Uprzejmie donoszę.

Będzie śmiertelnie poważnie. Trupio wręcz. Bo wcale mi nie do śmiechu. I zoologicznie. Albowiem, zwierzę się. Z organu wewnętrznego zrzucę...
Wyszło sobie zarządzenie; nie wiem czy ogólnokrajowe czy lokalne, grunt że jesteśmy zobligowani. My, w sensie; rada pedagogiczna. A obligują nas do powołania ni mniej ni więcej tylko; Wewnątrz Szkolnej Komisji do Spraw Etyki Zawodu Nauczyciela.
Niby nic, a jednak...
Po wysłuchaniu wstępnych założeń, przedstawionych na walnym zgromadzeniu, czym też szanowna komisja ma się zajmować i z kogo składać jesteśmy delikatnie mówiąc uziemieni.
W skład wysokiej komisyjnej instancji mają wchodzić nauczyciele dyplomowani z co najmniej 10-cio letnim stażem pracy.
A zajmować się mają ... sądzeniem kolegów po fachu. Oraz koleżanek.
Podano nawet przykłady w świetle których nauczyciel ma świecić, błyszczeć wręcz przykładnością obywatelską. Mamy w związku z tym; nie spóźniać się, nie przeklinać, ubierać się schudnie i niewyzywająco, nie pić (!), nie palić(!), uczyć się pilnie, dokształcać, przygotowywać do zajęć, nie drażnić kota, odmawiać paciorek i nie odwiedzać w internecie stron dla dorosłych. To tak w skrócie. Wszystko, rzecz jasna, w imię dobra wychowanków. Naszych cudnych. I dotyczy nas 24 godziny na dobę.
Nie ma zatem, że w domu jestem, mam stresa i sobie łyknę dla kurażu setkę. Albo dwie. Nie to żebym sobie mogła w zaciszu domowym zakląć siarczyście jak mi garnek na duży palec u nogi spadnie. A palić to nawet w zamkniętym kibelku i po ciemku nie mogę.
Oczywiście w ramach wolności obywatelskiej zakazu nie ma jako takiego, ale...
Jak mnie kolega, lub życzliwa koleżanka zobaczy, że kiwam się w progu własnego domostwa, nawalona jak drzwi od gajówki, to ma obowiązek uprzejmie Szanownej Komisji Etycznej donieść. A oni to już będą wiedzieli co ze mną, elementem wywrotowym i politycznie niepewnym, siejącym zgniliznę moralną zrobić.
Nigdzie nie jest tak, ze wszyscy wszystkich lubią. To chyba normalne i naturalne. Ludzie są różni i maja odmienne zdania. taka sytuacja stwarza jednak możliwości. Gryzienia, szczucia i podlizywania. Się. Bo nauczyciel to oprócz tego, ze przykładem świecić ma i powinien (co do tego się zgadzam) jest tez człowiekiem. I coś takiego jak zawiść i zwykła ludzka nieżyczliwość nie jest mu obce.
Najsmutniejsze w tym wszystkim wcale nie jest to, że wraca stare pod przykrywką nowej nazwy handlowej, tylko to, że ja w życiu kaca nie miałam. I jak mi na pracy zależy nie będę miała...
Źródło zdjęcia w sieci
No i jeszcze do tego dorzuć zaświadczenie o niekaralności, wywiad środowiskowy w postaci zazdrosnej sąsiadki, donos do KO rozwścieczonej mamusi, której synuś przecież najgrzeczniejszy na całym świecie jest a naganne to ma bo belferzyca się czepia... Tylko współczuć.
