznej farbowanej na niebiesko wodzie.&lt;br /&gt;- To farbka, wiesz - mówiła dosypując szczyptę granatowego proszku do wielkiej emaliowanej michy - Jak się jej doda do zimnej wody i wypłucze to pościel nabiera blasku. To tak jakby się coś poprawiało, szlifowało, polerowało.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najwyższa półka bieliźniarki kryła prawdziwe skarby. W pudełku które dawno temu babcia dostała od dziadka jako pamiatkę z wojska leżały stare guziki - kościane, z macicy perłowej,&amp;nbsp; z jakąś błyskotką, od munduru harcerskiego mojej mamy. Były tam też klipsy i kolczyki, wszystkie bez pary. I stare zapinki z urwnym uszkiem albo bez szpilki. O każdym z tych przedmiotów babcia umiała opowiedzieć historię. Ściśle zwiazaną z jej życiem.&lt;br /&gt;- Widzisz ten guzik? - pytała obracając w ręku któryś z eksponatów - Ładnie błyszczy pod słońce. Mieni sie jak tęcza. Kiedyś zdobił sukienkę mojej mamy. Miałam wtedy tylko trochę wiecej lat niż ty teraz...&lt;br /&gt;Oczy babci robiły się szkliste, a z ust płyneła opowieść o czasach dawno minionych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga część pachniała zwietrzałymi perfumami i naftaliną. Na masywnych derwnianych ramiączkach wisiała historia rodziny; pożółkła babcina sukienka ślubna z niemodnej już koronki, długi prawie do kostek płaszcz dziadka z futrzanym kołnierzem, pierwszokomunijna sukienka mojej mamy, maturalna koszula wujka&amp;nbsp;z takim&amp;nbsp;śmiesznie spiczastym kołnierzem. Ślad po mnie też był. Na dnie leżał kocyk w bladoróżową kratkę;&lt;br /&gt;- W ten koc cię zawineli i przywieźli ze szpitala. Kto to słyszał żeby się rodzić w listopadzie! - babcia udawała że się&amp;nbsp; gniewa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najwięcej wspomnień kryły jednak szuflady. Trzy, pod każdymi skrzypiącymi drzwiami jedna. Były tak samo pięknie ozdobione rzeźbami. Wystarczyło pociągnąć za masywne mosiężne uchwyty żeby wkroczyć do przeszłości. Zdjęcia leżały w pozornym nieładzie.Tylko niektóre doznały zaszczytu umieszczenia w albumach. Każde jednak było starannie opisane babciną ręką. Na odwrocie fotografii, kopiowym ołowkiem wypisane były daty, wydarzenia, postaci, czasem krótki opis, jakaś refleksja.&lt;br /&gt;- Co tu jest napisane? - zapytałam widząc zdjęcie na którym z całą pewnością byłam ja.&lt;br /&gt;- Beata,&amp;nbsp;lato 1972 roku. Ma dopiero 2 lata a już widać, że będzie&amp;nbsp;niepokorna&amp;nbsp; - babcia czytała i pewnie zmyślałaby dłużej gdybym nie przerwała;&lt;br /&gt;- Niepokorna? To dobrze czy żle?&lt;br /&gt;- Raczej dobrze - enigmatyczna odpowiedź długo była dla mnie zagadką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szafa zawsze będzie kryła wiele tajemnic. I zawsze będzie dostarczała przyjemności z ich odkrywania. Bez względu na to czy jest&amp;nbsp;tą babciną czy tą wirtualną. Pogrzebcie w&amp;nbsp;&lt;strong&gt;&lt;a href="http://www.szafa.prezentacje.pl/" target="_blank"&gt;SZAFIE&lt;/a&gt; &lt;/strong&gt;Może znajdziecie kreację na idealną dzisiejszy wieczór? I na kilka innych...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-6470932580744306289?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/6470932580744306289/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/szafa.html#comment-form' title='Komentarze (37)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/6470932580744306289'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/6470932580744306289'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/szafa.html' title='Szafa'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-UpPqkcmAKH4/TunAleX9awI/AAAAAAAABZg/yepPcAVeatw/s72-c/szafa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>37</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-5132169925594727362</id><published>2011-12-13T09:50:00.001+01:00</published><updated>2011-12-13T10:20:21.831+01:00</updated><title type='text'>O Losie!</title><content type='html'>Ludzie gadają że los jest ślepy. Nie zgadzam się. Wiem bo dziś miałam przyjemność...&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Los jest wysoki, przystojny, ma zalotnie ułożoną grzywkę i pachnie górną półką z najlepszej drogrii w mieście. A głębią spojrzenią prawie granatowych oczu&amp;nbsp; czaruje. I to jak!&lt;br /&gt;- Ma pan ochotę na małą zabawę - zapytałam prosto z mostu. A co się będę certolić? Druga taka okazja może się prędko&amp;nbsp;nie trafić. Skrzyżowania&amp;nbsp;Clarka Gable&amp;nbsp;i&amp;nbsp;Prica Brosmana nie&amp;nbsp;szlajają się po ulicy samopas.&lt;br /&gt;- Ale tak teraz? - Przystojniak nieco się spłoszył. I&amp;nbsp;spojrzał na mnie krytycznie tymi granatowymi oczyma. Mrauuuuu...&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Widać nie wygladałam groźnie bo nieco sie rozluźnił. Nawet pozę przyjął nonszalancką.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;- Czemu nie... - powiedział już znacznie pewniej.&lt;br /&gt;- Super - ucieszyłam się radością jak najbardziej radosną i zwiałam. Musiałam albowiem przynieść akcesoria niezbedne do zabawy...&lt;br /&gt;Przygotowałam je już wczoraj. Zupełnie jakbym czuła że los pod postacią Przystojniaka zawita.&lt;br /&gt;- Zaczynamy? - zapytałam&lt;br /&gt;- Nooo - Przystojniak zgodził się łaskawie i znaczco spojrzał w kierunku drzwi. za chwile przenóś wzrok na pęk kluczy leżacy na biurku.&lt;br /&gt;- Nie trzeba - odpowiedziałam i machnełam łapką.&lt;br /&gt;- Nieeeee? - zdziwił sie bardzo. Ale sie nie wycofał. Punkt dla przystojniaka.&lt;br /&gt;- My tu gadu-gadu, a czas ucieka - mruknełam i przystapiłam do działania. Szalikiem w kratkę szczelnie zasłoniłam Przystojniakowi oczy. Jeśli nawet się przestraszył to absolutnie nie dał tego po sobie poznać. Dzielnie czekał na ciąg zabawy dalszy.&lt;br /&gt;- No, możesz grzebać - mruknełam. Z uwagi na specyfikę sytuacji uznałam, że forma pan-pani raczej nie pasuje...&lt;br /&gt;-&amp;nbsp;No...- wysapał&amp;nbsp; - I co dalej?&lt;br /&gt;- A teraz pokaż co&amp;nbsp;tam masz...&lt;br /&gt;Przystojniak posłusznie wyciągnał grzebiącą, starannie wypielegnowaną a jednak męską łapkę i radośnie obwieścił;&lt;br /&gt;- Proszę!&lt;br /&gt;- A teraz czytaj - rozkazałam i ściągnełam mu z oczu szalik.&lt;br /&gt;- &lt;b&gt;Moja Alis&lt;/b&gt;? - przeczytał.&lt;br /&gt;- Znak zapytania absolutnie niepotrzebny. I panu już podziękujemy...&lt;br /&gt;Przystojniak wyszedł. Zostało po nim jeno wspomnienie i zapach drogiej wody na szaliku. Mrauuuuuu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A &lt;b&gt;Moją Alis&lt;/b&gt; proszę o podanie adresu, albowiem to ją właśnie Przystojny Los raczył wygrzebać;) &lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-aSv2J2oiUx0/Ts1j6ZEM2mI/AAAAAAAABXg/4VILFABn3JY/s1600/PB230012.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="249" oda="true" src="http://1.bp.blogspot.com/-aSv2J2oiUx0/Ts1j6ZEM2mI/AAAAAAAABXg/4VILFABn3JY/s320/PB230012.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-5132169925594727362?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/5132169925594727362/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/o-losie.html#comment-form' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/5132169925594727362'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/5132169925594727362'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/o-losie.html' title='O Losie!'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-aSv2J2oiUx0/Ts1j6ZEM2mI/AAAAAAAABXg/4VILFABn3JY/s72-c/PB230012.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-4795189215738771605</id><published>2011-12-12T10:04:00.000+01:00</published><updated>2011-12-12T10:04:47.084+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Blondynka</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-avUHRDvYN8U/TuW_Lb2OgDI/AAAAAAAABZY/Dganx1G8YyE/s1600/Monrou.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" mda="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-avUHRDvYN8U/TuW_Lb2OgDI/AAAAAAAABZY/Dganx1G8YyE/s320/Monrou.jpg" width="304" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;em&gt;- Oczywiście, że jestem stuprocentową blondynką - mawiała Marlin Monroe - Ale coś takiego, jak &lt;strong&gt;n a t u r a l n y&lt;/strong&gt; blond w ogóle nie istnieje. Zresztą, mam to gdzieś.&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego pochmurnego, szarego i prawie że smutnego blondynka&amp;nbsp; &lt;strong&gt;Mentalna&amp;nbsp;&lt;/strong&gt;wybrała się na zakupy. &lt;br /&gt;Zabrała torbę, torebkę, portfelik,&amp;nbsp; córkę - &lt;strong&gt;Naturalną&lt;/strong&gt;, koleżankę - &lt;strong&gt;Farbowaną,&lt;/strong&gt; potarmosiła psa za uszy, wsiadła do pojazdu mechanicznego typu samochód osobowy&amp;nbsp; i wiuuuuuu... Pojechała. Ły. W sensie że one. Bo jeżeli na zakupy to nie indywidualnie. Na zakupy tylko we trzy. Wespół w zespół by zakupów żądzę móc wzmóc. Jednakowoż grzecznie. Z woli sunącego przed nimi auta oznaczonego litera "L"&amp;nbsp; zgodnie z przepisami. Dookoła jesień sroga. Bura i bezlistna. A one nic sobie z niej nie robią. Jadą, jadą i dobrze im tak. Cieszą się dniem i swoim towarzystwem. Po prostu.&amp;nbsp; Nawet ślimacze tempo "elki"&amp;nbsp; jakoś średnio im przeszkadza. &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miasto przywitało je zgiełkiem. Ludzkim. Ciche do tej pory CB - radio najpierw zatrzeszczało niezbyt przyjemnie. A potem to juz było tylko gorzej. Głosy kierowców mieszały się ze sobą. W końcu jeden, bardzo wyraźny przedarł się przez szumy radiowych fal i zakomunikował:&lt;br /&gt;- Kolego od Laguny masz otwartą maskę.&lt;br /&gt;- Dzięki kolego - odpowiedziała Mentalna i rozejrzała się w poszukiwaniu miejsca gdzie można by szybko załatwić sprawę nieszczelności.&lt;br /&gt;- Naturalna, weź no wyskocz i zamknij bagażnik -&amp;nbsp; Mentalna wydała polecenie, które jednakowoż nie spotkało się z entuzjastycznym przyjęciem.&lt;br /&gt;- A dlaczego ja? - Naturalna stawiała się. Zupełnie jakby zapomniała kto tu rządzi. Oraz kto trzyma kasę.&lt;br /&gt;- Bo tak. Poza tym to ty wkładałaś parasolki - Mentalna władczo ucięła dyskusję. Dziecko płci babskiej potulnie wyszło z auta.&lt;br /&gt;- Bagażnik wcale nie był otwarty - powiedziała po powrocie.&lt;br /&gt;- No to... -&amp;nbsp;Mentalnej&amp;nbsp;&amp;nbsp;już miała powiedzieć co myśli o dowcipnisiu, już szykowała się do kilkuminutowej tyrady na temat męskiego rodu, kiedy siedząca obok&amp;nbsp;Farbowana z podziwu godnym spokojem zapytała ze słabo ukrywanym niedowierzaniem;&lt;br /&gt;- To maska jest z tyłu? &lt;br /&gt;Konsternacja Mentalnej pozwoliła jej jedynie na rozdziawienie paszczy.&lt;br /&gt;- A poza tym to my jedziemy chyba cytryną* co nie? - Farbowana była bezlitosna...&lt;br /&gt;- A bo mnie zmylili - Mentalna potrząsnęła grzywką i ruszyła z piskiem opon - Wszystko przez to że jadę mężowskim autem.&lt;br /&gt;- Jasne... - Naturalna próbowała być miła.&lt;br /&gt;- Żebyś wiedziała! W moim nie ma CB. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawsze powtarzam, i mam na to świadków, że blondynka to wcale nie kolor włosów, to sposób myślenia. Względnie jego totalny brak...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*) cytryna - tą kwaśno brzmiącą nazwą określone zostało auto marki Citroen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcie z odmętów sieci...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-4795189215738771605?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/4795189215738771605/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/blondynka.html#comment-form' title='Komentarze (36)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/4795189215738771605'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/4795189215738771605'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/blondynka.html' title='Blondynka'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-avUHRDvYN8U/TuW_Lb2OgDI/AAAAAAAABZY/Dganx1G8YyE/s72-c/Monrou.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>36</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-858114876956981006</id><published>2011-12-07T23:27:00.001+01:00</published><updated>2011-12-12T09:54:19.846+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Awaria</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-SP8NbdeM79I/TuCxZipKnzI/AAAAAAAABZQ/PMNcRRZ5FFc/s1600/PRD%2521%2521%2521%257E1.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" mda="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-SP8NbdeM79I/TuCxZipKnzI/AAAAAAAABZQ/PMNcRRZ5FFc/s200/PRD%2521%2521%2521%257E1.JPG" width="196" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Jak nie urok to... awaria. I to nie jakaś tam nic&amp;nbsp; nie znacząca&amp;nbsp; dziura w skarpetce czy plama na koszulce. Awaria była&amp;nbsp; z gatunku poważnych. Tak jak tylko marsz pogrzebowy potrafi . Na szczęście obyło się bez trupów. Za to błyski w tle były, i owszem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Prolog...&lt;/strong&gt;&lt;em&gt;... czyli zaczęło się niewinnie. Jak zwykle.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;- Dzisiaj cię zmienię - obiecałam durnowatej melodyjce którą dziecko typu córka ustawiło&amp;nbsp; jako dzwonek w telefonie. Moim, więc mam prawo.&lt;br /&gt;- To jest fajne, mamo! - przekonywała z zapałem. Tłumaczenie, że fajne to są przeboje Beatlesów czy choćby Lady Panków nie miało, nie ma i nie będzie miało sensu. Młodzież wie swoje. I chcąc zrobić dobrze wnerwia...&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Durnowata melodyjka ucichła po&amp;nbsp; kilkunastu sekundach. Znaczyło to ni mniej ni więcej tylko - zadzwoń do mnie mamo, bo jak zwykle mam puste konto. Jako, że byłam właśnie w trakcie wykonywania niezwykle skomplikowanego&amp;nbsp;wygibasa drogowego (ktoś kto w godzinach szczytu&amp;nbsp;nigdy nie musiał włączać się do ruchu w mieście K. u zbiegu ulic Ł. i Ś. nie ma bladego pojęcia o tym co znaczy skomplikowany manewr;) po prostu nie oddzwoniłam. Od razu. Ale... miałam w planach. Po raz drugi melodyjka odezwała się w chwili kiedy "brałam zakręt".&lt;br /&gt;- Tak? -&amp;nbsp;zapytałam kiedy już w końcu i nareszcie oddzwoniłam.&lt;br /&gt;- Bo mamo, Wena...- dziecko płci babskiej zaczęło płaczliwie po czym zamilkło. W sensie werbalnym, bo szlochy to i owszem słyszałam. Czarne jak sierść mojego psa myśli zawirowały w głowie.&lt;br /&gt;- Ale co? Co Wena - zapytałam cicho chociaż tak naprawdę wcale nie chciałam wiedzieć. Scenariusze, te najbardziej mroczne, ociekające krwią zawładnęły wyobraźnią.&lt;br /&gt;- Odgryzła kabel od suszarki... - teraz to już Młoda rozryczała się na dobre.&lt;br /&gt;- Ufff... - westchnęłam z ulgą i poradziłam dziecku żeby sobie zrobiło kakao.&lt;br /&gt;Też coś. Suszarka rzecz nabyta. Co innego pies...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dopełnienie...&lt;/strong&gt;&lt;em&gt;... czyli Dziewczynka z zapałkami.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;- Nie ma prądu - zakomunikowała spokojnym tonem Córka nastoletnia i z podziwu godną wprawą zapaliła kolejną świecę.&lt;br /&gt;- Rewelacja - mruknęłam. Nie zdejmując płaszcza zajrzałam do prądodajnej skrzynki ukrytej w ścianie. Jeden z bezpieczników zwisał smętnie głową w dół. Podniosłam wisielca, myśląc że jestem cwana.&lt;br /&gt;- A ku ku! - bezpiecznik zaśmiał się bezczelnie. Prąd ani drgnął. Nadal widziałm ciemność. I romantyczne, ciepłe płomyki świec.&lt;br /&gt;- Czekaj ty! Już ja cię załatwię! - zagroziłam bezpiecznikowi. Ubrałam się. Uzbrojona w klucz do skrzynki zewnetrznej już prawie prawie wychodziłam, kiedy pierworodna odezwała się ze stoickim spokojem:&lt;br /&gt;- Bo to wszystko przez Wenę.&lt;br /&gt;- Że co? - zapytałam patrząc z niedowierzaniem na psa który radośnie merdał ogonkiem i wyglądał niezwykle niewinnie.&lt;br /&gt;- No. Pogryzła kabel, mówiłam ci przecież. A jak sprawdzałam czy suszarka działa to z gniazdka poszedł ogień. To jej wina! - tryumfalnie &amp;nbsp;zakończyła mowę oskarzycielską.&lt;br /&gt;- Boszzzzzzzzz - jęknęłam. I z wrażenia aż przysiadłam na ławce. Dobrze że tylko tak się to skończyło.&lt;br /&gt;Wszak suszarka&amp;nbsp;rzecz nabyta. Gorzej z dzieckiem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Epilog...&lt;/strong&gt;&lt;em&gt;... czyli nie kop żeby nie być kopanym!&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Naprawa awari to wcale nie jest jakieś tam hopaj -siup. Po pierwsze dlatego, że żeby się dobrać do skrzynki zwanej zewnetrzną trzeba anielskiej cierpliwości. Klucz niby pasuje ale przekręcenie go to wyzsza szkoła jazdy. Po drugie jak już się uda to trzeba wiedzieć czy wajcha ma być w górę czy w dół. I czy czerwona kontrolka z napisem "awaria" ma się świecić. Bo bardzo prawdopodobne że wręcz przeciwnie, ma być zgaszona. &lt;br /&gt;Poza tym w celu sprawdzenia czy podjęte działąnia przynosza porządany skutek trzeba mieć odpowiednie narzędzia.&lt;br /&gt;- Jest? - zapytałam za pomocą owego narzędzia kieszonkowego.&lt;br /&gt;- Nie ma - odpowiedziała córka z domu.&lt;br /&gt;- No ja nie ma ?! Sprawdź jeszcze raz! &lt;br /&gt;- No nie ma - odpowiedziała płaczliwie.&lt;br /&gt;- A teraz ? - ponowiłam pytanie jednocześnie dając wajchę w górę.&lt;br /&gt;- Nie ma...&lt;br /&gt;Powiało grozą. Chłodno, głodno i ciemno. Będzie jak szybko czegoś nie wymyślę.&lt;br /&gt;- O żesz ty! - warknęłąm i z całej siły kopnęłam Bogu ducha winną skrzynkę.&lt;br /&gt;Zadziałało! Tak to za dotknięciem czarodziejskiej nóżki stała się jasność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PeeS. Z prądem żartów nie ma, ale...okazało się że chcieć to móc. I że jak bardzo chcę to nawet bezpiecznik umiem zreperować;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło zdjęcia: http://story.gala.pl/zdjecia,51478,prad&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-858114876956981006?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/858114876956981006/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/awaria.html#comment-form' title='Komentarze (36)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/858114876956981006'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/858114876956981006'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/awaria.html' title='Awaria'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-SP8NbdeM79I/TuCxZipKnzI/AAAAAAAABZQ/PMNcRRZ5FFc/s72-c/PRD%2521%2521%2521%257E1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>36</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-5325003807838835213</id><published>2011-12-05T08:42:00.001+01:00</published><updated>2011-12-05T08:55:39.577+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mistrz i Grafomanka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='felietony'/><title type='text'>Korespondencja ściśle jawna (16)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-7BLtoCxn6UY/Ttx3C8cjPgI/AAAAAAAABZI/zCHggre9G2U/s1600/usmiech.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" dda="true" height="232" src="http://1.bp.blogspot.com/-7BLtoCxn6UY/Ttx3C8cjPgI/AAAAAAAABZI/zCHggre9G2U/s320/usmiech.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Uwaga! Achtung! Wnimanie! &lt;br /&gt;Wszem i wobec wiadomym się czyni, że Mistrz powrócił na Allarte łono. Nadaje z "cywila", co wcale nie znaczy, że jest bardziej lekko dla Grafomanki strawny. Ciężko jej będzie, ojojo i to jak bardzo.&lt;br /&gt;I szczerze mówiąc to juz jej współczuję...;)&lt;br /&gt;A Mistrza do Grafomanki pisanie jest &lt;a href="http://felietony.allarte.pl/2011/12/02/fwd-harmonijna-asymetria/" target="_blank"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;. Uprasza sie o przeczytanie. Komentarz również mile widziany:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-5325003807838835213?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/5325003807838835213/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/uwaga-achtung-wnimanie-wszem-i-wobec.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/5325003807838835213'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/5325003807838835213'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/uwaga-achtung-wnimanie-wszem-i-wobec.html' title='Korespondencja ściśle jawna (16)'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-7BLtoCxn6UY/Ttx3C8cjPgI/AAAAAAAABZI/zCHggre9G2U/s72-c/usmiech.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-2603214851948318889</id><published>2011-12-03T20:00:00.001+01:00</published><updated>2011-12-03T23:00:03.610+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dzieci'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Zołza na Grocholi</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-g4pshJE2u7s/TtqHeJR1LXI/AAAAAAAABZA/LOE7SST5kgw/s1600/sen.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-g4pshJE2u7s/TtqHeJR1LXI/AAAAAAAABZA/LOE7SST5kgw/s200/sen.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;- Zgaś mamie światło, bo chyba śpi - Pierworodna wydarła się ile sił w płucach.&lt;br /&gt;- Śpisz? Mamo? - Krzyś zapytał równie delikatnie co siostra. Nie spałam. To znaczy prawie. A właściwie to mało brakowało. Morfeusz już&amp;nbsp;&amp;nbsp; trzymał mnie w silnych objęciach i ani myślał wypuszczać. Żadne wrzaski nie były w stanie odwieść go od zamiaru zawładnięcia moją podświadomością. Nie powiem, nawet próbowałam z nim walczyć.&lt;br /&gt;- Poradzą sobie ... - szepnął uwodzicielsko i wzmocnił uścisk.&lt;br /&gt;Ciche pyknięcie włącznika lampki nocnej, szuranie kapci&amp;nbsp; i wreszcie mocny akcent na zakończenie dnia w postaci trzaśnięcia drzwiami -&amp;nbsp; to ostatnie co słyszałam. Potem już było tylko dobrze i jeszcze lepiej.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Morfeusz tylko na chwilę zatrzymał się przy Świętach Bożego Narodzenia. Bredził, nie bez racji, o atmosferze i że koniecznie mam zrobić keks bo dzieci lubią. I że z list prezentowych życzeń mam wybrać tylko po dwa, no góra trzy pozycje bo inaczej napięty jak zwykle budżet pierdyknie bez żadnego skrepowania. Szkoda że nie podpowiedział jak to zrobić, cwaniak jeden. Listy do Mikołaja nigdy nie były krótkie. Zwykle jednak kończyły się na kilku pozycja. Może dlatego że dopiero w tym roku Krzyś przekroczył próg dziesiątkowy i doskonale radzi sobie z liczeniem do setki,&amp;nbsp; lista życzeń urosłą do monstrualnych rozmiarów. Potem opowiadał o tym co tygryski lubią najbardziej; o ciepłej wiośnie, o lecie z motylkami, słodkich truskawkach i maciejce pachnącej na tarasie. Wszystko po to żeby odwrócić moją uwagę od ciągle, na pełnych obrotach pracującego pieca gazowego. Nikt tak dobrze jak on nie wie kiedy jestem zmęczona i co mi spędza sen z powiek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świt nastał zgodnie z procedurami. Najpierw nieśmiało, potem już pełną&amp;nbsp; tylko nieco pochmurną dziś gębą uśmiechnął się przez szybę. &lt;br /&gt;- Pora wstawać - szepnął Morfeusz zanim zniknął.&lt;br /&gt;Wstałam więc. No bo co się będę ze znawcą przedmiotu kłócić. Tym bardziej, że to pewnie dzięki niemu tak dobrze się wyspałam mimo, że spalam z Grocholą. A właściwie to na niej. I na jej rodzonej córce.&lt;br /&gt;Dziś dam im jeszcze jedną szansę. Jak i tym razem mnie znudzą to ... podziękuję. I wypożyczę coś innego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://selkar.pl/makatka_grochola_katarzyna_szelagowska_dorota_p_190168.html" target="_blank"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-l9mZiStyjkw/TtqD9NVp7CI/AAAAAAAABY4/YBN7irqJsdI/s320/makatka-katarzyna-grochola-golaszewska-dorota-300-190168.jpg" width="202" /&gt;&lt;/a&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Źródło zdjęcia : http://kazina.pl/&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-2603214851948318889?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/2603214851948318889/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/zoza-na-grocholi.html#comment-form' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/2603214851948318889'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/2603214851948318889'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/zoza-na-grocholi.html' title='Zołza na Grocholi'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-g4pshJE2u7s/TtqHeJR1LXI/AAAAAAAABZA/LOE7SST5kgw/s72-c/sen.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-5545662714518310352</id><published>2011-12-01T08:02:00.001+01:00</published><updated>2012-01-03T11:12:07.009+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Idole...'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Jerozolimskie morze</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-rm74dz9qbAo/TtaBa_nEVXI/AAAAAAAABYI/paRasPjWfGk/s1600/PB071374.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-rm74dz9qbAo/TtaBa_nEVXI/AAAAAAAABYI/paRasPjWfGk/s200/PB071374.JPG" width="180" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby kobieta pod tytułem Viola Wein nie istniała to... należałoby ją wymyślić. Nie jestem tylko pewna czy egzemplarz wymyślony byłby tak doskonały jak oryginał. Szczęściem Viola istnieje. Jest. Żyje. I pisze. Przejmująco, bez zbędnych ozdobników nic nie wnoszących do treści, bez popadania w euforię, bez wzbudzania poczucia winy. Po prostu pięknie.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-XvNKfhNdapA/TtaBzfh2HCI/AAAAAAAABYY/RfRh2s95Nzo/s1600/PB300040.JPG" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-XvNKfhNdapA/TtaBzfh2HCI/AAAAAAAABYY/RfRh2s95Nzo/s200/PB300040.JPG" width="122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy był "Mezalians", potem "Rachmunes", teraz przyszła kolej na "Jerozolimskie morze" . Bohaterka najnowszej powieści zmaga się z rzeczywistością. Jej tu i teraz przeplata się z tym co minęło. Przeszłość miesza się z teraźniejszością tworząc swoisty słodko kwaśny koktajl zwany życiem.&lt;br /&gt;Choroba, śmierć, ból, polityczne zawiłości, kryzys tożsamości, przyjaźnie, pierwsze miłości i rozczarowania, tęsknota, strach ... to wszystko składa się na treść doskonale opowiedzianej historii życia kobiety stojącej na rozdrożu. Mimo upływu lat, w jej pamięci wciąż żywe są wspomnienia życia w starym kraju, który z dnia na dzień, decyzją politycznych prominentów przestał być jej ojczyzną. Na papierze. Żadna&amp;nbsp; pieczątka, podpis i paragraf nie mogą zmienić uczuć.&amp;nbsp; Można pozbawić&amp;nbsp; obywatelstwa ale nie można zmusić do niepamięci. W niej zawsze były i będą żywe obrazy z dzieciństwa i wczesnej młodości spędzonej w Polsce. &lt;br /&gt;Bohaterka nie chciała ale musiała. Ktoś zadecydował, że ma spakować&amp;nbsp; dwie walizki. Z pięcioma dolarami w portfelu i biletem w jedną stronę wsiadła do pociągu. Od tej pory to nie jodły a palmy szumiały na gór szczycie a chłodne wody Bałtyku zastąpiło morze gorącego piasku pustyni Negev. &lt;br /&gt;We wszystkich powieściach autorki łatwo doszukać się wątków autobiograficznych. Viola Wein tęskni życiem opisywanych przez nią bohaterów, cierpi ich chorobami, patrzy ich oczyma, czuje ich sercem. Jednocześnie autorka nie rozczula się, nie stara się rzewną opowieścią wzbudzić współczucia ani dla siebie ani dla wielu innych których los był bliźniaczo podobny.&lt;br /&gt;Proza Violi Wein&amp;nbsp; jest&amp;nbsp; prawdziwa, do bólu ludzka. Jej główną zaletą jest zwięzłość. Można pokusić się o stwierdzenie, że pisarka ponad ilość zdecydowanie przedkłada jakość. W powieści nie ma zbędnych słów. Każdy, najdrobniejszy wyraz&amp;nbsp; jest starannie&amp;nbsp; przemyślany i celowy.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka tygodni temu, Viola Wein była w Polsce. Z okazji promocji książki odbyła szereg spotkań z czytelnikami. Bardzo chciałam ale... niestety nie udało mi się z nią spotkać. Szczęściem nasz wspólny przyjaciel mógł. To właśnie dzięki niemu mam taką oto dedykację od autorki.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-6xvJu5L5YYk/TtaBv0-bqAI/AAAAAAAABYQ/htJe1AoYZLg/s1600/PB300030.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-6xvJu5L5YYk/TtaBv0-bqAI/AAAAAAAABYQ/htJe1AoYZLg/s320/PB300030.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-5545662714518310352?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/5545662714518310352/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/jerozolimskie-morze.html#comment-form' title='Komentarze (26)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/5545662714518310352'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/5545662714518310352'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/12/jerozolimskie-morze.html' title='Jerozolimskie morze'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-rm74dz9qbAo/TtaBa_nEVXI/AAAAAAAABYI/paRasPjWfGk/s72-c/PB071374.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>26</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-7628580742604528767</id><published>2011-11-27T23:23:00.001+01:00</published><updated>2011-11-29T19:37:53.053+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobista'/><title type='text'>Pożądanie</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-JtjrbeHcNac/TtUhxH3gTTI/AAAAAAAABYA/ELMDSrGU6JM/s200/Bransoletka.JPG" width="150" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Bransoletka zwana pożądaniem&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Na kogo jak na kogo, ale na Osobistą zawsze można liczyć. Po pierwsze, że w padnie z wizytą absolutnie niezapowiedzianą w momencie kiedy najmniej się jej spodziewam. Że zaabsorbuje swoją wcale nie skromną osobą najbliższe otoczenie łącznie z kotem zdrajcą (pies wierny ideałom i ręce która go karmi) po drugie. I co najważniejsze a jednocześnie najbardziej bolesne - walnie prawdą prosto w oczy nie bacząc na konsekwencje typu "pogniewała się na śmierć, życie i całą tabliczkę czekolady mlecznej z orzechami mniam!&lt;br /&gt;- A coś ty taka nabzdyczona co? - zapytała na widok miny przyklejonej do mojego wielce smętnego od kilku dni lica.&lt;br /&gt;- A co to ciebie&amp;nbsp; guzik obchodzi? - odpowiedziałam zupełnie ignorując fakt, że pytaniem na pytanie się nie odpowiada.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- W zasadzie nic, to znaczy guzik, ale wiesz, może by tę wściekłość jakoś wykorzystać? Pierogów byś nalepiła albo bułki natarła.&lt;br /&gt;Zamiast się wkurzyć, albo chociaż strzelić focha rozdziawiłam gębę w niemym podziwie dla paranormalnych zdolności Osobistej, które to niniejszym objawiła światu. Od tej strony jej nie znałam. W zgadywankach była gorsza niż ja. Z miejsca więc odrzuciłam opcję że sobie po prostu na podstawie posiadanych danych wysnuła wniosek. Po&amp;nbsp;prostu, w posiadanie wiedzy na temat moich zapasów musiała wejść w jakiś podejrzanie tajemniczy, żeby nie powiedzieć tajemny sposób. Przecież przez solidne drzwi zamrażarki nie widać pustki ziejącej z szuflady gdzie wedle wszelkich reguł powinny znajdować się pierogi. Podobnie z szafką. Dębowe fronty skutecznie chronią przed ciekawych wzrokiem. O tym, że bułka tarta wzięła i wyszła wiedziałam tylko ja. I bądź mi panie bobrze świadkiem że nikomu się&amp;nbsp; nie chwaliłam.&lt;br /&gt;- I co się tak rozdziawiłaś, co? - zapytała Osobista zupełnie normalnie. Tak jakby dar jasno widzenia odziedziczyła w genach i miała na to specjalny certyfikat uprawniający do wykonywania zawodu wróżki.&lt;br /&gt;Posłusznie przymknęłam twarz. Z siłami nadprzyrodzonymi nie wolno zadzierać. Pod żadnym pozorem! Nawet jeśli są niedawno ujawnione i noszą wszelkie znamiona przyjaźni.&lt;br /&gt;- Hmmm... - Osobista mruknęła pod nosem i przyjrzała mi się z uwagą. Zupełnie jakby oglądała &lt;i&gt;Bitwę pod Grunwaldem&lt;/i&gt; albo inne znamienite dzieło. Tylko zachwyt był jakby mniejszy - Sama nie wiem...&lt;br /&gt;- Czego? - zapytałam nieśmiało.&lt;br /&gt;- No bo nabzdyczona źle, w sensie że wyglądasz, ale z takim kretyńskim zdziwieniem w oczach chyba jeszcze gorzej.&lt;br /&gt;- Phi! - nabzdyczyłam się ponownie. Nie będzie mnie tu jakaś domorosła wróżka po kursach korespondencyjnych od kretynek wyzywać!&lt;br /&gt;- I nie phikaj mi tu tylko zrób coś mokrego do picia bo sprawę mam - Osobista absolutnie nie przejęła się moim fochem, zignorowała nabzdyczenie i w towarzystwie kota zdrajcy udała się na salony.&lt;br /&gt;- To co to za sprawa? - pytaniem tak postawionym, z gruntu bezpiecznym, chciałam wyrazić chęć przerwania fochowego nastroju.&lt;br /&gt;- Życia i honoru - odpowiedziała smętnie i na poprawę humoru dosypała sobie cukru. Picie ulepka - kawy w której przeważa cukier zawsze skutecznie poprawiało jej nastrój.&lt;br /&gt;Życie i śmierć znam. Sprawę honoru również. Zlepek tych dwóch związków frazeologicznych w wydaniu Osobistej może oznaczać jedno; rzecz dotyczy czegoś co wcale niekoniecznie musi być czymś czym warto sobie zawracać głowę. A już na pewno nie ryzykować nadwagę za przyczyna cukrowych kalorii.&lt;br /&gt;- Kiecka czy pierścionek? &lt;br /&gt;Teraz to Ona popatrzyła na mnie jak na wiedźmę. Albo inną czarownicę. &lt;br /&gt;- Prawie bingo - powiedziała pełna uznania i dodała konspiracyjnie - Bransoletka. W sensie, że pożądam.&lt;br /&gt;- To se kup - recepta wydała się być dziecinnie prosta. Iść, kupić, zaspokoić żądze.