Uprzejmie donoszę, że jestem, że wróciłam i że co najważniejsze, nie przytyłam. Chociaż żarcie było pierwszoligowe. Kaczuszki, łososie, krewetki, a nawet ble i fuj małże. Pomijając incydent z naćpanym dilerem, który chciał mnie zmolestować albo przynajmniej przestraszyć imprezka była cudna, uchachana , a jakie wino! Jestem wymasowana, wypachniona, dopieszczona w każdym niemal milimetrze kwadratowym całkiem sporego ciała. Tylko... kiedy ja to wszystko odeśpię? Oraz bolą mnie biodra. Nie, nie mam zamiaru obiecywać, że już nigdy nie przetańczę calutkiej nocy. Wręcz przeciwnie. Przetańczę i to nie jedną! Dla przyjemności i na złość tym którzy myślą, że mnie załamią! Na pohybel! Nie wiem tylko jak w tej sytuacji świętować Światowy Dzień Grania w Tenisa... Ponieważ, tak czy siak, bez względu czy taki dzień akurat w kalendarzu występuje czy nie, czybiodra bolą czy wręcz przeciwnie w tenisa jednakowoż nie grywam. Zatem...wejdę na szczyt góry. Własnych możliwości plastycznych.;)
e?
OdpowiedzUsuńa, super :)))
UsuńFantastyczne rozwinięcie akcji! jak na to wpadłaś?? Po prostu powaliłaś mnie tym! Genialne;-)
OdpowiedzUsuń:D dobre. Fantastyczny środek literacki :))
OdpowiedzUsuń???????????:):):)
OdpowiedzUsuńCudnie:))
OdpowiedzUsuńciekawa jestem - co dla Jadwigi?;)
OdpowiedzUsuńa jak się szybko przeczytało!:)
OdpowiedzUsuńhm...
OdpowiedzUsuńAleż masz wyobraznię!!! Niesamowite, zaczynam zazdrościć.
OdpowiedzUsuńCzy Jadwiga ucieszy się z tego CeDeeNu? Może to nie w jej guście??
OdpowiedzUsuńJesteś super:D
OdpowiedzUsuńcedeen...:)
nie tylko ja byłam zaskoczona???
OdpowiedzUsuńTo tylko taki malutki żarcik w odniesieniu do komentarza Jadwigi pod poprzednim postem. I oczywiście wiem, że Jadwiga miała na myśli coś innego. Taką przynajmniej mam nadzieję:)
OdpowiedzUsuńNo co za Zołza, ten ceden jest najlepszy, bo to nie koniec, tylko będzie dalej, no!
OdpowiedzUsuń