OdpowiedzUsuń.... i nie zazdroszczę Wam nawet tych wakacji
O ludu jedyny! Do nas ta paranoja nie doszła, ale kto wie jak długo jeszcze. Póki co wyżej wspomniana instytucja "uprzejmie donoszę" działa nieformalnie dyskretnie wspierana i zachęcana przez dyrekcję, choć fakt - drugiej części, czyli osądu "koleżeńskiego" - jeszcze nie ma. A tak swoją drogą, to w klasztorze mają chyba lepiej ;/
OdpowiedzUsuńI tak sobie myślę: może trzeba wystosować społeczną interpelację-niech przykład idzie z góry! Jak kogoś "ze świecznika" jakiejkolwiek władzy obywatel zobaczy w opisanych wyżej okolicznościach, to ma obowiązek donieść komu trzeba i właściwy organ powinien delikwenta odpowiednio osądzić. Co Ty na to?;)
Ja napiszę krótko, komunikator masz to sobie sprawdzisz : < wow >
OdpowiedzUsuńChwała Najwyższemu, że zawczasu dałam nogę z tej instytucji, choć przyznam, że po tym jak przestano wreszcie podejrzewać nauczycieli o przenoszenie chorób wenerycznych i badać na tę okoliczność, to w życiu nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. :)))
OdpowiedzUsuńJestem pewna, że w wielu placówkach (zwłaszcza tam, gdzie ciało pedagogiczne jest jednorodne (z przeproszeniem!) płciowo, szanowne Sądy Koleżeńskie będą miały pełne ręce roboty. Smutne to...
Tak czy inaczej... lepiej nie otwierać nikomu "po zmroku". ;)
Brrrr...i zerkać będzie jeden na drugiego podejrzliwie, i głowy będą nosić nisko by w oczy swe nie spoglądać i prowokacji żadnej nie czynić...i w ogóle takie tam - koszmarek.
OdpowiedzUsuńNam kilka lat temu zabroniono chodzić na wódkę z uczniami, wspólna kawa była dozwolona - kolega żałośnie pytał - "a piwo, a na piwo iść mogę?". Potem wydawało nam się, że nastąpiło rozprężenie i wtedy....we wszystkich salach zainstalowano kamery:)
A ja coś powiem:
OdpowiedzUsuń1. Jeśli to zarządzenie, to na pewno nie ogólnokrajowe. Wymysł dyrektora szkoły.
2. Przy Wojewodach działają Komisje Dyscyplinarne dla Nauczycieli, które zajmują się odpowiedzialnością dyscyplinarną (z reguły Wojewoda przekazuje tę czynność Kuratorowi Oświaty). Pracują na zacnym rozporządzeniu MINISTRA EDUKACJI NARODOWEJ z dnia 22 stycznia 1998 r. w sprawie komisji dyscyplinarnych dla nauczycieli i trybu postępowania dyscyplinarnego.
3. Zgodnie z prawem oświatowym tytuł funkcjonariusza publicznego przysługuje nauczycielom placówek publicznych - a zatem każdy nauczycie przez 24 godziny na dobę musi się pilnować ;) Ale i podlega ochronie prawnej.
Jagoda...
OdpowiedzUsuńOgólnie to nie jest tak najgorzej. Da się żyć.
Jasne, że nie można się szlajać i nieobyczajnie zachowywać, ale takie komisja są beeeeeee
Dorotis...
OdpowiedzUsuńJak niejawnie działa to przynajmniej nikt nie wie na pewno, jedynie domysły snuje;)
Anovi...
OdpowiedzUsuńTez takie oczy zrobiłam;)
Akwarelia...
OdpowiedzUsuńAni po zmroku, ani w ogóle. I rolety zaciągnięte;)
Pieprzu...
OdpowiedzUsuńJa tam mam z Orwelam skojarzenia od razu;)
Matylda...
OdpowiedzUsuńWszystko się zgadza. Przepisy sa jak wiemy jednoznaczne, Chodzi bardziej o ich interpretację, żeby nie powiedzieć NADinterpretację.
Ciekawe, kto będzie "sądził" tych z dziesięcioletnim stażem i sprawdzał, czy doskonalą swoje umiejętności oraz wiedzę? Mają uprawnienia do sądzenia?