&lt;br /&gt;- Se, to ja mogę skarpetki kupić - Osobista oburzyła się święcie - Ty wiesz ile ona kosztuje? W życiu bym się nie wytłumaczyła. Co innego gdyby...&lt;br /&gt;- Rozumiem, że mam szepnąć słówko Mikołajowi w Twoim imieniu? &lt;br /&gt;- No nareszcie! - Osobista odetchnęła z ulgą - Bo wiesz, ona mi będzie pasowała do tego pierścionka z z tym ślicznym oczkiem. No wiesz tego co się błyszczy ale tak dyskretnie. I nie zapomnij mu powiedzieć że to ta sama bransoletka, która dziś oglądałam, taka niby prosta ale... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potok słów opisujących biżuterię naręczną gładko płynął z ust podekscytowanej Osobistej i mieszał się z myślami o tym, że pożądanie niejedno ma imię...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PeeS. Zdjęcie pochodzi ze strony &lt;a href="http://picasaweb.google.com/113628700292254965659/Margarithes#5362750590038599026" target="_blank"&gt;Margo&lt;/a&gt;. A rzecz, co trzeba przyznać, jest warta pożądania. Nie tylko ta zresztą. Sporo tam innej równie pięknej biżuterii.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-7628580742604528767?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/7628580742604528767/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/pozadanie.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/7628580742604528767'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/7628580742604528767'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/pozadanie.html' title='Pożądanie'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-JtjrbeHcNac/TtUhxH3gTTI/AAAAAAAABYA/ELMDSrGU6JM/s72-c/Bransoletka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-6150213189391974007</id><published>2011-11-27T10:22:00.002+01:00</published><updated>2011-11-27T20:16:29.154+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Nowa (cz.3)</title><content type='html'>Wciąganie brzucha na niewiele mu się zdało. Podobnie z włosami. Resztką, która pozostała mu na tyle głowy próbował zatuszować braki nad czołem. &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-aGU2xx3vZTU/S0LwwKTLXCI/AAAAAAAAAKQ/6rFcM1ATQ5c/s1600/bibliotekarka.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-aGU2xx3vZTU/S0LwwKTLXCI/AAAAAAAAAKQ/6rFcM1ATQ5c/s1600/bibliotekarka.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;- Dzień dobry - zdziwienie widokiem sąsiadki&amp;nbsp; rozbudziło&amp;nbsp; Renatę na dobre. Nowa stała sobie swobodnie&amp;nbsp; w jej mieszkaniu, porządnie ubrana, uczesana i z makijażem jakby dopiero wyszła z salonu piękności. Patrząc na nią Renata pomyślała o niesprawiedliwości dziejowej. To nie było w porządku że niektórzy, w tym przypadku niektóre wyglądają rano jak z żurnala wycięte i na dodatek mają tego świadomość. Mimo szlafroka niepierwszej nowości i mocno zmierzwionej niespokojnym snem fryzury, Renata dumnie podniosła głowę i niezwykle uprzejmie poprosiła gościa o zajęcie miejsca w miękkim fotelu.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- Na chwilę przepraszam - powiedziała do wytwornie siedzącej Nowej - Ogarnę się trochę. Nie spodziewałam się gościa tak wcześnie.&lt;br /&gt;- Wcześnie? Już 11.30. Najwyższa pora na kawę - przymilnie odpowiedziała Nowa i zakładając nogę na nogę uśmiechnęła się do gospodarzy, którzy z nieskrywanym zdziwieniem spojrzeli na wiszący na ścianie niemodny zegar z kukułką. Od bardzo dawna nie zdarzyło im się spać tak długo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Renata nie potrzebowała jakoś szczególnie dużo czasu na poranne zabiegi higieniczno - upiększające. Zdjęła szlafrok, a&amp;nbsp; piżamę zamieniła na domowe dżinsy i miękką bluzę. W niespełna&amp;nbsp; 7 minut później pojawiła się w stołowym pokoju&amp;nbsp; wlokąc za sobą dyskretny zapach dobrych perfum. Takich z górnej półki. Perfumy były jej słabością. Renata mogła, o ile naturalnie chciała odmówić sobie nowej kiecki, doskonale obywała się bez szminki i lakieru do paznokci ale perfumy po prostu musiała mieć.&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;- Oczywiście napije się pani kawy? - Renata bardziej stwierdziła niż zapytała. &lt;br /&gt;- Oczywiście. Z cukrem i ze śmietanką poproszę - Nowa uśmiechnęła się. &amp;nbsp; Jeszcze zaspany i mocno zdziwiony głos Renaty Frąckowiak odwrócił uwagę Nowej od sąsiada. Stała na progu odmieniona. Uczesana i w ubraniu bardziej przypominała kobietę z która wczoraj rozmawiała na klatce schodowej. Miejsce piżamy i sfatygowanego szlafroka zajęły domowe dżinsy i miękka bawełniana bluza.&lt;br /&gt;- Pozwoli pani, że się oddalę - Frąckowiak ukłonił się dwornie nowo poznanej sąsiadce skoro tylko jego małżonka wróciła z tacą na której stały kawowe szklanki i resztki wczorajszego rocznicowego ciasta.&lt;br /&gt;- Pewnie zastanawia się pani co mnie do niej sprowadza - Nowa zagaiła - Otóż, jestem jak już pani wie wdową. ja się tu nie prosiłam. Sytuacja zmusiła, że tak powiem do przeprowadzki. A że nikogo tu nie znam to pomyślałam, że może pani, to może państwo - poprawiła się na widok wchodzącego sąsiada - jakoś mi pomogą. Musze się jakoś w tej sytuacji odnaleźć. A państwo tacy mili...&lt;br /&gt;Mile połechtany Frąckowiak natychmiast zapewnił atrakcyjną wdówkę, że oczywiści, nie ma sprawy, dla niego to małe piwo i tym podobne. Renata nie mówiła nic. &lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Kolejne dni mijały niepostrzeżenie, a Nowa , od jakiegoś czasu po prostu Basia, na dobre wprowadziła się nie tylko do bloku ale i do mieszkania Frąckowiaków. Wpadała z wizytami mniej lub bardziej zapowiedzianymi. Zawsze pod pozorem. A to cukru pożyczyć, a to o coś się dowiedzieć, albo po prostu poprosić Tomasza o przysługę&lt;br /&gt;- Ty to masz dobrze Renatko - paplała uroczo machając rzęsami - Masz chłopa pod ręką i jak nagle trzeba jakiś gwóźdź w ścianę wbić, albo kran naprawić nie musisz niczyjej łaski prosić.&lt;br /&gt;- Jasne - Frąckowiakowa przytakiwała. bardziej dla świętego spokoju niż z przekonania.&lt;br /&gt;Sielanka&amp;nbsp; dobrosąsiedzka trwała w najlepsze, a przyjaźń między mieszkańcami lokalu numer 7 i 12 kwitła zadając kłam obiegowym opiniom że ludzie nie potrafią bezinteresownie pomagać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Tomasz - zdyszana Renata wpadła niczym burza do mieszkania Barbary, wdowy po świętym. Jej od trzydziestu z małą górką mąż został w trybie pilnym wezwany przez pokrzywdzoną przez los sąsiadkę w celu dokonania naprawy węża od pralki. I niechby tam sobie naprawiał choćby do północy gdyby nie konieczność w postaci telefonu od rodzonej siostry. Już miała powiedzieć z czym przychodzi a raczej przybiega, ale sytuacja zastana skutecznie odebrała jej zdolność mówienia. &lt;br /&gt;Tomasz oczywiście nie reperował cieknącego węża. Jeśli już to raczej zajmował się naprawą ego sąsiadki pozbawionej męskiej adoracji.&lt;br /&gt;Renata, która mimo, że wcale nie starała się zachowywać cicho nie została przez zajęte sobą gołąbki zauważona wycofała się. Szczęściem zdolność myślenia, mimo doznanego odkryciem szoku pozostała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W głowie Renaty powstawał plan. Nie tyle perfidny co przewrotny. Cała ta w pewnym sensie przykra sytuacja jawiła jej się jako szansa, której absolutnie nie może zmarnować.&amp;nbsp; Była niczym ślepa i głucha. Nie o nic pytała, nie robiła wyrzutów, nie obraziła się nagle. Po prostu czekała na odpowiedni moment. &lt;br /&gt;Romans tym czasem kwitł w najlepsze, a kochankowie, pewni swojego sprytu stawali się coraz bardziej zuchwali w poczynaniach. Co poniektórzy sąsiedzi czując pismo nosem&amp;nbsp; już nawet szeptali po kątach.&lt;br /&gt;Godzina "z" jak zemsta wybiła dwunastego&amp;nbsp; listopada -&amp;nbsp; w dniu kiedy imieniny obchodzą; Renata i Witold. Solenizantka jak zwykle przygotowała skromny poczęstunek dla dzieci. Ze zbolałą miną i oczyma opuchniętymi od płaczu czekała na ich przybycie.&lt;br /&gt;- Co się stało mamo? - Jędrek zareagował&amp;nbsp; zgodnie z przewidywaniami matki. &lt;br /&gt;Dopiero po kilku próbach i naleganiach ze strony zaniepokojonej trzódki wyjawiła co ją gnębi. Ze szczegółami opowiedziała bardzo zdziwionym dzieciakom co w trawie piszczy. &lt;br /&gt;- To prawda tato? - Marta zapytała surowo.&lt;br /&gt;- To nie tak jak myślisz córeczko. Ja tylko... - zaczerwieniony po czubek łysiny Tomasz plątał się w zeznaniach.&lt;br /&gt;- 98 % przyłapanych na gorącym uczynku tak mówi - Marta była bezlitosna. Odwróciła się w stronę własnego (nie)męża i znacząco zapytała - Adam?&lt;br /&gt;- Oczywiście - odpowiedział zagadnięty z uśmiechem radości. &lt;br /&gt;- I&amp;nbsp; puścisz drania z torbami? - nie musiała się upewniać. Po prostu chciała to dać ojcu do zrozumienia. Tak, żeby świadomość nieuniknionego bardziej bolała. &lt;br /&gt;- Ma się rozumieć!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Adam dotrzymał słowa. Nienadaremno ludzie mówili, że to najlepszy adwokat od rozwodów w ich mieście. Tomasz został z niczym i gdyby nie wdowa po świętym która to bardziej&amp;nbsp; z obawy, że ją ludzie jeszcze bardziej na języki wezmą niż z przekonania , przygarnęła pechowego casanowę pod swój dach.&lt;br /&gt;I pomyśleć, że wszystkim wyszło to na dobre. No prawie wszystkim...&lt;br /&gt;Nowa przestała być samotną damą w czerni. Tomasz nie musi już biegać na każde jej gwizdnięcie na górę z ciężką walizką na narzędzia. A Renata? Po kilku tygodniach beztroski, żeby się nie zanudzić kupiła&amp;nbsp; psa. Małego, wrednego i szalenie wymagającego. Dopiero po fakcie zdała sobie sprawę z faktu, że ona po prostu lubi się kimś opiekować...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; K O N I E C&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcie z sieci (niestety nie znam źródła)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-6150213189391974007?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/6150213189391974007/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/nowa-cz3.html#comment-form' title='Komentarze (37)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/6150213189391974007'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/6150213189391974007'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/nowa-cz3.html' title='Nowa (cz.3)'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-aGU2xx3vZTU/S0LwwKTLXCI/AAAAAAAAAKQ/6rFcM1ATQ5c/s72-c/bibliotekarka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>37</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-3023189530956324455</id><published>2011-11-23T22:25:00.004+01:00</published><updated>2011-11-24T09:26:20.521+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Zielone candy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;Święta coraz bliżej. Można nawet powiedzieć że są niebezpiecznie blisko. Zupełnie jakby ich duch wdział siedmiomilowe buty. Ani się obejrzymy jak&amp;nbsp; brodate Mikołaje z wypchanymi&amp;nbsp; brzuchami zaczną pohukiwać basem przy wtórze dzwoneczków. &lt;br /&gt;Z tej okazji, a także dlatego że Was lubię ... mam zaszczyt przedstawić dwie, takie oto zielone&amp;nbsp; kuso(Damy).&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-waBYf_-WEVY/Ts1ftvr-ekI/AAAAAAAABXY/kWoI5BB5Uic/s1600/PB230010.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="238" src="http://2.bp.blogspot.com/-waBYf_-WEVY/Ts1ftvr-ekI/AAAAAAAABXY/kWoI5BB5Uic/s320/PB230010.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Tę większą&amp;nbsp; znacie z ubiegłego &lt;a href="http://nivejkowy.blogspot.com/2010/12/instrukcja.html" target="_blank"&gt;roku&lt;/a&gt;. Mniejsza to tegoroczne odkrycie. &lt;br /&gt;Żeby nie przedłużać, proponuję małe, dość szybkie candy. &lt;br /&gt;Zasady takie jak zwykle. W terminie do 11 grudnia należy;&lt;br /&gt;- zostawić komentarz pod postem,&lt;br /&gt;- a podlinkowane&amp;nbsp;zdjęcie umieścić na blogu.&lt;br /&gt;- czytacze bezblogowi proszeni są o zostawienie komentarza (o ile naturalnie mają ochotę wejść w posiadanie drogą losowania kilkudziesięciu skrawków zielonego&amp;nbsp; papieru.&lt;br /&gt;- a wszystko to do 11 grudnia:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PeeS. Nie bardzo wiem jak naprawić coś co wydawało mi się bardzo proste do zrobienia. Trochę techniki i się gubię...&lt;br /&gt;Na skopiowanie obrazka jest zatem inny sposób. Oto on:&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;u&gt;Przeniesienie obrazka w pole adresu&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;To chyba najpopularniejszy ze sposobów. Po prostu klikamy na obrazek który chcemy skopiować i mając cały czas przyduszony przycisk myszki bez odrywania od niego palca przesuwamy kursor w pole w którym wpisujemy zawsze adres strony www. Wtedy w polu adresu pojawia się link obrazka który chcemy skopiować. Powinien się automatycznie otworzyć. Po czym wyskoczy nam pusta strona na której mamy sam obrazek. Teraz bez problemu możemy go skopiować.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://dobreprogramy.pl/index.php?dz=22&amp;amp;id=1047&amp;amp;t=12"&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://zsaslawno.com/lekcje/pliki/programy/gifat.exe"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-3023189530956324455?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/3023189530956324455/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/zelone-candy.html#comment-form' title='Komentarze (32)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/3023189530956324455'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/3023189530956324455'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/zelone-candy.html' title='Zielone candy'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-waBYf_-WEVY/Ts1ftvr-ekI/AAAAAAAABXY/kWoI5BB5Uic/s72-c/PB230010.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>32</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-3436891661825457436</id><published>2011-11-22T10:42:00.000+01:00</published><updated>2011-11-22T10:42:20.852+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Uparta...</title><content type='html'>... jestem. I jak sobie coś ubzduram to nie ma bata. Postanowione musi być zrealizowane.Tym bardziej że powiedziane było głośno i w obecności świadka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ładne co nie? - zapytałam razu pewnego zupełnie zdezorientowanego Księcia Małżonka.&lt;br /&gt;- No, ładne - odpowiedział bez większego zachwytu - Stare jakieś. Antyk? &lt;br /&gt;Chłop to chłop! Zna się na śrubkach, na bacznościach, na piłce kopanej i na urodzie modelek. Piękno przedmiotów codziennego użytku jakoś mu umyka.&amp;nbsp; Pewnie sobie pomyślał, jak to on, że nic uroczego nie może być w jakimś drewnianym pudełku. &lt;br /&gt;- Nie, ale zrobione tak żeby wyglądało na stare.&lt;br /&gt;- Aha - udał że rozumie, a zaraz potem zadał pytanie potwierdzające przypuszczenia że ni w ząb - A po co?&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Nie było sensu tłumaczyć.To tak jakby mnie ktoś próbował na siłę wbić do głowy co to takiego ten spalony. Karne zrozumiałam niemalże natychmiast. Auty też opanowałam. A spalony ciągle jest tajemnicą. &lt;br /&gt;- Musze się tego nauczyć! - postanowiłam. I słowa danego sobie dotrzymałam.&lt;br /&gt;No może nie zupełnie. Jestem albowiem w trakcie pobierania nauk. Uczę się, próbuję, eksperymentuję i... inwestuję, bo to kurde blaszka drogie hobby ten dekupaż:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A oto efekt. Toaletka w stylu romantycznym.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ZYxLz9gCR-s/TskgcrFwimI/AAAAAAAABWc/SfZCruR1ezo/s1600/PB190046.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-ZYxLz9gCR-s/TskgcrFwimI/AAAAAAAABWc/SfZCruR1ezo/s320/PB190046.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-OjuO_74TeCQ/TskhhDC6m2I/AAAAAAAABWk/DLjnQ3gBnTc/s1600/PB190049.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-OjuO_74TeCQ/TskhhDC6m2I/AAAAAAAABWk/DLjnQ3gBnTc/s320/PB190049.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-T1viOfwnTbo/TskiRxmHkJI/AAAAAAAABWs/5ujd1OW-GrQ/s320/PB190048.JPG" width="240" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PeeS. Znawców (a trochę ich tu zagląda) uprasza się o konstruktywną krytykę:)&lt;/div&gt;&lt;span id="goog_201531820"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_201531821"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-3436891661825457436?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/3436891661825457436/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/uparta.html#comment-form' title='Komentarze (43)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/3436891661825457436'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/3436891661825457436'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/uparta.html' title='Uparta...'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ZYxLz9gCR-s/TskgcrFwimI/AAAAAAAABWc/SfZCruR1ezo/s72-c/PB190046.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>43</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-7183006388191354771</id><published>2011-11-21T12:08:00.000+01:00</published><updated>2011-11-21T12:08:59.551+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka'/><title type='text'>Jedyne co mam ...</title><content type='html'>&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="344" src="http://www.youtube.com/embed/UWb1xaFn0b4?fs=1" width="459"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;Jutro będzie nowy dzień. A póki co, to&amp;nbsp;by było na tyle...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-7183006388191354771?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/7183006388191354771/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/jedyne-co-mam.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/7183006388191354771'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/7183006388191354771'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/jedyne-co-mam.html' title='Jedyne co mam ...'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/UWb1xaFn0b4/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-8714251098235656482</id><published>2011-11-20T12:47:00.002+01:00</published><updated>2011-11-27T01:34:05.983+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Nowa (cz. 2)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-QbYRuywiFiU/TsjnmvEBZnI/AAAAAAAABWU/kaZYNE2C-K0/s1600/PB131468.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://2.bp.blogspot.com/-QbYRuywiFiU/TsjnmvEBZnI/AAAAAAAABWU/kaZYNE2C-K0/s200/PB131468.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Renata Frąckowiak z ulgą zzuła nieco przyciasne czółenka. &lt;br /&gt;- Ciągle to samo - mruknęła masując obolałe stopy - I wszystko na własne życzenie.&lt;br /&gt;Tak już miała; że jak poszła do sklepu ze spuchniętymi nogami, to potem buty spadały jej ze stóp. Jak odwrotnie to oczywiście okazywało się że są za ciasne i dowleczenie się w nich do domu było dużym, jeśli nie olbrzymim wyzwaniem.&lt;br /&gt;- Co tam mruczysz kobieto? - siedzący w miękkim fotelu mąż zainteresował się. I nawet spojrzał zza gazety.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- Że mnie nogi bolą - odkrzyknęła&amp;nbsp; w stronę stołowego&amp;nbsp; i chwyciła za torby. Kolacja sama się nie przygotuje.&lt;br /&gt;- Chce być damą z miasta tylko że nogi ma ze wsi -&amp;nbsp; Tomasz rzucił&amp;nbsp; tekstem który jego żona znała już na pamięć i to w różnych konfiguracjach, zarechotał wesoło i z zamiarem ponownego zatopienia się w lekturze plotkarskiego tygodnika skrył się za płachtą gazety. &lt;br /&gt;- A bambosze? -&amp;nbsp; szepnęła pod nosem wypakowując zakupy. Kobieta niemalże czuła się rozczarowana brakiem propozycji zakupienia babcinych kapci, która zwykle w takich sytuacjach padała z mężowski ust. &lt;br /&gt;- Bambosze sobie powinnaś kupić! &lt;br /&gt;- Wolę kalosze. Bardziej praktyczne - odpowiedziała zadowolona, że jednak utarty schemat się sprawdził.&lt;br /&gt;Chłodna podłoga mile łagodziła ból spuchniętych stóp. Poza tym, kto by tam miał czas na myślenie o nogach jak na głowie kolacja. I to proszona na dodatek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Poszli. W domu panowała niemalże idealna cisza. Niemal, bo przecież coś takiego jak cisza idealna nie występuje w przyrodzie. A w bloku to już na pewno. Po pierwsze rury. Zawsze coś w nich gra. Jak to w mrówkowcu. Ludzie niby już&amp;nbsp; cicho, śpią grzecznie, a jednak jeszcze ktoś tam zamarudził w łazience, komuś innemu zachciało się herbaty, a ktoś inny dopiero wrócił do domu po drugiej zmianie w fabryce i przypomniało mu się że pranie trzeba wstawić. Tym sposobem, biedne rury muszą pracować w zasadzie bez nocnej przerwy na zasłużony jakby nie było odpoczynek. &lt;br /&gt;Po drugie Tomasz. Jego rytmiczne pochrapywanie dochodzące zza zamkniętych drzwi sypialni świadczyło o tym, że cisza nocna trwa i że od teraz trzeba chodzić na palcach. Tomek nigdy nie był nocnym markiem. Nawet jak byli młodsi, wszelkie "obowiązkowe" wesela i sylwestry były dla niego katorgą. Teraz jest tak samo, jeśli nie gorzej. Każde, nawet najmniejsze odchylenie od normy, czyli godziny 21 minut zero zero, skutkuje wymownym ziewaniem w dniu następnym, względnie odsypianiem. Jutro jest niedziela, czyli będzie odsypiał te 15 minut obsuwy. Dzieci znając przyzwyczajenia protoplasty doskonale wiedziały kiedy się ewakuować. Punktualnie o 21 Renata zamknęła drzwi za ostatnimi gośćmi. Jej mąż w tym czasie, niecierpliwie&amp;nbsp; przestępował z nogi na nogę. &lt;br /&gt;Zanim rozgadana zgraja dotarła do końca korytarza był już w łazience, a rury grały mu rzewną, metaliczną kołysankę. &lt;br /&gt;Renata skończyła zmywanie. Z dumą rozejrzała się po kuchni. Była  idealna. Nikt kto teraz wszedłby do mieszkania, nie uwierzyłby, że  jeszcze półtorej godziny temu była tu gromada głodomorów. &lt;br /&gt;W drodze do łazienki spojrzała na wielką pakę, prezent rocznicowy od dzieci. Już dawno temu ustalili, że młodzi są na dorobku i że mają się nie wykosztowywać na jakieś wymyślne podarki. Żeby im w tym pomóc zawsze, niezmiennie na pytanie co by chcieli dostać, odpowiadali ze śmiechem;&lt;br /&gt;- Szklanki. Dzieci i szklanek nigdy za wiele.&lt;br /&gt;W tym roku w wielkim pudle było dokładnie 30 delikatnych, dokładnie otulonych w kremową bibułkę szklanek i szklaneczek. Klasyczne do herbaty,&amp;nbsp; z wisienką do kompotu, małe z uchwytem do kawy i wysokie z uchem do tej dziwnej nowoczesnej kawy z dużą ilością mleka którą Renata tak bardzo lubiła.&lt;br /&gt;- No i żebyście&amp;nbsp; byli zdrowi. I ciągle&amp;nbsp; tacy szczęśliwi jak do tej pory&amp;nbsp; - Tamara, synowa, z racji tego, że najbardziej wyszczekana zakończyła&amp;nbsp; przemowę w imieniu zgromadzonych dzieci i wnuków. &lt;br /&gt;- A to jest prezent od nas wszystkich - nieśmiało mruknął Jędrek, ich pierworodny. Zaczerwienił się przy tym niczym sztubak. Skoro tylko potężny pakunek ozdobiony czerwonym papierem w kratkę i monstrualnej wielkości kokardę trafił do rąk wzruszonego ojca, wycofał się i ukrył w bezpiecznym cieniu rezolutnej żony. &lt;br /&gt;- Sto lat! - krzyknęła chórem córka i z dzieciakami i (nie)mężem.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;- Dziękujemy kochani - Frąckowiakowa była nie tyle wzruszona co dumna. Kiedyś dawno temu obiecała sobie i swoim nienarodzonym jeszcze dzieciom, że będzie&amp;nbsp; dobrą matką, że jej mąż najlepszym ojcem na świecie, a ich małżeństwo będzie doskonałe. Tak, żeby dzieci miały się na czym wzorować. &lt;br /&gt;Jędrek i owszem, ożenił się, ma dzieciaka i żyją sobie chyba całkiem nieźle. Gorzej z Martą. Uparła się jak osioł i kategorycznie odmówiła brania jakiegokolwiek ślubu, twierdząc,m że jej papierek nie jest potrzebny do szczęścia, a jeśli komuś, w tym przypadku Renacie jest, to niech sobie napisze, albo jeszcze raz się wyda za ojca. Nie rozpaczali. Bo i nie bardzo było nad czym. Gołym okiem widać było, że żyje im się dobrze i że się szanują. A tym co ludzie powiedzą też się jakoś nie przejmowali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Dzwonek do drzwi zabrzęczał bynajmniej nie delikatnie kalecząc ciszę niedzielnego poranka. Zanim zdezorientowana Renata zdołała otrząsnąć się ze snu, jej od trzydziestu lat i jednego dnia małżonek złorzecząc pod nosem na cały świat i domokrążcę niedzielnego poszurał przydeptanymi kapciami do przedpokoju. &lt;br /&gt;- Dzień dobry panu -&amp;nbsp; uśmiechnieta promiennie czarna wdowa zaświergotała skoro tylko puścił łańcuch - ostatnia trzymająca drzwi zapora - Jestem nową sąsiadką. Czy zastałam żonę?&lt;br /&gt;Tomasz wyprostował się dumnie starając się postawą i miną nadrobić braki w garderobie. Pomięta piżama i przydeptane kapcie nie dodawały mu niestety uroku, ale ... starał się.&lt;br /&gt;- Ależ oczywiście. Zapraszam - ukłonił się dwornie wskazując eleganckiej wdowie drogę do stołowego - Już wołam żonę. Renatko! Pani do ciebie!&lt;br /&gt;- Renatko? - ledwie rozbudzona Frąckowiakowa w pierwszym momencie pomyślała, że chyba jednak śpi i że sen jest wyjątkowo mało realistyczny. Babo, kobieto w najlepszym przypadku żono ale Renatko? Po drugim równie czułym zawołaniu Renata zwlokła się&amp;nbsp; łóżka i zakładając szlafrok niechętnie poszła&amp;nbsp; w stronę&amp;nbsp; miejsca skąd dobiegł radosny głos męża.&lt;br /&gt;Nowa rozglądała się czujnie po mieszkaniu sąsiadów. Nie podobało jej się. Wszystko było jakieś takie&amp;nbsp; z innej epoki. Owszem, zadbane, czyste ale to nie zmieniało faktu, że stare i zdecydowanie niemodne.&amp;nbsp; Sam sąsiad też nie był typem filmowego amanta...&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; CeDeeN...&lt;br /&gt;Źródło zdjęcia; &lt;a href="http://robiezdjecia.blogspot.com/"&gt;http://robiezdjecia.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-8714251098235656482?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/8714251098235656482/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/nowa-cz-2.html#comment-form' title='Komentarze (39)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8714251098235656482'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8714251098235656482'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/nowa-cz-2.html' title='Nowa (cz. 2)'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-QbYRuywiFiU/TsjnmvEBZnI/AAAAAAAABWU/kaZYNE2C-K0/s72-c/PB131468.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>39</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-5113254756856179565</id><published>2011-11-17T11:44:00.003+01:00</published><updated>2011-11-27T00:52:34.107+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Nowa (cz.1)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-qGi_J3zMty0/TsTfdmS6qoI/AAAAAAAABWM/TJWCHYLJd1I/s1600/DSC_5175+kopia2.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" hda="true" height="231" src="http://3.bp.blogspot.com/-qGi_J3zMty0/TsTfdmS6qoI/AAAAAAAABWM/TJWCHYLJd1I/s320/DSC_5175+kopia2.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;- Święty człowiek, no mówię pani, droga sąsiadko, święty! - spowita od stóp po czubek głowy w zwiewną czerń kobieta przekonywała z zapałem godnym kampanii wyborczej. Jej rozmówczyni,&amp;nbsp;zupełnie apolityczna Frąckowiakowa spod siódemki,&amp;nbsp;pokiwała z udawanym zrozumieniem głową. Nie wyglądała na szczególnie zainteresowaną. Bardziej niż słuchania opowieści o nieznanym świętym chciała się dostać wreszcie do domu. Prawie nie znała tej kobiety. Ot po prostu wiedziała że wprowadziła się ledwie kilka dni temu, że jest gadatliwa i że ma skłonności nie tyle do przesady co do narzucania swojego zdania innym. Ledwie się sprowadziła, a już chciała wprowadzać swoje rządy. Wczoraj zwołała sąsiadów i obwieściła tonem nieznoszącym sprzeciwu, że trzeba pomalować klatkę. Bo śmierdzi. I że niby kotami. A kotów przecież u nich nie ma.&amp;nbsp;I to od dawna, będzie z dziesięć lat jak zniknął ostatni przedstawiciel tego gatunku.&amp;nbsp;Jego właściciel, dziwak i samotnik w towarzystwie kilkuosobowego konduktu na miejscowy cmentarza, a kot rudzielec przeprowadził się do schroniska. I nikt z sąsiadów nie tęsknił ani za jednym ani za drugim.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- No widzi pani, zmarł. Po prostu wziął i umarł. I zostawił mnie samą. Wyobraża pani sobie? Po trzydziestu latach małżeństwa. Zostawił mnie na pastwę losu. Na poniewierkę musiałam iść. Tułać się mi teraz przyszło. na stare lata... - czarna mamba na chwilę zamilkła. Wymownie wytarła rąbkiem najprawdziwszej płóciennej, otoczonej szydełkową koronką&amp;nbsp; chusteczki wyimaginowaną łzę. Chusteczka była sztywna, zapewne od krochmalu i tak wyprasowana że kantami można by pokroić jeśli nie chleb to&amp;nbsp; biszkopt na pewno.&amp;nbsp;Mało kto używa już takich chusteczek. odeszły do lamusa wraz z masową produkcją jednorazowych papierków higienicznych. Wygodnych; niewymagających prania i prasowania. Frąckowiakowa mimochodem odnotowała w myślach, że Nowa (tak na nią mówili w bloku) musi mieć dużo czasu. Albo delikatnego szmergla na punkcie prasowania.&lt;br /&gt;- No ale widać taka moja dola - wdowa po świętym schowała chusteczkę do miniaturowej, równie czarnej co reszta stroju torebusi i rozejrzała się po brudnej klatce schodowej - A pani to długo tu mieszka? Czy krótko?&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;- Tak - sąsiadka odpowiedziała półsłówkiem. Mogła oczywiście trochę po współczuć tej kobiecie. Mogła nawet zaprosić ją na herbatę i domowe ciasteczka z których słynęła w okolicy. Mogła wysłuchać, udać przynajmniej&amp;nbsp; zainteresowanie świętym nieboszczykiem, wzorem koronki na chusteczce, sposobem na pranie czarnego (bo kto wie co człowieka czeka). Zawsze ale nie dziś! Na boga chińskiego i całą plejadę pomniejszych bożków! Przecież się śpieszy. Musi wyprowadzić psa, ugotować warzywa na nieśmiertelną sałatkę&amp;nbsp; jarzynową, podlać pelargonie i zetrzeć, przynajmniej powierzchownie kurze w stołowym. Wieczorem przychodzą goście.&amp;nbsp; Dokładnie 32 lata temu w obecności księdza dobrodzieja powiedzieli sobie ze ślubnym tak. Bywało różnie, jak to w życiu, ale jakimś cudem, pewnie dzięki temu że oboje raczej do kłótliwych nie należeli, przetrwali.&lt;br /&gt;- Aha - wdowa wyrwała grzebiącą w torebce kobietę z zamyślenia - Ale tak długo czy tak krótko?&lt;br /&gt;- Długo - Frąckowiakowa odpowiedziała na odczepnego. Miała nadzieję że dobrze się wstrzeliła z odpowiedzią, bo z tego wszystkiego nie bardzo wiedziała o co tak naprawdę chodziło Nowej.&amp;nbsp; Miała dziś&amp;nbsp;na głowie&amp;nbsp; sałatkę, bigos, &amp;nbsp;ciasto z truskawkami i kilka innych pośrednich dań typu śledzie w śmietanie i jajka w majonezie. &lt;br /&gt;- No to świetnie! - wdowa wykrzyknęła entuzjastycznie i rozpromieniła się. Na widok zdumionej Frąckowiakowej, radość aż nadto widoczna na jej twarzy znikała. jej miejsce zajmowała przybrana wcześniej maska nieutulonej w żalu.&lt;br /&gt;- To bardzo dobrze - poprawiła się z miną już odpowiednio smutą - Nie lubię tego robić, ale cóż... wdowi los taki i będę musiała poprosić panią o pomoc.&lt;br /&gt;Nowa złożyła wypielęgnowane rączęta w błagalnym geście, a usta ściągnęła w ugrzeczniony, aczkolwiek w wykonaniu kobiety w sile wieku groteskowy&amp;nbsp;ciup.&lt;br /&gt;- Z rozkoszą - Frąckowiakowa sama sobie się dziwiła, że przeszło jej to słowo przez gardło - Ale nie dziś. Przepraszam, bardzo się śpieszę. Mój mąż...&lt;br /&gt;Ostatnie słowa sąsiadki zbiegły się ze zgrzytem klucza&amp;nbsp;cudem odnalezionego w zabałaganionej do granic możliwości&amp;nbsp;torebce. Czarna wdowa tylko domyślała się że na koniec padło zwyczajowe "do widzenia" i jak przystało na osobę szczycąca się odebraniem starannego wychowania odpowiedziała&amp;nbsp; zabieganej Frąckowiakowej&amp;nbsp; równie uprzejmym zwrotem. Chciała&amp;nbsp; jeszcze miłego dnia pożyczyć, ale&amp;nbsp; rozmówczyni już zniknęła za drzwiami, a jej ciężkie, wypchane zakupami torby&amp;nbsp;głucho spadły na podłogę&amp;nbsp;.&lt;br /&gt;Wdowa uśmiechnęła się pod nosem i dostojnym krokiem statecznej matrony ruszyła przed siebie. W&amp;nbsp;myślach&amp;nbsp; kołatała jej natrętna myśl; mąż...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; CeDeeN...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło zdjęcia : &lt;a href="http://robiezdjecia.blogspot.com/"&gt;http://robiezdjecia.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-5113254756856179565?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/5113254756856179565/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/nowa-cz1.html#comment-form' title='Komentarze (45)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/5113254756856179565'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/5113254756856179565'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/nowa-cz1.html' title='Nowa (cz.1)'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-qGi_J3zMty0/TsTfdmS6qoI/AAAAAAAABWM/TJWCHYLJd1I/s72-c/DSC_5175+kopia2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>45</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-2045796315780054302</id><published>2011-11-14T22:09:00.000+01:00</published><updated>2011-11-14T22:09:45.377+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Akcja</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;...czyli rzecz o cyckach.