Wiem, że nie wiem...

Wyjątkowo zimny maj ma się dobrze. Ja takoż. Gorzej z taką jedną mieszkaną Cybulina, poczta Kurowo. Wielkie!
Niespodziewajka pod tytułem Zofia wpadła w czasie, kiedy każdy szanujący się człowiek pracy zasila organizm śniadaniem drugim. Albo pierwszym - rzecz gustu. Suchy chlebek dietetyczny z serkiem topionym, oraz pomidorek , szczytem marzeń może nie jest, ale mnie wystarcza. Bo musi.
- Co jesz? - zapytała i bez skrępowania nijakiego zajrzała mi w kanapkę.
- Co zając? - odpowiedziała chowając przydziałową porcję żywnościową za siebie. Znając Zofię i jej niczym nieposkromiony apetyt nie tylko na życie i Nadwornego ale i na jadło wszelakie lepiej ukryć co moje.
- Czy ty nie umiesz być poważna? Chyba nie myślisz, że się na suchy chleb rzucę? - cylupowa córka naburmuszyła się i w takim stanie kłapnęła na twarde krzesełko.
- Auuuuuuuć - zawyłam za nią z poświęceniem.
- Co auć? – oczywiście nie załapała.
- W intencji klapnięcia z siłą ośrodkową , wprost proporcjonalną do masy, na krzesło szkolne,
niewyściełane. A w temacie poważna to ja jestem, jak… - zanim zdołałam wymyślić błyskotliwe porównanie, Zocha zakpiła. Sobie ze mnie.
- Co? zabrakło argumentu? No niemożliwe! Aż się w tej intencji napiję! O ile oczywiście łaskawie zaproponujesz mi coś do picia - powiedziała wyniośle ucierając tym samym nosa mnie i moim manierom nieobecnym.
- To kawa czy herbata? - zapytałam nieco zbita z pantałyku.
- Kompot! - Zocha zemściła się okrutnie. Tak jej się przynajmniej wydawało.
- No wiesz! Używki wysokooktanowe w placówce oświatowej?!- odpłaciłam pięknym za nadobne i kroczkiem baletnicy z podrzędnego teatru udałam się na zaplecze.
- Proszzzzzzz – powiedziałam stawiając przed nią mocno niegustowną szklaneczkę z truskaweczką.
- Co to? – mruknęła z oczami wbitymi w szklankę.
- Naczynie. Na wypadek wątpliwości dodam, że szklane. Że tak powiem dwa w jednym. czyli mówisz i masz - kawę w szklance na kompot – wyjaśniłam.
- Aha – Zochę nieco przytkało.
- Przyszłaś sama ? Czy w towarzystwie?
- Sama – odpowiedziała szybko, ale dla pewności rozejrzała się dookoła.
- Uff. To kamień z serca. Już myślałam że jakiś problem ze sobą przywlokłaś.
Niepewna mina Zochy świadczyła o tym, że jednak przyniosła. Może nie tyle problem co pytanie, które natychmiast, niby od niechcenia zadała.
- Nie wiesz co tam u Nadwornego? Przypadkiem?
Szach i mat! Zbiła mnie. Bo tak, jak powiem że nie wiem, a wiem to oszukam, ewentualnie zataję prawdę.
Z drugiej strony to ja też nie wiem. Na przykład tego dlaczego ona nie wie. Czyżby została odcięta od bezpośredniego źródła informacji? Wiem natomiast, że między wódkę a zakąskę lepiej się nie wpirniczać… Żeby przypadkiem nie oberwać po uszach.
A z Nadwornym to ja sobie porozmawiam! Meilowo, póki co, oczywiście…
Źródło zdjęcia w sieci
Kompociku się Zośce zachciewa?
OdpowiedzUsuńTa to ma zachciewajki!
:))
Boże, chroń Nadwornego! Będzie musiał zagon truskawek nasadzić... Taki po hooooryzont!
Czyżby znowu porozumienie pomiędzy Zofią, a Nadwornym uległo zakłóceniom?
OdpowiedzUsuńA może powódź rozdzieliła kochanków...
