W wersji light...

Normalni ludzie, w niedzielę, to siedzą w domu, z rodziną. Wcinają rosół i schabowego z kapustą. Widać Jolka, normalna nie jest. Przyczłapała w porze obiadowej. Patrząc pożądliwie na mojego kotleta rozbierała go wzrokiem, ale stanowczo odmówiła zjedzenia czegokolwiek.
Korzystając z okazji, że mam gościa, obdarzyłam rodzinę zaszczytnym obowiązkiem doprowadzenia jadalni po biesiadzie do stanu jako takiej używalności. Sama udałam się w miejsce zaciszne. Tak zwana kobieca intuicja mówiła mi, że zanosi się na spowiedź. Może nie tyle życia co ostatniego jego fragmentu.
Moja koleżanka bowiem, zaszczyca mnie swą obecnością, w przełomowych, że tak powiem momentach. No i nie myliłam się…
- Jestem na zakręcie – powiedziała i zamilkła wymownie, czekając na moją reakcję.
Pełny żołądek chyba nie sprzyja efektywnemu myśleniu, bo zaskoczyłam z opóźnieniem.
- Aha… A tak bardziej precyzyjnie?
- Tak bardziej precyzyjnie to chyba sobie muszę operację zrobić.
- Gadasz! Co się stał? Dolega ci coś? – przeraziłam się i zatroskałam szczerze…
- No. Musze się tych wałków pozbyć.
- Wałków? – zapytałam, chociaż paskudne podejrzenia już mi zaczęły kiełkować w głowie.
- No wałków. Co cię tak dziwi? Mój chłop się za innymi zaczyna rozglądać. Muszę coś ze sobą zrobić. Żeby małżeństwo ratować – ostatnie zdanie przesączone było dramatyzmem do tego stopnia, że prawie uwierzyłam w słuszność teorii. Że niby ilość tkanki tłuszczowej ma wpływ na trwałość związku.
- A co ma jedno do drugiego?
- No jak co? Ty się jeszcze pytasz? Ty wiesz jakie laski po ulicach paradują? Brzuchy na wierzchu, tyłkami kręcą…Tylko ja się muszę pod belą materiału chować. Nie mów, że tego nie widzisz!
- E… przesadzasz. A widzieć to może i widzę, Tyle, że ja w dziewczynkach nie gustuję i się za nimi szczególnie nie oglądam.
- Nie no! Z tobą nie można poważnie pogadać! Rady potrzebuję. A ty się zgrywasz.
- Dobra. To co mam ci doradzić?
- Masz mi powiedzieć co mam robić! W sensie czy robić operację czy nie robić.
- Rozumiem. Nie robić.
- Ale dlaczego?!
- Bo parę centymetrów w biodrach mniej jeszcze nigdy nie uratowało żadnego małżeństwa. Ot co!
- Ale mnie żadne diety nie pomagają!
- Widać taka twoja uroda. To po pierwsze. A po drugie to ty się chyba dawno w lustrze nie widziałaś. Co? O jakich ty wałkach mówisz? Wyimaginowane jakieś chyba.
- O zobacz! Jak nie wierzysz! – podniosła bluzkę, rozmiar na oko 40 (na pewno nie więcej) i chwyciła się za coś co w jej mniemaniu było wałkiem, a według mnie wałeczkiem jedynie. A i to mizernym. – Widzisz?!
- Widzę…
- A widzisz!
- … że masz szmergla widzę. Coś ci się poprzestawiało. Może z głodu? Jadłaś coś dzisiaj?
- Nie! Na diecie jestem! – i strzeliła focha.
- No właśnie. Bo coś głodnie wyglądasz...Kotlecika?
Spojrzała na zegarek i zaczęła coś bredzić o jakimś masażu odchudzającymi miskami czy coś takiego , że się spóźni... i poleciała.
- Już? Po babskich plotkach? – zapytał mąż Książę Małżonek ze zdziwieniem w oczach - Nawet kawy nie wypiłyście
- Nie. Bo akurat nie miałam dietetycznej.
- Kawy dietetycznej? Pogięło cię? A to jest coś takiego??
- A pewnie! Teraz wszystko może być odchudzające albo light… Odchudzająca kawa, wyszczuplające majtki, dietetyczny tort…
… z orzechami, bitą śmietaną i kremem waniliowym…. Jesz i chudniesz….
- Ej! Ty! Wstawaj! – usłyszałam nagle zaniepokojony głos męża poparty solidnym szarpnięciem – To niezdrowo tak spać na słońcu…
Źródło zdjęcia w sieci
czasem trudno zrozumiec kobiety... Ja mam kolezanke, ktora dla ratowania malzenstwa zaszla w 3. ciaze i... zostala sama z trojka dzieci.
OdpowiedzUsuńTerapie powinny byc w modzie, bynajmniej nie odchudzajace, lecz z glupoty leczace.