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;Na Facebooku trwa akcja. Właściwie to kolejna jej edycja. Kobiety posiadające konto na tymże portalu&amp;nbsp;hurtowo są "proszone" o zamieszczanie w swoich statusach różnych informacji. Kiedyś tam trzeba było napisać gdzie się kładzie torebkę. Była akcja&amp;nbsp; z podawaniem numeru buta, ulubionego koloru bielizny i tym podobnych. &lt;br /&gt;Najważniejszym aspektem zabawy jest tajemnica.&amp;nbsp;Żaden facet nie miał się dowiedzieć o co tak naprawdę chodzi. Pewnie co poniektórzy panowie widząc zdanie na facebukowej tablicy: "W przedpokoju, na szafce, na fotelu... byleby nie w lodówce" zastanawiali się czy przypadkiem któraś z jego koleżanek nie upadła na głowę. &lt;br /&gt;Przyznaję, bywało śmiesznie ale czy skutecznie?&lt;br /&gt;Czy któraś z Was drogie koleżanki pod wpływem takich wpisów chociaż się pomacała? Czy któryś z panów, jak już się dowiedział o co w tym wszystkim biega namówił swoją kobietę na zbadanie piersi?&lt;br /&gt;Jeśli z rachunku sumienia wynika że nie, to może lepiej zastosować się do instrukcji z poniższego zdjęcia?&lt;br /&gt;Jako i ja czynię. Amen...t&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/--4TkYWaoBQ8/TsDREV5VteI/AAAAAAAABWE/jKe1DnoTQy4/s1600/320778_2427040809769_1664028049_2388293_277989912_n.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" nda="true" src="http://2.bp.blogspot.com/--4TkYWaoBQ8/TsDREV5VteI/AAAAAAAABWE/jKe1DnoTQy4/s320/320778_2427040809769_1664028049_2388293_277989912_n.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Źródło zdjęcia: aplikacja facebook.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-2045796315780054302?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/2045796315780054302/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/akcja.html#comment-form' title='Komentarze (47)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/2045796315780054302'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/2045796315780054302'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/akcja.html' title='Akcja'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/--4TkYWaoBQ8/TsDREV5VteI/AAAAAAAABWE/jKe1DnoTQy4/s72-c/320778_2427040809769_1664028049_2388293_277989912_n.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>47</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-1578044732100885762</id><published>2011-11-13T17:35:00.000+01:00</published><updated>2011-11-13T17:35:47.534+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Baby</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-sGEZ7XEQb-c/Tr_w5hoznrI/AAAAAAAABV8/XGurYbxC-kk/s1600/baby-sa-jakies-inne-a3e043142132012b6ce10ff34c9a05ec1a3b5e26.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="206" src="http://3.bp.blogspot.com/-sGEZ7XEQb-c/Tr_w5hoznrI/AAAAAAAABV8/XGurYbxC-kk/s320/baby-sa-jakies-inne-a3e043142132012b6ce10ff34c9a05ec1a3b5e26.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Ludzie pokroju Zołzy tylko czasami wierzą na słowo. Jeśli mogą coś sprawdzić na własnym organizmie to oczywiście to robią. I już wiedzą jakie są baby. I czy oby na pewno&amp;nbsp; są inne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakie więc są&amp;nbsp; owe baby? Otóż baby są&amp;nbsp; nudne. Śmieszne też, ale przede wszystkim, a może raczej mimo wszystko nudne jak przysłowiowe flaki z olejem.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&amp;nbsp;Była ciemna noc, auto i dwóch bliżej nie znanych z imienia frustratów. Jechali, jechali, jechali bez wyraźnie określonego celu.&amp;nbsp; Mijali miasta, wsie, przejazdy kolejowe, lasy, pola ... i gadali. Trudno&lt;br /&gt;powiedzieć czy rozmawiali ze sobą czy po prostu monologowali wylewając z siebie żółć zalegającą na wątrobie. Przy użyciu dość oryginalnej składni, pełnej pomyłek, powtórzeń i poprawek oraz bardzo wulgarnego słownictwa&amp;nbsp; przypisywali kobietom, to znaczy babom całe zło tego świata. I byłoby to nawet dość zabawne gdyby nie dłużyzny.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Po pół godzinie monotonnej&amp;nbsp; paplaniny między panem numer jeden (Robert Więckiwicz) a panem numer dwa (Adam Woronowicz) po prostu nic tylko zgodnie z sugestią twórcy filmu "ziewnąć i zasnąć".&lt;br /&gt;Zapalczywość obu bohaterów, po pewnym czasie nuży. ich spostrzeżenia są nie tyle trafne co do bólu stereotypowe. I zamiast wydawać się śmiesznymi po prostu stają się żałosne. No bo ile można? Nawet najbardziej empatycznie nastawiony i cierpliwy widz z ulgą wita napisy końcowe. &lt;br /&gt;Problemy poruszone w filmie nie są bagatelne (kryzys wieku średniego, stereotypy dotyczące męskości i kobiecości) ale talerz na którym Koterski przygotował danie, nie wzbudza apetytu.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Byłoby jeszcze bardziej ciężko strawnie gdyby nie znakomite kreacje Więckiewicza i Woronowicza, którzy doskonale wgryźli się w nietypowości języka którym napisano scenariusz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby ktoś zapytał mnie czy&lt;b&gt; Baby są jakieś inne&lt;/b&gt;? , odpowiedziałabym&lt;br /&gt;- Oczywiście! Pan Koterski nie odkrył niczego nowego. Mało tego; przecież to właśnie te różnice są takie fascynujące.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Źródło zdjęcia: http://ochyachy.pl/5659930516166563875/baby-sa-jakies-inne-wygraj-zaproszenia-do-kina1&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-1578044732100885762?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/1578044732100885762/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/baby.html#comment-form' title='Komentarze (32)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1578044732100885762'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1578044732100885762'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/baby.html' title='Baby'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-sGEZ7XEQb-c/Tr_w5hoznrI/AAAAAAAABV8/XGurYbxC-kk/s72-c/baby-sa-jakies-inne-a3e043142132012b6ce10ff34c9a05ec1a3b5e26.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>32</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-4831492395998962549</id><published>2011-11-10T12:51:00.000+01:00</published><updated>2011-11-10T12:51:54.653+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nadworny'/><title type='text'>Ptaszek</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-fasONJH2h_w/TrusZJkbA6I/AAAAAAAABV0/C6NYA-pBGZU/s1600/ptaszek_lezy.gif" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" ida="true" src="http://1.bp.blogspot.com/-fasONJH2h_w/TrusZJkbA6I/AAAAAAAABV0/C6NYA-pBGZU/s200/ptaszek_lezy.gif" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Żarło, żarło i... prawie zdechło. W każdym razie muchy juz latają...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Telefon zadzwonił ciut świt. No może trochę później, ale jakie to ma znaczenie wobec katastrofy...&lt;br /&gt;- Co się tam u was dzieje? - Nadworny darował sobie wstępy okolicznościowe. I wcale mnie nie zaskoczył... Wiedziałam, że będzie pierwszy. O tak barbażyńskich godzinach tylko on jeden jedyny (ze znanych mi ludzi, którzy na dodatek maja mój prywatny numer telefonu) czyta gazety. Inna sprawa, że każdego innego ciekawskiego pewnie bym rozszarpała na tycieńkie kawalątka.&lt;br /&gt;- Źle się dzieje - odpowiedziałam. Zgodnie z najszczerszą prawdą.&lt;br /&gt;- Że źle to wiem. U nas też huczy... &lt;br /&gt;Smetnie się zrobiło. I jakoś tak mało przyjemnie. I głucho. Na szczęście nie ciemno. Światło to zawsze jakaś nadzieja...&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- Jesteś tam? - mruknął&lt;br /&gt;- Jestem - odmruknęłam - Ale jakoś&amp;nbsp; nie chce mi się tego komentować.&lt;br /&gt;- Wierzę...&lt;br /&gt;- Tym bardziej, że to wyssane z palca bzdury. I na dodatek mocno tendencyjnie przedstawione.&lt;br /&gt;Cisza, która zapadła pomiędzy dwiema słuchawkami wcale nie była niezręczna. Po prostu, oboje mieliśmy świadomośc faktu, że gadaniem, nawet nabardziej wrednym nie odkręcimy tego co się namotało. Poza tym, niezręcznie to może się czuć ten ktoś&amp;nbsp;kto wywołał, nakręcił i rozdmuchał całą aferę. I tak zapewne jest bo się wziął i taktycznie rozchorował, długotrwale na jakiś szczególnie wredny rodzaj przeziebienia. &lt;br /&gt;- Pomyśleć że wszystko przez to, że nikomu nie przyszło do głowy żeby wymyślić...&lt;br /&gt;- Czego? - zapytał Nadworny.&lt;br /&gt;- Czegoś co uzdrowiłoby świat.&lt;br /&gt;- Lekarstwa na głupotę? - Nadworny trafił w dychę.&lt;br /&gt;- Bingo, panie Nadworny! Narazie jednak zamiast syropu na głupotę przydał by się taki na czkawkę.&lt;br /&gt;- Bo? &lt;br /&gt;- Bo nam wszystkim&amp;nbsp; jeszcze długo bedzie się to&amp;nbsp;odbijać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaprawdę powiadam wam; zło zawsze wraca do złoczyńcy, a ptaszkowi który własne gniazdko kala też ktoś kiedyś narobi...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Źródło zdjęcia: http://nadjakseruje.blox.pl/2008/02/Kurs-menadzerski-kilka-lekcji.html&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-4831492395998962549?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/4831492395998962549/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/ptaszek.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/4831492395998962549'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/4831492395998962549'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/ptaszek.html' title='Ptaszek'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-fasONJH2h_w/TrusZJkbA6I/AAAAAAAABV0/C6NYA-pBGZU/s72-c/ptaszek_lezy.gif' height='72' width='72'/><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-3321249694153514798</id><published>2011-11-08T11:19:00.002+01:00</published><updated>2011-11-08T13:15:47.409+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobista'/><title type='text'>Paluch</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-kbQLRyIx14E/Trj9RjH8LHI/AAAAAAAABVs/khOJ_jq6UE8/s1600/paluch.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" ida="true" src="http://1.bp.blogspot.com/-kbQLRyIx14E/Trj9RjH8LHI/AAAAAAAABVs/khOJ_jq6UE8/s200/paluch.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Jesień we Wsi Nadmorskiej oznacza nudy. Takie totalne. Żaden turysta niezadowolony nie pęta się pod nogami. Zamknięte na tysiące spustów stragany straszą szkieletami stojaków i stojaczków na badziewia. Po opustoszałych uliczkach hula wiatr. I Osobista. &lt;br /&gt;- A co tu tak cicho? - zapytała wesoło mimo zasapania.&lt;br /&gt;- A ty co taka zasapana? Gonił cię ktoś?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie, które niestety zostało zignorowane z powodu natarcia. Dwa osobniki rasy ludzkiej płci obojga oraz pies typu Wena rzuciły się na Osobistą i nie popuściły dopóki nie wyśliniły&amp;nbsp; z każdej strony.&lt;br /&gt;- Wiatr mnie gonił... - wysapała skoro tylko udało jej się wyzwolić z lepkiego uścisku i klapnąć z gracją na sofie.&lt;br /&gt;- Wiatr?&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- Nie rozumiem co cię tak dziwi. Wiatr jest wpisany w jesienno nadmorską rzeczywistość - Osobista wzruszyła ramionami i zażądała czegoś do picia.&lt;br /&gt;- Herbaty?&lt;br /&gt;- A co ja dziecko jestem? Nie masz czegoś mocniejszego? &lt;br /&gt;- Mocniejszego? &lt;br /&gt;- Owszem. Masz dziś nastrój na zdziwienia cz co? - mruknęła i poczuła się jak u siebie w domu. W sensie, że usiadła w swojej ulubionej pozycji; prawa noga wyciągnięta wzdłuż sofy, lewa pod tyłkiem.&lt;br /&gt;- No żebyś wiedziała...&lt;br /&gt;Nalałam nam wina. Czerwonego, wytrawnego, o bogatym bukiecie... czy jak to tam się zwie (dostępne w sieciowych marketach za jedyne 16,99)&lt;br /&gt;- Se wyobraź, jakiś tydzień z hakiem temu zgubiłam palucha - zaczęłam opowieść o zdziwieniu całodniowym - Nie było go nigdzie. Żaden podejrzany, mimo poddaniu torturom nie przyznawał się do zbrodni. Przepadł, zaginął, zdematerializował się. I co gorsza nie sam. Wraz z nim cała masa tego co zaczęłam i nie skończyłam, jakieś zdjęcia, notatki i co naważniejsze scenariusz. Rozumiesz?&lt;br /&gt;- No jasne! - Osobista wzruszyła ramionami i dolała sobie wina - A co to ten paluch?&lt;br /&gt;Płetwy mi prawie opadły. Na szczęście w porę przypomniałam sobie, że Osobista jest konkretna jak mało kto. I rzeczy nazywa po imieniu, a nie po przezwisku.&lt;br /&gt;- Paluch znaczy pendrive. Takie coś do przecho...&lt;br /&gt;- Wiem co to pendrive - przerwała mi wywód. W sama porę. O działaniu pendriva wiem tyle, że ma działać.&lt;br /&gt;-&amp;nbsp;W każdym razie&amp;nbsp;dziś się znalazł.&amp;nbsp; To znaczy ja znalazłam. Sama go ukryłam to znalazłąm bez niczyjej pomocy. Był w kieszeni spodni.&lt;br /&gt;- Aha. I co w tym dziwnego? - Osobista siłą, z grzeczności zapewne, powstrzymywała się przed ziewnięciem.&lt;br /&gt;-&amp;nbsp;No to teraz uważąj... - pauza miała być zapowiedzią do mocnych wrażeń, takich, że Osobistej pończoszki spadną&amp;nbsp;-&amp;nbsp;&amp;nbsp;Ja te spodnie wyprałam! W automacie! Rozumiesz? Woda, proszek, płyn do płukania, dwie godziny babrania się w tej całej chemii, wirowanie... A on działa. I niczego nie zgubił! Cud!&lt;br /&gt;- Phi - Osobista niedbale machnęła ręką - Żaden cud. Po prostu masz zły proszek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniosek; wino czerwone, wytrawne dostępne w sieciowych marketach za 16.99&amp;nbsp;złotych polskich,&lt;br /&gt;&amp;nbsp;w znacznym stopniu wyostrza dowcip. Zwłaszcza po drugim kieliszku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;em&gt;Źródło zdjęcia: ahttp://katjafashion.blogspot.com/2011/08/pendrive.html&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-3321249694153514798?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/3321249694153514798/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/paluch.html#comment-form' title='Komentarze (37)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/3321249694153514798'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/3321249694153514798'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/paluch.html' title='Paluch'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-kbQLRyIx14E/Trj9RjH8LHI/AAAAAAAABVs/khOJ_jq6UE8/s72-c/paluch.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>37</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-1086859609418699718</id><published>2011-11-06T18:33:00.001+01:00</published><updated>2011-11-06T19:13:45.303+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Sekret</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-GUcZiJEi7js/S0RYfvcigQI/AAAAAAAAAKg/GemQ4rROuzY/s1600/szczescie_mm.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-GUcZiJEi7js/S0RYfvcigQI/AAAAAAAAAKg/GemQ4rROuzY/s200/szczescie_mm.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="color: black; font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: 9pt;"&gt;Źródła nie  podają czy było to daleko czy blisko, dawno temu czy zaledwie wczoraj,  nie wiadomo dokładnie za którym lasem, ani za którą rzeką. Nie jest też do końca jasne jak miały na imię bohaterki owego zdarzenia. Bardzo możliwe, że ze względu na ochronę danych osobowych. Ważne że  było...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na ławce w miejskim parku (zważywszy na okoliczności nie mogło to być jednak strasznie dawno) siedziały  dwie kobiety.  &lt;br /&gt;Jedna z nich, brunetka ubrana gustownie, z dyskretną elegancją odpoczywała czytając książkę. Widać nie była zbyt zajmująca bo co chwila rozglądała się dookoła. Uśmiechała się przy tym radośnie; do starszego pana w w słomkowym kapeluszu który spacerował ze śmiesznie kudłatym pieskiem, do rudej dziewczynki z mysimi warkoczykami nieporadnie jeżdżącej na trójkołowym rowerku, do babci która z dumą pchała upstrzony różowościami&amp;nbsp; niemowlęcy wózek.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Po drugiej kobiecie widać było brak pieniędzy i... perspektyw. O ile dziura w budżecie przy pomyślnych wiatrach i odrobinie pomysłowości jest do zatuszowania i niewidoczna dla postronnych to braku perspektyw ukryć się nie da. Dziwnym zbiegiem okoliczności wpisują się w fizjonomię.  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: black; font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-size: 9pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obie panie co chwila zerkały na siebie ciekawie. W pewnym momencie jedna z nich, ta która wiedziała, że w życiu trzeba chwytać chwilę bo druga okazja może się nie zdarzyć, odłożywszy książkę zapytała;&lt;br /&gt;- Kasia? &lt;br /&gt;- Ewa?&lt;br /&gt;- Nie! Nie wierzę! Ile to już lat?&lt;br /&gt;Niemożliwe? E... w życiu wszystko jest możliwe. &lt;br /&gt;Kobiety  nie widziały się od bardzo dawna. Kiedyś, w zamierzchłej przeszłości były  nawet przyjaciółkami. Ludzie mówili, że są jak papużki nierozłączki. Wszędzie razem chodziły i wszystko razem robiły, w szkole siedziały w jednej ławce. Nawet podkochiwały się w tym samym chłopaku. I nie wiadomo jak by się to wszystko skończyło gdyby los ich nie rozdzielił.&lt;br /&gt;Ten sam los, który teraz, zupełnie dla obu kobiet niespodziewanie, ponownie&amp;nbsp;  postawił je&amp;nbsp;  przed sobą...&lt;br /&gt;- Co u mnie? - powiedziała Kasia, a właściwie to pani  Katarzyna....- No sama widzisz. Co tu dużo gadać. Ledwie wiążę koniec z  końcem. Czasami bywa, że nie mam co do gara wrzucić. &lt;br /&gt;Kobieta westchnęła ciężko, wygładziła sfatygowana spódnicę i kontynuowała opowieść&lt;br /&gt;- Pamiętasz jak kiedyś nagle zniknęliśmy z osiedla? Wyprowadzaliśmy  się nocą, po kryjomu, tak żeby nikt nie wiedział gdzie i dlaczego.  Mój  ojciec trafił wtedy w totka. Zgarnął kupę kasy. A potem to już poszło. Rodzice  postanowili zacząć wszystko od nowa. Nowe życie, nowe miejsce, nowi  znajomi...  Ojciec wszystko zainwestował, założył pracownię krawiecką. Żyliśmy jak to się mówi jak pączki w maśle. Jak ojciec zmarł to&amp;nbsp; ja przejęłam po nim cały interes. Ale chyba nie mam  szczęścia do interesów bo wszystko straciłam. Byli inni, lepsi, z  większym szczęściem. Powiedz lepiej co u ciebie, bo że dobrze to widać.&lt;br /&gt;- Zgrzeszyłabym mówiąc że jest źle. - podziałała Pani Ewa. - Jest  bardzo dobrze. Zaczynałam od zera. Najpierw sprzedawałam pietruszkę w  budzie z warzywami. Potem jeździliśmy ze znajomymi na Węgry. Po  bluzki, dezodoranty i te koszmarne sweterki. Sprzedawałam je na polowym  łóżku. Wszystkie zarobione pieniądze inwestowałam w towar. Potem miałam  budę z ciuchami na bazarze. Później pierwszy butik, a teraz mam sieć  sklepów w całej Polsce. &lt;br /&gt;- Miałaś większego farta w życiu.&lt;br /&gt;- Farta? Nie. To nie fart. To szczęście.  Fart po prostu się zdarza. Zagrasz  i masz. Na szczęście trzeba sobie zapracować. &lt;br /&gt;- Oj bo miałaś farta z tym biznesem. Dobrze trafiłaś.&lt;br /&gt;- Nie. Fart nie zależy od nas. I dlatego dziś jest, jutro go nie ma. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Szczęście tworzymy sami&lt;/span&gt;. Dlatego trwa... dopóki nie postaramy się, żeby przestało trwać. Ot i cały sekret.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-1086859609418699718?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/1086859609418699718/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/sekret.html#comment-form' title='Komentarze (46)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1086859609418699718'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1086859609418699718'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/sekret.html' title='Sekret'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-GUcZiJEi7js/S0RYfvcigQI/AAAAAAAAAKg/GemQ4rROuzY/s72-c/szczescie_mm.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>46</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-1537506464032709712</id><published>2011-11-04T08:52:00.000+01:00</published><updated>2011-11-04T08:52:31.004+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nadworny'/><title type='text'>Towarzystwo</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-1faew9mdltk/THjiCxX3YVI/AAAAAAAAAtw/mOLq7NDB8cg/s1600/kawa.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="131" ida="true" src="http://1.bp.blogspot.com/-1faew9mdltk/THjiCxX3YVI/AAAAAAAAAtw/mOLq7NDB8cg/s200/kawa.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Nadworny przyszedł, a raczej wtargnął niczym zaokienny wiatr. Wizyta była oczywiście&amp;nbsp; z gatunku nagłych i niespodziewanych, toteż absolutnie nie przejęłam się chaosem wszechobecnym, odkurzaczem na środku kuchni i brakiem czegokolwiek do kawy. Cukru do szafy też nie schowałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gość, jak już wspomniałam niespodziewany aczkolwiek zawsze mile widziany, zaczął od nietaktu. &lt;br /&gt;Z miejsca zbezcześcił świeżo umytą podłogę. Na szczęście tylko w przedpokoju więc uszło mu gadem. Bardziej&amp;nbsp; bowiem od zmaltretowanej podłogi interesowało mnie towarzystwo z którym się tak uroczo wtarabanił. A towarzystwo było długie, chude i niezidentyfikowane.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- Co to? - zapytałam bez zbędnych ceregieli.&lt;br /&gt;- Któro? - Nadworny zdawał się rżnąć głupa i udawać przed całym światem, że od zawsze przechadza się w towarzystwie długiego, chudego i niezidentyfikowanego.&lt;br /&gt;- Buro. I mówi się które&amp;nbsp; - poprawiłam automatycznie aczkolwiek nie bez nuty złośliwości.&lt;br /&gt;- W takim razie odpowiada się bure - Nadworny nie miał zamiaru ułatwiać. Wręcz przeciwnie.&lt;br /&gt;Nie mając nadziei na rychłe rozwikłanie zagadki z długim, chudym i niezidentyfikowanym w roli głównej zaprosiłam gościa na salony.&lt;br /&gt;- Czego? - zwyczajowe w takich sytuacjach uprzejmości na Nadwornym nie robiły wrażenia. Doskonale umiał wczuć się w klimat i zanim skonkretyzowałam pytanie powiedział tak jak; głośno, wyraźnie, konkretnie i bez idiotycznego krygowanie się, że niby mam sobie nie robić kłopotu;&lt;br /&gt;- Kawy.&lt;br /&gt;Zamówienie zrealizowałam niemal natychmiast. Długie, chude i niezidentyfikowane stało sobie oparte o fotel i prawie że się ze mnie śmiało. Bezczelne!&lt;br /&gt;- Józka znasz? - zapytał Nadworny ale chyba nie był ciekawy odpowiedzi. &lt;br /&gt;- Tyle o ile - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Bo znałam tyle Józków najprzeróżniejszych że ich liczba przechodziła w ilości wręcz przemysłowe. Aż żal, że za znajomości z Józkami tego świata nie dają nagrody.&lt;br /&gt;-&amp;nbsp; No to sobie wyobraź, że&amp;nbsp; właśnie wczoraj przyszedł i zapowiedział, że się nie ruszy dopóki nie dam mu na pół litra.&lt;br /&gt;- Ten Józek? - zapytałam głupawo bo myśli cały czas miałam zajęte bezczelnym towarzystwem opartym o fotel.&lt;br /&gt;Nadworny popatrzył na mnie znad okularów i tonem wielce protekcjonalnym zawołał:&lt;br /&gt;- Halo! Tu Ziemia! Mówi się!&lt;br /&gt;- No przecież słyszę - mruknęłam usiłując sobie jednocześnie przypomnieć o co chodzi z tym Józkiem.&lt;br /&gt;- Bo on, ten Józek znaczy się to zawsze powtarza że woli mieć parkinsona i troche rozlać niż alzheimera i zapomnieć wypić. To taka jego życiowa dewiza.&lt;br /&gt;- Jasne - obserwowanie ubawionego anegdotą Nadwornego jest zajęciem interesującym, ale nie na tyle, żeby odwrócić moją uwagę od długiego, chudego itd.&lt;br /&gt;- Taaaaaaaaaa ... - mój gość wielce szanowny westchnął i przemeldował się bliżej okna.&lt;br /&gt;- A co Józek ma wspólnego z tym? - zapytałam prosto z mostu wskazując paluchem na niezidentyfikowane coś.&lt;br /&gt;- Z tam? Nic. Nie ma wspólnego. Po prostu znalazłem w domu i pomyślałem że ci się przyda.&lt;br /&gt;- A co to? - zwykle nie bywam tak podejrzliwa, ale tym razem tajemniczość Nadwornego wzmogła czujność. Wszak musze wiedzieć z czym mam do czynienia zanim umieszcze na stałe pod własnym dachem.&lt;br /&gt;- Kalka techniczna. Nówka sztuka. Chyba nawet tuby nie otwierałem nigdy - wyjaśnił wreszcie istotę i przyczynę towarzyszącego mu długiego chudego i ... a nie, już zidentyfikowanego - Przyda się?&lt;br /&gt;- Pewnie tak...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam cały strych przydasiów. Niech więc jeszcze i to...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-1537506464032709712?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/1537506464032709712/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/towarzystwo.html#comment-form' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1537506464032709712'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1537506464032709712'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/towarzystwo.html' title='Towarzystwo'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-1faew9mdltk/THjiCxX3YVI/AAAAAAAAAtw/mOLq7NDB8cg/s72-c/kawa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-7247266941779591647</id><published>2011-11-02T20:35:00.001+01:00</published><updated>2011-11-02T20:36:23.287+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Powrót</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-STDzith8r-M/SqluW9VuXII/AAAAAAAAACU/SuAcZ9NQ_ag/s1600/buty.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-STDzith8r-M/SqluW9VuXII/AAAAAAAAACU/SuAcZ9NQ_ag/s1600/buty.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;scena 1.&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Główna bohaterka leży w pościeli (np. w bladoróżowe magnolie, ale nie jest to warunek) i ma za złe. Na wszelki każdemu; jesieni, że taka ładna od rana, psu że merda, rządowi za całokształt, Balcerowiczowi, dokładnie nie wiem za co, kaloryferom że zimne, materacowi że taki wygodny,&amp;nbsp;podusi że taka miękka i budzikowi, że dzwoni jak do pożaru. Przecież nic się nie stanie jak sobie jeszcze trochę pośpi. Pięć minutek. Pospała nieco dłużej. I dobrze. Dzięki temu nie miała czasu na bycie złą na samą siebie. Ba, nawet na makijaż porządny nie miała czasu. Na byle jaki zresztą też. Pozostawało mieć nadzieję, że wino będzie mocne i że go nie zabraknie;)&lt;br /&gt;- Pobudka! - wrzasnęła na dzieci niewinne i wyszła z psem wciąż merdającym.&lt;br /&gt;A wiatr rozwiewał jej i tak mocno potarganą czuprynę...&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;scena 2&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;Scenografia jak hollywoodzkiej produkcji wysokobudżetowej. Wszystko lśni, migoce, gra i świszcze. Mimo, że nie jest na baterie. Nawet samochód w którym rozgrywa się akcja wyje. Ale to akurat nie jest powód do radości. Wręcz przeciwnie.&lt;br /&gt;- Szybko! &lt;br /&gt;- Ruchy kluchy leniwe!&lt;br /&gt;- Ech ty królu nadbałtyckich szos!&lt;br /&gt;- Gdzie leziesz łamago!&lt;br /&gt;- Na spacer się wybrałeś?&lt;br /&gt;Tak sobie pokrzykiwała. Między innymi. &lt;br /&gt;Do mety bohaterka dotarła równo z dzwonkiem, który to&amp;nbsp; jednocześnie był zwiastunem kolejnej sceny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Scena 3.&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;...w której nastąpiła totalna zmiana w scenografii. Po planie przechadzają się tłumy statystów. Zanim bohaterka dotarła do swojego azylu została trzy razy szturchnięta niezbyt boleśnie i przez przypadek, dwa razy potknęła się o ogryzek i omal omal nie ogłuchła.&lt;br /&gt;Uffff....czyli &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Scena 4&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;...i póki co ostatnia.&lt;br /&gt;Azyl był duszny. Niewietrzony od ponad tygodnia. Nie bacząc na stado statystów szturmujących drzwi azylu, bohaterka raźnym krokiem zmierza w kierunku okna&lt;br /&gt;- Trzeba tu wpuścić nieco sprawiedliwości - mruczy siłując się z odporna na błagania klamką.&lt;br /&gt;Czerwony telefon stojący na zawalonym papirologią biurku zabrzęczał złowrogo;&lt;br /&gt;- Nie odbieraj, nie odbieraj, nie odbieraj - wołał wewnętrzny głos. Nie posłuchała. Zawsze musi być mądrzejsza niż przeczucia. Odebrała.&lt;br /&gt;- O, jesteś! Super. Weźmiesz trzy godziny zastępstwa? Dzięki! -&amp;nbsp; słodziutki głos po drugiej stronie druta zamilkł nie dając szansy na odmowę. Ze słuchawki unosiło się jedynie bezduszne ; pip, pip, pip....&lt;br /&gt;- Auć! - zawyła.&lt;br /&gt;Powrót do rzeczywistości nie tylko bywa ale jest bolesny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Zdjęcie gdzieś z sieci, ale nie mam pojęcia skąd.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-7247266941779591647?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/7247266941779591647/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/powrot.html#comment-form' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/7247266941779591647'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/7247266941779591647'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/11/powrot.html' title='Powrót'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-STDzith8r-M/SqluW9VuXII/AAAAAAAAACU/SuAcZ9NQ_ag/s72-c/buty.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-7157193877056763813</id><published>2011-10-30T20:39:00.000+01:00</published><updated>2011-10-30T20:39:16.277+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Grease</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-PgAXEpelB_U/Tq0_BuDmzTI/AAAAAAAABVQ/ww0rmdlNbIw/s1600/z9506350X%252C-Grease--w-Teatrze-Muzycznym-w-Gdyni.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="214" src="http://4.bp.blogspot.com/-PgAXEpelB_U/Tq0_BuDmzTI/AAAAAAAABVQ/ww0rmdlNbIw/s320/z9506350X%252C-Grease--w-Teatrze-Muzycznym-w-Gdyni.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;.... czyli prawie "Nasza Klasa" w wersji muzyczno tanecznej... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Grease" to kultowy musical, lekki, łatwy i przyjemny. Bez pretensji to miana wielkiej sztuki. Wielokrotnie z powodzeniem wystawiany na scenach amerykańskich. Doczekał się też adaptacji filmowej z samym Johnem Travoltą w roli głównej. Tyle faktów. &lt;br /&gt;Adaptacja Teatru Muzycznego w Gdyni była poprawna. Ale... (zawsze to nieszczęsne ale, które wyłazi ze mnie jak wredny wrzód na tyłku)... Poprawna ale niekoniecznie&amp;nbsp; mi się podobała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta&amp;nbsp;                      &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;                               &lt;br /&gt;&lt;div id="gazeta_article_body"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;  "Grease" w Teatrze Muzycznym w Gdyni  &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent; border: medium none; color: black; overflow: hidden; text-align: left; text-decoration: none;"&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Spektakl zatańczony z wdziękiem, zaśpiewany z dużo mniejszym. Konkretnie; pierwszoplanowa rola żeńska&amp;nbsp; genialna (wokalnie bo aktorsko bez pomysłu), męska&amp;nbsp; nieco gorsza, duety mizerne, jakby nie do końca zgrane,&amp;nbsp; miejscami zgrzytające.&lt;/div&gt;Kilka scen dość udanych, bez szału jednak. Żadna z nich nie porywa publiczności do szalonego aplauzu. Nawet wystawione na światło jupiterów&amp;nbsp; pośladki jednego z artystów nie wywołały niczego więcej poza lekkim zażenowaniem i to nie widokiem bynajmniej, a samym faktem.&lt;br /&gt;Wielkie brawa dla entuzjastycznie nastawionych młodych zdolnych adeptów sztuki teatralnej którzy wnieśli do spektaklu świeżość i energię.&lt;br /&gt;Dużym plusem jest też imponująca liczba aktorów biorących udział w przedstawieniu. &lt;br /&gt;A poza tym?&lt;br /&gt;Niby wszystko jak należy, zgodnie z amerykańskim pierwowzorem, a jednak coś zgrzytało. I nie chodziło wcale o głosy niedopracowane, nie do końca czysto brzmiące, a raczej o&amp;nbsp; nużące, niczego nie wnoszące do treści dłużyzny. W ogólnym rozrachunku dzięki wspólnym wysiłkom reżysera, choreografa, scenografa, kostiumologa i oczywiście artystów powstał spektakl poprawny tyle, że dość błahy, nieporywający niczym szczególnym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reasumując, scena Teatru muzycznego w Gdyni nie do takich standardów przyzwyczaiła swoich widzów. &lt;br /&gt;A tak w ogóle to ja się nie znam i to były moje bardzo mocno subiektywne odczucia. I jakby co to &lt;a href="http://www.muzyczny.org/spektakle/lista,szczegoly:grease.html"&gt;Teatr Muzyczny w Gdyni&lt;/a&gt; stoi otworem i zaprasza wszystkich którzy chcą własnoocznie i usznie sprawdzić prawdziwość tego co powyżej napisałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="background-color: transparent; border: medium none; color: black; overflow: hidden; text-align: left; text-decoration: none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-U4TxCoUuGys/Tq0-brAGOrI/AAAAAAAABVI/me60t_56JzI/s1600/z9594774X%252CPaulina-Laba--studentka-II-roku-gdynskiego-studium.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-U4TxCoUuGys/Tq0-brAGOrI/AAAAAAAABVI/me60t_56JzI/s320/z9594774X%252CPaulina-Laba--studentka-II-roku-gdynskiego-studium.