Miałam sen...;)

Fantazja uczniów jest jak miłosierdzie boże – nieograniczona.
Niewinne zdanie – „Rejent był z zawodu prawnikiem, a cześnik starym kawalerem” - przywołało wspomnienia. Oraz przypomniało, że cuda się zdarzają, czego jestem namacalnym przykładem.
Według wszelkich znaków na niebie i ziemi nie powinnam zdać matury. A jednak! To właśnie ten cud co się stał pewnego razu.
Wbrew przewidywaniom wszystkich dookoła, nie tyle pokładałam nadzieje co święcie wierzyłam, że zadam. A już na pewno z polskiego. No bo jak tu nie wierzyć jak się w dzień, a właściwie w noc przed maturą śni temat? I to jaki!
A było to tak…
Śpię sobie śpię, raczej niespokojnie, aż tu nagle w samym środku snu, wpada moja polonistka, szarpie mnie za kołnierz flanelowej piżamki i każe natychmiast wstawać. I że mam się umyć ubrać i w te pędy zasiadać do pisania. Ledwie zdążyłam wyśnić, że zrobiłam to co mi kazała, a ona już otwiera kopertę, niby że z kuratorium i czyta…
Stosunek Gałczyńskiego do zwierząt na podstawie „Piosenki małego pieska pokojowego”
Jeszcze tylko powiedziała, że jej przykro (akurat!) ale to jeden jedyny temat, więcej niet, że nam życzy powodzenia i … budzik zawył.
Jasna sprawa, że nie było takiego tematu, ale sam fakt że przyśnił mi się Gałczyński ulubiony, piesek pokojowy, a i facet o melancholijnych ramionach pod tytułem Piotr Machalica, gdzieś tam zamajaczył w tle śpiewając „Jestem małym pieseczkiem Auuuu…” , chyba o czymś świadczy? Co?
I zaświadczył! Na świadectwie dojrzałości stoi jak byk, że zdała!
A pani od polskiego zawsze mi powtarzała, że skończę w mięsnym… I tylko pan od mamtmy się z tym nie zgadzał, twierdząc, że z taką wiedzą, popracuję najwyżej do pierwszego remanentu, a manko będę do końca życia spłacać…
Źródło zdjęcia w sieci
Chyba Cię nie doceniali :) nie sądzisz?
OdpowiedzUsuń;-);-);-) czytam ostatnio wspominki grocholi, zupełnie jak Twoje, i popatrz, popatrz;-)
OdpowiedzUsuńMała Mi...
OdpowiedzUsuńNo nie wiem... może chcieli mnie w ten pokrętny sposób zmotywować?;D
Jazz...
Wiedziałam! Że mam z nią coś wspólnego. To co nas łączy to problemy z maturą:D
hehe :) matura to bzdura
OdpowiedzUsuńmatura to paszport... na studia:)
OdpowiedzUsuń...jak zwykle strach ma wielkie oczy ...czyli matura nie taka straszna....:).....
OdpowiedzUsuńJa ze zdaniem "paszportu" miałem podobnie :) Na ustnym trafiły mi się pytania, na które odpowiedzi znała moja koleżanka, a ona miała odwrotnie. Oboje jakoś zdaliśmy :)
OdpowiedzUsuńMaku...
OdpowiedzUsuńMo ze i nie straszna, ale drugi raz tego (nie)strachu przeżywać bym nie chciała :D
Latarnik...
I jakoś wyszliśmy na ludzi...;)))
Widzę, że nauczyciele szanowni niesamowicie w Ciebie wierzyli...
OdpowiedzUsuńJa na matmie miałam przez godzinę takie zaćmienie-blokadę - ze stresu chyba. W przeddzień pisałam polski i miałam urodziny - i niestety goście mi się zwalili po południu mimo, że prosiłam by wyjątkowo nie robili mi najazdów - no i stres się skumulował. Na szczęście zauważyła to moja nauczycielka i podeszła zapytać co się dzieje, pokazała mi coś paluchem na mojej kartce - i blokada puściła. Nauczyciele zwykle są "straszni" przed maturą, żeby nas zmobilizować do pracy, a na samej maturze zachowują się zupełnie inaczej, bardziej przyjaźnie i życzliwie :). Przynajmniej ja mam takie doświadczenia :).
Uwielbiam Cię za lotny dowcip i dystans do siebie. Rzadkie to cechy, a takie cenne.
