Uprzejmie donoszę, że jestem, że wróciłam i że co najważniejsze, nie przytyłam. Chociaż żarcie było pierwszoligowe. Kaczuszki, łososie, krewetki, a nawet ble i fuj małże. Pomijając incydent z naćpanym dilerem, który chciał mnie zmolestować albo przynajmniej przestraszyć imprezka była cudna, uchachana , a jakie wino! Jestem wymasowana, wypachniona, dopieszczona w każdym niemal milimetrze kwadratowym całkiem sporego ciała. Tylko... kiedy ja to wszystko odeśpię? Oraz bolą mnie biodra. Nie, nie mam zamiaru obiecywać, że już nigdy nie przetańczę calutkiej nocy. Wręcz przeciwnie. Przetańczę i to nie jedną! Dla przyjemności i na złość tym którzy myślą, że mnie załamią! Na pohybel! Nie wiem tylko jak w tej sytuacji świętować Światowy Dzień Grania w Tenisa... Ponieważ, tak czy siak, bez względu czy taki dzień akurat w kalendarzu występuje czy nie, czybiodra bolą czy wręcz przeciwnie w tenisa jednakowoż nie grywam. Zatem...wejdę na szczyt góry. Własnych możliwości plastycznych.;)
Ściskam mocno...
OdpowiedzUsuńbędzie lepiej :)
OdpowiedzUsuńUszy do góry :)
OdpowiedzUsuńtak, jutro będzie nowy dzień
OdpowiedzUsuńtrzeba zacisnąć zęby i przetrwać tę jesień a później zimę.. dzień jest stanowczo za krótki
Głowa do góry, pierś do przodu i zielona herbata do filiżanki.
OdpowiedzUsuńBędzie dobrze.
K.
Czekam na blablablanie...
OdpowiedzUsuńPrzeczekaj, prześpij, umaluj oko, kup buty i książkę, oraz koniecznie wypnij dumnie pierś!
OdpowiedzUsuńBędzie lepiej :)
Uściski!
też tak czasami mam, fajnie,że przypomniałaś piosenkę - dawno jej nie słyszałam.
OdpowiedzUsuńSłucham trzeci raz............ i jeszcze włączę
Trzymaj się ciepło i dumnie ... fajnie, że jest Twój blog ...
OdpowiedzUsuńNieprawda, że mamy tylko złudzenia... Pragnienia po prostu są. A jeśli człowiek ich nie ma, to znaczy że nie jest ich wart. Piękne zdjęcia.
OdpowiedzUsuń