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;Fot. Photographer: Piotr Manasterski&amp;nbsp;                                                     &lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div id="gazeta_article_body"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;  Paulina Łaba, studentka II roku gdyńskiego studium wokalno-aktorskiego,  w roli Sandy i Paweł Kubat (absolwentem studium) jako Danny Zuko w  "Grease" - najnowszej premierze Teatru Muzycznego   &lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Kilka konkretów (nareszcie;)&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Grease” Teatr Muzyczny w Gdyni. Muzyka, libretto, teksty piosenek&lt;b&gt;: &lt;/b&gt;Jim Jacobs, Warren Casey, przekład&lt;b&gt;: &lt;/b&gt;Jerzy   Siemasz, tłumaczenie piosenek: Andrzej Ozga, kierownictwo muzyczne:   Tomasz Filipczak, Dariusz Różankiewicz. Reżyseria: Maciej Korwin,   choreografia: Jarosław Staniek, scenografia: Wojciech Stefaniak,   kostiumy: Dorota Zalewska. Obsada: Danny Zuko - Marek Kaliszuk, &lt;b&gt;Paweł  Kubat&lt;/b&gt;; Sandy Olson - Dorota Białkowska, &lt;b&gt;Paulina Łaba&lt;/b&gt;;  Kenickie - Paweł  Czajka, Krzysztof Wojciechowski; Betty Rizzo - Renia  Gosławska,  Aleksandra Meller, Sonny Latierri - Tomasz Bacajewski,  Sebastian  Wisłocki; Frenchy - Agnieszka Król, Karolina Merdai inni.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent; border: medium none; color: black; overflow: hidden; text-align: left; text-decoration: none;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-7157193877056763813?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/7157193877056763813/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/grease.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/7157193877056763813'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/7157193877056763813'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/grease.html' title='Grease'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-PgAXEpelB_U/Tq0_BuDmzTI/AAAAAAAABVQ/ww0rmdlNbIw/s72-c/z9506350X%252C-Grease--w-Teatrze-Muzycznym-w-Gdyni.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-1856987498761120844</id><published>2011-10-28T10:42:00.003+02:00</published><updated>2011-10-29T09:00:56.820+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Łydki</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ttGyi5ZLjyA/TBzrDAlQTBI/AAAAAAAAAiU/P6nCKstFq6E/s1600/moje5.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://4.bp.blogspot.com/-ttGyi5ZLjyA/TBzrDAlQTBI/AAAAAAAAAiU/P6nCKstFq6E/s200/moje5.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Maria bardzo nie lubiła kiedy ktoś zdrabnia jej imię. Pół biedy jeśli  była to Marysia. Mania, nawet na czczo wywoływała odruch wymiotny. Jakoś  tak dziwnie jej się to kojarzyło. Wieśniacko. Nie wiejsko i nie  sielsko i nie praśnie&amp;nbsp; tylko właśnie wieśniacko. To przez matkę. Zawsze ganiła ojca  jak brał ją na kolana i czule mówił;&lt;br /&gt;- Moja mała Manieczka.&lt;br /&gt;Krzyczała  wtedy, żeby nie robił z jej dziecka proletariuszki. A on, jakby na  złość, zaczynał śpiewać piosenkę o Maniuśce. Głośno i wyraźnie. Matka  zatykała uszy, chowała się w łazience, ale i tam prostackie dźwięki  pseudoludowej przyśpiewki ją odnajdywały, osaczały i nie pozwalały  zapomnieć o przeszłości. Urodziła się na wsi. Takiej prawdziwej, z  krowami które śmierdziały i  trzeba było je oporządzać, paść i doić, z  kurami które łaziły po całym  podwórku i z niekończącą się robotą.  Ledwie kończyły się sianokosy  zaczynały się żniwa, a potem wykopki.  Nawet zimą było co robić.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- Maniuśka moja, Maniuśka, choć że ze  mną spać do łóżka! - ojciec wyśpiewywał nieco fałszywie, a matce  wyświetlał się film z przeszłości; stary dom, obowiązki przy obrządku i  charakterystyczny znienawidzony zapach wsi.&lt;br /&gt;Tak było zawsze. Ojciec drażnił matkę. Ona się potem gniewała. A Marysia była niczym innym jak piłeczką którą żonglowali. &lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;To miała być jedna z tych rozmów której nikt nie chce przeprowadzać. O których każdy chce jak najszybciej zapomnieć, albo przynajmniej upchnąć ją w najdalszej szufladce w najodleglejszej części mózgu.&lt;br /&gt;-  No? To czego sobie życzysz Ma... - Jarzy zawahał się. Niemalże w  ostatnim momencie ugryzł się w język. Przypominał sobie zimny wzrok  stojącej przed nim kobiety kiedy wczoraj nieopatrznie użył  znienawidzonej przez nią formy - Mario?&lt;br /&gt;- Schabowego, pół litra i surówkę z kapusty. Może być z czerwonej.&lt;br /&gt;- Ja pytam poważnie Marysiu - Jerzy ciężko usiadł na fotelu.&lt;br /&gt;-  A ja ci poważnie odpowiadam. Było pytanie jest odpowiedź. Życzę sobie  schabowego, pół litra i surówkę z kapusty. Mam powtórzyć zamówienie? -  przy wymienianiu&amp;nbsp; potraw kolejno zaginała palce z rozłożonej dłoni.  Zupełnie jakby odhaczała to co już powiedziała i czekała na realizacje  wypowiadanych życzeń.&lt;br /&gt;- No? Na co czekasz? Podawaj! - prychnęła zupełnie jak ruda kotka, która wylegiwała się leniwie na fotelu.&lt;br /&gt;Stojący przy oknie przystojny mężczyzna popatrzył na żonę z niedowierzaniem. Co się stało z jego Manią (w  myślach tak właśnie ją nazywał)? Zawsze była chłodna, opanowana i  zdystansowana. Nie była jednak opryskliwa. No przynajmniej nie do tego  stopnia. Rozminęli się gdzieś po drodze. Więcej ich dzieli niż łączy.  Każde ma swoje i tylko swoje  sprawy. Tajemnicze spotkania, telefony i  zahasłowane konta w komputerze. W zasadzie wspólne jest tylko  mieszkanie.  Nawet kołdry mają oddzielne.&lt;br /&gt;- Jak to możliwe, że człowiek może się tak zmienić? -  westchnął ciężko.&lt;br /&gt;- Też się nad tym zastanawiam. Jak to możliwe?&lt;br /&gt;Jerzy popatrzył&amp;nbsp; na siedzącą przed nim kobietę. Nie znał jej. Była mu obca mimo, że spędzili ze sobą kilka lat.&amp;nbsp; Jeśli miał wcześniej jakieś wątpliwości to właśnie się ich pozbył.&lt;br /&gt;- Myślę, że powinniśmy się rozstać - powiedział&amp;nbsp; obojętnie. Zupełnie jakby informował, że spóźni się na obiad.&lt;br /&gt;- Oczywiście - Maria przytaknęła równie obojętnie.&lt;br /&gt;Jej reakcja mimo wszystko była zaskoczeniem. Nie urządziła sceny. Nie wrzeszczała, że zabrał jej młodość. Nie próbowała go zmusić do zmiany decyzji prośba, groźba ani szantażem, Nie darła teatralnie szat tylko grzecznie się zgodziła. Mogło to oznaczać tylko jedno; był jej tak samo obojętny jak ona jemu.&lt;br /&gt;- Jeszcze jedno ci powiem! Zanim odejdę - Jerzy przełknął ślinę - W konkursie na Miss Polonie nie masz szans! Najmniejszych!&lt;br /&gt;-  Wiem - odpowiedziała spokojnie - Zawsze uważałeś, że mam za grube łydki.  Szkoda tylko, że dopiero dziś odważyłeś się o tym powiedzieć.&lt;br /&gt;Sarkazm  w głosie Marii był ledwie zauważalny. Nie ćwiczyła tego. Po prostu  wszedł jej w krew i był nieodłączną częścią jej życia. Tylko ktoś kto  znał Marię wcześniej, zanim zaczęła gorzknieć dostrzegał różnicę.&lt;br /&gt;- Jeśli myślisz, że chodzi o łydki to jesteś głupsza niż myślałem - patrzył na wciąż jeszcze żonę z wyraźną pogardą - Co ja w Tobie zobaczyłem?&lt;br /&gt;- Nie wiem - znowu ten ledwie dostrzegalny sarkazm pod kołderką obojętności i rozbrajającej szczerości&lt;br /&gt;- Ty głupia, tępa krowo! - Jerzy zebrał się w sobie. Nie chciał ale musiał to powiedzieć. Inaczej poczucie winy będzie go męczyć, nie pozwoli zasnąć, zapomnieć i ułożyć sobie potrzaskanego na drobne kawałeczki życia we względną całość - Mis Polonia musi się wykazać jakimś myśleniem. O literaturze albo muzyce. O czymkolwiek. Musi przynajmniej udawać że się troszczy o los niedźwiadka koala albo dzieci z Etiopii. A ty? Ty myślisz tylko o sobie... I swoich grubych łydkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet nie trzasnął drzwiami wychodząc. Miarowe kroki zlewały się z turkotaniem kółek od walizki. W eleganckim apartamentowcu takie sceny nie zdarzały się często. Tu mieszkali sami kulturalni ludzie, którzy nawet pokłócić się wiarygodnie nie potrafili. Tak od serca. Przecież nikt nie mógł się dowiedzieć co się dzieje za drzwiami ich mieszkania. Kulturalni ludzie kłócą się kulturalnie. I rozstają bez zbędnego tłuczenia naczyń i darcia poduszki na dwoje. Wszystko zgodnie z zasadą, że brudy należy prac we własnym gronie.&lt;br /&gt;Maria nigdy wcześnie nie czuła się tak strasznie nieważna.&lt;br /&gt;- Jestem głupia. Głupia i naiwna. Już dawno powinnam pozbyć się nadziei że kiedyś dla kogoś będę wyjątkowa - powiedziała sama do siebie, wstała i pewnym krokiem opanowanej kobiety&amp;nbsp; poszła pod prysznic. Sama. Mimo, że&amp;nbsp; leżące&amp;nbsp; na podłodze części garderoby które zrzucała po drodze do łazienki mogły sugerować inny scenariusz...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PeeS. Początek już kiedyś był. Dawno, dawno temu. Dłuuuuuuuugo czekał:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-1856987498761120844?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/1856987498761120844/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/ydki.html#comment-form' title='Komentarze (35)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1856987498761120844'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1856987498761120844'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/ydki.html' title='Łydki'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ttGyi5ZLjyA/TBzrDAlQTBI/AAAAAAAAAiU/P6nCKstFq6E/s72-c/moje5.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>35</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-1596419382228542914</id><published>2011-10-26T14:30:00.000+02:00</published><updated>2011-10-26T14:30:18.273+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dzieci'/><title type='text'>Pali się!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-DFlfAn2YiYA/Tqf9B92mzFI/AAAAAAAABVA/gKslGvo7cVs/s1600/P1070016.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-DFlfAn2YiYA/Tqf9B92mzFI/AAAAAAAABVA/gKslGvo7cVs/s200/P1070016.JPG" width="154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span id="goog_702454683"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_702454684"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_702454681"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_702454682"&gt;&lt;/span&gt;Szpital. W sensie, że mam w domu. W praktyce wygląda to tak; jestem uziemiona, a salon zamienił się w plac zabaw wszelakich. Krzesła z jadalni tymczasowo zostały zaadoptowane i robią za coś w rodzaju rusztowania. A może stelażu? W każdym razie nie można na nich siadać, bo muszą dźwigać na sobie sterty materiałów budowlanych. Szałaso-namioto-vigwam króluje w najlepsze na środku dywanu i służy nie tylko do zabawy. To tam się szprycujemy lekami, dokarmiamy i poimy.&lt;br /&gt;Jakimś cudem, pod pretekstem, że prawdziwi mężczyźni chłodu się nie lękają, udało się wyperswadować obolałemu łowcy przygód przemożną chęć rozpalenia ogniska.&lt;br /&gt;- No ale mamo... - Krzyś zrobił minę numer siedem pod tytułem " sknera z ciebie". Żeby mi bardziej "dokuczyć" dodał - Moglibyśmy sobie piec pianki na patykach...&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W domiszczu, które jest absolutną samowolą budowlaną i chociażby z tego tytułu powinno być w trybie natychmiastowym rozebrane, atmosfera była gorąca. To istna jaskinia hazardu. &lt;br /&gt;Wielki Szu rozdawał karty, a ja ledwie uszłam. Morale mi siadło (ile można przegrywać), a straty w&amp;nbsp;&amp;nbsp; sferze materialnej tez były niebagatelne; lwia część zgromadzonych zapasów gumy typu mamba musiała zmienić właściciela. Rakiem, bokiem, po angielsku ewakuowałam się na tyły, a zwycięzca liczył łupy. Tak mi się przynajmniej wydawało...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pies obronny zwany Weną, który z poświęceniem pilnował szałaso-namioto-vigwamu zamerdał ogonkiem i radosnym szczeknięciem zaanonsował wtargnięcie Wielkiego Szu na moje terytorium w chwili kiedy z gracją zawodnika sumo wrzucałam listek laurowy sztuk dwa do wielkiego gara z zupą.&lt;br /&gt;- Mamo! - dramatyczne w wydźwięku wołanie nie popozostawiało większego wyboru. Rzuciłam w kąt obowiązki młodszej podkuchennej.&lt;br /&gt;- Tak? &lt;br /&gt;- Musimy iść do lekarza - ton syna jedynego pozwalał domniemywać że się stało, oj stało...&lt;br /&gt;- Przecież byliśmy - powiedziała uspokajająco.&lt;br /&gt;- Do innego musimy. Ten się nie zna!&lt;br /&gt;- Zna się zna - powiedziała w obronie najlepszego z najlepszych lekarzy jakich znam (serio!)&lt;br /&gt;- Tak? To co ja mam?&lt;br /&gt;- Zapalenie ucha - powtórzyłam diagnozę postawioną przez medyczną siłę fachową.&lt;br /&gt;- A widzisz! - Krzyś zawołał z tryumfem w głosie i w oku błyszczącym - Mnie się nic w uchy nie pali!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="goog_702454685"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_702454686"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_702454687"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_702454688"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_702454689"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_702454690"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_702454691"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_702454692"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_702454693"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_702454694"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-1596419382228542914?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/1596419382228542914/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/pali-sie.html#comment-form' title='Komentarze (48)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1596419382228542914'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1596419382228542914'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/pali-sie.html' title='Pali się!'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-DFlfAn2YiYA/Tqf9B92mzFI/AAAAAAAABVA/gKslGvo7cVs/s72-c/P1070016.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>48</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-8864520570348422565</id><published>2011-10-24T22:35:00.000+02:00</published><updated>2011-10-24T22:35:43.596+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='felietony'/><title type='text'>Warto?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-R9eD4t2f_es/TqXIunfMVRI/AAAAAAAABU4/fttfweQE3YA/s1600/ode_menacing1-300x293.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-R9eD4t2f_es/TqXIunfMVRI/AAAAAAAABU4/fttfweQE3YA/s1600/ode_menacing1-300x293.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;... no jasne!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesień  rzuca mi się na głowę i sprawia, że wcale nie tak głęboko ukryte  czepialstwo wyłazi na światło dzienne; pokazuje pazurki, szczerzy ząbki i  uśmiecha się złośliwie. Wychowałam się w szacunku dla słowa  drukowanego. Od zawsze myślałam (i tu się nic nie zmieniło), że słowo  drukowane powinno świecić przykładem. Nie mam tu na myśli ulotki w  stylu; „Promocja! Przy zakupie jednej pary majtek spinacz do bielizny  gratis.”...&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ... ciąg dalszy jest &lt;a href="http://felietony.allarte.pl/2011/10/24/1330/"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Obraz Pamela Wilson&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-8864520570348422565?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/8864520570348422565/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/warto.html#comment-form' title='Komentarze (41)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8864520570348422565'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8864520570348422565'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/warto.html' title='Warto?'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-R9eD4t2f_es/TqXIunfMVRI/AAAAAAAABU4/fttfweQE3YA/s72-c/ode_menacing1-300x293.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>41</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-4473117922447686840</id><published>2011-10-23T13:01:00.000+02:00</published><updated>2011-10-23T13:01:58.720+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotograficznie'/><title type='text'>Ludwik...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-4Af5ezr-0fw/TqPu_vuNYXI/AAAAAAAABUA/nCOe2u35EoI/s1600/PA220022.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-x1jInWRuSqA/TqPmy5RrlWI/AAAAAAAABTo/B_g_seaz5RE/s1600/Kopia+PA220015.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span id="goog_49119537"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_49119538"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;.... niekoniecznie XVI w kilku odsłonach&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ZJ3YvFOn8Pw/TqPsjMBtw0I/AAAAAAAABTw/3F5IcoR1qeI/s1600/PA220017.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-x1jInWRuSqA/TqPmy5RrlWI/AAAAAAAABTo/B_g_seaz5RE/s1600/Kopia+PA220015.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://2.bp.blogspot.com/-x1jInWRuSqA/TqPmy5RrlWI/AAAAAAAABTo/B_g_seaz5RE/s320/Kopia+PA220015.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;O rzesz ty! Krewetkami karmiona!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ZJ3YvFOn8Pw/TqPsjMBtw0I/AAAAAAAABTw/3F5IcoR1qeI/s1600/PA220017.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="229" src="http://3.bp.blogspot.com/-ZJ3YvFOn8Pw/TqPsjMBtw0I/AAAAAAAABTw/3F5IcoR1qeI/s320/PA220017.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Robale nie wódka, nie każdy musi lubić. A niektórzy się delektują;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-6QjwQ9S-KRo/TqPv2fm5odI/AAAAAAAABUI/ezV0xrbK7EQ/s1600/PA220026.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-tFEenV3fm7Y/TqPwSmeBH4I/AAAAAAAABUQ/rTs9pNvS8rA/s1600/PA220008.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-4Af5ezr-0fw/TqPu_vuNYXI/AAAAAAAABUA/nCOe2u35EoI/s320/PA220022.JPG" width="240" /&gt;&lt;br /&gt;Mniam mniam! Czysta proteinka;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-6QjwQ9S-KRo/TqPv2fm5odI/AAAAAAAABUI/ezV0xrbK7EQ/s1600/PA220026.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-6QjwQ9S-KRo/TqPv2fm5odI/AAAAAAAABUI/ezV0xrbK7EQ/s320/PA220026.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niestrawność?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-tFEenV3fm7Y/TqPwSmeBH4I/AAAAAAAABUQ/rTs9pNvS8rA/s1600/PA220008.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="276" src="http://2.bp.blogspot.com/-tFEenV3fm7Y/TqPwSmeBH4I/AAAAAAAABUQ/rTs9pNvS8rA/s320/PA220008.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ależ skąd! Raczej chwilowy kryzys. Doktor Ludwik Wersal pomaga skuteczniej niż Lubicz;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-FhHXWjfm_T0/TqPxAZm2nXI/AAAAAAAABUY/-Nh7O7EeKUE/s1600/PA220048.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-FhHXWjfm_T0/TqPxAZm2nXI/AAAAAAAABUY/-Nh7O7EeKUE/s320/PA220048.JPG" width="316" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-qsKy1p6u374/TqPx7clV6yI/AAAAAAAABUo/5h0nH899mC8/s1600/PA220012.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Szefowa bryluje...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-qsKy1p6u374/TqPx7clV6yI/AAAAAAAABUo/5h0nH899mC8/s1600/PA220012.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-qsKy1p6u374/TqPx7clV6yI/AAAAAAAABUo/5h0nH899mC8/s320/PA220012.JPG" width="291" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;... a "damy dworu" oczywiście buzia w ciup!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-g0eelRxE064/TqPxk_YOLII/AAAAAAAABUg/ATtD30MKHP8/s1600/PA220042.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-g0eelRxE064/TqPxk_YOLII/AAAAAAAABUg/ATtD30MKHP8/s320/PA220042.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Szczerzą kły...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Bd-yFg2PDiw/TqPyuZLOnzI/AAAAAAAABUw/L-gdE3NtEpE/s1600/PA220032.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-Bd-yFg2PDiw/TqPyuZLOnzI/AAAAAAAABUw/L-gdE3NtEpE/s320/PA220032.JPG" width="296" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;...i po prostu świetnie się bawią:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-4473117922447686840?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/4473117922447686840/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/ludwik.html#comment-form' title='Komentarze (40)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/4473117922447686840'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/4473117922447686840'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/ludwik.html' title='Ludwik...'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-x1jInWRuSqA/TqPmy5RrlWI/AAAAAAAABTo/B_g_seaz5RE/s72-c/Kopia+PA220015.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>40</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-1819400807005375881</id><published>2011-10-20T14:00:00.001+02:00</published><updated>2011-10-29T09:04:13.517+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Kasa</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-HO9078Cl7uU/Tp_phuHWcfI/AAAAAAAABTg/BKI0gNnXdJA/s1600/skarbonka-kasa-pancerna.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" rda="true" src="http://3.bp.blogspot.com/-HO9078Cl7uU/Tp_phuHWcfI/AAAAAAAABTg/BKI0gNnXdJA/s200/skarbonka-kasa-pancerna.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Pan konserwator powierzchni wystających, od wszystkiego co tylko się zbuntuje ma posturę kija od szczotki.&amp;nbsp;Nie jest szczupły. Jest po prostu chudy ze wszystkimi tego faktu konsekwencjami. Drobniutkie nadgarstki wieńczą kościste paluchy wiecznie upaprane wszelkimi dostępnymi w pakamerze kolorami farb. Chudą twarz okalają mizerne włosięta. Czasami mam wrażenie, że co dzień dorabia nową dziurkę w brązowym skórzanym pasku do spodni. Gdyby tak mocniej dmuchnąć i dla lepszego efektu dołożyć wcale niekoniecznie mocne tupnięcie lewą nóżką to pewnie by się przewrócił. Albo przynajmniej zachwiał, mizerota jedna.&lt;br /&gt;Pan konserwator apetyt ma wilczy, je za dwóch. Co rano taszczy z pobliskiego sieciowego marketu torbę typu reklamowa. Pół chleba i pęto kiełbasy znika za pierwszym zasiadem. Drugą połową zapasów&amp;nbsp;rozprawia się mniej więcej&amp;nbsp;się&amp;nbsp;po godzinie. Nie ma dziwne, że ciągle odczuwa skutki inflacji...&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- Dzieńdoberek - pan Stach konserwator zaświergotał radośnie, zamknął drzwi i zatarł chude łapki.&lt;br /&gt;- Dzień dobry - mruknęłam znacznie mniej entuzjastycznie i wsadziłam w nos w tabele, zestawienia i inne takie papierkowe historie których od czasu objęcia ministerialnej teki przez obecną (nie)miłościwie nam panująca panią minister jest jeszcze więcej.&lt;br /&gt;- Co tam słychać? - zapytał absolutnie niezniechęcony.&lt;br /&gt;- Wszystko w porządku - postanowiłam się poznęcać. Zołzy tak mają. czasami jestem pokojowo nastawiona i od razu przechodzę do sedna. Ale nie dziś!&lt;br /&gt;- Aaaaaaa... - przytaknął i rozejrzał się ciekawie. A nóż widelec, łyżka się trafi i jakiś podstępnie wystający gwóźdź albo inna równie niebezpieczna przeszkoda na drodze do mojego szczęścia się trafi - O! Okienko się nie domyka.&lt;br /&gt;- Sama otworzyłam - prawie szczeknęłam bo mi się znowu w kolumnach nie zgadzało - Trzeba wietrzyć, panie Stasiu...&lt;br /&gt;- No tak, ale ja już zamknę może, bo się pani przeziębi i... - sprytnie wskoczył na krzesełko, z niego wdrapał się na parapet i zaczął majstrować przy wiecznie zacinającej się klamce.&lt;br /&gt;- No! - zeskoczył i dumnie wypiął cherlawą pierś. Niepotrzebnie bo orderów nie przewidywałam.&lt;br /&gt;- Dzięki - pisnęłam zza monitora. Bo co prawda to prawda, zimno się trochę zrobiło. Przez te cyferki wirujące w oczach nie zauważyłam dreszczy deszczu.&lt;br /&gt;- Co to ja chciałem powiedzieć... - pan Stachu zaczął starą jak świat śpiewkę. Znam jej wszystkie zwrotki i możliwe warianty. Wściekła na&amp;nbsp; papierki, cyferki i kolumny nie pomogłam, &amp;nbsp;czekam aż sam powie czego. A właściwie ile...&lt;br /&gt;- Nie miałaby pani dyszki pożyczyć? - zapytał w końcu.&lt;br /&gt;- Dyszki, mówi pan... - grzebanie w torbie celem zlokalizowania portfela trwało dłużej niż zwykle. I tym razem nie było to celowe. Najpierw musiałam namierzyć torbę.&lt;br /&gt;- No.&amp;nbsp;W piątek oddam, razem z resztą. To razem by było 50 - Pan Staś zastygł w oczekiwaniu. Cierpliwie, bez przestępowania z nogi na nogę&amp;nbsp; czekał aż; zlokalizuję, wygrzebie, sprawdzę i ewentualnie pożyczę.&lt;br /&gt;- Mam tylko 20 - machnęłam chudzielcowi przed nosem szeleszczącym banknotem - Rozmieni pan?&lt;br /&gt;-&amp;nbsp;A nie dałoby rady 20? To razem będzie 60! - złapał papierek i tyle go widzieli. To ostatnie wrzeszczał już z korytarza. Z bezpiecznej odległości... off- line.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odda. Zawsze oddaje. To taka nasza wspólna kasa zpomogowo-pożyczkowa. On&amp;nbsp;dobiera sukcesywnie,&amp;nbsp;co tydzień (mniej więcej) a oddaje akurat wtedy jak mój portfel zaczyna &amp;nbsp;świecić pustkami. Pełna symbioza dzięki której oboje zawsze mamy na chleb. I kiełbasę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło zdjęcia: http://www.okazje.info.pl/okazja/inne/skarbonka-kasa-pancerna.html&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-1819400807005375881?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/1819400807005375881/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/kasa.html#comment-form' title='Komentarze (33)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1819400807005375881'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1819400807005375881'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/kasa.html' title='Kasa'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-HO9078Cl7uU/Tp_phuHWcfI/AAAAAAAABTg/BKI0gNnXdJA/s72-c/skarbonka-kasa-pancerna.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>33</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-2339797908611701211</id><published>2011-10-19T19:17:00.004+02:00</published><updated>2011-10-20T11:30:01.494+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>O BFG w  telegraficznym skrócie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-5iVdWhSXwH8/Tp8C2bz-Q_I/AAAAAAAABTY/Tzr77hlT528/s1600/blog.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-5iVdWhSXwH8/Tp8C2bz-Q_I/AAAAAAAABTY/Tzr77hlT528/s1600/blog.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Na świecie żyje około 7 miliardów ludzi. Połowa z nich nie słyszała nigdy o Chrystusie. Jedna druga z tych którym obiło się o uszy ma to w nosie. Pozostali udają greka. Jaka jest więc szansa, że w ich świadomości zaistnieje jakiś bloger? &lt;br /&gt;Na blogowe forum do Gdańska zjechali giganci blogowi. Ale nie tylko. Szare myszy typu Zołza z PegeeRu też się jakimś cudem dokonanym nie domniemanym&amp;nbsp;tam dostały.&amp;nbsp; I co nieco zanotowały.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze&lt;/b&gt; &lt;b&gt;o jajach&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Dla&amp;nbsp; autorów blogów ich maleńkie miejsce w sieci to perełki wychuchane, wydmuchane, wymuskane. Pielęgnowane niczym niemowlę. I podobnie jak z dzidziusiem; nie dopilnujesz żeby beknęło to zwymiotuje, puścisz samopas, to pójdzie w siną dal i poszuka innego kochasia.&lt;br /&gt;Jedną z konkluzji tegorocznej edycji Blog Forum Gdańsk było stwierdzenie; Blog musi mieć jaja!&lt;br /&gt;Można oczywiście dyskutować na tematy anatomiczne i nigdy nie dojść do kompromisu. I tak naprawdę nie jest ważne czy nazwiemy to&amp;nbsp; jaja, jajniki, ikra czy bardziej poetycko określimy jako&amp;nbsp; dusza. Blog musi mieć to kapryśne, ulotne i nienazwane coś wyróżniające go spośród setek tysięcy innych. Coś co sprawi, że ludzie go czytający zostaną i &amp;nbsp;będą chcieli jeszcze. Że wrócą i że&amp;nbsp; lektura tego właśnie bloga&amp;nbsp; będzie im sprawiała najnormalniejszą w świecie radochę.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;O szufladach - to po drugie.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp; Jeśli więc ktoś rozpowszechnia pogłoski jakoby pisał dla siebie, tylko i wyłącznie, to okłamuje sam siebie. Dla siebie pisze się do szuflady, a jak twierdzi niezrównany mistrz Andrzej Poniedzielski; &lt;i&gt;"Opowieści o pisaniu do szuflady to mitologia rozpuszczana przez lobby stolarzy."&lt;/i&gt;&amp;nbsp; Blog bez czytelników z czasem przestaje istnieć.&amp;nbsp; A tego byśmy sobie nie życzyli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Mój, moja, moje czyli po trzecie&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Blogerzy dyskutowali, pieklili się, wymieniali poglądy. Pewnie bardzo chcieli żeby coś z tego wniknęło. I wynikło, a jakże! Mój blog jest najmojszy, a moja racja najmniejsza. A krytyce wara!&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;I o poczytalności po czwarte&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Blogi ewaluowały. Coraz mniej jest tych tradycyjnie pamiętnikarskich, a więcej&amp;nbsp; o charakterze branżowym; kulinarnych, modowych`, marketingowych, technologicznych, politycznych, medycznych.&amp;nbsp;&amp;nbsp; Ich autorzy powoli staja się specjalistami w swoich dziedzinach i muszą dbać o merytoryczną poprawność. Blogerzy radzą, opiniują, ubierają i karmią. Wspomniany wcześniej Andrzej Poniedzielski uknuł był swego czasu genialne jak zwykle hasło prawie reklamowe , które co prawda nie dotyczyło blogów bezpośrednio ale można je do nich dopasować. Brzmi ono następująco; &lt;i&gt;"Środki musowego przekazu - jest oglądalność, słuchalność, ale brak poczytalności"&lt;/i&gt;&amp;nbsp; Czego oczywiście sobie, ani&amp;nbsp; nikomu z blogerów nie życzę:)&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;PeeS. (a mogło być po piąte)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Blog Forum Gdańsk to była fajna impreza. Świetnie zorganizowana logistycznie. Przyjemnie było się spotkać porozmawiać na żywca. Posłuchać co ma do powiedzenia ulubiona blogerka, Magda Umer, popatrzeć w oczy Skibie i 107 raz zakochać się w Bryndalu.&amp;nbsp; Jedno czego mi&amp;nbsp; brakowało to moich ulubionych blogerów. Których? Patrz prawa strona bloga, rubryka czytam:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="postbody"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-2339797908611701211?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/2339797908611701211/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/o-bgf-w-telegraficznym-skrocie.html#comment-form' title='Komentarze (56)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/2339797908611701211'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/2339797908611701211'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/o-bgf-w-telegraficznym-skrocie.html' title='O BFG w  telegraficznym skrócie'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-5iVdWhSXwH8/Tp8C2bz-Q_I/AAAAAAAABTY/Tzr77hlT528/s72-c/blog.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>56</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-8055356182411018306</id><published>2011-10-17T22:03:00.003+02:00</published><updated>2011-10-20T11:40:53.481+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Polacy nie gęsi!</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-JBgcMZ_lxao/TpyB-0pqKOI/AAAAAAAABTI/kqjrl3xQaxw/s1600/33.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="167" src="http://1.bp.blogspot.com/-JBgcMZ_lxao/TpyB-0pqKOI/AAAAAAAABTI/kqjrl3xQaxw/s400/33.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Jest sprawa. Nie banalna aczkolwiek prosta do zrobienia. Chodzi o to żeby się nie obudzić z ręką w nocniku. Żeby nikt nie żałował, że mógł coś zrobić ale zapomniał zapamiętać; że trzeba, że wypadałoby albo nie daj panie bobrze jak to zrobić. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Ale o sochozi?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;To proste. Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. W tym przypadku o 1, 23 złotego z vatem. A pytanie co Mazury zrobiły dla Ciebie trzeba w trybie nagłym dokonanym zmienić na; co ja mogę zrobić dla Mazur?&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; "Stachu! Jak to się robi?"&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; ....czyli instrukcja&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-8peuPifN4ws/TpyCQ7SH0SI/AAAAAAAABTQ/b3JY250yOo0/s1600/to-mazury-2010-01.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="211" src="http://4.bp.blogspot.com/-8peuPifN4ws/TpyCQ7SH0SI/AAAAAAAABTQ/b3JY250yOo0/s320/to-mazury-2010-01.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;Wersja dla ambitnych:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Wchodzimy na stronę &lt;a href="http://mazurycudnatury.org/"&gt;http://mazurycudnatury.org/&lt;/a&gt;, czytamy, czytamy, czytamy...przerzucamy stronki, aż wreszcie docieramy do tego najważniejszego; czyli do głosowania;wybieramy jedną z opcji i po prostu stosujemy się do instrukcji zawartych na stronie.&lt;br /&gt;To że naszym-waszym faworytem są Mazury to chyba jasne, a jak nie to uprzejmie poproszę nawet nie patrzeć w stronę egzotycznej Amazonki czy innych cudów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Wersja dla leniwych;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Patrzymy na&amp;nbsp; zamieszczone zdjęcie, (pewnie chwilę potrwa zanim uwierzycie, że to co tam napisali to prawda),&amp;nbsp; dla spokojności sumienia można wejść na podany wyżej link, złapać telefon i zrobić swoje.