OdpowiedzUsuńLubię nauczycieli, mój Tato jest jednym z nich, ale niestety spotkałam w życiu wiele... powiedzmy delikatnie... rozwiedzionych z rozumem... taka też była moja polonistka w liceum.
OdpowiedzUsuńEch... Ale większość moich uczycieli była bardzo, bardzo! :)
Athena...
OdpowiedzUsuńSzczęściem nie zdawałam matmy...;)
Mota...
Dystans do siebie... cały czas się tego uczę :)
Maura...
Wiesz, moja polonistka poniekąd miała racje... po prostu postanowiła dać mi szansę.
I to było daaaaaaaawno. teraz utrzymujemy ze sobą stały kontakt mailowy;)))
Aj,nerwowo się zrobiło - u mnie matura w domu rządzi - Moninia zdaje i jeszcze zdawać będzie w przyszłym tygodniu. A jeśli chodzi o wspomnienia, to ja przed maturą też miałam sen, też w sprawie tematu, też język polski, ale ... ten temat RZECZYWIŚCIE POJAWIŁ SIĘ w realu. Nic to, byłam twarda i wybrałam inny ;-).
OdpowiedzUsuńNauczyciel tez człowiek tylko ile można wytrzymać z tymi tabunami uczniów, nawet on ten nauczyciel w sensie, w pewnym momencie nie da rady i straci cierpliwość, no chyba, że psychotropów używa :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńSen to nasza intymna układanka puzzli, czasami bywa też drogowskazem.
OdpowiedzUsuńSen o maturze dość długo straszył...pozdrawiam.
hahaha, no taka zachęta ze strony pani od polskiego i matematyka ustawiła Cię na całe życie. Ty jednak przekorna zołza jesteś :D
OdpowiedzUsuńHaha:)Przybij piątkę w temacie zdolności matematycznych:) Jakie szczęście, że są kalkulatorki, arkusze kalkulacyjne i tym podobne udogodnienia dla matematycznych kretynów:)Dzięki nim jeszcze nie siedzimy w kiciu za oszustwa finansowe.:)
OdpowiedzUsuńJak dobrze, że tylko niektórych nauczycieli mamy na zawsze w żywej pamięci jako autorytety. Reszta, która nie umie dostrzec potencjału, pozostaje wspomnieniem z dziecięcego koszmaru...
OdpowiedzUsuńJeżeli już w szkole miałaś taki styl i dowcip, to pani polonistka, choć moja po fachu koleżanka, musiała być ,,gópia''!
OdpowiedzUsuńAnulka...
OdpowiedzUsuńNa szczęście już bliżej niż dalej. I odzyskacie spokój :)
Czarny...
No wiem. Jeszcze jestem człowiekiem. Chyba....;)
Krzysia...
Mam cię! Jutto:D
Miło cię tu widzieć :)
Magenta...
OdpowiedzUsuńJam ci! Zołza zołzowata i Niecnota jedna ;D
Nika...
Ja w życiu nie pojmę po jakiego podgrzybka kazali mi się uczyć logarytmów i innych takich.... Od tego są kalkulatory;D
Iw...
Z nauczycielami jak z uczniami. Pamięta się tych cudownych i tych złych. Środek odchodzi w niebyt...
Zgaga...
Nawet jeśli tak było to widocznie nie trafiłam w jej gust. Inna sprawa, że nie trafiałam w gust żadnej... pani polonistki)
Marzyło mi się być "Panną Nikt"-nie wyszło.
OdpowiedzUsuńKonto Google zaprowadziło od nitki do kłębka.
Najserdeczniej...
Ja do dziś nie pojmuję, jakim cudem zdałam matematykę, chyba pan od matematyki był na etapie tygodnia dobroci dla zwierząt.Fakt,że nie błysnęłam i musiałam jeszcze zdawać ustną matmę, ale to już był pryszcz, bo zapytano się mnie, czy wiem,że co zle zrobiłam na pisemnym. Oczywiście,że wiedziałam, wiedziałam to już w 5 minut po oddaniu pracy.
OdpowiedzUsuńKrzysia...
OdpowiedzUsuńWolę jak jesteś Krzysią albo Juttą :)
Anabell...
Cuda jak widać się zdarzają;)
Bardzo to było pokrętne.. bardzo !
OdpowiedzUsuń