Uprzejmie donoszę, że jestem, że wróciłam i że co najważniejsze, nie przytyłam. Chociaż żarcie było pierwszoligowe. Kaczuszki, łososie, krewetki, a nawet ble i fuj małże. Pomijając incydent z naćpanym dilerem, który chciał mnie zmolestować albo przynajmniej przestraszyć imprezka była cudna, uchachana , a jakie wino! Jestem wymasowana, wypachniona, dopieszczona w każdym niemal milimetrze kwadratowym całkiem sporego ciała. Tylko... kiedy ja to wszystko odeśpię? Oraz bolą mnie biodra. Nie, nie mam zamiaru obiecywać, że już nigdy nie przetańczę calutkiej nocy. Wręcz przeciwnie. Przetańczę i to nie jedną! Dla przyjemności i na złość tym którzy myślą, że mnie załamią! Na pohybel! Nie wiem tylko jak w tej sytuacji świętować Światowy Dzień Grania w Tenisa... Ponieważ, tak czy siak, bez względu czy taki dzień akurat w kalendarzu występuje czy nie, czybiodra bolą czy wręcz przeciwnie w tenisa jednakowoż nie grywam. Zatem...wejdę na szczyt góry. Własnych możliwości plastycznych.;)
a to nie zawsze działa, powiedziałabym, że w pewnym momencie wulkan sam eksploduje...
OdpowiedzUsuńTAKA GRA DO NICZEGO NIE PROWADZI.... moim zdaniem...
OdpowiedzUsuńMacie rację nie prowadzi i wybuchnie to kiedyś w końcu. Bo to tylko środek doraźny. Długotrwałe stosowanie grozi totalnym zobojętnieniem;)
OdpowiedzUsuń....nie trzeba grać idiotki....wystarczy nauczyć się MILCZEĆ.....:):)....
OdpowiedzUsuńMajka
Grać nie umiem: na niczym, ani nic.
OdpowiedzUsuńA jestem już w tym wieku, że raczej możliwości nauczenia się czegokolwiek maleją niż rosną...
Więc - dobrze jest jak jest. Złudzeń brak.
Nivejko, czyżby chwilowa alergia na testosteron?
OdpowiedzUsuńJa, dawno temu nauczyłam się wyłączać fonię. System nerwowy odciążony na chwile, ale na dłuższą metę to nie działa. Tak się nie da.
Na szczęście nie wszyscy są niereformowalni.
Akurat ta pani nic nie musi grać, wychodzi jej naturalnie w autolansowych przedsięwzięciach.
OdpowiedzUsuńA głupota lub mądrość jest kompletnie niezależna od płci ;)
Aż się boję coś napisać ;))) więc dyplomatycznie wstrzymam się od głosu. ;)
OdpowiedzUsuńo, nie! Maria!! hahahaha! jak słyszę te "ambitne teksty", to zaczynam wierzgać nogami z uciechy:)) nie chcę nikogo obrażać, może po prostu jestem niewrażliwa na tak wysokie metafory. Może po prostu studia polonistyczne skrzywiły mój gust :)) A na jednej z pierwszych randek, Kochane Słoneczko, żeby zrobić nastrój i takie tam, włączył cichutko muzyczkę, po czym przysiadł się blisko, coraz bliżej... no, a ja nie wytrzymałam i zaczęłam wierzgać nogami z uciechy. i to wcale nie dlatego, że się tak przysiadał mój kochany luby. ech, Maria rulez:))
OdpowiedzUsuńmoże ja już taką idiotką jestem że nawet idiotki zagrać nie umiem. nie wychodzi mi w ogóle. :(
OdpowiedzUsuńz milczeniem też mam problem...
cała ja jestem taka mało idealna... ;)))