&lt;br /&gt;Przecież nie możemy dopuścić żeby wygrało jakieś Zagłębie Rury! &lt;br /&gt;&lt;b&gt;Polacy nie gęsi, swoje Mazury mają!&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;I nie pożałują na nie esemesa za 1,23! Prawda?&lt;br /&gt;Tym bardziej że można też głosować przez internet za zupełną darmochę;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PeeS. Dokładna instrukcja jak glosować jest&lt;a href="http://www.new7wonders.com/vote-pl?lang=pl"&gt; tutaj&lt;/a&gt;&lt;a href="http://mazurycudnatury.org/pl/jak-glosowac.html"&gt;. &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Zdjęcia z oficjalnej strony propagujacej akcje:)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-8055356182411018306?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/8055356182411018306/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/polacy-nie-gesi.html#comment-form' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8055356182411018306'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8055356182411018306'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/polacy-nie-gesi.html' title='Polacy nie gęsi!'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-JBgcMZ_lxao/TpyB-0pqKOI/AAAAAAAABTI/kqjrl3xQaxw/s72-c/33.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-5939733512120819079</id><published>2011-10-15T16:37:00.002+02:00</published><updated>2011-10-17T22:50:22.675+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bzdety'/><title type='text'>Jaja</title><content type='html'>Uprzejmie donoszę, aczkolwiek donosicielstwem się brzydzę, niemniej informuje, ze konferencja trwa. Są już pierwsze wnioski. A właściwie to jeden. Za to jaki!&lt;br /&gt;- Blog musi mieć JAJA!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PeeS. Hmmm... czy mój blog ma jaja?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-5939733512120819079?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/5939733512120819079/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/jaja.html#comment-form' title='Komentarze (43)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/5939733512120819079'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/5939733512120819079'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/jaja.html' title='Jaja'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><thr:total>43</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-8256224435324328318</id><published>2011-10-14T23:57:00.000+02:00</published><updated>2011-10-14T23:57:41.736+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Godzina "G"</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-MN4r2PKUvIo/TpivQ73FhAI/AAAAAAAABTA/zt8gD5PVuO4/s1600/budzik1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-MN4r2PKUvIo/TpivQ73FhAI/AAAAAAAABTA/zt8gD5PVuO4/s200/budzik1.jpg" width="141" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Uwaga, uwaga nadchodzi. Zbliża się coraz bardziej. Godzina "G".&lt;br /&gt;Za chwilę nastawię budzik na nieprzyzwoicie wczesną (jak na sobotę) godzinę i pójdę spać. Będą mi się śniły pająki, zielone jabłka i wyróbka drobiowa. Standard.&lt;br /&gt;Wstanę zaraz po drugiej drzemce (też standard) i poczłapię do kuchni. Do pociemniałej kawiarki wsypie dwie łyżeczki kopa w proszku, wleje wodę, zakręce i cała happy wypuszczę skomlącego psiaka z domu.&lt;br /&gt;Przecież nie mogę pozwolić, żeby żółta plama na podłodze zaburzyła misterny plan według którego z filiżanką kawy udam się do łazienki. Celem dołożenia starań. Jakoś się trezba do ludzi upodobnić.&lt;br /&gt;Nie będę się robić na bóstwo. Szkoda czasu i atłasu jak mawiała moja przemądrzała babcia. Poza tym nie ma tyle pudru. Wystarczy, że nie będę straszyć rozczochrana (nie)fryzurą i trupio-bladym licem.&lt;br /&gt;Ostatni łyk lekko przestygłej kawy zbiegnie się z upychaniem w walizce tego czego nie mogłam z przyczyn oczywistych spakować dzisiaj. &lt;br /&gt;Jeszcze rzucę tęsknym spojrzeniem w kierunku wciąż ciepłego łóżka, ucałuję w czółka dzieci, cmoknę męża w polika, uścisnę łapę psu i pociągnę kota za ogon.Ufffffffff...&lt;br /&gt;Dopiero wtedy, spokojnie, bez nerawcji i zbędnych ruchów będę mogła iść jechać siedzieć na konferencji w wolnym mieście Gdańsku.&lt;br /&gt;Do usłyszenia, zobaczenia, poczytania... się z Państwem:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;źródło zdjęcia: http://kolorujmy.pl/kolorowanka-budzik-24.htm&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-8256224435324328318?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/8256224435324328318/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/godzina-g.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8256224435324328318'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8256224435324328318'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/godzina-g.html' title='Godzina &quot;G&quot;'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-MN4r2PKUvIo/TpivQ73FhAI/AAAAAAAABTA/zt8gD5PVuO4/s72-c/budzik1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-7244857093699057083</id><published>2011-10-13T10:11:00.000+02:00</published><updated>2011-10-13T10:11:30.429+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Osobista'/><title type='text'>Brawo!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-kSaa0jHjVrY/TpYGJwrULFI/AAAAAAAABS4/vQnUa9vwZWo/s1600/teatr_maski-115x115.gif" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-kSaa0jHjVrY/TpYGJwrULFI/AAAAAAAABS4/vQnUa9vwZWo/s200/teatr_maski-115x115.gif" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Osobista lubi bardzo wiele różnych rzeczy.&amp;nbsp; Na przykład? Lubi lato, jazdę na rowerze, mieć dobrze ostrzyżoną głowę, truskawki ze śmietaną, śledzie i zamieszanie. To ostatnie wręcz uwielbia. Zwłaszcza jeśli jest jego autorką i występuje w roli głównej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się jak zwykle niewinnie. I kulturalnie. Wieczór był po prostu bajeczny; fantastyczna muzyka, koncertmistrz z zalotnym uśmiechem i dyrygent o jędrnych pośladkach. Poezja.&lt;br /&gt;Tłum oszalał ledwie wybrzmiały ostatnie dźwięki. Owacje na stojąco, kwiaty, podziękowania i... dziki sprint do szatni. Bo? &lt;br /&gt;- Bo kto ostatni ten frajer - mawiała zwykle osobista i niczym kozica górska skakała po krętych schodach. zajmowała kolejkę i to właśnie dzięki niej nie byłyśmy ostatnimi frajerkami. &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zwykle... taki wyraz w słowniku Osobistej nie istnieje...&lt;br /&gt;- Nie ma go... - jęknęła i zbladła. Uszminkowane krwistoczerwoną pomadka usta ostro odcinały sie od kredowobiałej twarzy.&lt;br /&gt;- Kogo? - zapytałam i rozejrzałam się po pustoszejącej sali.&lt;br /&gt;- Czego - odpowiedziała i zbladła jeszcze bardziej.&lt;br /&gt;- Nie chcesz to nie mów - prychnęłam.&lt;br /&gt;- Był i zniknął. Nawet nie wiem kiedy. Ukradli? - Osobista najwyraźniej bredziła. Może się jaką ptasią grypa zaraziła albo innym wirusem? No w każdym razie zupełnie normalnie to ona się nie zachowywała. &lt;br /&gt;- A tam, zaraz ukradli - uspokajałam jak mogłam - Może tylko gdzieś polazł. Albo miał wypadek...&lt;br /&gt;- Pierścionek? - Osobista popatrzyła na mnie oczyma wielkimi jak spodki&lt;br /&gt;- Jaki pierścionek? - teraz to ja doznałam nagłego wytrzeszczu.&lt;br /&gt;- No mój. ten z tą sprężynką i listkiem i z cyrkonią.Chyba za mocno biłam brawo.&lt;br /&gt;Widocznie musiał być nadwrażliwy. Albo miał alergie na oklaski.Już miałam zapytać czy pierścionki&amp;nbsp; słysząc brawa zbyt intensywne robią rząd i ewakuują się, ale nie chciałam dobijać już i tak nadmiernie pobladłej. Poszukiwania jak łątwo sie domyślić zdały się na nic. Znalazłyśmy ; 10groszy, trzy papierki po cukierkach, kilka nakrętek do butelek. Pierścionek ze sprężynką, z listkiem i cyrkonią wziął się i zdematerializował.&lt;br /&gt;W drodze powrotnej Osobista knuła. Musiałą coś wymyślić. Bo co niby miała powiedzieć mężowi? Że emocje po koncertowe były tak wielkie, że pierścionek się zbuntował i poszedł szukać nowej właścicielki?&lt;br /&gt;- To cześć - powiedziała smutno i powlokła się noga za nogą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Telefon zadzwonił w chwili kiedy zmywałam z siebie resztki męczącego, tak niefortunnie zakończonego dnia.&lt;br /&gt;- Cześć! - Osobista zaświergotała do słuchawki. Radość przebijała się przez cyfrowe łącze.&lt;br /&gt;- Cześć... - odpowiedziałam z wyrecytowała i na taką ostrożnością. Pomyślałam, że to szok. Albo odreagowywanie po stracie.&lt;br /&gt;- Znalazł się, wiesz?- Osobista tryskała radością.&lt;br /&gt;- Tak? &lt;br /&gt;- No. Leżał na umywalce. Zapomniałam go założyć. To cześć - rzuciła i rozłączyła się zanim zdążyłam powiedzieć jak bardzo się cieszę i jak mi ulżyło. I że kiedyś ja uduszę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczęściarz z tego pierścionka. Mało brakowało a by się zgubił;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-7244857093699057083?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/7244857093699057083/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/brawo.html#comment-form' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/7244857093699057083'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/7244857093699057083'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/brawo.html' title='Brawo!'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-kSaa0jHjVrY/TpYGJwrULFI/AAAAAAAABS4/vQnUa9vwZWo/s72-c/teatr_maski-115x115.gif' height='72' width='72'/><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-7765035361672999278</id><published>2011-10-11T12:33:00.001+02:00</published><updated>2011-10-11T12:34:10.370+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Zaganiana</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-yJTkswhUGZY/TpQbDF9qKtI/AAAAAAAABSo/pYhNLLbbGY0/s1600/zaganiana_taka.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-yJTkswhUGZY/TpQbDF9qKtI/AAAAAAAABSo/pYhNLLbbGY0/s200/zaganiana_taka.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;i&gt;"Nie należy być dumnym z tego, że się czegoś nie rozumie"&lt;br /&gt;A. Słonimski&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Toteż nie jestem. Nic a nic. A nawet się wstydzę ignorancji. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal niewiele&amp;nbsp; rozumiem. Od samego wstydzenia (się) wiedzy nie przybywa. Wszakże... &lt;br /&gt;Podjęłam przeto mocne postanowienie poprawy. Naturalnie przy wydatnej pomocy szefowej, która to odpowiednim pismem popartym paragrafem i pieczątką nakazała. Udział w szkoleniach, doskonaleniach i innych takich, które z ignorantki mają mnie przemianować na omnibusa. &lt;br /&gt;Pierwsze było tydzień temu, kolejne wczoraj a następne w czwartek. To oczywiście dopiero rozgrzewka. Potem będą kolejne. Załatwię je siłą rozpędu...&lt;br /&gt;A póki co zapominam gdzie zostawiam kubek z kawą. Nie mam czasu na pierdoły. I padam na twarz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło zdjęcia: http://www.garnek.pl/achach5/15341299/zaganiana-taka&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-7765035361672999278?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/7765035361672999278/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/zaganiana.html#comment-form' title='Komentarze (31)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/7765035361672999278'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/7765035361672999278'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/zaganiana.html' title='Zaganiana'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-yJTkswhUGZY/TpQbDF9qKtI/AAAAAAAABSo/pYhNLLbbGY0/s72-c/zaganiana_taka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>31</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-1080972378578646046</id><published>2011-10-09T10:08:00.000+02:00</published><updated>2011-10-09T10:08:34.530+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Para mieszana'/><title type='text'>Para mieszana (32)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ZBi-Y_EkOqg/TTImzbsM96I/AAAAAAAABFE/7Ftr-rnPZl0/s1600/wiatrak1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://4.bp.blogspot.com/-ZBi-Y_EkOqg/TTImzbsM96I/AAAAAAAABFE/7Ftr-rnPZl0/s200/wiatrak1.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Zegar był ani ładny ani brzydki. Normalny. Zdecydowanie był tez stary. Pochodził z czasów kiedy nie było mechanizmów zasilanych na baterie. Ten, ukryty w delikatnie rzeźbionej dębowej obudowie działał na zasadzie jakiś trybów i kółek zębatych, czyli czegoś czego Tomek nigdy nie rozumiał aczkolwiek uważał za fascynujące. Czas może i jest pojęciem względnym ale nie w przypadku czegoś co tak namacalnie go odmierza. I na dodatek precyzyjnie&lt;br /&gt;- Dokładny - stwierdził zerkając na elektroniczne cacko na przegubie dłoni.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- No ba! Jasne&amp;nbsp; że dokładny. Co rok znajomy zegarmistrz go sprawdza. I zawsze mnie nagabuje żebym mu go odsprzedała.&lt;br /&gt;- A ty oczywiście nie chcesz.&lt;br /&gt;- Oczywiście. pamiątek się nie sprzedaje.&lt;br /&gt;Tomek dokładnie przyjrzał się zegarowi. Coś mu przypominał. W pierwszym momencie pomyślał, że doświadcza deja vu. Że gdzieś już ten zegar widział. Z drugiej strony, na wszystkich tych wycieczkach szkolnych, w podstawówce i w liceum sporo się włóczył po najrozmaitszych muzeach, starych zamkach i pałacykach. To pewnie wtedy.&lt;br /&gt;Zegar nie był jakimś szczególnym dziełem sztuki. Był ani ładny ani brzydki. Normalny. Zdecydowanie jednak stary.  Pochodził z czasów kiedy nie było mechanizmów zasilanych na baterie.  Ten, ukryty w delikatnie rzeźbionej dębowej obudowie działał na zasadzie  jakiś trybów i kółek zębatych, czyli czegoś czego Tomek nigdy nie  rozumiał aczkolwiek uważał za fascynujące. Czas może i jest pojęciem  względnym ale nie w przypadku czegoś co tak namacalnie go odmierza. I na  dodatek precyzyjnie.&lt;br /&gt;Misterne rzeźbienia okalające to coś co robiło tik-tak, dłuta artysty racze nieznanego przedstawiały motywy roślinne. Jakieś tam banalne kiście winogron przeplatane liśćmi. Najciekawsza była góra. Można by rzec, korona. Stała na niej filigranowa dziewczyna. Wyglądała jak ktoś kto tęskni. Stała patrząc w dal, a wiatr rozwiewał jej włosy i długą, niemal do kostek, szeroką spódnicę. Całość wieńczyła figurka mitycznego atlasa, dźwigającego na barkach kulę ziemską. &lt;br /&gt;Zapatrzenie Tomka w zegar, Ewa odebrała bardziej jako wyraz nieśmiałości a nie prawdziwego zainteresowania. Ona sama nie zwracała juz na ten przedmiot wiekszej uwagi. Jej nieliczni goście też nie zaszczycali zegara zainteresowaniem.&lt;br /&gt;- To po moim dziadku. Łączy się z nim nie tyle tajemnicza co romantyczna historia - przerwała milczenie. Miała nadzieję, że Tomek nie będzie jakaoś szczególnie zainteresowany poznaniem rodzinnych sekretów. Ta akurat romantyczna historia nie skończyła się happy endem. I jako tak nie nadawała się za bardzo do opowiadania. Zwłaszcza komuś kogo miała zamiar poznać nieco bliżej.&lt;br /&gt;Rozmowa wcale nie przebiegała tak jak to obje planowali. Jest to może i trochę frustrujące, ale z drugiej strony absolutnie przewidywalne. zwłaszcza dla kogoś kto nie raz i nie dwa układał w myślach scenariusze przebiegu rozmowy, często w kilku możliwych do przewidzenia wariantach. Z reguły takie przygotowania zdaja sie psu na budę. Wystarczy jedno nie po myśli wypowiedziane słowo i juz cały misternie ułozony plan daje w łeb, rozmowa zmienia kierunek, a wszystkie nawet te najbłyskotliwsze riposty można odłożyć na czas przyszły, który wcale nie wiadomo czy kiedyś będzie dokonanym.&lt;br /&gt;- Opowiesz mi o niej?&lt;br /&gt;- To znaczy o kim? - Tomek w pierwszej chwili pomyślał o Monice. Żonie&amp;nbsp; byłej i dawno nieaktualnej.&lt;br /&gt;Przeraził się i to jak najbardziej szczerze, bo robiąc jednocześnie błyskawiczna przebieżkę po meandrach pamięci doszedł do wniosku że niewiele może o niej powiedzieć. Niewiele poza tym że kiedyś, dawno temu była jego żoną. Nie widział jej kilka lat, nie tęsknił, nie miał za złe. Wstyd się przyznać, ale była mu obojętna.&lt;br /&gt;I dlaczego kobiety tak głupio, masochistycznie lubią słuchać o swoich poprzedniczkach. Faceci są znacznie lepiej pod tym względem skonstruowani. Nie interesują ich byli faceci obecnych kobiet.&lt;br /&gt;- U tej z którą przyjechałeś.&lt;br /&gt;- A, o tej - Tomek uśmiechnął się na wspomnienie starszej pani która dziś rano, wystrojona w lawendowy dresik ze złotymi lampasami wzdłuż nogawek spodni i w złotych butach typu trampki, poszła na spacer w towarzystwie świeżo poznanego pożeracza damskich serc. &lt;br /&gt;- Jaka ona jest?&lt;br /&gt;- Kiedyś myślałem, że to przebrzydła, najwredniejsza spośród wrednych emerytowana nauczycielka. Taka co to z braku własnych problemów wtyka nos w cudze sprawy.&lt;br /&gt;- Rozumiem, że teraz myślisz inaczej?&lt;br /&gt;- Zdecydowanie! Jacuńska jest absolutnie niezwykła!&lt;br /&gt;Maleńka igiełka zazdrości zrobiła użytek z posiadanego ostrza i złośliwie ukuła Ewę prosto w ... język, który natychmiast to tym jak wyseplenił przez zaciśnięte zęby krótkie; &lt;br /&gt;- Ach tak! - wziął i zesztywniał. I nie miał zamiaru więcej się odzywać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;CeDeeN...&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-1080972378578646046?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/1080972378578646046/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/para-mieszana-32.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1080972378578646046'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1080972378578646046'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/para-mieszana-32.html' title='Para mieszana (32)'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ZBi-Y_EkOqg/TTImzbsM96I/AAAAAAAABFE/7Ftr-rnPZl0/s72-c/wiatrak1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-167285888686094573</id><published>2011-10-07T23:53:00.001+02:00</published><updated>2011-10-08T00:04:55.588+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Muzyka'/><title type='text'>Ka!</title><content type='html'>Komentarz zbędny:D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/ljYtiQWJxQM" width="560"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PeeS. Ze względu na względy oczywiste, komentarze wyłączone. Ciiiiiiiiiiiii....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-167285888686094573?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/167285888686094573/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/ka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/167285888686094573'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/167285888686094573'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/ka.html' title='Ka!'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/ljYtiQWJxQM/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-8921863059448202725</id><published>2011-10-07T09:53:00.002+02:00</published><updated>2011-10-07T23:58:18.630+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Dla Dzidki</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-MFZdnM_TGSg/To6vN1MoeHI/AAAAAAAABSk/NqbxJjkJIGM/s1600/kwiaty+z+opakowan+po+jajkach+.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-MFZdnM_TGSg/To6vN1MoeHI/AAAAAAAABSk/NqbxJjkJIGM/s200/kwiaty+z+opakowan+po+jajkach+.jpg" width="155" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;Droga Koleżanko!&lt;br /&gt;Nie będę, słowo harcerza,&amp;nbsp; przygnębiać tym że oto&amp;nbsp; kolejny rok  z Twego życia zrobił frrrrrrrrrrrr i odleciał . Sama o tym doskonale wiesz. Nie mam zamiaru wspominać o tym, że robi się z ciebie stara baba. Życzeniami typu dużo zdrowia, szczęścia, pomyślności itp itd tez nie będę cię zanudzać.&amp;nbsp; Te w stylu samych szóstek ciebie nie dotyczą, więc sobie daruję. No to co? Pociechy z wnucząt? Bez sensu!&amp;nbsp;  Same niech się pocieszają.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Urodziny... To&amp;nbsp; żaden, powtarzam drukowanymi ŻADEN powód do radości. I jedno co może je jakoś osłodzić to prezenty;)&amp;nbsp; No bo z czego tu się cieszyć...&lt;br /&gt;Wchodzisz do monopolowego i prosisz nieśmiało o pół litra a tu zong. pani podaje, kasuje i odwraca się tyłkiem. żadna radocha tak po prostu kupić bez wywoływania skandalu. &lt;br /&gt;Małolaty, ci to mają dobrze. Nie dość że się muszą czaić, dorabiać wąsy albo wypychać biust. Jak im się uda kupić to po frajdzie.&amp;nbsp; No chyba, że ktoś weźmie i doniesie, to wtedy jeszcze policja, te rzeczy i ta wredna sklepikara ta sama co do ciebie tyłkiem, zapłaci karę... No ale ty możesz sobie tylko pomarzyć o skandalach.&lt;br /&gt;Prawo jazdy tez już masz. I co? Jaka radocha jest w tym, że możesz legalnie jeździć po mieście?&amp;nbsp; Zabawne to by było jeździć autem ojca, bez jego pozwolenia i bez prawka naturalnie. A gdyby tak jeszcze OC było nieważne... Mniam! To dopiero byłoby wyzwanie! I adrenalina by podskoczyła. A tak? Jedyne co ci może podskoczyć to ciśnienie...&lt;br /&gt;No to czego ja mam ci życzyć?&lt;br /&gt;Kota w worku? (przynajmniej byłby to jakiś element zaskoczenia)&lt;br /&gt;Gwiazdki z nieba? (nie daj panie bobrze! Za blisko mieszkam, a w gazetach pisali, że ta gwiazda to większa niż nasza Wieś Nadmorska)&lt;br /&gt;Zaskrońca w ogródku już msza...&lt;br /&gt;Wrednych sąsiadów też...&lt;br /&gt;Stado pomylonych koleżanek się kręci ...&lt;br /&gt;No to może&amp;nbsp; niech się święci pierwszy Maja? &lt;br /&gt;Upsss... to nie ta okazja.&lt;br /&gt;Wiem!&lt;br /&gt;Ci życzę Złotej rybki. &lt;br /&gt;Tylko na Boga! Pamiętaj, że rybka spełnia tylko trzy życzenia, że masz jeszcze koleżanki którym też się coś od&amp;nbsp; życia (rybki) należy i poproś ją o coś normalnego. Ja wiem, że kwestia orgazmu razem z mężem jest kusząca, ale to nie jest najszczęśliwszy pomysł. Możesz być rozczarowana...:D&lt;br /&gt;I jeszcze jedno. Pamiętaj że takich trzech jak my dwie to nie ma ani jednej. Nie każdy może mieć zawsze 25 lat i cieszyć się młodością!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PeeS. Do zobaczenia wieczorem:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło zdjęcia: http://www.inspirander.pl/inspiracje/kwiaty-z-opakowan-po-jajkach&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-8921863059448202725?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/8921863059448202725/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/dla-dzidki.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8921863059448202725'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8921863059448202725'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/dla-dzidki.html' title='Dla Dzidki'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-MFZdnM_TGSg/To6vN1MoeHI/AAAAAAAABSk/NqbxJjkJIGM/s72-c/kwiaty+z+opakowan+po+jajkach+.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-4087194173558772062</id><published>2011-10-06T11:11:00.000+02:00</published><updated>2011-10-06T11:11:50.851+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Miał</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-RYVGBbOFHOk/ToqxX5X4SJI/AAAAAAAABSY/92AN9-fjNDI/s1600/blog.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-RYVGBbOFHOk/ToqxX5X4SJI/AAAAAAAABSY/92AN9-fjNDI/s1600/blog.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Prawdopodobnie pan Pająk tego nie przeczyta. Nie ta liga. A i zainteresowania zupełnie inne. &lt;br /&gt;I dobrze, bo...&lt;br /&gt;Pan Spider to bloger pełną gęba. Nawet grupę swoją ma. I w imieniu tejże zadeklarował się, że ani on ani nikt z pozostałych jej członków do żadnego Gdańska się nie wybiera i w żadnym "mizianiu po majciochach" nie ma zamiaru brać udziału. O!&lt;br /&gt;I tu się nawet z panem blogerem zgadzam. Jakoś nieszczególnie mam ochotę miziać.Ani się ani tym bardziej kogoś.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak na marginesie, taka grupa to gorsza niż partia! Mus się słuchać i dąć w jeden róg. Nawet jeśli ktoś miał ochotę na&amp;nbsp; wycieczkę do Trójmiasta musi się z grupą solidaryzować. Miał róg a ostał mu się ino sznur. A właściwie to smycz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja jadę. Mało tego, się cieszę z tego i to bardzo. Po pierwsze odpocznę, po drugie nie będę musiała w sobotę lepić ruskich pierogów w ilości przemysłowej, a po trzecie to lubię takie imprezy i już! Poza tym, ktoś zaprosił i jeśli nawet miałam jakieś wątpliwości typu daleko, jesień i szaruga się może przytrafić i co ja tam właściwie będę robić, to&amp;nbsp; ktoś zaprosił więc jak na kulturalnego człowieka przystało odpowiedziałam. Czyli, ze zgłosiła chęć. Na odpowiedź czekałam bez obgryzania paznokci. Tak dobrze, nie tyż piknie.&lt;br /&gt;No bo w sumie co mi szkodzi? Poznam trochę ciekawych ludzi, posłucham co mają do powiedzenia, a jak się przy tym czegoś nauczę to chyba dobrze co nie?&lt;br /&gt;Że konferencje niczego nie zmieniają? No oczywiście. Przecież konferencja to nie dobra wróżka. I nie ma mocy sprawczej. Chyba żadnej&amp;nbsp; nie udało się uczynić cudu Ktoś kto tworzył Wielką Księgę Czarów najwyraźniej zapomniał napisać odpowiedniego zaklęcia. Poza tym, konferencje tworzą ludzie, a oni już coś mogą. Pod warunkiem naturalnie, ze dojdą do jakiś konstruktywnych wniosków i że im się bedzie chciało.&amp;nbsp; Liczę się&amp;nbsp; z tym, że wrócę do domu biedniejsza o kilka stówek ale też i bogatsza o kilka (a kto wie, może i kilkanaście) ciekawych znajomości. Mam też nadzieje, że mimo wszystko i przede wszystkim czegoś się jednak nauczę. A wiedzę zdobytą zastosuję w praktyce.&lt;br /&gt;Wracając do pana Pająka i jego bojkotu.&lt;br /&gt;- Miał prawo nie chcieć się zobaczyć ze mną i ze 148 innymi uczestnikami Blog Forum Gdańsk?&lt;br /&gt;- Miał!&lt;br /&gt;- Miał&amp;nbsp; rację twierdząć że konferencja niczego nie zmieni? Że to takie bardziej przelewanie z pustego w próżne?&lt;br /&gt;- Trochę miał.&lt;br /&gt;- A co jeszcze pan Spajder miał?&lt;br /&gt;- Całą miseczkę lansu podanego na tacy z logo BFG. A jeszcze by chciał? &lt;br /&gt;- Miauuuuu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PeeS. &lt;a href="http://www.spidersweb.pl/2011/09/do-nie-do-zobaczenia-na-blog-forum-gdansk.html"&gt;Do (nie)zobaczenia panie Pająk!&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-4087194173558772062?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/4087194173558772062/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/mia.html#comment-form' title='Komentarze (30)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/4087194173558772062'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/4087194173558772062'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/mia.html' title='Miał'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-RYVGBbOFHOk/ToqxX5X4SJI/AAAAAAAABSY/92AN9-fjNDI/s72-c/blog.png' height='72' width='72'/><thr:total>30</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-2527356761777202421</id><published>2011-10-04T11:04:00.000+02:00</published><updated>2011-10-04T11:04:33.260+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dzieci'/><title type='text'>Reklama</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-xrFQY_3kdHI/TSjOQZPjKXI/AAAAAAAABCk/5epUTaMW_pQ/s1600/Kopia+P1080027.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-xrFQY_3kdHI/TSjOQZPjKXI/AAAAAAAABCk/5epUTaMW_pQ/s200/Kopia+P1080027.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Stare (jak sądzę) przysłowie francuskich pszczół głosi, że żeby być dużym trzeba być najpierw małym.&lt;br /&gt;Nie sposób się nie zgodzić...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Mamooooooo... - Krzyś zapytał przeciągając samogłoskę i&amp;nbsp; mrugając jednocześnie zalotnie absolutnie niemęskimi rzęsami. - A ja jestem duży czy mały?&lt;br /&gt;To było jedno z tych denerwujących pytań, na które nie ma rzetelnej odpowiedzi. Zwłaszcza w porze śniadaniowej w środku tygodnia. No bo tak; jest za mały żeby samodzielnie chodzić na pizzę, nie może kupić piwa i do Makro też go nie wpuszczą. Jednocześnie, jest na tyle duży, żeby wyjść na podwórko z psem, wynieść śmieci, umyć zęby i trzymać widelec jak cywilizowany człowiek, a nie traktować go jak maczugę.&lt;br /&gt;- Jak na 6 lat to duży - odpowiedziałam dyplomatycznie.&lt;br /&gt;- Aha - chyba się ucieszył. Z tym że nie do końca - A Marcel powiedział, że jestem mały. I że nie urosnę.&lt;br /&gt;- A to niby dlaczego? - teorie Marcela, filozofa ledwie sześcioletniego zwykle mnie zadziwiają.&lt;br /&gt;- Bo ja jestem mleczny a on herbaciany. I mamo, czy ja nie mogę być herbaciany? - mały uderzył w&amp;nbsp; błagalny ton.&lt;br /&gt;- Nie możesz - kwestię mleczno - herbacianą załatwiłam na początku. Krótko i bezdyskusyjnie Nadal jednak nie rozumiałam co ma tak zwany piernik do rzeczonego wiatraka.&lt;br /&gt;- Szkoda - pogodził się dość szybko. Pewnie dlatego że herbacianość łączy się z brakiem pozwolenia na przyjemności typu lody śmietankowe -&amp;nbsp; Bo Marcel powiedział, że jego tata powiedział, że w reklamie to nic, tylko kłamią. A to znaczy że jak mówią że "pij mleko będziesz wielki" to mówią nieprawdę.&lt;br /&gt;- Boszzzzzzz - jęknęłam, patrząc na zegarek. Czas mijał nieubłaganie. Wizja stania w korku przemknęła mi przed oczyma. Jak natychmiast nie wyjadę&amp;nbsp; to poranne filozofowanie skończy się gigantycznym spóźnieniem.&lt;br /&gt;- Mamooooooooo... A oni tak mogą? - Krzyś tymczasem nie dawał za wygraną. &lt;br /&gt;- Co mogą? &lt;br /&gt;- No w tych reklamach kłamać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No nie mogą, no. A właściwie to nie powinni. Niemniej reklama dźwignią handlu.&lt;br /&gt;A swoją drogą to tata Marcela dziwnie mi kogoś przypomina...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PeeS. Kwestię czy ktoś jest mleczny czy herbaciany rozstrzyga zaświadczenie lekarskie o skazie białkowej;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-2527356761777202421?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/2527356761777202421/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/reklama.html#comment-form' title='Komentarze (32)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/2527356761777202421'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/2527356761777202421'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/reklama.html' title='Reklama'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-xrFQY_3kdHI/TSjOQZPjKXI/AAAAAAAABCk/5epUTaMW_pQ/s72-c/Kopia+P1080027.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>32</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-8888650545352024099</id><published>2011-10-02T14:30:00.001+02:00</published><updated>2011-10-02T17:53:05.785+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nadworny'/><title type='text'>Rachunek</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-kh1LKAeyzOw/TohY9sccFWI/AAAAAAAABSA/x_f9bM0M-e4/s1600/jesien11.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-kh1LKAeyzOw/TohY9sccFWI/AAAAAAAABSA/x_f9bM0M-e4/s200/jesien11.jpg" width="136" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Tym razem to już Nadworny przesadził. I nie były to bynajmniej z deka uschnięte pelargonie, które bez powodzenia uprawiał na balkonie. Przesadził na całej, jeśli można się tak wyrazić linii. Oraz przegiął. I to tak, że bardziej się nie da. Ale daruję. Pani matka dobrodziejka uczyła, że osobnikom durniejszym należy wybaczać. Posłucham dobrych rad. Z tym, że nie tak natychmiast. Daruję jak dojrzeję. Ewentualnie jak napięcie ze mnie zejdzie, czyli za czas jakiś, bliżej nieokreślony, niemniej niezbyt odległy. I pod warunkiem że wyżej wymieniony osobnik płci męskiej mnie przeprosi odpowiednio przekonująco.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Jestem genialny - z dumą obwieścił Nadworny wkraczając na terytorium wroga. Moje znaczy się. Oczywiście wtedy jeszcze nie byliśmy wrogami. Staliśmy się nimi dopiero jak wyłuszczył sprawę (cóż za nieprzyjemny czasownik!)&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- Bo? - zapytałam zdaniem prostym nierozwiniętym. Do tego stopnia, że co poniektórzy skłonni byliby mnie posądzić o to, że jestem posiadaczką męskiego mózgu. Nic bardziej mylnego. Myślę albowiem o łachach, lakierach do paznokci i najnowszych&amp;nbsp; trendach w odchudzaniu. A myślenie o facetach zajmuje mi pół życia!&lt;br /&gt;- Bo wymyśliłem! - duma nie pozwalała najwyraźniej Nadwornemu na rozwiniecie myśli. Rozpływał się w samozadowoleniu. &lt;br /&gt;- Niemożliwe? - dyskretnie poddała w wątpliwość głoszone rewelacje - Tak sam? bez niczyjej pomocy?&lt;br /&gt;- Phi - phiknąl Nadworny i gotów był się obrazić. Powstrzymała go przed tym tylko i wyłącznie przemożna chęć podzielenia się przed światem genialnym wytworem swoich zwojów mózgowych.&lt;br /&gt;- Zakładam że prochu nie wynalazłeś - powiedziałam nieco obojętnie i&amp;nbsp;  oddalając się w kierunku kuchni w celu wiadomym (Nadworny nie koń, działa na kawę) dałam mu czas na zebranie się w sobie. W końcu przyszedł tu po to żeby się pochwalić i mi powiedzieć co wynalazł. Moja rola najprawdopodobniej ma polegać na tym, że mam podziwiać kreatywność i bić brawo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- No - zachęciłam subtelnie gościa. &lt;br /&gt;Nadworny przerwał z ochotą delektowanie się kawą, zrobił minę pod tytułem ; "tadam, słuchaj ni podziwiaj" i obwieścił; &lt;br /&gt;- Wyjeżdżamy!