Pozdrawiam:)
ja stosuję metodę - jem co chcę i zawsze nieodmiennie i w każdych warunkach jestem przekonana, nawet wbrew temu co na ten temat chwilowo mówi napotkane przypadkiem lusterko, że "wszystko co jem, powoduje, że chudnę"
OdpowiedzUsuń:)
moja koleżanka z pracy schudła 32 kg - słownie trzydzieści dwa. żadne diety nie pomagały przez parę lat, aż wreszcie zaczęła mniej jeść i pomogło.
OdpowiedzUsuńGdyby Cię mąż nie obudził, może byłaby szansa na dietę opartą na energii słonecznej?
OdpowiedzUsuńja tez proszę o ten zestaw z bita smietaną:)
OdpowiedzUsuńZnaczy co? To był sen ? Bardzo, bardzo realistyczny i na czasie. Bowiem niedługo skończy się sezon diety truskawkowej :( buuu:(
OdpowiedzUsuńIwa...
OdpowiedzUsuńGłupota to najcięższy rodzaj schorzenia ale w zamian za to najprzyjemniejszy. Chory nie wie że choruje;)
Anna...
Słusznie. wszak wiara czyni cuda;)
Emma...
Nie od dziś (albowiem;) wiadomo, że najskuteczniejsza dieta to; Chcesz być szczupła? Nie żryj tyle;)
Zgaga...
OdpowiedzUsuńDośnię. I nazmyślam;D
Beata...
Prosz.... A polewę czekoladową sobie życzysz?;)
Nika...
Sen czy jawa, na jedno wychodzi; cudów niema, aczkolwiek czasami się zdarzają;)
:), kobiety to maja pomysły, co? Fumfela zwyczajnie musi odnaleźć siebie atrakcyjną i dopiero to pomoże, jej oczywiście, a dzięki jej nastawieniu do świata być może i związkowi. Ty sobie wyobrażasz, on wraca do domu, a ona skwaszona, bo o wałkach myśli, jaki facet to wytrzyma :)))? Więcej uśmiechu i zadowolenia z siebie koleżance życzę! :)
OdpowiedzUsuńA jak będziesz podawać ten tort to ja przyjeżdżam, skoro twierdzisz, ze istnieje, to na pewno wiesz co mówisz :)
A bo to trzeba być odpornym na osaczanie z każdej strony. Gdzie nie wejdziesz w internecie, tam masz hasła; schudnij 7 kilo, albo 12.
OdpowiedzUsuńPodejrzewam, że jak człowiek nie ma ani grama do zrucenia to też się zaczyna zastanawiać, jak go bombardują zewsząd i każą chudnąć. Mania jakaś.
Aga_xy...
OdpowiedzUsuńOd samego kwaszenia miny kilogramów nie ubędzie;)
A na tort zapraszam - nawet jeśli takie odchudzające nie istnieją:)
Magenta...
OdpowiedzUsuńNo fakt. Reklama nas dobija i trzeba to co tam mówią dzielić przez dwa i przepuszczać przez filtr zdrowego rozsądku. Gorzej jak go brak:)
Trzeba żyć tak, żeby nie żałować. Tylko, że czasem żałuje się, że się zjadło, a czasem, że nie...
OdpowiedzUsuńTo gdzie ten tort? :)))
taaa..własnie sobie obejrzałam na wp zdjęcia chudej Mrozowskiej miesiąc po porodzie.
OdpowiedzUsuńŻycie od diety do diety, czasem myśle, że kobitki po to żyją żeby "chuść" Ja tez zostałam nieco porwana w te tryby, ale zmiażdźyc się nie dam. Nie lubię przesady we wszystkim.
Oj taki torcik light z tymi wszystkimi dodatkami to ja bym sobie zjadła ... :)))
OdpowiedzUsuńNiektóre naprawdę są z Wenus...;)
OdpowiedzUsuńja dziś dostałam w prezencie serniczek i nawet przez myśl mi nie przeszło brzydkie słowo na d.. czyli dieta:)
OdpowiedzUsuńbyłam na diecie proteinowej i się tylko przekonałam, że może i efekty daję, ale ja i tak wolę bitą śmietanę, lody....karmel...:)
OdpowiedzUsuńale...żeby nie było: zrezygnowałam ze swojej ułomnej słabości: stop z fastfoodami:)
No dziś mi się tu cholernie podoba. Jakaś chyba zmowa rozsądku kobiecego tu się falą wielką wdarła i mnie rozczuliła do bólu. Czyli jednak Twoje czytelniczki droga Nivejko to zawodowe babki, że się tak wyrażę a nie żadna tam młódź wszeteczna o marzeniach bycia patykiem, którego w łóżku już nawet największa melepeta męska nie dowidzi.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam wszystkie Panie
A ja słodyczy nie lubię, tak po prostu. Jedyny wyjątek to lody!!! Kocham! A light'y niebezpieczne dla zdrowia mogą być, mnóstwo chemii chowają... . Skuteczna dieta? Jak mawia moja znajoma: "PŻ - POŁOWĘ ŻREĆ". I ruchu ciupinę sporą dołożyć warto;-)
OdpowiedzUsuńbita śmietana, krem waniliowy ummmmm i truskawki do tego w każdej postaci :D Ciałka trochę trzeba mieć :) wszystko w ramach zdrowego rozsądku ;)
OdpowiedzUsuńAkwarelia...