OdpowiedzUsuńNo pomysł z piekła rodem, ma na celu wyłącznie skłócanie i psucie powietrza. Uważam, że środowisko powinno go z hukiem odrzucić jako - chociażby naruszający wolność konstytucyjne. Obrzydliwa obrzydliwość. Ale przecież macie coś do powiedzenia.
O rany... Co za czasy... Orwell to za mało...
OdpowiedzUsuńWitki mi opadły a potem szczęka!
OdpowiedzUsuńNo nie wierzę.
Co za czasy nastały,żyć się odechciewa.
I co,szanowna komisja będzie po domu latać i sprawdzać czy na kompie pornosów nie oglądasz?
A ten odmawiany paciorek też będą sprawdzać?
"Koniec świata" jak mawiał Popiołek.
chryste!!!!!!
OdpowiedzUsuńobrzydliwe i fuj!!!!!
to ja się już od razu zwolnię,bo zdarza mi się uwalić,no może nie tak,że się w drzwiach futryny trzymam,klnę siarczyście nawet w Pokoiku Zwierzeń(a co,po lekcji w pierwszej cy inaczej się nie da-bo albo uciec do Tworek,albo się nawalić,albo sobie kurwnąć,co jest chyba najlepszym wyjściem).
to jest chore.
a mieliście już kontrolę ewaluacyjną?
teścik do wypełnienia przez nauczycieli,rodziców i dzieci?(to też jakby pewna forma donosiku,bo w teście były pytania tendencyjne...)
a szanowna komisja to czyjej kontroli będzie podlegała,hm?
i czy już czegoś podobnego w przeszłości przypadkiem nie przerabialiśmy?
ależ pytań zadałam.
pójdę od razu założę sobie teczkę.
pfffffff.
Aspołeczne jakieś jesteście: to wszystko dla dobra dziatek naszych.One w domu nie słyszą brzydkich wyrazów, nie mają złego przykładu rodziców itd.
OdpowiedzUsuńPatrząc na to historycznie - kiedyś nauczyciel był autorytetem. No i ten autorytet gdzieś po drodze do dziś mu się zgubił. Ktoś walczy o odzyskanie autorytetu...Bardzo rozsądna sprawa.Jestem za radą.
:)))
aaa i ja już od kilku lat,albo i więcej mówię głośno,że przerabiamy nadal to samo,tyle,że "to samo "się teraz ładnie po europejsku i światowo nazywa.
OdpowiedzUsuńależ się nabuzowałam,dobrze,że dzisiaj maluchom o kolorowych elfach czytam:)
Żeby nie było,że jesteśmy takie państwo liberalne, biura rachunkowe maja OBOWIĄZEK donoszenia na swoich klientów. Nazywa się to Ustawą o przeciwdziałaniu praniu brudnych pieniędzy i obliguje biedną księgową do przeprowadzania akcji śledczo-hmmm tajnych na miarę CBA. I też jestem śmiertelnie poważna. I to jest własnie liberalizm elit rządzących!
OdpowiedzUsuńNo to ja się cieszę jak CHOLERA, że nauczycielem nie jestem!!! W dziennik kopanym, o!!!
OdpowiedzUsuńOraz wyrazy współczucia ślę;-)))
A zestaw "Mały szpicel" dostaliście? Dyktafonik w długopisie, linijka do mierzenia długości spódnicy i mokre chusteczki do zmywania zbyt ostrego makijażu? Paranoja jakaś!
OdpowiedzUsuńMagenta...
OdpowiedzUsuńNo wiesz... to ma być cś w rodzaju "mężów zaufania". Sami wybierani, najlepsi z najlepszych:D
Latarnik...
OdpowiedzUsuńNo tez miałam takie skojarzenia;)
Neskavka...
OdpowiedzUsuńJa tam nie wiem, ale wolę na zimne ze tak powiem dmuchnąć niż z ręką w nocniku się obudzić;)
Mijka...
OdpowiedzUsuńSpokojnie kobieto. To prawdopodobnie tylko wymysł naszych radnych :D
Aga_xy...