&lt;br /&gt;- Super. A gdzie? - zapytała z zainteresowaniem godnym sprawy. W szufladce oznaczonej jako nadworny schowałam informację " że jednak nie proch, ani żadna jego pochodna".&lt;br /&gt;- Jeszcze się nie zdecydowaliśmy. W grę wchodzi Chorwacja, Hiszpania albo Włochy. W każdym razie Europa. &lt;br /&gt;- Nooooo... - sapnęłam z podziwem.&lt;br /&gt;- No! &lt;br /&gt;- A Potomek aby nie za mały? Małe dzieci źle znoszą takie podróże.&lt;br /&gt;- Zniesie. Poza tym nie wyjeżdżamy już tylko jak załatwię formalności. &lt;br /&gt;Pod hasłem formalności zrozumiałam; paszport i korzystną ofertę biura podróży. Poza tym coś mi się tu nie zgadzało...&lt;br /&gt;- No bo to wiesz - kontynuował Nadworny - Trzeba dom znaleźć, tu sprzedać. I tak dalej...&lt;br /&gt;- Jak sprzedać? To znaczy że co? - paskudne podejrzenie&amp;nbsp; przemknęło mi przez głowę.&lt;br /&gt;- To znaczy, że na stałe, bo tu kurna zimno. A to co robię mogę robić gdziekolwiek indziej. Nawet w szałasie, byleby internet był. No&amp;nbsp; wiesz, robię, wysyłam, konsultuję, ewentualnie poprawiam...&lt;br /&gt;Nadworny ma konstrukcje typowego faceta. najpierw działa, potem myśli.&lt;br /&gt;- Dostałeś rachunek za gaz?&lt;br /&gt;- No. Skąd wiesz? - zapytał i przyjrzał mi się ciekawie.&lt;br /&gt;- A Ula co na to? &lt;br /&gt;- Nic. Popukała się w głowę. Pewnie myśli że nie dam rady...&amp;nbsp; - odpowiedział już znacznie mniej pewnie. &lt;br /&gt;- Rozumiem. A mnie masz przeprosić. Natychmiast. I jak nie będę miała nic innego do roboty to może ci wybaczę! - wrzasnęłam.&lt;br /&gt;No bo jak nie wrzeszczeć jak cię przyjaciel chce opuścić? Niby nie na stałe, niby w Europie, ale ... I to&amp;nbsp; tylko dlatego że rachunek za gaz dostał?&amp;nbsp; Ja też dostaję. I się wściekam. I sobie myślę, że gdzieś tam ludzie nie muszą płacić za ciepło. Z drugiej strony takiej złotej jesieni nie ma nigdzie:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-8888650545352024099?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/8888650545352024099/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/rachunek.html#comment-form' title='Komentarze (25)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8888650545352024099'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8888650545352024099'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/10/rachunek.html' title='Rachunek'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-kh1LKAeyzOw/TohY9sccFWI/AAAAAAAABSA/x_f9bM0M-e4/s72-c/jesien11.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>25</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-8456582368951841293</id><published>2011-09-29T21:31:00.000+02:00</published><updated>2011-09-29T21:31:10.919+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Para mieszana'/><title type='text'>Para mieszana (31)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ZBi-Y_EkOqg/TTImzbsM96I/AAAAAAAABFE/7Ftr-rnPZl0/s1600/wiatrak1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://4.bp.blogspot.com/-ZBi-Y_EkOqg/TTImzbsM96I/AAAAAAAABFE/7Ftr-rnPZl0/s200/wiatrak1.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Każdy wiek ma swoje prawa. W sensie, że obowiązki i przywileje. Oraz co oczywiście za tym idzie przyzwyczajenia. Każdy jakieś ma i im dłużej je w sobie pielęgnuje tym trudniej się mu z nimi rozstać czy chociażby nagiąć. To samo dotyczy strefy wpływów własnych i nienaruszalnych. Dla Ewy taką strefą było mieszkanie. Tylko nieliczni mieli tu wstęp wolny. &lt;br /&gt;Decyzja o zaproszeniu Tomka do domu była spontaniczna. Do tego stopnia, że wywołała wcale nie taki nikły rumieniec na dość bladej twarzy. Pytanie w stylu co ludzie powiedzą, tym razem zastąpiło inne ; co on , ten konkretny, sobie o mnie pomyśli. Zaraz też przyszła refleksja pod tytułem; Niech myśli co chce! &lt;br /&gt;Ludzie mają mózgi do myślenia. Niech więc myślą. Narządy nieużywane albowiem zanikają&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Dla dodania sobie odwagi Ewa zadarła nos wyżej niż zazwyczaj, włączyła radio na tyle głośno żeby letnie, skoczne przeboje płynące z niego zagłuszyły wątpliwości i dziarsko, raz dwa lewa, poszła pod prysznic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzwonek do drzwi zastał ją niedokończoną. Z mokrymi włosami, kremem nawilżający nie do końca dobrze wklepanym, i z na wpół dojedzoną kanapką z pomidorem. &lt;br /&gt;- Mama - jęknęła człapiąc zrezygnowana do drzwi.&lt;br /&gt;W myślach już telefonowała do Tomka żeby odwołać wizytę. Pani Zofia gdyby tylko złapała go w swoje starannie wypielęgnowane w zakładzie nieocenionej pani Marty łapki, z miejsca, nie bacząc na konwenanse rozpoczęłaby działania śledcze. Przy czym gestapo, Stasi,&amp;nbsp; KGB, a nawet krzywonosy porucznik Borewicz to przy niej małe miki. Mama Ewy, ta to dopiero umiała wyciskać zeznania. Tomek bardzo szybko wyśpiewałby wszystko i przyznał się do wszystkiego. Panią Zofie interesowało wszystko; co., gdzie, kiedy i dlaczego tak późno? A rodzina potencjalnego kandydata do ręki jedynaczki byłaby prześwietlona do co najmniej pięciu pokoleń wstecz. Naturalnie jeśli nie dałoby sie sięgnąc głebiej. Najlepiej do mrokó średniowiecza. Największe szanse mięli potomkowie walecznego&amp;nbsp; rycerstwa spod Grunwaldu.&amp;nbsp; Mam Ewy była co prawda pragmatyczna ale i romantyczna zarazem. Dlatego też w cenie byli też&amp;nbsp; kandydaci&amp;nbsp; w prostej linii spokrewnieni z wszelkiej maści powstańcami; listopadowymi, styczniowymi, warszawskimi.&lt;br /&gt;- O to ty! - Ewa krzyknęła na widok nienagannie uczesanej przyjaciółki. Ulga mieszała się z poirytowaniem.&lt;br /&gt;- Ja. A co? Wolałaś żeby to był ktoś inny?&lt;br /&gt;- Posłuchaj - Ewa zaczęła w miarę dyplomatycznie - Wolę, że to ty, bo mamie nie mogłabym tak po prostu powiedzieć "spadaj".&lt;br /&gt;- Przypuszczam, że nawet "idź sobie" byłoby źle widziane - grzecznie odpowiedziała Anka i wycofała się. Wedle życzenia. I bez zadawania zbędnych pytań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyszedł zgodnie z zapowiedzią. Dokładnie o umówionym czasie. Ewa odnotowała to na plus. Punktualny mężczyzna w jej słowniku znaczyło tyle co słowny, a słowny było jednoznaczne z "można na nim polegać". &lt;br /&gt;- Herbaty? - zapytała jak przystało na osobę nie tyle gościnną co dobrze wychowaną.&lt;br /&gt;- Kawy? - gość odpowiedział pytaniem.&lt;br /&gt;Podczas gdy Ewa zajęła się precyzyjnym odmierzaniem kawy, nalewaniem wody i włączaniem odpowiednich guzików w super hiper nowoczesnym, absolutnie dojechanym, jeszcze błyszczącym nowością ekspresie, tomek rozsiadł się wygodnie na wskazanym miejscu i podziwiał. Pokój urządzony był ze smakiem. Nowocześnie i elegancko. Wszystkie sprzęty i dodatki dobrane były niezwykle starannie. pasowały do siebie idealnie. Znać na nim było rękę profesjonalisty. Kogoś kto wie co robi i robi to dobrze. Tylko jeden szczegół burzył ten idealny porządek rzeczy. Nie pasował do całości. Był jak przysłowiowy kwiatek przy kożuchu.&lt;br /&gt;- Wiem, nie pasuje tutaj, ale to rodzinna pamiątka.&lt;br /&gt;Słowo pamiątka ucinało wszelkie dyskusje na temat przydatności . Z pamiątkami się nie dyskutuje. Pamiątki się po prostu ma. I ceni. A dla Ewy ten stary zegar był czymś ważnym...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;CeDeeN...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-8456582368951841293?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/8456582368951841293/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/para-mieszana-31.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8456582368951841293'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8456582368951841293'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/para-mieszana-31.html' title='Para mieszana (31)'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ZBi-Y_EkOqg/TTImzbsM96I/AAAAAAAABFE/7Ftr-rnPZl0/s72-c/wiatrak1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-8644610656573521974</id><published>2011-09-28T11:05:00.001+02:00</published><updated>2011-09-28T11:18:49.079+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>O marchewce</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;... czyli temat jakby zastępczy;)&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;Zastanawianie się co by było gdyby nie prowadzi do niczego dobrego. Taka na ten przykład kumulacja w totka niejednemu dała do myślenia. No ale żeby myśleć najpierw należało uiścić 3 złote polskie (to jeśli zakład ma być jeden) Dopiero wtedy niczym kamyk zielony ściskając w ręku kupon, można dumać nad ciężkim żywotem przyszłego milionera. Bo to wbrew pozorom wcale takie proste nie jest jakby się mogło wydawać. Kasą trzeba się umieć rozporządzać. Ja na ten przykład mogę śmiało to dopisać do długiej listy nieumiejętności.&amp;nbsp; Zawsze mi brakuje do pierwszego.Na przednówku nowego miesiąca nawet na podatek od głupoty mi brakuje. Dlatego upraszam kolekturę żeby na przyszłość kumulację planowała na pierwszą dekadę. Najlepiej między 2 a 5. Wtedy jeszcze dysponuje odpowiednimi środkami.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;- Gdybyśmy więcej zarabiali... - wzdycham wielce wymownie.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Gdyby... Ale nie zarabiamy! - książątko ucina dyskusję i zamyka się. Nie w sobie. Tak po prostu, idzie poczytać w spokoju. Z dala od gderającej mnie. I problemu z rachunkiem na kwotę i odsetki&lt;/i&gt;.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak dla przyjemności można by sobie pogdybać&amp;nbsp; na przykład o tym&amp;nbsp; co by było gdyby i u nas pociągi średnio w ciągu roku spóźniały sie o 6 sekund? Czy jest szansa że bylibyśmy wtedy drugą Japonią? Oby nie, bo za sushi jakoś nieszczególnie przepadam a w kimonie mi nie do twarzy.&lt;br /&gt;Niektóre gdybania przypominają raczej przelewanie z pustego w próżne. Na przykład gdybanie o polityce.&amp;nbsp; Na proste pytanie co będzie po wyborach odpowiedź jest równie&amp;nbsp; prosta.; będzie tak samo. Jeśli nawet (a prawdopodobnie tak będzie) się coś przetasuje i obecna opozycja będzie rządzić to&amp;nbsp; i tak skutek będzie taki sam. Zmienią się jedynie nazwiska prominenckich gadających głów. Potem na jakiś czas wszystko ucichnie, przyschnie, nieco się zabliźni. Bo wilki i sepy będą zbierać siły na kolejne starcie gigantów. Czyli normalka której do normalności daleko. &lt;br /&gt;Ale ja nie o tym w zasadzie chciałam. Przecież miało być o marchewce. I o gdybaniu naturalnie. &lt;br /&gt;Mianowicie; gdyby każdy maił takie osiągnięcia jak ja w temacie wydajności na jeden metr kwadratowy pola uprawnego to, żeby wykarmić czterdziestomilionowe społeczeństwo i zaspokoić potrzeby zwierza dzikiego typu słoń, należałoby&amp;nbsp; zwiększyć areał przeznaczony na uprawę tegoż warzywa o bagatela 99% . Marchewka się mi ewidentnie nie udała, co doskonale&amp;nbsp; obrazuje zgromadzony materiał dowodowy w postaci poniższego zdjęcia. Widać ogrodnik też ze mnie do... niczego. Może więc powinnam na posła? W przyszłej kadencji?;D&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-CaiIvqUiqcQ/ToI7LRoYwSI/AAAAAAAABR0/PMDkgv6ez6M/s1600/P9210102.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="285" src="http://2.bp.blogspot.com/-CaiIvqUiqcQ/ToI7LRoYwSI/AAAAAAAABR0/PMDkgv6ez6M/s400/P9210102.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-8644610656573521974?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/8644610656573521974/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/o-marchewce.html#comment-form' title='Komentarze (34)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8644610656573521974'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8644610656573521974'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/o-marchewce.html' title='O marchewce'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-CaiIvqUiqcQ/ToI7LRoYwSI/AAAAAAAABR0/PMDkgv6ez6M/s72-c/P9210102.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>34</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-4301768862937424688</id><published>2011-09-27T13:06:00.000+02:00</published><updated>2011-09-27T13:07:57.390+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Cmok!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-fRkwN7kz5EQ/ToGgM-6He0I/AAAAAAAABRw/ig3VgvcBAXo/s1600/36080.gif" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-fRkwN7kz5EQ/ToGgM-6He0I/AAAAAAAABRw/ig3VgvcBAXo/s320/36080.gif" width="220" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Polityką można się nie interesować. Można ją olewać i mieć w nosie. Niestety nawet najbardziej olewatorskie jej traktowanie nie sprawi, że polityka nie zainteresuje się nami.. Poza tym trudno udawać, że się nie widzi uśmiechniętych twarzy kandydatów patrzących z niemal każdego płota, słupa i wszystkiego innego gdzie się można ...powiesić (?)&amp;nbsp; &lt;br /&gt;W telewizji dokładnie to samo. Panowie kandydaci wespół zespół z paniami kandydatkami narzekają, obiecują, obgadują jedni drugich, czarują i ... pie... Znaczy się plotą farmazony, podczas gdy mogli by wianki albo dajmy na to koszyki.&lt;br /&gt;Ma to oczywiście swoje dobre strony. Śmiesznie jest. Bo ilekroć widzę gadające głowy przypomina mi się dowcip;&lt;br /&gt;Na zebraniu typu rada dajmy na to gminy, atmosfera ja zwykle gorąca. Wszyscy maja dużo do powiedzenia, tyle, że wszystko to mowa trawa z której nic nie wynika. Nie ważne. Najważniejsze, że się dzieje. &lt;br /&gt;Jeden tylko z członków rady siedzi i puszcza w powietrze buziaczki (takie; cmok, cmok, cmok)&lt;br /&gt;- Te co tak cmokasz? - zapytał kumpel siedzący tuz obok.&lt;br /&gt;- A bo nie lubię jak pier...ą bez całowania - odpowiedział i dalej cmokał;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PeeS. W telewizji gadali, że wchodzimy na ostatnią prostą. Ufffffffff... bo mnie już od tego cmokania mdli;D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło zdjęcia; http://patrz.pl/zdjecia/buziak-muuu&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-4301768862937424688?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/4301768862937424688/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/cmok.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/4301768862937424688'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/4301768862937424688'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/cmok.html' title='Cmok!'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-fRkwN7kz5EQ/ToGgM-6He0I/AAAAAAAABRw/ig3VgvcBAXo/s72-c/36080.gif' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-3843343197580670828</id><published>2011-09-25T23:57:00.002+02:00</published><updated>2011-09-26T22:25:09.609+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Dziady (4)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-yTuZtdbQUDo/Tn-i5ZBWf5I/AAAAAAAABRs/BE3mmP79g1g/s1600/P8200105.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-yTuZtdbQUDo/Tn-i5ZBWf5I/AAAAAAAABRs/BE3mmP79g1g/s1600/P8200105.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-yTuZtdbQUDo/Tn-i5ZBWf5I/AAAAAAAABRs/BE3mmP79g1g/s200/P8200105.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Doświadczenie zawodowe, a i życiowe też, nauczyło Jana, że niczego nie można być pewnym. Nigdy nie wiadomo jaki królik wyskoczy z kapelusza i co z tego skakania wyniknie.&amp;nbsp; Nie zdziwiły go słowa Hanki , a jeśli nawet to nawet najdyskretniejszym drgnieniem powieki nie dał tego po sobie poznać. Spokojnie czekał na rewelacje jakie zaserwuje mu pacjentka.&lt;br /&gt;Hanna jeszcze raz poprawiła poduszkę (takie małe natręctwo; poduszkę, nawet jeśli leży idealnie, należy poprawić dwa razy).&lt;br /&gt;- W moim życiu była kiedyś kobieta. Nie to nie to co myślisz - zaprzeczyła, mimo że Jan swoim zwyczajem nie zareagował, ani na tak, ani na nie - Ona po prostu wiele dla mnie znaczyła i bardzo wpłynęła na moje życie.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- Rozumiem - mruknął w odpowiedzi.&lt;br /&gt;- Guzik tam rozumiesz - pomyślała. Głośno natomiast zaczęła snuć opowieść o kobiecie. O tym, że przyjeżdżała, że wszyscy jej zazdrościli, że zawsze, ale to zawsze i bez względu na porę dnia była zadbana i elegancka. Wspomniała też o szmince i o cukierkach w kieszeniach. &lt;br /&gt;W stworzonym przez Hannę opisie kobiety było coś znajomego. Podobieństwo wydawało mu się wręcz duże. Pytanie o szczegóły nie miało jednak sensu. Po pierwsze dlatego, że to była godzina Hanny. To ona miała mówić. A po drugie jaki sens miało pytanie skoro pacjentka z góry zapowiedziała, że to mu się nie spodoba? &lt;br /&gt;- Zawsze mi się wydawało, że mnie lubi. No wiesz, te cukierki. A czasami to nawet pogłaskała po głowie albo zabrała na spacer i opowiadała o życiu jakie wiedzie. Jak jest jej dobrze,. Że ma cudowny dom, kochającego męża, takiego co to by dla niej gwiazdkę z nieba strząsnął. Wystarczyło że coś powiedziała, na coś popatrzyła a już to miała. Na przykład, jak chciała pobyć na wsi to od razu ją przywoził. Sam nie zostawał bo miał bardzo dużo pracy. tak mówiła. Wiesz, bardzo chciałam, żeby była moją matką. Nawet sobie wieczorami wyobrażałam, że tak jest. Że sobie razem chodzimy ulicami wielkiego miasta. Obie takie eleganckie i pachnące. A jak chciałyśmy pojechać na wieś to kupowałyśmy cukierki i jej mąż, który jednak wcale nie był moim ojcem nas wiózł.&lt;br /&gt;Pewnego dnia wszystko się zmieniło.Nie było jej cała zimę i wiosnę. A ja czekałam. każdego dnia czekałam. Przyjechała latem. Z cała masą toreb i walizek. I z wózkiem. &lt;br /&gt;- To moje dziecko - powiedziała kiedy przybiegłam się przywitać - Śliczne prawda?&lt;br /&gt;Może i było śliczne. nie wiem. Ja widziałam tylko małe różowe niemowlę które się darło i domagało stałej opieki. Przestałam istnieć. Już nie miała dla mnie czasu. A wszystko przez niego. Bo to był chłopczyk. Rozumiesz? - zapytała z nadzieją. &lt;br /&gt;- Tak. Mów dalej - Jan nie miał zamiaru niczego ułatwiać. Nieprzenikniona twarz nie zdradzała żadnych emocji.&lt;br /&gt;- Dobrze. Skoro chcesz - Hanka nabrała&amp;nbsp; powietrza w płuca i zaczęła na wydechu - Zemściłam się. Po kilku latach ale się zemściłam. Zabrał mi matkę. Chciałam żeby zaginał. Ktoś by go potem odnalazł i oddał do domu dziecka. Chciałam tak wyszło inaczej. Mały cierpiał, a ja już nigdy więcej nie zobaczyłam tamtej kobiety.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie zdanie zbiegło się z dźwiękiem brzęczyka.&amp;nbsp; Hanka wstała, poprawiła ubranie, wyciągnęła z czerwonego portfela pieniądze, położyła je na biurku &amp;nbsp; i bez słowa pożegnania wyszła stukając obcasami. &lt;br /&gt;- Nie miała męża. Mój ojciec ograniczał się do comiesięcznego przesłania alimentów. I zmarła dwa lata temu - powiedział przekrzykując stukot obcasów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;KONIEC&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-3843343197580670828?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/3843343197580670828/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/dziady-4.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/3843343197580670828'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/3843343197580670828'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/dziady-4.html' title='Dziady (4)'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-yTuZtdbQUDo/Tn-i5ZBWf5I/AAAAAAAABRs/BE3mmP79g1g/s72-c/P8200105.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-3285624191766745058</id><published>2011-09-23T08:24:00.000+02:00</published><updated>2011-09-23T08:25:53.520+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Dziady (3)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-SrzEt2N12kE/SxOGaE7EnwI/AAAAAAAAAGQ/u6QXhs-2-jA/s1600/kwiatki.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="131" src="http://3.bp.blogspot.com/-SrzEt2N12kE/SxOGaE7EnwI/AAAAAAAAAGQ/u6QXhs-2-jA/s200/kwiatki.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Dyskretny brzęczyk dał znać, że godzina minęła. Hanka posłusznie wstała. Wygładziła spódnicę i założyła elegancki żakiecik. Dopiero wtedy sięgnęła po torebkę i wyjęła z niej lśniący czerwony portfel. Lakierowana skóra błysnęła przy otwieraniu. Starannie odliczona kwota za 60 minut spowiedzi z życia leżała w oddzielnej przegródce. &lt;br /&gt;- Do zobaczenia w piątek - powiedziała kładąc pieniądze na stole. &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wyszła zupełnie inaczej niż weszła. Pewnym krokiem pewnej siebie kobiety. Jan pożegnał ją skinieniem głowy i ze swego rodzaju ulgą. Nie dlatego, ze dziś noga bolała bardziej niż zwykle. Nie dlatego, że nawet podwójna dawka środków uśmierzających nie spełniła pokładanych w nich nadziei. Po prostu, gdzieś z tyłu głowy tliła się natrętna myśl, że z tą pacjentką będą kłopoty. Mysl była jak najbardziej irracjonalna, Hanka niczym nie różniła się od innych pacjentów. Nie była od nich ani lepsza ani gorsza. Coś jednak w jej zachowaniu go drażniło. Nie wiedział tylko co. Zawsze kiedy był już niemal pewien, kiedy wydawało mu się że&amp;nbsp; łapie wątłą nić wiążąca go z tą kobietą nagle przestawał wszystko rozumieć. Wrażenie ulatywało równie szybko jak się pojawiało. &lt;br /&gt;Kolejna pacjentka miała się pojawić dopiero za kilkanaście minut. Jan wykorzystał czas ten czas na uporządkowanie własnych emocji i uporanie się z fizycznym bólem. Zwykle nie rozczulał się nad sobą. Tylko czasami kiedy ból stawał się nie do zniesienia przywoływał w myślach obrazy z tamtych dni. &lt;br /&gt;Niewiele pamiętał. W chwili kiedy zdarzył się wypadek miał juz 5 lat. Powinien więc, przynajmniej w zarysie pamiętać. Niestety chyba zadziałał mechanizm wyparcia. Janek - dziecko nie chciał pamiętać przykrych chwil i do tego stopnia upchnął je w szufladce zapomnienia, że teraz&amp;nbsp; jako&amp;nbsp; już&amp;nbsp; dorosły w pełni świadomy mężczyzna nie był w stanie odtworzyć, choćby w zarysie przebiegu wypadków. Matka twierdziła, że dół powstały po wyrwaniu przez burze drzewa z korzeniami był olbrzymi. I że wnyki, w które wpadł musiały być chyba na niedźwiedzia. Przesadzała. Prawda był taka, że wyrwa w ziemi faktycznie była niemała, ale nie olbrzymia. Wnyki natomiast były na zające. jednego nikt nie wie i nie może wytłumaczyć; jakim cudem grzeczny,&amp;nbsp; niezwykle karny i trzymający się maminej kiecki chłopiec znalazł się sam w lesie. &lt;br /&gt;Matka do dziś nie mogła sobie darować że go nie dopilnowała. Za wszelką cenę starała się wynagrodzić mu coś czemu tak naprawdę nie była winna. I czemu nie mogła zapobiec.&lt;br /&gt;- Kubuś Fatalista mówił, że wszystko jest zapisane na górze - mówili ci którzy wiedzieli, że czasami tak po prostu bywa. &lt;br /&gt;- Mówią też, że strzeżonego Pan Bóg strzeże - masochistyczna natura matki surowo oceniała własne czyny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piątek niczym nie różnił się od wtorku. Ten sam rytuał palenia jednego papierosa za drugim, to samo błagalne spojrzenie w kierunku pani Jadzi i ta sama droga zamówiona taksówka do gabinetu Jana. Tylko żakiet był dziś inny, malinowy. Lekko mieniący się materiał był delikatny i miękki w dotyku.&lt;br /&gt;- Dzień dobry - powiedziała wchodząc do gabinetu.&lt;br /&gt;- Dzień dobry - odpowiedział Jan.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Hanna usadowiła się na sofie. Umościła sobie wygodnie posłanie na poduszkach i bez żadnej zachęty zaczęła mówić;&lt;br /&gt;- Zanim przejdę do rzeczy, muszę ci coś powiedzieć. To jest nasze ostatnie spotkanie.&lt;br /&gt;- Dlaczego? -&amp;nbsp; zapytał mimo że deklaracja pacjentki wywołałam raczej ulgę niż zmartwienie. &lt;br /&gt;- Tak postanowiłam - odpowiedziała&amp;nbsp; patrząc Janowi w oczy - Poza tym, jestem niemal pewna, że też się z tego cieszysz.&lt;br /&gt;- A co jeśli nie? - zapytał wbrew sobie.&lt;br /&gt;- To zaczniesz... - pewność z jaką to mówiła nie pozostawiała złudzeń, że tak właśnie będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;CeDeeN...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-3285624191766745058?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/3285624191766745058/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/dziady-3.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/3285624191766745058'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/3285624191766745058'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/dziady-3.html' title='Dziady (3)'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-SrzEt2N12kE/SxOGaE7EnwI/AAAAAAAAAGQ/u6QXhs-2-jA/s72-c/kwiatki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-3939003151876112306</id><published>2011-09-20T09:16:00.001+02:00</published><updated>2011-09-26T22:26:17.273+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Dziady (2)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-h4uh_ceoJuE/Tng9kCzpkWI/AAAAAAAABRo/RTedr22_Qng/s1600/utkal_i_odszedl_w_sina_dal.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://4.bp.blogspot.com/-h4uh_ceoJuE/Tng9kCzpkWI/AAAAAAAABRo/RTedr22_Qng/s200/utkal_i_odszedl_w_sina_dal.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;- Dziękuję. Dobrze - odpowiedziało wylęknione dziewczątko. Z każdym  słowem, z każdą chwilą coraz bardziej była Hanią. Ciepły, spokojny i  opanowany głos Jana był jak obietnica. Wysłuchania, zrozumienia i  tajemnicy.&lt;br /&gt;- Skończyliśmy na tym, że zmarł ojciec. Co było dalej? - terapeuta delikatnie nawiązał do tematu. &lt;br /&gt;Był  zmęczony. Nie fizycznie. Zmęczenie było psychiczne i dowodziło tylko  tego, że matka miała rację. Zawsze mówiła, że to nie dla niego. Że się do  tego nie nadaje. Rozwiązywanie problemów innych ludzi było nie tyle  nużące co po prostu obciążające. Jan nie potrafił tak po prostu przestać  żyć pracą po pracy. Problemy pacjentów zakłócały mu spokój rodzinnej  kolacji i niedzielnego spaceru z żoną i córką.&lt;br /&gt;Czasami, miał dość. Tak po prostu. &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jako  terapeuta wiedział, że pieniądze to nie wszystko, że coś co wydarzyło&amp;nbsp;  się kiedyś, dawno temu, może zaważyć na&amp;nbsp; życiu. Tak jak jakieś duchy  przeszłości krążyły nad obecnym życiem Hanny. Budziły się w najmniej  odpowiednim momencie i nie pozwalały się cieszyć z tego co miała. A  miała dużo. Przynajmniej jeśli chodzi o materialną stronę życia. Piękny  dom, męża, który ją kochał&amp;nbsp; i kasy więcej niż była w stanie wydać. Mimo  wszystko ciągle grzebała się w przeszłości, taplała&amp;nbsp; w nieszczęściu  sprzed wielu lat. To trochę tak jakby nie chciała o tym zapomnieć.  Masochistka.&lt;br /&gt;- Adopcyjny ojciec - poprawiła kładąc się na długiej  sofie. Urządzając gabinet, Jan zrezygnował z kozetki. Wydała mu się taka  pretensjonalna. Obca i nieprzyjazna. Jej miejsce zajęła miękka,  wyścielana delikatnym, przyjemnym w dotyku brązowo beżowym pluszem  otomana, na której piętrzyły się stosy dobranych kolorystycznie  poduszek.&lt;br /&gt;- Oczywiście. Adopcyjny - przyznał posłusznie. &lt;br /&gt;Hanna zamknęła oczy. Zanim zaczęła opowiadać, chwilę milczała zbierając myśli.&lt;br /&gt;-  Ludzie na wsi mówili, że go wykończyła Nie to żeby mu jakiej trucizny  dała czy nóż w plecy wbiła. Nie. Gadali, że był z niej kawał cholery.&lt;br /&gt;Nikt na nią nie mówił inaczej jak Honorka, bo mojej matce było Honorata. Tej adopcyjnej ma się rozumieć.&lt;br /&gt;A  na nas to mówili "Dziady". Że niby śpimy gdzieś pod krzakiem i  kradniemy. Ale to nie była prawda. Przysięgam. Nie kradliśmy. A i pod  krzakiem żadnym nie spaliśmy. Chyba że czasami w polu, w południe, jak  mamusia pozwoliła odpocząć. Czasami jak miała zły humor to nam kazała  spać w stodole. Tam wcale nie było tak źle. Nie było krzyku słychać i  ciągłego upominania. O wszystko, o to że czegoś tam nie zrobiliśmy, albo  wręcz przeciwnie, że zrobiliśmy. W ogóle to mama bardzo lubiła  krzyczeć. Tak sobie myślę, że ona ze wszystkiego na świecie to  najbardziej lubiła wrzeszczeć. I&amp;nbsp; jak się wszyscy tego jej krzyku bali tez lubiła.  Czasami to się nawet cieszyłam, że nas wygania. W stodole było cicho,  sucho i ciepło. Romek, ten średni, schował kiedyś w sianie koc, taką  derkę dla konia właściwie. Kładliśmy się na to i przykrywali sianem.&lt;br /&gt;Roboty  zawsze mieliśmy dużo. Jak to na wsi, przy gospodarce. Czasami to  dopiero koło północy kończyliśmy obrządek. Matka stawała wtedy na ganku, jedna ręką opierała się o drewnianą kolumienkę, z drugiej robiła trąbkę&amp;nbsp; i  krzyczała;&lt;br /&gt;- Romek, Stasiek, Hanka, a chodźcie że cholery jedne do domu! Jadło stygnie!&lt;br /&gt;Pól  wsi ją słyszało. Ale gotować to ona nie umiała. W domu dziecka lepiej&amp;nbsp;  karmili. I ci którzy tam zostali nie musieli tyle pracować. I do szkoły  mogli chodzić. Stasiek to ledwie podstawową skończył. Był najstarszy, a  ktoś w polu robić musiał. Z resztą do nauki to on za bardzo talentu nie  miał. Romek zaczął zawodówkę. Do rolniczej go posłała, bo najkrótsza,  dwuletnia była. I..., no parz, zapomniałam. To znaczy nie pamiętam czy ją skończył czy nie. Ja za to skończyłam. Po podstawówce poszłam na  cukiernika. Udało mi się wyrwać. Wyjechałam do miasta, na praktyki. A  najgorsze, że ciągle musiałam być jej wdzięczna.&lt;br /&gt;-&amp;nbsp; Gdybym ci nie pozwoliła jechać to byś taka cwana nie była - zawsze tak mówiła jak przyjeżdżałam w odwiedziny. Mariolka, żona Staśka to się nawet dziwiła, że przyjeżdżam. Że mi się chce tego ciągłego gderania słuchać.&lt;br /&gt;- A chciało ci się? - terapeuta zapytał ciekawie.&lt;br /&gt;Hanka ponownie się zamyśliła. &lt;br /&gt;- Nie. Ale byłam ciekawa kiedy wreszcie Stasiek się wnerwi i ją zostawi. I czy wreszcie pomalują te kolumienki. Bo wiesz, odkąd pamiętam zawsze były odrapane. Farba złaziła z nich całymi płatami. A oni nic. Zupełnie jakby im to nie przeszkadzało...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;CeDeeN...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło zdjęcia : &lt;a href="http://www.garnek.pl/jaworr/a/?m=201006&amp;amp;p=7"&gt;http://www.garnek.pl/jaworr/a/?m=201006&amp;amp;p=7&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-3939003151876112306?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/3939003151876112306/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/dziady-2.html#comment-form' title='Komentarze (26)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/3939003151876112306'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/3939003151876112306'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/dziady-2.html' title='Dziady (2)'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-h4uh_ceoJuE/Tng9kCzpkWI/AAAAAAAABRo/RTedr22_Qng/s72-c/utkal_i_odszedl_w_sina_dal.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>26</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-2649304741821541559</id><published>2011-09-18T22:39:00.001+02:00</published><updated>2011-09-18T22:40:00.321+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Dziady (1)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-jKOChmqFyvc/TnZWsEakCSI/AAAAAAAABRk/zlmUuzW3Lxs/s1600/oko.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://4.bp.blogspot.com/-jKOChmqFyvc/TnZWsEakCSI/AAAAAAAABRk/zlmUuzW3Lxs/s200/oko.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Mimo szeroko otwartego okna pokój tonął w cuchnącym lekko słodkawym  dymie. Hanna drżąca ręką przypalała kolejnego papierosa. W popielniczce  leżało już kilkanaście petów. Każdy ze śladem ciemno różowej,  eleganckiej szminki. Dokładnie takiej jakiej używała&amp;nbsp; kobieta, która  zupełnie nieświadomie na stałe zapisała się w pamięci Hanny. &lt;br /&gt;- Suka! To była zwykła suka - mruknęła uwalniając&amp;nbsp; kłęby ciemnego, przetrawionego przez płuca dymu.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wspomnienie  kobiety powróciło. Przyjeżdżała do sąsiadów, zawsze elegancka, dobrze  ubrana, umalowana. Nawet&amp;nbsp; idąc na spacer do pobliskiego lasu wyglądała  jakby dopiero wyszła od fryzjera.&amp;nbsp;&amp;nbsp; W kieszeniach nosiła cukierki, a  czasami to nawet gumę do żucia. Rozdawała&amp;nbsp; te słodkości dzieciakom,  patrzącym na nią z podziwem i z zazdrością. Wszystkie dziewczyny ze wsi  chciały tak wyglądać, tak się ubierać, tak samo robić makijaż, i mieć  taką fryzurę jak ona. Hanka miała nad nimi przewagę. Podobnie jak  podziwiana kobieta, była naturalną brunetką z piwnymi oczami. Zupełnie  jak tamta.&amp;nbsp; Inne dziewczyny były blondynkami i miały zupełnie inne oczy,  niebieskie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hanna celowo wybierała najmniejszy,  najrzadziej używany pokój w domu. Adam nie tolerował dymu, nie znosił  palaczy i absolutnie na&amp;nbsp; nie nie&amp;nbsp; pozwalał. We wszystkich innych  sprawach dawał żonie wolną rękę. Rytuał palenia powtarzał się dokładnie  dwa razy w tygodniu. W każdy wtorek i co piątek. &lt;br /&gt;Normalnie, Hanka  nie paliła. Nawet w towarzystwie. Jednak przed wizytą u Jana, po prostu  musiała. Kupowała najtańsze, najbardziej podłe papierosy jakie udało  jej się znaleźć i wypalała jednego za drugim. Pusty kartonik był  sygnałem gotowości. Dopiero wtedy mogła&amp;nbsp; stawić czoła demonom  przeszłości.