OdpowiedzUsuńŻałować to należy że się nie zjadło. Bo pyszne było;D
Magda...
Żyje się żeby jeść, a je się żeby chudnąć;D
Iw...
No ty to sobie akurat może folgować do woli:)
Beatta...
OdpowiedzUsuńNa "Wenusie" się durnieje?
OLQA...
Zaniosłam wczoraj paniom do przedszkola pudło babeczek i tez żadna nosem nie kręciła. rzuciły sie jak lwice;D
Kaś...
I to powinno wystarczyc. Pomijając kaloryczność to te szybkie żarełka sa beeeeeeeee;)
BareYa...
OdpowiedzUsuńChciałam zauważyć, że tu sami rozsądni. Obojga płci;) Marzenia o byciu patykiem podyktowane są modą. Są sklepy w których rozmiar 38 to szczyt. Do takich nawet nie wchodzę. Przecież kiecka ma być na tyłek a nie na jedna rękę;)
Anulka...
Lody to ja też na tony! Gorzej z tym ruchem całym...;)
Euforka...
Oczywiście że trzeba. Kochanego ciała nigdy nie za wiele;)
Wiesz co, tak mi się przypomniało, że Hope (Blog okiem 30-tki) pisała ostatnio o napisaniu listu do redakcji czasopismach od blogerek i w ogóle od kobiet, że życzymy sobie pokazywania a tych czasopismach kobiet w rozmiarach takich, jakie noszą normalne kobiety, czyli 40, 42, 44. Że nie chcemy się stresować, oglądając prezentowane nam tam "boginie" poddane obróbce photoshopem, że chcemy oglądać kobiety bardziej zbliżone do rzeczywistości.
OdpowiedzUsuńNie wiem, co dalej z tą akcją, ale wydaje mi się, że warto nie milczeć, tylko głośno i wyraźnie domagać się uwzględnienia nas w planach designerskich itp. :)
Poczytuję z mało mi znaną przyjemnością.
OdpowiedzUsuńMożna miło spędzać czas przed komputerem- na przykład na takiej lekturze :)
Cóż. Mogę tylko powiedzieć, nigdy nie byłam na diecie, bo byłabym bardzo nieszczęśliwa... Sport utrzymuje mnie w formie.
OdpowiedzUsuńja,jak jestem na diecie,to najbardziej smakuja mi wtedy "Michalki"...lody i sernik,schabowe tez moga byc;)
OdpowiedzUsuńJak ten świat jest poukładany.. to, co niezdrowe, jest pyszne i najlepiej smakuje, a to, co ma służyć zdrowiu, jest zazwyczaj bez smaku i nijakie. Trudny wybór – a właściwie nie ma wyboru. I bądź tu, kobieto, usatysfakcjonowana. A te wszystkie lighty są ponoć niezdrowe. :)
OdpowiedzUsuńNivejko, jesli mogę to z truskawkową polewą prosze, bo ja only truskawki najbardziej na świecie, ewentualnie maliny czy tez jagody:)
OdpowiedzUsuńIw...
OdpowiedzUsuńNiegłupi pomysł, ale zdaje się, ze podobne akcje już były. Rezultat znany... No ale jak nie będziemy próbować to nic się nie zmieni:)
Zuzia...
Witaj. Bardzo mi miło cie gościć :)
Butterfly...
Ja może bym się poruszał, gdybym tylko nie była taka potwornie leniwa:)
Emocje...
OdpowiedzUsuńI jak szkoda, że właśnie te potrawy są na indeksie zakazanych;D
Jolanta...
Prawda? Takie cudownie niezdrowo smaczne;)
Beata...
Alez proszę. Niniejszym polewam wirtualnie;)
wiele osób chudnie na Dukanie, ja zaś schudłam kilka kg ćwicząc [niedużo, ale ja jestem szczupła, tzn. normalna]; zaczęłam uprawiać sport w zeszłym roku, uprawiam go do dziś - to jest super sprawa, mogę jeść (z umiarem), ale i czasem pozwalać sobie na grzeszki, mam jędrne ciało, coraz bardziej wysportowane, jestem z siebie dumna bo już widzę jakieś rezultaty - a co najważniejsze - polepszenie kondycji. W ubiegły weekend przejechałam rowerem 70 km, a następnego dnia nie bolały mnie mięśnie. Na sport namówiłam nawet moją mamę - która moim zdaniem jest piękną kobietą - taką dziewczyną w skórze wczesnej pięćdziesięciolatki, z ładną figurą - jak na jej wiek. Nie jest sucharem, nie, ale jest naprawdę zgrabna. Mimo to postanowiła iść moim sladem i uprawiać sport.Dla zdrowia.
OdpowiedzUsuńA jeśli chodzi o małżeństwo Twojej koleżanki, to możesz jej coś doradzić - terapię małżeńską. Albo/i urlop we dwoje, jakąś randkę, na którą się przygotuje - pięknie ubierze, pięknie umaluje. A co!