OdpowiedzUsuńA bo to tez jest nasza wina. Każdy powinien samokrytykę składać, zeznania podatkowe rzetelnie pisać, rozliczać się z każdej złotówki danej żebrakowi na ulicy to by nie było konieczności powoływania. Komisji;)
Akularnica...
OdpowiedzUsuńWspólczucia ci u mnie dostatek, ale i to od ciebie przyjmuje na znak przyjaźni;)
Mira...
OdpowiedzUsuńJeszcze nie. I szczerze mówiąc mam nadzieję, że do tego nie dojdzie:)
jak to dobrze,ze jestem na urlopie zdrowotnym, bo szlag by mnie trafił a ZUS zyskałby morze kasy:)
OdpowiedzUsuńNie chciałabym byś ten komentarz wzięła do siebie, bo uważam Cię za odpowiedzialną osobę, która, jak piszesz, szanuje pracę.
OdpowiedzUsuńJednak wszystko zależy od samych ludzi – tych po stronie tzw. ciała pedagogicznego i na pewno uczniów/podopiecznych. Może zbytnio do siebie to wzięłaś, a przecież nie zawsze tzw. kadra pedagogiczna jest bez skazy i zawsze podlega surowej ocenie oraz krytyce jak mało która grupa zawodowa.
Długo nie pracowałam w oświacie, bo 5 lat, ale napatrzyłam się. Nadal mam przyjaciół nauczycieli. Znam przypadki nietrzeźwych nauczycieli, nauczycieli notorycznie spóźniających się nie Tylko na pierwszą lekcję, ale za długo przebywających w palarni, układających pasjansa i z tej przyczyny każących czekać kwadrans na lekcję/rozmowę, udających, że nie widzą spożywającego alkohol ucznia na wycieczce, także będąc samymi pod wpływem etc. Znam dyrektorów mocno nadużywających alkohol poza szkołą i nie kryjących się z tym przed uczniami. Może i to prywatne ich życie, ale widok mało zachęcający do posłania dziecka do takiej szkoły. Mogłabym jeszcze wiele przykładów podać i na pewno nie tylko ja. Znam także nauczycieli cudownych, uwielbianych przez dzieci, ale także nauczycieli uwielbianych przez młodzież, o których młodzież się ‘bije’.
Komisja, jeśli to forma sądu koleżeńskiego, bo chyba to rodzaj takiej instytucji(?), nie jest dla mnie złym wymysłem, pod warunkiem, że komisja nie będzie nadużywała swoich kompetencji i pod warunkiem, że nie będzie broniła interesów dyrekcji i ta ostatnia nie będzie miała żadnego wpływu na członków, mimo, że jest ich zwierzchnikiem. Taka komisja może być batem dla niektórych, jak sadzę. No i ma znakomite znaczenie dla dyrekcji, bo zrzuca z niej odium pewnej odpowiedzialności. I może tak naprawdę to być główny powód jej powołania, jeśli to sprawa lokalna.
Większość pedagogów bez wątpienia rozumie swój zawód, powołanie do niego i są to ludzie szanowani. Wiedzą, że bez uczniów/podopiecznych przestaną istnieć, ale są i tacy, którzy wszystkim takim psują opinię i myślę, że dla nich są te wytyczne.
Pozdrawiam:)
przepraszam, ze tak długi komentarz.
OdpowiedzUsuńOLQA...
OdpowiedzUsuńNa szcęście to lokalny wymysł;)
Iva...
OdpowiedzUsuńNauczyciele to ludzie. I mają jak najbardziel ludzkie cechy. I są rózni. Dobrzy, źli, ponurzy, zabawni, mądrzy, głupi... Chodzi o sam fakt stawiania ludzi w mocno kłopotliwej syytuacji. Masz rację co do tego, że w szkole źle się dzieje, ale to niczego nie zmieni..
zatem, co robić, bo przecież trzeba reagować?