&lt;br /&gt;Jeszcze tylko przepraszająco proszący uśmiech w  stronę nieocenionej pani Jadzi, która sobie tylko znanymi sposobami  niezwykle skutecznie&amp;nbsp; usuwała zapach dymu i można było iść.&lt;br /&gt;Punktualnie o 14.30 Hanna wychodziła z domu. Przed bramą czekała zamówiona taksówka. &lt;br /&gt;Droga  do Jana nigdy, nawet&amp;nbsp; pieszo i w godzinach szczytu nie trwała dłużej  niż 10 minut. Gabinet był zaledwie kilka przecznic dalej. Wolała jednak  być wcześniej. Czas który spędzała w poczekalni pozwalał jej na zebranie  myśli. Na upchnięcie ich w odpowiedniej szufladce. Teraźniejszość  przestawała istnieć, a ona na powrót stawała się tamtą małą, zagubioną  Hanią uwięzioną w ciele zadbanej, eleganckiej, dobrze ubranej, ponad  czterdziestoletniej kobiety, z ustami muśniętymi ciemno różową szminką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poczekalnia  bardziej przypominała normalny pokój niż tradycyjne miejsce w którym  czeka się na swoją kolejkę. Miękkie fotele, poduchy w ciepłych barwach,  eleganckie oświetlenie. Intymności pacjentów strzegły wyciszone drzwi i  cicha, delikatna w brzmieniu muzyka płynąca z głośników. Dodatkowym  atutem było doskonałe rozwiązanie w postaci drugiego wyjścia. Pacjenci  wchodzili jednym , a wychodzili drugim.&amp;nbsp; Ich ewentualne&amp;nbsp; spotkanie&amp;nbsp; było  w zasadzie niemożliwe.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Moda na uzewnętrznianie się w gabinetach psychoanalityków przyszła do  nas z zachodu wraz z nieograniczonym dostępem do coca coli, wolnym  rynkiem i agresywnym kapitalizmem. Niestety za modą nie zawsze w ślad  szła otwartość. Nie każdy chciał się przyznać do tego, że ma problemy z  którymi radzi sobie na kozetce, przy pomocy jakiegoś szarlatana.&lt;br /&gt;- Dzień dobry - Jan cicho otworzył drzwi do przestronnego, równie przytulnego co poczekalnia gabinetu - Zapraszam.&lt;br /&gt;Weszła.  Dyskretna elegancja jej stroju absolutnie nie harmonizowała z  niepewnością małej dziewczynki i spłoszonym wzrokiem. Zachowywała się  jak małe, zranione zwierzątko.&lt;br /&gt;- Jak minął dzień? - Jan zaczął  rozmowę tak jak zawsze. Od niczego. Zwykle musiał poświęcać na  rozluźnienie pacjenta więcej czasu. W przypadku Hanny nie było takiej  potrzeby. Ona doskonale wiedziała po co tu przychodzi. Była zawsze  przygotowana. Wiedziała co chce powiedzieć i nie trzeba jej było ciągnąć  za język. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;CeDeeN...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło zdjęcia: &lt;a href="http://robiezdjecia.blogspot.com/"&gt;Robię zdjęcia &lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-2649304741821541559?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/2649304741821541559/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/dziady-1.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/2649304741821541559'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/2649304741821541559'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/dziady-1.html' title='Dziady (1)'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-jKOChmqFyvc/TnZWsEakCSI/AAAAAAAABRk/zlmUuzW3Lxs/s72-c/oko.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-6132249526006440051</id><published>2011-09-15T11:17:00.000+02:00</published><updated>2011-09-15T11:17:08.183+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Uczeń</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-a-mxqCCrD5M/TnHCUGIXZDI/AAAAAAAABRg/PIrmf7MYnBI/s1600/absol.jpeg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-a-mxqCCrD5M/TnHCUGIXZDI/AAAAAAAABRg/PIrmf7MYnBI/s200/absol.jpeg" width="150" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;W nawiązaniu do "Miecia" i komentarza Pieprzniczki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś, we wczesnych godzinach porannych gawędziłam sobie (w ramach programów naprawczych) z takim jednym&amp;nbsp; uczniem. W pojedynkę fajny. W grupie robi za klasowego błazna, rozwala wszystko co jeszcze się trzyma kupy&amp;nbsp; i dobrze mu z tym. Wszystkim innym trochę gorzej, ale to akurat drobiazg - w mniemaniu ucznia oczywiście,&amp;nbsp; tak nieistotny, że&amp;nbsp; nie warto sobie nim&amp;nbsp; łysej głowy zawracać.&lt;br /&gt;- No i co dalej? - zapytałam przeglądając zeszyt uwag - 9! Niezły wynik jak na połowę września.&lt;br /&gt;- Nic psze pani. Znowu druga klasa - odpowiedział i smętnie zwiesił łepek - A mogłem być już w drugiej liceum.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- Noooo... - westchnęłam czekając na dalszy ciąg zwierzeń.&lt;br /&gt;- Głupio co nie? Oni (w domyśle klasa, z którą zaczynał trudy życia gimnazjalisty) będą na studiach, a ja jeszcze matury nie będę miał...&lt;br /&gt;- Nie ma co ryczeć nad rozlanym mlekiem - pocieszyłam faceta, który nagle z rozbuchanego macho stał się potulnym dzieciakiem - Do roboty się trzeba wziąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam zamiaru podcinać mu skrzydeł. Co to to nie! Każdy ma prawo zbłądzić. Ważne, żeby kiedyś jak już dojrzeje naprawił to co spartaczył. Ale co zrobić z&amp;nbsp; kimś kto nie zna tabliczki mnożenia, ma problemy z dodawanie w zakresie setki, po angielsku umie tylko powiedzieć to co może potwierdzić niecenzuralnym gestem, czyta po sylabach, a coś takiego jak zasady pisania wyrazów z "o z kreską" to mu się nawet o uszy nie obiło i wybiera się do liceum? No właśnie. Potem pewnie będzie wszechobecny marketing i zarządzanie, albo (o zgrozo) pedagogika na lokalnej sorbonce... Nie o take polske walczylyśmy. Nie o takich absolwentów...&lt;br /&gt;A swoją drogą to jednak budujące.&amp;nbsp; Bo przecież on nie jest dopiero w drugiej tylko aż w drugiej!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-6132249526006440051?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/6132249526006440051/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/uczen.html#comment-form' title='Komentarze (52)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/6132249526006440051'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/6132249526006440051'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/uczen.html' title='Uczeń'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-a-mxqCCrD5M/TnHCUGIXZDI/AAAAAAAABRg/PIrmf7MYnBI/s72-c/absol.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>52</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-1197708309865323978</id><published>2011-09-13T12:11:00.002+02:00</published><updated>2011-09-13T12:13:23.144+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Miecio</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-MS05Xi15j1w/Tm8rVtwGESI/AAAAAAAABRc/Ow--OolUnUc/s1600/Fachowiec.png" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-MS05Xi15j1w/Tm8rVtwGESI/AAAAAAAABRc/Ow--OolUnUc/s200/Fachowiec.png" width="133" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Chłop chłopu nierówny. Z babami sprawa ma się identycznie. Nikogo nie dziwi więc fakt, że&amp;nbsp; fachowcy są różni.&lt;br /&gt;Taki pan Miecio z sąsiedniej wsi. Ten to dopiero jest. Chłop na schwał! Wysoki, barczysty i z brodą. Wypisz wymaluj ojciec trzech budrysów. Z tą różnicą że ma córki - filigranowe blondynki.&lt;br /&gt;Szkoły pokończył podstawowe ale jakby zaszła potrzeba to za piwo nawet prom kosmiczny zreperuje. Jest wielce prawdopodobne, że nie wiedziałby w co tak naprawdę wsadza łapy ale&amp;nbsp; za to, że&amp;nbsp; po jego interwencji&amp;nbsp; wszystko by działało jak w szwajcarskim zegarku - ręczę.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pan Miecio należy do gatunku majstrów nowoczesnych.&amp;nbsp; Ma sprzęt wszelaki a z telefonem się nie rozstaje. Nosi go na smyczy. Taki porysowany, pochlapany farbami w kolorach najróżniejszych, ale zawsze sprawny i z baterią na full naładowaną.&lt;br /&gt;- Telefon to proszę pani ucho na świat - powiedział kiedy już skończył umawiać się na kolejna fuchę, zamyślił się i dodał - Ja nie wiem jak my kiedyś żyliśmy jak jeszcze komórek nie wymyślili.&lt;br /&gt;- Normalnie - zapewniłam - Może trochę wolniej, ale normalnie.&lt;br /&gt;- Taaaaaaa... - filozoficzne, pełne głęboko ukrytego sensu westchnienie wyrwało się z obficie owłosionej klaty pana Miecia. Szybko jednak się z niego otrząsnął, zatarł ręce i zapytał już zupełnie normalnie, a nawet entuzjastycznie - To co pani szefowo? Robimy?&lt;br /&gt;- Robimy! - zawtórowałam ochoczo i raźnie ruszyłam w stronę gdzie według posiadanej wiedzy powinna być feralna... ściana?&lt;br /&gt;- O Jezusie Nazarejski! - majster wykrzyknął teatralnie ( o takie talenta go nie podejrzewałam ) Z wrażenia upuścił miarkę czy inna poziomnicę - A kto panią tak skrzywdził?&lt;br /&gt;Pan fachowiec od wszystkiego zastygł. Bezruch nie był bezpodstawny. Warunkowały go zastane okoliczności przestrzenne. Kilka lat temu zareagował identycznie. Też nie mogłam wyjść z podziwu. Potem się przyzwyczaiłam, aż w końcu powiedziałam - Basta! Pora się za to wziąć! &lt;br /&gt;Słowa wprowadziłam w czyn. I się wzięłam. Rękoma pana Miecia ale jednak.&lt;br /&gt;- No przecież, że nie ja sama. To byli panie Mieciu fachowcy...&lt;br /&gt;- Tak? - domorosły majster typu złota rączka powątpiewał. I słusznie. To wyglądało raczej na robotę partaczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PeeS. Wiedzieliście, że jest coś takiego jak certyfikat wzorowego fachowca?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło zdjęcia; http://www.ofachowcach.pl/HTML/Certyfikat.htm&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-1197708309865323978?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/1197708309865323978/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/miecio.html#comment-form' title='Komentarze (26)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1197708309865323978'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1197708309865323978'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/miecio.html' title='Miecio'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-MS05Xi15j1w/Tm8rVtwGESI/AAAAAAAABRc/Ow--OolUnUc/s72-c/Fachowiec.png' height='72' width='72'/><thr:total>26</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-7205216696330685621</id><published>2011-09-12T09:20:00.002+02:00</published><updated>2011-10-08T21:48:55.963+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Para mieszana'/><title type='text'>Para mieszana (30)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ZBi-Y_EkOqg/TTImzbsM96I/AAAAAAAABFE/7Ftr-rnPZl0/s1600/wiatrak1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://4.bp.blogspot.com/-ZBi-Y_EkOqg/TTImzbsM96I/AAAAAAAABFE/7Ftr-rnPZl0/s200/wiatrak1.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Następna godzina ciągnęła się jak guma w buzi umorusanego syna sąsiadów. Od najmłodszych lat Ewa znała i przestrzegała zasady pieczołowicie wpajane przez może nieco za bardzo poukładaną jak na dzisiejsze czasy mamę. W świecie pani Zofii nie wypadało w sprawach prywatnych dzwonić przed dziewiąta rano. Jeśli ktoś nie chciał być potraktowany z góry nie powinien też wydzwaniać po 21. Na pytanie dlaczego odpowiadała z reguły&lt;br /&gt;- Bo tak! - ucinało to wszelkie dalsze niczego nie zmieniające, a co za tym idzie nadaremne&amp;nbsp; dyskusje.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wyjątkiem mogła, ale nie musiała, być sprawa dotycząca życia. Takie same zasady rządziły śmiercią. Śmierć jako wypadek zdecydowanie losowy była czynnikiem łagodzącym o ile nie dotyczyła kogoś o kim pani Zofia mogła się dowiedzieć z szeroko rozumianych mediów. Szeroko, o najszybszym źródłem informacji medialnych zarówno tych z wielkiego świata jak i z sąsiedniego podwórka była nieoceniona i niedościgła sąsiadka z naprzeciwka. Wiedziała wszytko i o wszystkich. Komputery, nawet te najnowszej generacji przy niej nie miały szans. Pojemność jej mózgu była wprost niewiarygodna.&lt;br /&gt;Jako że sprawa Tomasza L. - Wybawcy Pierwszego Stopnia nie dotyczyła życia (bezpośrednio) a i od śmierci uchowaj go Panie, Ewa doszła do przekonania że poczeka. Godzina jej nie zbawi. Skoro żyła i doskonale sobie w tym życiu radziła przez trzydzieści lat z okładem bez jego obecności to&amp;nbsp; i nic jej nie grozi przez następne sześćdziesiąt minut. Można by to też przeliczyć na sekundy co oczywiście znacznie skróciłoby czas oczekiwania, ale nie koniecznie dobrze wpłynęłoby na samopoczucie. Liczby kilku cyfrowe, o ile nie dotyczyły stanu konta zdecydowanie działały negatywnie. &lt;br /&gt;Ostatnie, dziewiąte donośne bim poparte nieco cichszym bam Ewa przywitała z ulgą. Nie bawiąc się w zbędne ceregiele, zaraz po zwyczajowym "cześć" zapytała;&lt;br /&gt;- Kim jest ta starsza pani z którą przyjechałeś?&lt;br /&gt;- Sąsiadką - lakoniczna odpowiedź nie&amp;nbsp; rozwiewająca żadnych wątpliwości. &lt;br /&gt;- Dobra. W takim razie&amp;nbsp; inaczej. Co cie z nią łączy? - zapytała prosto z mostu.&lt;br /&gt;- Przyjaźń. Chyba - odpowiedź która padła tak szybko musiała być szczera - To znaczy taką mam nadzieję.&lt;br /&gt;Cisza, która zapadłą między słuchawkami była z gatunku grobowych o zdecydowanie negatywnym zabarwieniu emocjonalnym. Niezręczność sytuacji polegała nie tylko na braku pewności. Jej źródłem było małe, niepozorne słówko.&lt;br /&gt;- Chyba? - grunt był coraz mniej stabilny.&lt;br /&gt;- No bo widzisz, to taka dziwna sprawa - zaczął dokładnie tak jak w tych dowcipach o zdradzanych małżonkach. Brakowało żeby powiedział "to nie tak jak myślisz" - Zaraz po śmierci mamy, pewnie ze dwa tygodnie, się przyczepiła. Uparła się i się mną opiekuje. Matkuje mi rozumiesz? Obiadki, kolacyjki, sprawdza o której wracam, czy podlewam kwiaty. Czasami mam tego dość, ale w gruncie rzeczy to bardzo ja lubię. I nawet jestem jej wdzięczny. Bo wiesz... - Tomek znacząco zawiesił głos.&lt;br /&gt;- Tak? &lt;br /&gt;- Lżej się żyje jak człowiek wie że komuś na nim zależy.&lt;br /&gt;- A tobie? Też na niej zależy?&lt;br /&gt;- Oczywiści. nawet sobie nie zdawałem sprawy jak bardzo. Ona jest taka samotna. Syn ją olał, a córka mieszka za oceanem i ogranicza się do przysłania od czasu do czasu jakiejś paczki. &lt;br /&gt;Głazy z serca zwykle spadają bezszelestnie. Jedynie sami bezpośrednio zainteresowani sprawą mają wrażenie że ilość decybeli znacznie przekracza to co ludzkie ucho jest w stanie znieść bez uszczerbku na zdrowiu.&lt;br /&gt;- Aha - Ewa starała się to powiedzieć obojętnie, ale mimo wysiłków ulga która odczuwała była słyszalna.&lt;br /&gt;- Spotkamy się? - tym razem to Tomek kuł przysłowiowe żelazo póki miało postać niemalże płynną. &lt;br /&gt;- Tak. Przyjdź za godzinę&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Do domu? &lt;br /&gt;- Tak. Adres znasz - żelazo nie miało zamiaru twardnieć i na wszelki wypadek, gdyby jednak okazało jakieś wątpliwości szybko nacisnęło klawisz "rozłącz".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;CeDeeN...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;PeeS. Obsuwa spowodowana trudnościami natury technicznej. Domowy net wziął był padł:)&lt;br /&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-7205216696330685621?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/7205216696330685621/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/para-mieszana-30.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/7205216696330685621'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/7205216696330685621'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/para-mieszana-30.html' title='Para mieszana (30)'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ZBi-Y_EkOqg/TTImzbsM96I/AAAAAAAABFE/7Ftr-rnPZl0/s72-c/wiatrak1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-1613412319776680140</id><published>2011-09-09T10:29:00.000+02:00</published><updated>2011-09-09T10:29:28.335+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Para mieszana'/><title type='text'>Para mieszana (29)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ZBi-Y_EkOqg/TTImzbsM96I/AAAAAAAABFE/7Ftr-rnPZl0/s1600/wiatrak1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://4.bp.blogspot.com/-ZBi-Y_EkOqg/TTImzbsM96I/AAAAAAAABFE/7Ftr-rnPZl0/s200/wiatrak1.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Prysznic pomógł nie tylko na ciało ale i na myśli niespokojne, które potargały głowę.&amp;nbsp; Jak zwykle w sytuacjach, na które wpływ miała ograniczony, Ewa przypomniała sobie dewizę&amp;nbsp; nestorki rodu Gajkowskich, świętej już niestety pamięci babci Zuzanny z domu Bąk, która to mawiała, że nowy dzień przynosi nowe rozwiązania. &lt;br /&gt;Kolorowa pościel w esy-floresy, albo jak kto woli mazaje, była przyjemnie chłodna. Panna Ewa, otuliła się nią niezbyt szczelnie i ledwie przyłożyła głowę do poduszki i przymknęła oczy, natychmiast odpłynęła.Nigdy nie miała problemu z zasypianiem. Bez marzeń jednakowoż, bo od czasów niepamiętnych nic jej się nie śniło. Spała snem sprawiedliwego i bardzo możliwe, że właśnie dlatego budziła się wyspana i rześka. &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Noc posłusznie posłuchała nakazów babci Zuzi i rzecz jasna przyniosła rozwiązanie. Proste, logiczne i jedyne jakie nakazuje zdrowy rozsądek, a także uczciwość wobec drugiego człowieka. W tym konkretnym przypadku za drugiego robił&amp;nbsp; Tomek - najprawdopodobniej absolutnie nie świadomy zamieszania jakie wywołała jego skromna choć wytatuowana tu i ówdzie osoba.&lt;br /&gt;- Już wiem! - wrzasnęła ciut świt ósma rano jeszcze zaspanym głosem wprost do zasapanego (o ile to możliwe) ucha Anki. Za pośrednictwem słuchawki aparatu komórkowego wcale nie najnowszej generacji. Dotykowe cudeńka nie trafiały do przekonania obu paniom. &lt;br /&gt;- Czyli co? - przyjaciółka wysapała, niby płynnie, ale urywany oddech mimo wszystko wzbudził niepokój Ewy.&lt;br /&gt;- Co robisz? - zapytała podejrzliwie.&lt;br /&gt;- Aktualnie rozmawiam. A wcześniej biegałam - sapanie stawało się coraz mniej słyszalne.&lt;br /&gt;- Biegałaś? Ale dlaczego? - myślenie, w stanie przed kofeinowym nie należało jak widać do czynności ulubionych.&lt;br /&gt;W wewnętrznym regulaminie Ewy dotyczącym funkcjonowania na tym łez padole, hasło" bieganie" łączyło się z "gonił cię pies" względnie "uciekał ostatni autobus". Inne opcje jako męczące, i jednocześnie nie gwarantujące jakiejkolwiek rekompensaty, nie były w ogóle brane pod uwagę.&lt;br /&gt;- Bo zgrubłam. Tu i ówdzie - Anka szybko wyjaśniła zawiłości związane z koniecznością uprawiania sportu pod tytułem jogging i szybko, żeby nie stracić wątku zapytała - To co wiesz?&lt;br /&gt;- Wiem co zrobię. Po prostu zadzwonię i zapytam . Tak, tak właśnie zrobię!&lt;br /&gt;Milczenie po drugiej stronie fali radiowo-satelitarnej, jednoznacznie dało do zrozumienia, że Anka nic tylko trawi zasłyszane przed zaledwie kilkoma chwilami rewelacje. Dodaje dwa do dwóch, dziś do wczoraj, jego do niej. Nawet pobieżna analiza posiadanych danych pozwoliła wysnuć śmiała hipotezę, że ani chybi chodzi o sprawę Tomasza L, zwanego Wybawcą Pierwszego Stopnia.&lt;br /&gt;- Słusznie. Domniemywanie może doprowadzić do szału - Anka pochwaliła decyzję przyjaciółki i tylko przez grzeczność nawet słówkiem nie pisnęła, że właśnie takie rozwiązanie sugerowała jej już wczoraj. Przecież to i tak nie miało większego znaczenia. tym bardziej, że pomysł na który wpadamy sami jest bliższy realizacji niż ten podpowiedziany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ce DeeN...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;PeeS. Że tak powiem zaczęłam znowu bazgrolić. Na razie tyle i znikam. Ciąg dalszy nastąpi najpóźniej w niedzielę. Słowo pioniera!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-1613412319776680140?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/1613412319776680140/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/para-mieszana-29.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1613412319776680140'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1613412319776680140'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/para-mieszana-29.html' title='Para mieszana (29)'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ZBi-Y_EkOqg/TTImzbsM96I/AAAAAAAABFE/7Ftr-rnPZl0/s72-c/wiatrak1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-1469195812179702198</id><published>2011-09-07T23:35:00.000+02:00</published><updated>2011-09-07T23:35:40.435+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotograficznie'/><title type='text'>Odlot z duszą na krwisto czerwono</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-sm3PecOrsSU/TmffvRMrcMI/AAAAAAAABRU/YnGeT1tlmN0/s1600/P9070008.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Nie muszę ale chcę się pochwalić...&lt;br /&gt;Skomlałam, skomlałam i wyskomlałam. Pojemnik na laptopa. Prawda że uroczy?&amp;nbsp; Przy okazji pomieści całą masę najróżniejszych pizdryków. Nawet z resztą mebli że tak powiem koresponduje, mimo, że dostanięty kilka lat później. Zawsze chciałam mieć taki ... mebel z duszą. I mam!&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-sm3PecOrsSU/TmffvRMrcMI/AAAAAAAABRU/YnGeT1tlmN0/s1600/P9070008.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-sm3PecOrsSU/TmffvRMrcMI/AAAAAAAABRU/YnGeT1tlmN0/s400/P9070008.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Teraz zbliżenie na detal z którego jestem równie dumna! Bo bycie odlotową mamą to powód do radochy:)&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-39Xvvelo8-I/Tmff7sLA7vI/AAAAAAAABRY/6367fXh9kp0/s1600/P9070011.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="218" src="http://1.bp.blogspot.com/-39Xvvelo8-I/Tmff7sLA7vI/AAAAAAAABRY/6367fXh9kp0/s320/P9070011.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był jeszcze lakier.&amp;nbsp; Widać go nieco na pierwszym zdjęciu (stoi tuż obok żółtej pieczątki). Oczywiście musiałam natychmiast wypróbować czy aby ładnie się prezentuje i w tej chwili piszę do Was krwisto czerwonymi pazurami... &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-1469195812179702198?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/1469195812179702198/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/odlot-z-dusza-na-krwisto-czerwono.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1469195812179702198'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1469195812179702198'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/odlot-z-dusza-na-krwisto-czerwono.html' title='Odlot z duszą na krwisto czerwono'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-sm3PecOrsSU/TmffvRMrcMI/AAAAAAAABRU/YnGeT1tlmN0/s72-c/P9070008.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-8318185172774899431</id><published>2011-09-06T10:11:00.000+02:00</published><updated>2011-09-06T10:11:53.863+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Popapraniec</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-JALxwwnzMg8/TmXVj9BVwJI/AAAAAAAABRQ/1wIGYKriILo/s1600/popapraniec.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-JALxwwnzMg8/TmXVj9BVwJI/AAAAAAAABRQ/1wIGYKriILo/s200/popapraniec.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;W małym zaspanym sklepiku za rogiem, w tym w którym co dzień kupuje bułki na śniadanie nie było. W związku z brakiem wybrała się Zołza po ciasteczka do miasteczka.&amp;nbsp; Tym bardziej ochoczo, że po drodze było. Kiedy tylko ujrzała pierwszy lepszy z brzegu sklep miejski z wielkim napisem "U nas zawsze świeżo i tanio!" zahamowała. Jak zwykle; z piskiem opon, wturlała się z wnętrza autka, trzasnęła drzwiami i pognała przed siebie. Ciasteczka były. Wyglądały apetycznie, nawet bardzo. Puszysty biszkopcik, warstwa delikatnego budyniowego kremu, na tym równie apetyczna słuszna porcyjka&amp;nbsp; maku, jakieś coś co wyglądało jak zapieczona piana i polewa... duuuuuuuuużo polewy.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt; A na tym orzeszki. No pyszota! Z wyglądu i zapachu.&lt;br /&gt;Już miała Zołza zakupić. Już sięgała do portfela. W trybie natychmiastowym zapomniała nawet o tym że jest na permanentnej diecie! Dopiero kiedy otwierała dzioba żeby zaszczebiotać do przystojnego sprzedawcy, że&amp;nbsp; bardzo uprzejmie poprosi...&amp;nbsp; jej wzrok padł na niewinnie wyglądającą karteczkę. Cena na niej wypisana przeczyła temu co było na banerze. Bardziej przerażająca była jednak nazwa...&lt;br /&gt;No bo czy coś co się nazywa POPAPRANIEC może być dobre?&lt;br /&gt;Zołzy proszę nie pytać. Gdyż ponieważ Zołza nie wie.&amp;nbsp; Ostatecznie kupiła klasyczny makowiec. A ten i owszem smaczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W związku z powyższym Zołza wpadła na pomysł iście zołzi. Gdyby tak wszystko co dobre, kuszące i tuczące przemianować? Takie na ten przykład romnantyczne z nazwy lazanie; czy gdyby nazywały się pomerdane kluchy byłyby równie apetyczne?&lt;br /&gt;Wystarczy jeszcze głupio nazwać; kotlety schabowe, flaczki wołowe, karkówkę z grilla, bułeczki z masełkiem, sałatkę jarzynową, torcik wiedeński, jajecznicę na bekonie, miętówki, kartacze, placki ziemniaczane, pierogi ze szpinakiem, michałki (te klasyczne), lody orzechowe...oraz wiele innych potraw i w końcu i nareszcie Zołza będzie miała talię osy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Źródło zdjęcia: http://www.garnek.pl/graga73/a/?p=12&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-8318185172774899431?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/8318185172774899431/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/popapraniec.html#comment-form' title='Komentarze (40)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8318185172774899431'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8318185172774899431'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/popapraniec.html' title='Popapraniec'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-JALxwwnzMg8/TmXVj9BVwJI/AAAAAAAABRQ/1wIGYKriILo/s72-c/popapraniec.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>40</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-4310369957194009544</id><published>2011-09-04T20:49:00.000+02:00</published><updated>2011-09-04T20:49:07.980+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Kiedyś będzie przepięknie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-oznKKHy7vLo/TmPHr4YbhEI/AAAAAAAABRM/vDaPMg59lXc/s1600/P6040198.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-oznKKHy7vLo/TmPHr4YbhEI/AAAAAAAABRM/vDaPMg59lXc/s200/P6040198.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Był cudowny. Przepięknie wkomponowany w równie urokliwe otoczenie. Pachniał ziołami, świeżo skoszona trawą, rozgniecioną w ferworze walki z osą dojrzała poziomką. Zieleń szatki wierzchniej, w przeróżnych odcieniach, których nawet nie ośmielę się nazywać przetykały kolory ... wszelakie. Od dziewiczej bieli, ogniste rudości po fiolety niemalże czarne. Kipiał życiem. Ciągle miałam wrażenie że wyciąga do mnie łapki, mruga zalotnie oczkiem i woła lekko zachrypniętym głosem szemrzącego strumyka;&lt;br /&gt;- Choć do mnie...&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Miał tylko jedną wadę. Nie był mój! Niby drobiazg, ale zasadniczy. Cudzym to ja sie mogę pozachwycać, pobawić dyskretnie (w ostateczności). Na dłuższą metę, wolę jednak zachować czujność i nie przyzwyczajać się. Tym razem jednak nie udało się. Po prostu wpadłam jako ta przysłowiowa śliwka w kompot. &lt;br /&gt;Targana uczuciem nagłym i mam nadzieję że choć trochę odwzajemnionym wyznałam prawdę;&lt;br /&gt;- Ja go chcę! - powiedziałam do Księcia Małżonka.&lt;br /&gt;- Hę? - rzucił niezbyt przytomnie ledwie odrywając na ułamek sekundy wzrok od telewizora. A to sobie moment na zwierzenia wybrałam! Właśnie dwudziestu dwóch wariatów w krótkich majtkach uganiało się za jedną piłką. Mecz rzecz święta. nawet jeśli jest o pietruszkę.&lt;br /&gt;Grzecznie poczekałam do przerwy trzymając jednocześnie kciuki, żeby nasi, kimkolwiek są objęli prowadzenie. Ich sukces był może nie tyle gwarancją co forpocztą tego, że i mnie się uda. Przeforsować to czego chcę.&lt;br /&gt;- No to co tam chciałaś? - zapytał kiedy już nieco ochłoną po częściowym triumfie "naszych".&lt;br /&gt;- Że go chcę! - powtórzyłam jak mantrę wakacyjne zdjęcie. &lt;br /&gt;- Zwariowałaś?! Kobieto!? - zareagował dokładnie tak jak się tego spodziewałam. Musiałam zaatakowac. Kolejne bodźce w postaci coraz to barwniejszych fotek powoli aczkolwiek skutecznie zmiękczały przeciwnika na tyle, że przestał się pultać i zmienił barwy z wściekle czerwonych na umiarkowane, środkowoeuropejskie po sezonie letnim.&lt;br /&gt;- Ładny nie? A u nas co? Klepisko... - w ostatnim momencie powstrzymałam się od użycia słowa "boisko", które zdecydowanie zbyt dobrze się Książątku kojarzy i jako takie mogło zepsuć cały, misternie uknuty plan.&lt;br /&gt;- No ale to by trzeba było jakoś zaprojektować... - Książę Małżonek mnożył problemy których nie było.&lt;br /&gt;- Proszę - podsunęłam mu pod oczy starannie wyrysowany plan. Jak wół tam stało co, gdzie i jak ma być. Pokusiłam się nawet o naniesienie kolorów.&lt;br /&gt;Po wstępnej analizie za i przeciw, stanu konta oraz własnych możliwości przerobowych wyszło że i owszem. Kawałek możemy sobie zrobić. A resztę to z czasem, sukcesywnie, w ratach...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prace rozpierdziuchowo-budowlane ruszyły z kopyta.&amp;nbsp; W rezultacie przeczucie, że będzie dobrze. I że nawet jeśli to nie będzie dokładnie taki jak sobie zaplanowałam to i tak będzie przepiękny. Mój ogród! I będę z niego dumna jak paw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-4310369957194009544?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/4310369957194009544/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/kiedys-bedzie-przepieknie.html#comment-form' title='Komentarze (38)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/4310369957194009544'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/4310369957194009544'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/kiedys-bedzie-przepieknie.html' title='Kiedyś będzie przepięknie'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-oznKKHy7vLo/TmPHr4YbhEI/AAAAAAAABRM/vDaPMg59lXc/s72-c/P6040198.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>38</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-4649742766485767852</id><published>2011-09-02T23:09:00.000+02:00</published><updated>2011-09-02T23:09:23.781+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;span style="color: blue;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;"Jeśli któregoś dnia ktoś zarzuci Ci, że Twoja praca nie jest profesjonalna, powiedz sobie, że Arkę Noego zbudowali amatorzy, a Titanica profesjonaliści..."&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: blue;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;O! I pocałujta w dupę wójta! &lt;br /&gt;Przy czym "całowanie"&amp;nbsp; nie należy zrozumieć&amp;nbsp; jako pieszczotę. A wręcz przeciwnie...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: blue;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: blue;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-4649742766485767852?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/4649742766485767852/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/4649742766485767852'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/4649742766485767852'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/blog-post.html' title='...'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-5398108480839258967</id><published>2011-09-01T22:06:00.000+02:00</published><updated>2011-09-01T22:06:31.865+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Przepis na cud</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-E-Ybojqbu1s/Tl_lh7wL9fI/AAAAAAAABRI/pg3kLSGFfaw/s1600/P8130092.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-E-Ybojqbu1s/Tl_lh7wL9fI/AAAAAAAABRI/pg3kLSGFfaw/s200/P8130092.JPG" width="150" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Za kogo wy mnie macie?! Co?! A bo mnie słuchy doszły jakieś...&lt;br /&gt;Oczywiście,&amp;nbsp; że go nie rozebrałam! Ani nie obmacywałam! (cały czas mowa o cudzie na patyku)&lt;br /&gt;Ja po prostu mam duuuużo życiowego szczęścia. I stąd wiem.&lt;br /&gt;Mimo, że rzadko oglądam telewizję, wtedy akurat zasiadłam. Istnieje też możliwość, że stałam. Uzbrojona w sprzęt ciężki pod tytułem żelazko. Jednocześnie pragnę zdementować pogłoski jakobym człapała w pozycji mocno pochylonej są wyssane z palca. W czasie odkurzania albowiem nie oglądam! Niczego poza konserwowanymi powierzchniami niekoniecznie płaskimi.&lt;br /&gt;Wracając jednak do tematu...&lt;br /&gt;Leciał jakiś program o czarodziejach czy innych magikach. I tam właśnie podawali przepis jak zrobić&lt;br /&gt;&lt;b&gt;"Cud na kiju". &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Nie jest łatwo, ale przecież nie od razu Kraków nomen omen zbudowano.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Składniki: &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- pręt stalowy mocny w ilości wystarczającej.