Książkożerca

I to ma być piesek? Łachudra psia jego mać, to jest! Żarłoczna na datek, a nie pies porządny! Chociaż... gust trzeba przyznać ma. Całkiem niezły.
Osobista wydedukowała i w pierwszym momencie można by domniemywać, że całkiem słusznie, że skoro pies jest od zawsze przyjacielem człowieka, to i w potrzebie pomoże.
Potrzeba jest wielka, żeby nie powiedzieć ogromna i nosi tytuł "Pożegnanie z zimowym obrastaniem w tłuszczyk". Według oficjalnej wersji piesek miał być pretekstem do wychodzenia na dłuuuugie spacery, a co za tym idzie pomagać gubić zbędne kilogramy. I wszystko by było cacy, gdyby te grube setki złotych w pocie czoła zarabiane przez Osobistego Osobistej nie poszły na zakup psa obronnego pod tytułem York.
Piesek zaczął od kałuży w przedpokoju. Darowane mu zostało, bo mały i mordę ma sympatyczną. Wtulił się w różowy papuć z pomponikiem i udawał że śpi. Wszystko po to żeby zmylić czujność. Moją przede wszystkim. Osobista albowiem zakochana w psinie po uszy i wybacza mu dosłownie wszystko.
Pogryzając ciasteczka, oddałyśmy się beztroskiemu planowaniu diety. Oraz marzeniom jakie to my laski będziemy jak już się pozbędziemy sadełka. Lista znajomych do obgadania zaledwie napoczęta, kiedy to piesek, robocza nazwa Kudłaty (jeszcze się albowiem Osobista ostatecznie nie zdecydowała) zaczął się potwornie krztusić, pluć, prychać i ogólnie wydawać z siebie odgłosy bliskie zejściu z tego łez padołu.
- Wypluj to, kochanie, natychmiast! - Osobista przemawiała z paniką w głosie, w oczach i w drżeniu rąk widoczną.
Podczas kiedy ona zajęła się reanimacją kudłatego potwora, ja inwentaryzowałam straty. Po pierwsze plan lekcji dziecka płci żeńskiej, zmemłany tak, że widać tylko wolną sobotę. Po drugie zmaltretowane Bajki filozoficzne. Po trzecie napoczęta Encyklopedia Zup.
- Nie dajesz mu jeść to się na słowie drukowanym zemścił.
- No wiesz! - obruszyła się Osobista - Jak to nie daję? Daję i to wszystko co najlepsze!
- Polędwicę zadnią?
- No! Skąd wiesz?
- Z filmu - odpowiedziałam, ale chyba nie załapała ironii.
Muszę przygotować tabliczkę
"Bezczelnym Psim Książkożercom
Wstęp surowo wzbroniony"
No to co, że Kudłaty, najprawdopodobniej jest analfabetą? Pańcia Osobista mu przeczyta.
Źródło zdjęcia w sieci
Żądny wiedzy jest po prostu ten obronny brytan, a Ty się czepiasz i tyle, o!!! Było psinie podrzucić, jeszcze jakieś ambitne lektury;-)))
OdpowiedzUsuńSłownik wyrazów obcych na przykład, albo cóś;-))))
Nie no co ty! Wtedy by uczeń przerósł mistrza (czyt. osobistą;)
OdpowiedzUsuń:-))) Sympatyczny piesek. A jaki złakniony wiedzy. Może zaprezentuj go jako wzorzec dla swoich uczniów? ;-))
OdpowiedzUsuńKiedyś miałam pieska; przeżarł mi moja ulubioną antologię z poezją. Myślałam, że go zamorduję. Ale na szczęście mi przeszło. To psie pełen wierności spojrzenie potrafi zdziałać cuda.
Mój tata zawsze mówił, że to nie psy tylko maskotki :) zabawki :P zamysł z odchudzeniem się dzięki spacerom bardzo dobry :) i daje duże szanse na sukces :)
OdpowiedzUsuńJolanta...
OdpowiedzUsuńNiech on, ten piesek łaknie w domu Osobistej. tak się albowiem składa, że jestem bardzo mocno przywiązana do moich książek;D
Mała Mi...