OdpowiedzUsuńNo to zamkną Ci bloga. Na bank.
OdpowiedzUsuńDla mnie to durnota-kulomiota, zwłaszcza w czasach,m w których na gwałt wypadałoby powołać Wysoką Komisję Do Spraw Etyki Ucznia. Bo teraz to zwykłe kopanie leżącego, głównie nauczyciela.
w pierwszej chwili myślałam, że to żart....
OdpowiedzUsuńjakoś ciarki po plecach mi idą na myśl o różnych nadgorliwościach, kąśliwościach, złośliwościach jakie zostaną przeniesione, podniesione do potęgi entej na łonie komisyji.
jak to dobrze, że ja róże skrobie :)
Nivejko - dokładnie, to niczego nie zmieni w przypadku tych, którzy budzą uzasadnione wątpliwości co do obyczajów. Niestety, nie wolno nie doceniać potencjału środowiska zawodowego (i pragnę tu z całą mocą podkreślić, że to nie dotyczy wyłącznie nauczycieli). Obawiam się, że narzędzie takie może prowadzić do nadużyć wobec ludzi o nieposzlakowanej opinii i w wielu wypadkach posłużyć do osiągania osobistych celów, jak choćby do usuwania ludzi z jakiegoś względu niewygodnych (na przykład ambitnych, pracowitych, grzeszących intelektem lub po prostu ośmielających się miewać własne i odmienne od zespołu zdanie). Pamiętam doskonale, jakie piekiełko atmosferyczne potrafi sobie zgotować zespół ludzi (często przypadkowych a najczęściej kobiet, niestety) skazanych na współpracę. I ani trochę nie wątpię, że w wielu zespołach tak właśnie będzie wykorzystywany opisany przez Ciebie "bicz boży"...
OdpowiedzUsuńWarto mieć na uwadze, że na opinię (że o autorytecie nie wspomnę) pracuje się latami, a przekreślić ten dorobek można w jednej chwili. Wystarczy cień podejrzenia i można bezpowrotnie zniszczyć komuś karierę i dobre imię. Doświadczają tego boleśnie ludzie związani z wychowaniem dzieci zarówno zawodowo, jak i osobiście, czyli rodzice. Za takimi przypadkami bardzo często stoją nie tylko osobiste dramaty dorosłych, ale i jeszcze większe dramaty dzieci.
Przestrogą powinny być przypadki, w których inkryminowane a nigdy nie dowiedzione "grzechy", wykroczenia, czy przestępstwa wyrzuciły poza nawias społeczeństwa nauczycieli, katechetów, czy rodziców. Utracili oni nie tylko prawa do wykonywania zawodu lub prawa rodzicielskie, ale przede wszystkim zaufanie, własne dzieci oraz sens istnienia. Już zawsze będą żyć ze skazą na obliczu i w atmosferze skandalu obyczajowego, bo dobre imię można stracić tylko raz w życiu. Wystarczyło samo podejrzenie "życzliwego".
No cóż... Wiele moich koleżanek po dawnym fachu nigdy nie chodzi na organizowane bale sylwestrowe. Nawet takie daleko od domu, bo świat jest mały, a widok nauczyciela z lampką szampana mógłby zburzyć czyjeś wyobrażenie o jego niepokalanym poczęciu (proszę mi wybaczyć gorycz wypowiedzi i mocne słowa). Ja też, choć od czterech lat jest to przeszłość) nie byłam na takiej zabawie od czasu, kiedy raz wlazłam w tez zawód.
Ale naruszanie domowego miru i wchodzenie komuś z butami w życie prywatne, choćby w imię troski o nienaganny wizerunek i przykładność obywatelską uważam za pomysł bardzo wątpliwy z moralnego punktu widzenia.
P.S. Niniejszym oświadczam, że nie jestem pijakiem, zboczeńcem i dewiantem. Tylko czy to ma jeszcze jakiekolwiek znaczenie?