&lt;br /&gt;- blacha skatowa mocna w ilościach wprost proporcjonalnych do wagi cudu (faktycznej nie domniemanej)&lt;br /&gt;- odzienie wierzchnie spełniające kryteria podstawowe; funkcjonalności&amp;nbsp; i estetyki.&lt;br /&gt;- kij nadziany.&lt;br /&gt;- dywanik - koniecznie orientalne wzory (o szczegóły mus dbać)&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Sposób przyrządzania:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Druty pospawać. Z blachy uformować krzesełko - siedzisko oraz podstawę do kija. Kij, o ile wcześnie nie został nadziany , nadziać - drutem. &lt;br /&gt;Wszystko razem zgrabnie połączyć, zamaskować, dywanikiem i przygotowanym wcześniej strojem. &lt;br /&gt;A potem to już tylko siedzieć, o przepraszam "lewitować" i liczyć kasę spływającą do wystawionego nieopodal kuferka....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawda, że proste?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-5398108480839258967?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/5398108480839258967/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/przepis-na-cud.html#comment-form' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/5398108480839258967'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/5398108480839258967'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/09/przepis-na-cud.html' title='Przepis na cud'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-E-Ybojqbu1s/Tl_lh7wL9fI/AAAAAAAABRI/pg3kLSGFfaw/s72-c/P8130092.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-2797626095748128442</id><published>2011-08-31T22:56:00.000+02:00</published><updated>2011-08-31T22:56:30.198+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Cud!</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-tY_ujD_fIKU/Tl6dDQrCM_I/AAAAAAAABQ8/q4SSIPK8XyU/s1600/P8130147.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;Cuda, panie! Cuda najprawdziwsze się działy! W Krakowie, mieście bądź co bądź nie byle jakim. Otoczonym niegdyś fosą,&amp;nbsp; licznymi legendami i czymś&amp;nbsp; ulotnym ale bardzo istotnym - niepowtarzalną atmosferą. Pędzą więc tam tłumnie turyści z kraju i z zagranicy. Rozwrzeszczany różnokolorowy tłum na starówce mówi niemal wszystkimi językami świata i zgodnie zajada obwarzanki czy inne precle.&lt;br /&gt;&amp;nbsp; Nic więc dziwnego, że do cudu dopchać się było trudniej niż na Wieżę Mariacką, albo dajmy na to do pustostanu niegdyś zamieszkiwanego przez niejakiego Wawelskiego.&lt;br /&gt;To&amp;nbsp; wszystko już było. I to tak dawno, że w zasadzie nie do końca wiadomo czy to prawda. Kto może z ręką na sercu powiedzieć, że&amp;nbsp; na pewno Smok żywił się dziewicami?&amp;nbsp; Czy ktoś jest w stanie zagwarantować że cudak pod tytułem Lajkonik nie jest wymysłem krakowskich kwiaciarek? A już to , że Wanda nie chciała Niemca to ewidentna&amp;nbsp; ściema! No chyba, że kiedyś kobiety były mniej interesowne;)&lt;br /&gt;Toteż cud, jak już wspomniałam, przyciągnął tłumy. Nie ma dziwne; był niemalże namacalny. I na dodatek na kiju...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cud siedział sobie&amp;nbsp; na skraju rynku. Mimo, że nie był stary podpierał się laską. Był zupełnie nieruchomy. Jak posąg. Spokojnie pozował do zdjęć. Nawet błyskająca fleszami japońska wycieczka nie wyprowadziła go z równowagi (bycie cudem zobowiązuje!)&lt;br /&gt;Raz tylko dał głos. &lt;br /&gt;- Słuchaj Stary - odezwał się pewien młody człowiek z fryzury bardzo podobny do Cuda -&amp;nbsp; To ja idę. Za godzinę cię zmienię.&lt;br /&gt;- Dobra - wymruczał Cud zza zasłaniającej pól twarzy kolorowej szmatki i dostojnie, jak na zjawisko nadprzyrodzone przystało skinął głową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-tY_ujD_fIKU/Tl6dDQrCM_I/AAAAAAAABQ8/q4SSIPK8XyU/s1600/P8130147.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-tY_ujD_fIKU/Tl6dDQrCM_I/AAAAAAAABQ8/q4SSIPK8XyU/s320/P8130147.JPG" width="237" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Y9jO0lPzq6s/Tl6dT2KxSHI/AAAAAAAABRA/Lo1xiQ1-ipo/s1600/P8130093.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;Siedzący na murku po turecku&amp;nbsp; "Cichociemny"&amp;nbsp; to właśnie Kumpel;)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Y9jO0lPzq6s/Tl6dT2KxSHI/AAAAAAAABRA/Lo1xiQ1-ipo/s1600/P8130093.JPG" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-Y9jO0lPzq6s/Tl6dT2KxSHI/AAAAAAAABRA/Lo1xiQ1-ipo/s320/P8130093.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-2797626095748128442?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/2797626095748128442/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/08/cud.html#comment-form' title='Komentarze (36)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/2797626095748128442'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/2797626095748128442'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/08/cud.html' title='Cud!'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-tY_ujD_fIKU/Tl6dDQrCM_I/AAAAAAAABQ8/q4SSIPK8XyU/s72-c/P8130147.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>36</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-117635409132452194</id><published>2011-08-30T10:31:00.000+02:00</published><updated>2011-08-30T10:31:34.195+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Konkursik</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-QWK1n5IMngI/TlyeIF-YnQI/AAAAAAAABQw/qKU3xE_vbPo/s1600/dzika_roza.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="162" src="http://4.bp.blogspot.com/-QWK1n5IMngI/TlyeIF-YnQI/AAAAAAAABQw/qKU3xE_vbPo/s200/dzika_roza.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Był sobie raz zielony krzak. Dzikiej róży. Za krzakiem ławeczka, dobrze ukryta przed ciekawych wzrokiem,&amp;nbsp; a na niej ja. Złożyłam obolały po dłuuugim zakupobraniu tyłek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzecz zaczęła się banalnie. Jak na dzisiejsze czasy oczywiście. Wielki krzak dzikiej róży doskonale skrywał ławeczkę na której złożyłam obolały po dłuuuuuugim maratonie zakupowym tyłek.&lt;br /&gt;- Ja peirdolę! Ale pogoda! - zaskrzeczał niemal męskim głosem jakiś małolat (nazwijmy go Skrzeką)&lt;br /&gt;- Noooo... - potwierdził Drugi. Ten już chyba przeszedł mutację. W każdym razie panowie byli w wieku ciut przedpoborowym i generalnie mieli w nosie. Oraz gwizdali. Nie tyle koncertowo co na przechodzące mimo, skąpo ubrane panienki.&lt;br /&gt;- Konkursik? - małolat w trakcie zmiany głosu rzucił bardziej w przestrzeń niż do kumpla.&lt;br /&gt;- Noooo... - odpowiedział Drugi&amp;nbsp; wykazując średnie zainteresowanie propozycją. &lt;br /&gt;Ja za to zaciekawiłam się bardzo. W myślach ostawiałam zakłady z Niemcem.&lt;br /&gt;- Jeden do pięciu że będą pluli na odległość - pomyślałam i skrzywiłam się z niesmakiem. Zakłady zakładami ale miło by było z ich strony gdyby zechciało im się mnie jakoś zaskoczyć. Ciekawie nastawiłam radary na odbiór. &lt;br /&gt;- No to uważaj - gadatliwa Skrzeka zakomunikowała - Umiesz puszczać bąki?&lt;br /&gt;- Bąki? - Drugi po raz pierwszy powiedział normalne słowo - Kaczki chyba?&lt;br /&gt;- Jak mówię bąki to bąki - poirytowana Skrzeka nie dopuszczała do siebie krytyki - Wygrywa ten kto puści głośniejszego bąka. Czaisz?&lt;br /&gt;- Znaczy się piardnie? -&amp;nbsp; byłam pod wrażeniem postępów jakie&amp;nbsp; robił&amp;nbsp; Drugi. Pełne zdanie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba musieli dojść do porozumienia co do zasad konkursu bo za chwilę Skrzeka wyskrzeczała pokornie nadwyrężając po raz kolejny mutujące się gardło. &lt;br /&gt;- Wygrałeś, Twoje&amp;nbsp; głośniejsze.&lt;br /&gt;- Nooo... - Drugi ponownie użył ulubionego słowa po czym szybko, jak oparzony wstał z ławki - Twoje za to bardziej śmierdzące!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczęściem siedziała od zawietrznej, poza polem rażenia i nie musiałam weryfikować czy aby na pewno Drugi ma rację....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-117635409132452194?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/117635409132452194/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/08/konkursik.html#comment-form' title='Komentarze (37)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/117635409132452194'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/117635409132452194'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/08/konkursik.html' title='Konkursik'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-QWK1n5IMngI/TlyeIF-YnQI/AAAAAAAABQw/qKU3xE_vbPo/s72-c/dzika_roza.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>37</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-7941626628982186858</id><published>2011-08-27T22:06:00.000+02:00</published><updated>2011-08-27T22:06:19.256+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>O tym, że jak nie widziały gały co brały to potem mają...</title><content type='html'>Ludzie to są! I dobrze. Gorzej gdyby ich nie było. Gdyby na ten przykład wyginęli jak dinozaury, albo dajmy na to mamuty. Nuda by wtedy była że hej! Nawet dzieła Lenina by się czytało. No i nie było by o czym pisać na blogu...&lt;br /&gt;- Proszę pani! Halo! Słyszy mnie pani czy nie!? - kobieta, w wieku około cebulowym w sukience w sprane kwiatki typu fantazja projektanta na przemian darła się i podskakiwała. Krzyk wiadomo, miał na celu zwrócenie na siebie uwagi. Podskakiwanie z kolei było aktem rozpaczy zorientowanej na czarną. Rozpacz znaczy się.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- Słyszę - wyniośle odpowiedziała nagabywana. Dla lepszego efektu machnęła rudą grzywką i zabrzęczała odpustowymi bransoletkami z różnokolorowych drucików - Przecież głucha nie jestem, co nie?&lt;br /&gt;Ruda zadarła nosek ku słońcu zapominając bądź tez zupełnie ignorując fakt, że przy jej karnacji wyblakło-bladej po takiej kąpieli będzie przypominała indycze jajo.&lt;br /&gt;- Bo widzi pani, mnie się nie podoba - Pani w sukience w kwiatki zaryzykowała bezpośrednie starcie z nadąsanym rudzielcem.&lt;br /&gt;- Phi - Ruda ostentacyjnie phikneła i jeszcze bardziej wydymając wargi zapytała siląc się na uprzejmość - A co? Się pani tak nie podoba?&lt;br /&gt;- No jak co! Toż to co wczoraj u pani kupiłam!&lt;br /&gt;Kobietka rezolutnie pogrzebała w trzymanej dotąd za placami reklamówce. Niestety bez efektu. Postawiła więc torbę na chodniku i wdxzięcznie wypinajac tyłeczek w rozmiarze xxl ku przechodniom zanurkowała w jej czeluściach.&lt;br /&gt;- O to! - obwieściła triumfalnie wydobywając na światło dzienne wczorajszy nabytek. &lt;br /&gt;Może lepiej żeby nie wyciągała - pomyślałam. jeszcze słońce zajdzie, albo inne nieszczęście na Wieś Nadmorską i okolice spadnie.&lt;br /&gt;- Wczoraj się podobało - Rudzielec zerknął na trzymanego przez klientkę fanta i ponownie wystawił nos do słońca. &lt;br /&gt;- Ale przestało! I&amp;nbsp; chciałam zwrócić! - Kwiatkowa wyglądała na zdecydowaną. taką co to nie ustąpi dopóki nie dostanie swoich ... no właśnie ilu? Ignorując fakt ze to nie ładnie podsłuchiwać, nastawiłam ucho. &lt;br /&gt;- Tu jest towar - klientka zdecydowanym ruchem postawiła przed ekspedientką niechciany zakup - Proszę o moje 14,90!&lt;br /&gt;- Zwrotów nie przyjmujemy - powiedziała Ruda. Głośno i dobitnie. Na wypadek gdyby jednak mimo wszystko do pani klientki nie dotarło wdzięcznym ruchem uzbrojonej w bransoletki ręki wskazała tabliczkę, która jak przysłowiowy byk wisiała nad kontuarem i obwieszczała wszem i wobec to co przed chwilą powiedziała.&lt;br /&gt;Z pani Kwiatkowej zeszło powietrze. Z furią złapała to czego nie chciała więcej oglądać i ... już miała zapakowac cudo do torby typu reklamowa, kiedy jej wzrok padł na mnie.&lt;br /&gt;- Nie chce pani kupić? - zapytała podsuwając mi pod nos przedmiot sporu z Rudą.&lt;br /&gt;Jak zwykle w takich jakby nie było zaskakujących sytuacjach odpowiedziałam mało błyskotliwie, że &lt;br /&gt;- Nie, dziękuję.&lt;br /&gt;Dopiero po chwili pomyślałam, że można było powiedzieć, że powinna to zatrzymać bo za kilkadziesiąt lat jej spadkobiercy zbiją na tym fortunę sprzedając to do muzeum kiczu....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A oto i przedmiot targu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-fNF10f4luxU/TllMqu7DMKI/AAAAAAAABQk/VpNiv38CGHE/s1600/P8230166.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-fNF10f4luxU/TllMqu7DMKI/AAAAAAAABQk/VpNiv38CGHE/s320/P8230166.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-nJSKozlmq_Y/TllNY9m6s8I/AAAAAAAABQo/j5lJqFZexpA/s1600/P8230163.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Sklep co prawda, z tego co wiem nie prowadzi sprzedaży wysyłkowej, ale gdyby ktoś był zainteresowany to oczywiście mogę sie pobawić w pośrednika. Bo w ofercie maja jeszcze cała gamę cudnych produktów. na przykład takie oto gustowne szkatułki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PeeS. czasy sie jednak zmieniają. Jeszcze niedawno straszyło się dzieci Babą Jagą,&amp;nbsp; czarna wołgą albo że im się kupi obrazek z bursztynem. Czym to jednak jest wobec takich "koszmarków"?&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-7941626628982186858?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/7941626628982186858/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/08/o-tym-ze-jak-nie-widziay-gay-co-bray-to.html#comment-form' title='Komentarze (48)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/7941626628982186858'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/7941626628982186858'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/08/o-tym-ze-jak-nie-widziay-gay-co-bray-to.html' title='O tym, że jak nie widziały gały co brały to potem mają...'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-fNF10f4luxU/TllMqu7DMKI/AAAAAAAABQk/VpNiv38CGHE/s72-c/P8230166.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>48</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-8013830813045615497</id><published>2011-08-26T18:48:00.000+02:00</published><updated>2011-08-26T18:48:52.854+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia'/><title type='text'>Wtopa</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-tMJKfJnZkEw/TlfOJt66--I/AAAAAAAABQg/tYddly3C15s/s1600/telefon.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-tMJKfJnZkEw/TlfOJt66--I/AAAAAAAABQg/tYddly3C15s/s200/telefon.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="color: black; font-family: &amp;quot;MS Shell Dlg 2&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 12pt;"&gt;Zdarzyło się dwa lata i kilka kilogramów temu.&amp;nbsp; Okoliczności czasoprzestrzenne były niemal identyczne jak dziś;&amp;nbsp; 40 stopni w cieniu,&amp;nbsp; pedagogiczne blablanie... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Upał dawał się we znaki. Nawet mnie, mimo,&amp;nbsp; że wyjątkowo ciepłolubna jestem. Słońce świeciło prosto w twarz, mewy darły ryje, siedziałam w ławce…&lt;br /&gt;To nie zły sen. To smutna choć kolorowa&amp;nbsp;rzeczywistość. Wakacje AD 2009 odchodziły do historii.&amp;nbsp; Właśnie trwała Rada Pedagogiczna… &lt;br /&gt;Szanowny  Pan Mąż był wyjechany w celach obronnych (zaczepne wykluczał rodzaj wycieczki). Przed wyjazdem prosił – kazał,  żeby odbierać jego telefon. Bo ktoś miał w jakiejś sprawie,  o czymś mnie powiadomić, żebym mogła coś co on mi powie wprowadzić w  życie… Czy coś takiego. W każdym razie liczy się to że:&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;a) prosił &lt;br /&gt;&amp;nbsp;b) telefon nosiłam przy tyłku,&lt;br /&gt;&amp;nbsp;c) a telefon zadzwonił, a właściwie to dał głos w najmniej oczekiwanym momencie…&lt;br /&gt;d) i spowodował WTOPĘ.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;span style="color: black; font-family: &amp;quot;MS Shell Dlg 2&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 12pt;"&gt;Cisza była wyjątkowa. Bo trzeba wam wiedzieć, że nauczyciele, to straszne gaduły.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;I zachowują się skandalicznie! Dzioby się im nie zamykają. Po wakacjach wszyscy wypoczęci, radośni, dyskutują…&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- No i słuchaj, taka cała zielona, w kolorze jakby ci tu powiedzieć... limonki, ale takiej mocno niedojrzałej. A tu ma taki karczek, a z tyłu rozporek…&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Dodajesz pomidorki i… palce lizać…&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Ty zobacz , matematyczka przytyła przez wakacje,&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Wiesz, że ta Zołza sobie nowe auto kupiła? Ciekawe skąd ma pieniądze…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No co!? Ostatecznie nie widzieliśmy się dwa bite miesiące. Mamy prawo …porozmawiać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak sobie pedagogicznie radzimy - ględzimy – blablamy …&lt;br /&gt;Słuchamy, co Dyrektorka Pani prawi…&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Kto z państwa jest za warunkowym dopuszczeniem uczennicy……(takiej to a takiej) do klasy drugiej proszę podnieść rękę….&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- Proszę zapisać w protokole, że uchwałą rady….&lt;br /&gt;Tu właśnie nastąpiła owa, wspomniana wcześniej wtopa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy zamilkli, najpierw nie wiadomo dlaczego, a potem to się zasłuchali.&lt;br /&gt;W dźwięk wydobywający się z torby. Bardzo sugestywny. I jednoznaczny…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dochodzę! Dochodzę! Zaraz będę! Już jestem! To ja. Esemes twój.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin-bottom: 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="color: black; font-family: &amp;quot;MS Shell Dlg 2&amp;quot;,&amp;quot;sans-serif&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 115%;"&gt;Muszę  dodawać, że dźwięk wydobywał się z mojej torby? I że wszyscy patrzyli  na mnie&amp;nbsp;&amp;nbsp; wzrokiem co najmniej dziwnym? No nie, wiem że nie muszę…&lt;br /&gt;Bo jak wtopa to tylko JA!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;Źródło zdjęcia: http://www.swiat-zabawek.pl/index.php?p4893,fisher-price-fun2learn-telefon-komorkowy-do-nauki-liczb-m7499&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-8013830813045615497?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/8013830813045615497/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/08/wtopa.html#comment-form' title='Komentarze (30)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8013830813045615497'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8013830813045615497'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/08/wtopa.html' title='Wtopa'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-tMJKfJnZkEw/TlfOJt66--I/AAAAAAAABQg/tYddly3C15s/s72-c/telefon.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>30</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-8608479100114955767</id><published>2011-08-25T11:13:00.000+02:00</published><updated>2011-08-25T11:13:13.719+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bzdety'/><title type='text'>Korespondencja ujawniona</title><content type='html'>Dostałam list od ... A zresztą sami przeczytajcie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Witam&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To moja przyjemność napisać czy w tym moment.My nazywam się  miss i Rebeca Benson Widziałam dzisiaj swój profil i chcę wniosku o  swoje prawdziwe friendship. I mieć ważny powód kontaktu z Tobą i mam  nadzieję, że akcja wspaniałych przeżyć razem poza tutaj . Napisz do mnie  bezpośrednio do mojej skrzynki e-mail: rebeca.benson@yahoo.com.sg, i  wyśle Ci moje zdjęcie, aby wiedzieć, kim ja jestem, dzięki za  wyrozumiałość. Chciałbym usłyszeć od ciebie szybko, Bóg zapłać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twój przyjaciel,&lt;br /&gt;Rebeca.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście odpisałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Helołłłłłłłłł Rebeca! &lt;br /&gt;Moja to też przyjemność w tym moment przeczytać. Mimo że ja nie widzieć twoje zdjęcie&amp;nbsp; ani nie mieć bladego pojęcia jakie akcje wspaniałych przeżyć może być między my poza tutaj. Oczywiście wiara, że ty mieć ważny powód do kontakt z ja. I rozumieć. Dlatego ja pisać bezpośrednio do twojej skrzynki to czego ty tak pragnąć usłyszeć; &lt;b&gt;Bóg Zapłać!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zołza&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;(Zwrot jak najbardziej grzecznościowy; "Twoja przyjaciel " sobie&amp;nbsp; ze względów wiadomych darowałam)&lt;br /&gt;Oczywiście była też angielska wersja językowa, ale kto by sie tam nią przejmował skoro, zapewne dla ułatwienia dostałam perfekcyjnie przetłumaczoną przez gooogle&amp;nbsp; wersje w ojczystym narzeczu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PeeS. Z tego wszystkiego zapomniałam zapytać Rebece gdzie tez widziała mój profil który ja tak zachwycił;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-8608479100114955767?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/8608479100114955767/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/08/korespondencja-ujawniona.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8608479100114955767'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/8608479100114955767'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/08/korespondencja-ujawniona.html' title='Korespondencja ujawniona'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-6432895131087323502</id><published>2011-08-24T12:45:00.000+02:00</published><updated>2011-08-24T12:45:27.101+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Spisek!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-x_0bFpmmrZQ/TlQyKi5XrKI/AAAAAAAABQc/fRYPMPUxPmw/s1600/w%25C5%2582osy.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-x_0bFpmmrZQ/TlQyKi5XrKI/AAAAAAAABQc/fRYPMPUxPmw/s200/w%25C5%2582osy.jpg" width="160" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;....&amp;nbsp; albo jak ktoś woli mocno naciągana teoria spiskowa produkcji made in Zołza z PeGeeRu.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podejrzenie, że coś jest nie teges zrodziło się już dawno. Bardzo dawno. Gdzieś między kamieniem łupanym a wczesnym żelazem mojego życia. Bo albo natura albo ktoś inny robi nas drogie panie, a i panowie w pewnym senie też w przysłowiowego balona. Co innego jednak podejrzenia a co innego pewność! Panie dlatego, że rzecz się tyczy nas bezpośrednio. Panowie bo przecież chyba nie wszyscy są uwikłani w spisek. Taką przynajmniej mam nadzieję. Nadzieje potwierdzoną bezpośrednim zapytaniem skierowanym do mężczyzny udomowionego. &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- Masz z tym coś wspólnego? - zapytałam jak tylko podejrzenia zaczęły przeradzać się w pewność niemal absolutną.&amp;nbsp; Dla lepszego efektu zrobiłam odpowiednio groźną minę typu "mów prawdę albo szykuj się na bój".&lt;br /&gt;- Eeeee - zaprzeczył. Najprawdopodobniej szczerze. Oświadczenie przyjęłam z ulgą. I z nią też skreśliłam go z listy winnych. Z czegoś w końcu trzeba żyć. I ktoś musi palić w tym cholernym kominku!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma bata, każdy spisek kiedyś musi się rypnąć. Tako i ten się rypnął, a szydło wyszło z worka i ukazało naga bynajmniej szydłową prawdę..&lt;br /&gt;Szczegóły nazbyt szczegółowe&amp;nbsp; nie są istotne. Przecież nikogo nie interesuje fakt, że godzina była mocno wieczorowa&amp;nbsp; a ręcznik był czerwony. Ważne jest, że po omacku. W sensie że namacałam. &lt;br /&gt;No, ale od początku...&lt;br /&gt;Jak zwykle zalałam sobie oczy jakimś chemicznym świństwem (te z systemem nieszczypania w oczy mnie uczulają) W związku z powyższym z okiem sztuk dwa ściśle zaciśniętym, namacałam buteleczkę. Normalną, kształtu najzwyklejszego. Znaków szczególnych brak. I pewnie dlatego organoleptyczny kontakt z wyżej wymienioną nie wzbudził początkowo moich podejrzeń. Nawet najmniejszych.&lt;br /&gt;Koncertowo, w rytmie prysznicowo-waniennej&amp;nbsp; pieśni nad pieśniami gwizdanej z mniejszym lub większym powodzeniem umyłam sobie włosy. Jak zwykle i tak jak się należy; dwa razy.&lt;br /&gt;I co z tego? Ano nic. Może poza tym, że włos dnia następnego miałam wyjątkowo dobrze układający się. Żadne tam piorun pierdzielnął w kopkę siana czy uczesana inaczej. Co to to nie! Nawet Książę Małżonek raczył zauważyć że wyglądam jakoś wyjątkowo nieźle.&lt;br /&gt;Proceder powtarzałam regularnie. Co dwa dni. Można&amp;nbsp; powiedzieć, że poświęcałam się dla ludzkości ,a już zdecydowanie dla&amp;nbsp; żeńskiej części jego populacji. Wszystko w celu empirycznego sprawdzenia słuszności postawionej samej sobie tezy, że ktoś, lub coś robi nas w balona.&lt;br /&gt;Coś z uwagi na fakt braku umiejętności knucia odrzucam. Pozostaje nam ktoś. Bardzo możliwe, że zemsta jest kobietą, ale nie podejrzewałabym że można się mścić na przedstawicielkach tego samego gatunku, dlatego obstawiam że za całą ta pozornie czysta sprawa stoją faceci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wnioski:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Na podstawie serii przeprowadzonych na własnym organizmie badań stwierdzam że to prawda. Ktoś nas nabija w butelkę! &lt;br /&gt;No bo niby jakim cudem po umyciu włosów szamponem dla mężczyzn mam o wiele lepsza fryzurę? No jakim?&lt;br /&gt;Ano takim, że to nie tyle podejrzane co po prostu ewidentne jest że&amp;nbsp; faceci nas jako płeć słabszą (na pewno nie psychicznie)miast na cudne manowce wiodą nas w pole! Jakieś podejrzane męskie lobby kontroluje światowy rynek kosmetyczny! A jego macki się gaja wszędzie! Mszczą się czy ki czort? Tylko za co? Przecież nie za zbyt słona zupę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Inna ewentualność? &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście jest. Ale nawet myśleć się boje, że mogłaby się okazać prawdziwą. No bo czy to możliwe że testosteron mi przeważa nad estrogenem? Nie! To już wolałabym żeby się okazało, że&amp;nbsp; mam&amp;nbsp; męskie włosy. Zawsze to można jakąś perukę skombinować albo inny beret gustowny...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Źródło zdjęcia: http://www.papilot.pl/wlosy/1502/Co-zrobic-by-wlosy-rosly-szybciej.html&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-6432895131087323502?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/6432895131087323502/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/08/spisek.html#comment-form' title='Komentarze (27)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/6432895131087323502'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/6432895131087323502'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/08/spisek.html' title='Spisek!'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-x_0bFpmmrZQ/TlQyKi5XrKI/AAAAAAAABQc/fRYPMPUxPmw/s72-c/w%25C5%2582osy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>27</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-4537894447076982979</id><published>2011-08-23T10:50:00.001+02:00</published><updated>2011-08-23T10:50:00.085+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Jestem!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-SPcihzFaL1k/TlLgC6o_iyI/AAAAAAAABQY/puFe-7sC9QY/s1600/P8180229.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://3.bp.blogspot.com/-SPcihzFaL1k/TlLgC6o_iyI/AAAAAAAABQY/puFe-7sC9QY/s200/P8180229.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Melduję posłusznie, że jestem. Wróciłam...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wakacje są fajne.To podekscytowanie.To oczekiwanie na nieznane, może na jakąś przygodę niekoniecznie seksualną... W każdym razie fajnie jest sobie wyjechać. Mieć w nosie ścianę ze śladami małych łapek upapranych czekoladą, która przydałoby się odświeżyć. Olać krety mieszkające bez zameldowania na działce. Mieć w głębokim poważaniu zielsko zarastające zagonek pietruszki. Nie myśleć o praniu, sprzątaniu, a nawet o gotowaniu...&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- Dobrym ludziom na urlopie słońce świeci - mawia mój dobry znajomy. No to chyba byłam grzeczna. Zaryzykuje&amp;nbsp; nawet stwierdzenie, że musiałam być bardzo grzeczna, bo pogoda mnie rozpieszczała. Słońce wyrabiało 300% normy, a wiatry wiały umiarkowane z tendencją do zaniku! &lt;br /&gt;Góry były urocze, góralki miłe, a tego czy górale faktycznie przystojni jak mówią nie dane mi było sprawdzić, bo jak ta głupia pojechałam z drzewem do lasu. Trudno. Przyjdzie mi wierzyć gaździnom na słowo.&lt;br /&gt;Niestety, nie tylko gotówka, ale i wszystko inne co dobre kiedyś musi się skończyć. I trzeba wrócić. Do brudnej ściany, która teraz to już koniecznie trzeba pomalowac, do kreta rozbójnkia, który uprawia wywrotową działalność podziemną i ma w nosie ze go proszę o zaprzestanie, do zielska spod którego pietruszki nie widać, do prania, sprzątania, a nawet do gotowania! &lt;br /&gt;Powrót do rzeczywistości bywa bolesny, ale ma tez swoje dobre strony. Przede wszystkim już dawno nie cieszyłam się tak na widok własnego łóżka. I nie tęskniłam tak do własnej łazienki.&lt;br /&gt;Bo wszędzie dobrze ale w domu najlepiej:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-4537894447076982979?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/4537894447076982979/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/08/jestem.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/4537894447076982979'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/4537894447076982979'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/08/jestem.html' title='Jestem!'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-SPcihzFaL1k/TlLgC6o_iyI/AAAAAAAABQY/puFe-7sC9QY/s72-c/P8180229.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-1636299231561174056</id><published>2011-08-11T18:12:00.000+02:00</published><updated>2011-08-11T18:12:47.429+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Blablablanie...'/><title type='text'>Siedzę</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-iFeiZyJ5p4w/TkP_DWM2v8I/AAAAAAAABQU/RU5S187GM8k/s1600/ja2.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-iFeiZyJ5p4w/TkP_DWM2v8I/AAAAAAAABQU/RU5S187GM8k/s320/ja2.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Przyszła kryska i na Zołzę. Stało się. Siedzę. Ledwie zdążyłam zabrać szczoteczkę do zębów, majtki na zmianę i krem do rąk...&lt;br /&gt;Pewnie niektórzy już zacierą ręce z radości że w końcu ktoś się na mnie poznał, i nie ważne za co ale dobrze że przymknął. No to tych niektórych rozczaruję. &lt;br /&gt;Siedzę sobie na walizkach i programuję GPS-a. &lt;br /&gt;Jeszcze tylko kawa, sprawdzić czy okna zamknięte, czy pies się przypadkiem nie zapomniał spakować, zakręcić krany, kurki, zrobić siusiu na własnym kibelku i wiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu.....&lt;br /&gt;Ahoj przygodo! &lt;br /&gt;Papapapa... Buziaki 102! A jak się zmieści to 140!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PeeS. Będę jak wrócę)&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/744857817822274483-1636299231561174056?l=nivejkowy.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nivejkowy.blogspot.com/feeds/1636299231561174056/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/08/siedze.html#comment-form' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1636299231561174056'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/744857817822274483/posts/default/1636299231561174056'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nivejkowy.blogspot.com/2011/08/siedze.html' title='Siedzę'/><author><name>Nivejka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15556414710721427973</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_nTyqA9Pd6eQ/TS3c1fLYkrI/AAAAAAAABEI/to8KGPvKsY8/S220/Zo%25C5%2582za%2Bz%2BPeGeeRu..jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-iFeiZyJ5p4w/TkP_DWM2v8I/AAAAAAAABQU/RU5S187GM8k/s72-c/ja2.png' height='72' width='72'/><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-744857817822274483.post-2099714617204521354</id><published>2011-08-10T14:17:00.000+02:00</published><updated>2011-08-10T14:17:52.836+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Auta 2</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-aWvDzsGttPY/TkGysP_We1I/AAAAAAAABQQ/IyECflExsOk/s1600/z9694288X%252CAuta-2.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="160" src="http://3.bp.blogspot.com/-aWvDzsGttPY/TkGysP_We1I/AAAAAAAABQQ/IyECflExsOk/s200/z9694288X%252CAuta-2.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;... czyli Zołza w kinie&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale było!&amp;nbsp; Scenariusz prima sort. Akcja wartka, cały czas trzymająca w napięciu. Wszystko to w towarzystwie przesympatycznych bohaterów. I te widoki. No proszę państwa! Najpierw jesteśmy w zapomnianym przez świat miasteczku&amp;nbsp; w kanionie Kolorado. Zaraz potem przenosimy się do pełnego najnowocześniejszych zdobyczy techniki Tokio. Chwilę potem za sprawą panów scenarzystów możemy podziwiać architekturę Paryża. Potem jest Rzym a na końcu Londyn!&amp;nbsp; A tak w ogóle to sensacja! Tajni agenci jej królewskiej