Z za szklaneczkę z truskawką przybij piątkę - udałaś się! :)))
Chyba jakiś dodatek za szkodliwe warunki powinnaś od niego wyciągnąć, wycisnąć, wy-szantażować.
OdpowiedzUsuńTy kompociki, szklanki w truskawki ..
A nadworny odpoczywa.
Ale dobrze mu tak.
wzięła Cię przez zaskocznie, ot bestyjka sprytna :-))
OdpowiedzUsuńDolałabym jej cykuty do kompociku, tak tyci, na gorsze samopoczucie!
OdpowiedzUsuńMaura...
OdpowiedzUsuńNiech sadzi. Nic mnie tak nie rozbraja jak łubianka świeżutkich truskawek.... Mniam:)
Iw...
Najwyraźniej. ale ja się nie wtrącam. to niezdrowe :)
Gosia...
Już ja sobie z nim... po negocjuję;)
Emma...
OdpowiedzUsuńNo! Nawet języka w gębie zapomniałam;)
Margo...
Lepiej nie. Łatwo przedawkować :)
Milcz jak grób;-))) Oraz się nie daj, tak w razie cóś;-)))
OdpowiedzUsuń...wykręć się :):)......niech się uczą dogadywać......za szklaneczkę z truskawką masz plusa...:)...
OdpowiedzUsuńHa! Nadworny odzyskał wolność? ;)
OdpowiedzUsuńMasz rację :) Lepiej się nie wtrącać, to jest nawet bardzo niezdrowe ;)
Nie znoszę jak mi ktoś zagląda w kanapkę!! Nie znoszę!!
OdpowiedzUsuńNatomiast pytanie o przyjście samemu czy w towarzystwie... genialne :) z problemem :) bardzo mi się spodobało :)
Pozdrawiam! :)
I podczas gdy my tu wyglądamy słońca, Nadworny tarza się promieniach!!! :)
OdpowiedzUsuńCzarnej polewki zabrakło?!;)
OdpowiedzUsuńMajaK...
OdpowiedzUsuńJeśli mam wybierać między wódka a zakąską to zdecydowanie wybieram ... czerwone wytrawne. I święty spokój;)
Euforka..
Jesteś zainteresowana? Ewentualnie? ;)))
Mi...
W kanapkę, do torebki i do notatnika! Nie cierpię!
Magenta...
OdpowiedzUsuńToż to jest tak niesprawiedliwe jak ... no i znowu mi błyskotliwego argumentu zabrakło;)
Beatta...
No! A arbuzy jeszcze nie dojrzały;)
No i masz babo placek, że tak powiem. To znaczy: no i masz Zołzo placek, czyli Zofię Cylupę z Cybulina. ;-)) "Wiem, że nie wiem" to nasza tajna broń. Kobieca. Tyle tylko że tu dwie kobiety wiedzą, że nie wiedzą. Megaplacek.:)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńAkularnico!
OdpowiedzUsuńNo ja Ciebie sorry, ale mi umknęłaś:)
Milczę i milczeć będę. Oraz się nie dam. W razie coś;)
Jolu...
We dwie raźniej nie wiedzieć;) Jak ten placek z truskawkami to ja w to wchodzę;)
hohoho...czyżby kłopoty w raju? Zofija w niełasce ? musiała przegiąć niemożliwie.:)
OdpowiedzUsuńAle się przyssała do Nadwornego! Strach się bać!
OdpowiedzUsuńOj nie ma się to wcinać między (potencjalnie) kłócących się. Prędzej czy później się pogodzą (albo i nie) a człowiek pozostanie tym "głupim"... albo się jeszcze narazi komu ehhh...
OdpowiedzUsuńJa się już skutecznie wyleczyłam z takich akcji :)
Nika...
OdpowiedzUsuńZa Czaplą i Żurawiem nawet nie mam zamiaru nadążać;)
Zgaga...
Jestem nieustraszona! Nie boję się... bać;)
Athena...
Nie pożyczaj i nie wtrącaj się- dwa dobre zwyczaje;)
^^ Nie chciałbym być Nadwornym, ale lubię go - to bardzo fajny związek czytelnika z bohaterem :)
OdpowiedzUsuń