Taa... gdyby tylko to małe psie cudo chciało chodzić. To jest maskotka kanapowa:D
Po pierwsze primo;każdy pretekst jest dobry, żeby psinę do serce przygarnąć, po drugie primo; ze sportów ekstremalnych właśnie spacery z psem uprawiam, przez co sylwetka ma się w granicach normy utrzymuje, po trzecie primo; wiele przedmiotów osobistych, za ciężko zarobione pieniądze nabytych nadgryzione zostało, co w konsekwencji i weterynarzom niezłego dochodu przysporzyło, po czwarte primo;psina się najwyraźniej odnalazła intelektualnie - szacun, po piąte primo; przygoda dopiero się zaczyna, po szóste primo; kochajmy psiaki!!!
OdpowiedzUsuńW moim życiu istnieją 4 lata bez psa, a żyje już tak długo, że pamiętam jak Abba w Polsce wystąpiła. Ponieważ należę do zapsionych - potwierdzam: to norma:) Psy kochają czytać, szczególnie w pierwszym roku życia, kiedy inteligencja psia dopiero im się kształtuje. W sumie nie wybrał najgorzej, prawda?
OdpowiedzUsuńZresztą, tak po cichu - to nie pies, to fanaberia jest:)
Encyklopedia ZUP a nie ZEN? jesteś pewna?
OdpowiedzUsuńA zestaw ubranek na różne okazje? Jak Doda mieszkała w moim bloku, ykhm, apartamentowcu, hihi, to biegła codziennie z psiem w innym kubraczku, moje dzieci śmiały się, że potwór wyszedł na skwer...
tylko kto zaś potwór?
Beata...
OdpowiedzUsuńKonkluzja jest taka. Zwierze twój przyjaciel! nawet jeśli zeżre ulubione książki:D
Pieprzu...
Zgadzam się. york to maskotka. Obronna tylko w wersji sadystycznej: za ogon i podejdź pan;D
Margo...
Oczywiście, że jestem pewna. Zupy doczekały sie encyklopedycznego wydania;D
miałam dawniej takiego drania, który mi wyżarł dziurę w stroju kąpielowym.
OdpowiedzUsuńo tej dziurze dowiedziałam się dopiero na basenie...! bardzo to było śmieszne!
baaaardzo :-/ !!!
Moja poprzednia wilczyca gust literacki miała, że tak powiem, dwoisty. Raz obgryzała ,,Pana Tadeusza'', to znów rozsmakowywała się w Musierowicz...
OdpowiedzUsuńA tak nawiasem - na spacery spalające kalorie to nie york Wam potrzebny, a co najmniej bokser! Potwór jakiś masywny, który ciągnie pańcię za sobą w tempie zawrotnym, bo kot na horyzoncie. York ,,niechodliwy'' na ogół, woli na rączkach właścicielki podróżować...
Nie... Emancypację Zup zbeszcześcił... Nie wolno tak! Grrrrrr!
OdpowiedzUsuńTylko trzymajcie od niego z daleka kiepską literaturę, żeby mu się jakaś zgaga nie zrobiła albo niestrawność :)
OdpowiedzUsuńEmma...
OdpowiedzUsuńSpójrz na to z perspektywy tych którzy dzieło pieska podziwiali:D
Zgaga...
No to tez właśnie o to chodzi, że ten York to się na kanapę, za ozdobę robić nadaje . Co najwyższej;D
Maura...
Wiedziałam, że kto jak kto. ale Ty mnie zrozumiesz;)))))
Magenta...
OdpowiedzUsuńObiecuję! Niczego co sama napiszę nie dostanie do jedzenia:D
encyklopedia zup brzmi bardzo zachęcająco ;) a od noszenia psa spacerowym krokiem też można stracić kilka kilogramów. tylko, niestety, psa należałoby utuczyć :))
OdpowiedzUsuńRozumiem, zawsze! Ale nie mam czasu dziś!!! Kochana!
OdpowiedzUsuńI jeszcze kasza mi się przypaliła.
Lecę!
Pa!
Rączki całuję!
Kanapowa fanaberia, powiadacie? A mnie sie podobaja, moja szefowa lata temu miala takiego, mial na imie Cookie. Sama bym se taka fanaberie sprawila, gdyby nie fakt, ze nas nigdy nie ma w domu:((
OdpowiedzUsuńPorcja radochy odebrana. Można iść do domu!
OdpowiedzUsuńDzięki Nivejka:)
Lelevinia...
OdpowiedzUsuńNie tylko brzmi! Ona jest zachęcająca:D
Maura...
Leć!
Pa!
Odcałowuję!
:D
Stardust...