Przyznaję się natomiast do palenia papierosów. W domu, a więc po kryjomu. Czyli mam coś do ukrycia.
No to teraz czekam na policję, CIA, FBI, CBŚ i śmigłowce Gwardii Narodowej...
:D
Iwa...
OdpowiedzUsuńNie wiem... Na prawdę nie wiem.
Voluś...
OdpowiedzUsuńTy mnie nie strasz. Niech ja do końca życia czerwonego wytrawnego nie popróbuje, ale bloga nie dam! Za bardzo się do niego przywiązałam albowiem;)
Miałka...
OdpowiedzUsuńWiesz, w każdym zawodzie ludziom jednak patrzą na ręce;)
Akwarelia...
OdpowiedzUsuńNie palę, piję okazjonalnie, nie używam, brzydkich wyrazów tez się staram unikać (a już na pewno w miejscu pracy). A na imprezy zbiorowe zakrapiane nie uczęszczam z tego samego powodu.
Ale czerwone wytrawne to lekarstwo a nie alkohol, więc się nie liczy :)
OdpowiedzUsuńVoluś...
OdpowiedzUsuńWszystko zależy od interpretacji;)
No to sie będzie działo.:) Wyrazy współczucia zołzik.
OdpowiedzUsuńE tam, każdy sąd Cię uniewinni :)
OdpowiedzUsuńNika...
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że przesadzam. Ja i niemal cała rada;)
Volus...
OdpowiedzUsuńProblem w tym, że ja bardzo nieśmiała jestem. I jak mi każą to się do wszystkiego przed sądem przyznam;)
Niedobrze, musisz być dzielna jak Tommy Lee Jones w Ściganym ;) Albo jak partyzant na przesłuchaniu :)
OdpowiedzUsuńnajgorsze dla mnie to sąd koleżeński. Jakim prawem?
OdpowiedzUsuńIvo, myślę, że zamiast budować w pracy atmosferę wzajemnej nieufności i szczuć na siebie ludzi, którzy mają ze sobą współpracować w zakresie działań, do których przygotowały ich studia, należałoby wdrażać w życie już istniejące procedury. Tylko zajmować się tymi działaniami powinny zewnętrzne organa, a nie koledzy z pracy. Inaczej zaistnieje wielki, absurdalny paradoks: z jednej strony prowadzi się w gronie pedagogicznym szkolenia z zakresu komunikacji i trening interpersonalny, których to szkoleń celem jest między innymi profilaktyka i terapia niekorzystnych zjawisk w środowisku pracowników oraz poprawa atmosfery, a z drugiej strony zamierza się wdrożyć wzajemną inwigilację...
OdpowiedzUsuńKażdy nauczyciel ma przecież przełożonego, którego zadaniem jest sprawować nadzór nad jakością pracy swoich pracowników. Widzę tu wielkie pole do popisu dla szefów placówek. Wystarczy zwykła uczciwość w działaniu i poczucie odpowiedzialności. Wiąże się to, niestety, z koniecznością posiadania otwartych oczu i odrzucenia czynnika osobistego w podejmowaniu kroków przez dyrekcję w uzasadnionych przypadkach ewidentnego naruszania i łamania regulaminów, zasad, czy prawa przez pracowników. Ale bycie szefem to wątpliwa przyjemność i bardzo często niewdzięczna praca. Nie każdy się do tego nadaje.
Jest to drażliwy temat, ale niestety, zdarzają się przypadki, w których jest to czysta utopia, a układy i układziki wypracowane przez lata skutecznie chronią przed odpowiedzialnością tych, którzy faktycznie mają coś na sumieniu.
No, ale przecie szef też ma szefa, prawda?
Na koniec dodam, że w swoim życiu zawodowym miałam przyjemność pracować pod kierownictwem świetnego szefa zespołu, któremu dobry kontakt z załogą nie przeszkadzał w sumiennym i odpowiedzialnym wykonywaniu obowiązków służbowych. Ale to nie było jedyne moje doświadczenie, niestety.