Kanapowa i fanaberia, co nie zmienia faktu, że szalenie sympatyczne zwierzątko. I doceń, że piszę to mimo strat w literaturze:D
Kaja...
Ależ proszzzzz:)
Polecam się:)
Mój zeżarł dwie kanapy, tego co mniejsze gabarytami nie zliczę, ale książek nie tykał. Za to brukowce kolorowe, pasjami darł. Dało mi to do myślenia ;)
OdpowiedzUsuńO matko! York w celach spacerowych kompletnie się nie spełnia.Już lepszy byłby dog!Taki jak pociągnie to 3 kilo za jednym zamachem zgubione!
OdpowiedzUsuńFakt,że w postaci zdartej skóry ale nie czepiajmy się szczegółów.Mój Żabul to prostak bo w życiu żadnej książki nie zeżarł.
Mira ...
OdpowiedzUsuńZna się widać psina na prasie;))))
Neskavka...
Twój Żabul jest boski, nawet jeśli nie jest "oczytany" ;)
Taki pies to wbrew pozorom może też być pomocny. Ja mieszkałam co prawda z pewnym chomikiem, który pomógł mi się tajemniczo pozbyć znienawidzonej garderoby męża mego...wyciął w niej(/ w nich) regularne dziurki :P upsss..cóż po prostu na klatkę spadły..:), ale sama idea dobra jest - nieraz :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńKaś...
OdpowiedzUsuńKażdy pies ma dwa końce;)
Dawno temu, mieliśmy psa o adekwatnym do zachowania imieniu "Urwis". Zjadał wszystkie książki. Nawet te z biblioteki. Zamykanie ich w barku na klucz nie pomagało. Pewnie doczytał "jak przekręcić klucz" zanim rodzice wpadli na pomysł z ta kryjówką.
OdpowiedzUsuńMiłość wszystko wybaczy!
Każdy sposób dobry na pozbycie się kilku KG:)
OdpowiedzUsuńA piesek nie dość, że słodki to jeszcze oczytany:)))
Jaki gust ten piesek posiada: Bajki filozoficzne, encyklopedia zup...Mądrala mały rośnie. Mój baset jak na razie zjadł pokaźny worek foliowy (nie obeszło się bez wetertynarza) instrukcje obsługi do starej nokii i napoczął Ferenca Mate'a - Winnica w Toskanii. Widocznie za mało mu wina daje więc na swój sposób się dopomina. Twój prawdopodobnie będzie gustował w minestrone i żurku. pozdrawiam
OdpowiedzUsuńGosia...
OdpowiedzUsuńJak taka psina popatrzy to nie ma bata! Mus wybaczyć:)))
Ida...
fakt, odrobina wiedzy jeszcze nikomu nie zaszkodziła;D
Bareya...
Gustować to on może, gorzej ze do papu to tylko cielęcina. zadnia;D
psiara jestem, ale kurna, to pies nie jest:)
OdpowiedzUsuńno tak, wszystko pięknie , tylko kto w poczet psiej rasy wpisał yorki???? to tak stało przy psie jak.... ;-)ładne , miłe, futrzaczki ale żeby od razu pies;-);-);-)
OdpowiedzUsuńOjej. No to co? Oddzielny gatunek? Jak szczeka to chyba jednak pies, rasy kanapowej;D
OdpowiedzUsuńRozumiem Twe wzburzenie mola książkowego.Znam Ci ja takiego jednego psiego Książkożercę:) Z opowiadań i zdjęć ,kiedy przyłapany na gorącym uczynku nic sobie z tego nie robił ino kontynuował konsumpcję literacką.Moje pierwsza psina o niewinnym imieniu Bąbel także lubiła celulozę. Na moje szczęście Kazik nie robi zakusów na księgozbiór:)buziak zołzik:)
OdpowiedzUsuńCzołem Nivejko,
OdpowiedzUsuńCzy to z filmu KOgel Mogel? Dobrze pamiętam tę polędwicę zadnią na wiejskim zebraniu, w trakcie pogadanki o żywieniu psów gospodarskich? :)))
A yorki niestety podsikują i podgryzają przez cale życie...
musza jakoś ten kompleks niższości zastapić:)
OdpowiedzUsuńYou ought to take part in a contest for one of the greatest blogs online.
OdpowiedzUsuńI most certainly will recommend this site! czytaj dalej, http://wiki.
aitel.hist.no/lag/index.php?title=Brukerdiskusjon:
MarianaIs