Jestem przekonana, że usankcjonowanie donosicielstwa nie uzdrowi sytuacji. Mam natomiast uzasadnione obawy, czy w obliczu wszechobecnego "wyścigu szczurów", który wkradł się także w środowisko nauczycielskie, takie działania nie staną się początkiem końca szeroko pojętego etosu pracy. Uważam, że nie wolno zapominać, że w tym wszystkim pierwsze skrzypce gra tzw. czynnik ludzki, o czym zdają się zapominać pomysłodawcy.
Pozdrawiam i mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam...
:)
Akwarelio, nie, no ja nie uważam, że ta dyskusja ma na celu urażenie kogokolwiek:) Nivejka dobry temat poddała do dyskusji.
OdpowiedzUsuńNie jest to łatwy do rozwiązania problem m.in. ze względy na te 'koleżeńskie' stosunki w pracy. Zamiast pomagać, one właśnie często stwarzają patowe sytuacje.
Pozdrawiam:)
Chwała Bogu, do 10 lat dyplomu jeszcze mi brakuje ciut, więc się nie załapie na tak godne stanowisko a za rok, dwa może to padnie?
OdpowiedzUsuńA poza tym to my nie jesteśmy przyzwyczajeni do superwizji i informacji oceniających naszą pracę, niestety, czego nie bardzo rozumiem, bo w końcu lepiej jak moja własna koleżanka powie mi, że na przykład zbyt często używam słowa "ponieważ" :)
Ale wiecie, ja jestem "wspomagajaca" wiec i ja pracuję pod obstrzałem i "ta druga", to jestem przyzwyczajona:)
OdpowiedzUsuńRozbawił mnie baaardzo ten tekst, bo... zręcznie i świetnie napisany, a przy tym z takim dystansem, choć rozumiem, że... jest to przejaw tzw. śmiechu przez łzy (?). Mmm...? :> A mówiąc poważnie... w naszym pięknym kraju nad Wisłą, już od dawien dawna jest strach być nauczycielem, niestety... :/
OdpowiedzUsuńPozdrowienia dla Pani Redaktor! :)
a fe, smierdzi nadawaniem i robieniem koło d... Swoja droga to musiał wymyslec ktos wrednie usposobiony. Trza sie chyba temu postawić, nie?
OdpowiedzUsuńCo do fabryki, to teraz juz wiem i spodobało mi się okreslenie na codzienną tyrke ;)
Beata...
OdpowiedzUsuńPonieważ zbyt często używasz słowa"ponieważ" to na szczęście możesz być spokojna. Nie tylko ponieważ ci brakuje staczu;)
Jarek...
OdpowiedzUsuńDziękuje ci bardzo. Ja generalnie to się tylko gęsi i pijaków boję. Poza tym jestem nieustraszona. Tylko mi tego wina trochę zal...;)
Magda...
OdpowiedzUsuńTo życzę Ci, żeby w Twojej fabryce nawet nie pomyśleli o takim tworze;)
Jak dobrze, że 6 lat temu uciekłam!
OdpowiedzUsuńNo to jak Ty w życiu kaca nie miałaś to Ty niedoświadczona kobieta jesteś i co Ty wiesz o zabijaniu? :))) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńZgaga...
OdpowiedzUsuńI chulasz teraz po świecie szerokim...:)
Czarny Ptak...
OdpowiedzUsuńO zabijaniu nic. Zupełnie. za to, pewnie dla równowagi świetnie znam się na szorowaniu kibelka. I doskonale umiem prasować ... chustki do nosa. I jestem tez specjalistka od wycinanek ludowych. I...;)
Nivejko, zauwazyłaś? poprawiłam się i nie napisałam dzisiaj TEGO słowa:)
OdpowiedzUsuńWiesz ja donosicielstwem się brzydzę więc taka komisja nie miałaby ze mnie pożytku.
OdpowiedzUsuńTakże piąteczka !!!