Się działo...
czyli odrobina chwalipięctwa.
Nie tylko wytrawnym smakoszom i estetycznym celebrytom wiadomo, że oprócz zawartości liczy się również zawartość czy też sposób podania. I w tymże sposobie właśnie cała rzecz.
Zagotowało się we mnie. trochę ze złości, odrobinę przez zaskoczenie, a tak naprawdę to górowały emocje jak najbardziej pozytywne, radosne, śpiewające wręcz. Za telefon marki nieistotnej chwyciłam jak tylko weszłam do domu. Patrząc na wyświetlacz zastanawiałam się tylko co mam najpierw powiedzieć; oszalałeś?, dziękuję!, czy też może poryczeć się wymownie na znak totalnego emocjonalnego amoku.
- Halllllo... - przeciągle zaświergotał usytuowany po drugiej stronie kraju Książę Małżonek. Najwyraźniej z siebie zadowolony - I jak wrażenia?
- Jest cudny, absolutnie fantastyczny, najwspanialszy, boski! Cud, miód i orzeszki! W karmelu na dodatek. Dzięki! - paplałam jak katarynka.
- Ależ proszę. Na zdrowie i niech się dobrze sprawuje. - Książątko z każdym słowem zdawało się zlizywać śmietankę z tortu które samo wyprodukowało.
- Możesz mi tylko powiedzieć co ci strzeliło do głowy z tymi fotami? Nawet się nie uczesałam...
- Przecież mówiłem, że możesz poprawić makijaż...
- Mówiłeś, mówiłeś, ale niewyraźnie. W sensie, że niby po co miałam to robić? Trzeba było jasno powiedzieć że ci odbiło!
- To nie mnie! - Książę Małżonek przyjął pozycję obronną. I nawet wskazał sprawcę bałaganu - To ON!
On? Faktycznie wyglądał na mocno zaprzyjaźnionego z fotografami. Jasne! Odrobina lansu nikomu nie zaszkodzi. A poza tym to się spisał. Miał doczepić mojemu nieco spóźnionemu prezentowi urodzinowemu przygotowaną przez Książątko kokardę i dostarczyć pod dom? Miał. I tak się stało.
A że przy okazji ktoś sobie zrobił parę zdjęć rozczochranej wariatce to szczegół. Naprawdę bardzo mało istotny.
Sam samochód nie był dla mnie niespodzianką. To w pewnym sensie naturalna konsekwencja sprzedaży poprzedniego. Niemniej...
Prawdą jest że chleb z masłem podany na wykwintnej porcelanie smakuje po królewsku. A prezent dany w odpowiednim opakowaniu podwójnie zyskuje na wartości:)
A oto i on! Mój nowy "podważacz" do pracy. Zwie się SUZA;)

PeeS. Musiałam! Się pochwalić. No rozumiecie jak to jest... Inaczej by mi pypeć pękł;)
O matko z corka!!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńOczywiscie, ze musialas sie pochwalic, takich prezentow nie dostaje sie codziennie ani nawet corocznie (to sie chyba pisze osobno, ale co tam) Zolziku prezent sliczny!!!!!!!!!!!!!!!
A ze Twoja coafiura ciutke roztrzepana to jeno z radosci, a radosc wszystko tlumaczy:)))
Najlepszego dla Zolzika!!!!
No, no! Szerokości niezmiennej dla cacka...
OdpowiedzUsuńLol:D
OdpowiedzUsuńTeż bym taki chciała:-)
Cudowne autko:-)
Ja pierdziu!No po prostu cudnie! Niech Ci śmiga! ;)
OdpowiedzUsuńPeeS a gdzie rozczochrana????Buźka
Piękny! Piekny, wspaniały! Cudo:) Wcale nie widzę nic roztrzepanego:(
OdpowiedzUsuńCudeńko! Po prostu dech zapiera, nie dziwię się, że się chwalisz, bo ja też bym się chwaliła! Niech się dobrze prowadzi!
OdpowiedzUsuńA tak na dokładkę dałam ci Liebstera - nie wiem, czy lubisz się w to bawić, czy nie. Ale jak tak to wpadnij po detale!
UsuńNooo, bajerancki bibelocik! I dlaczego nie napisalas o nim (o niej, bo to przeciez Suza) slowa wiecej? Ja bym zaraz caly egzemplarz obfotografowala, pochwalila sie jej moca, pozakaza tapicerke i takie tam. A tu co? Malenkie zdjecie z kokardka i nic wiecej.
OdpowiedzUsuńW kazdym razie troche Ci tej Suzy zazdroszcze, bo fajny to gadzecik.
Milego dnia, Nivejko!
Cudo :))))!
OdpowiedzUsuńRozpłynęłabym się, jak Ty i obfotografowała cacko z każdej jednej strony!
Gratulacje pomysłowego Małżonka!
Gratuluję, bezpiecznej terenówki, jak głosi pewna reklama.Samochód to rzeczywiście najlepszy prezent urodzinowy, też mi się tak raz przydarzyło.
OdpowiedzUsuńA ta kokardka wygląda super. A dlaczego Ciebie nie ma na zdjęciu? To co, że byłaś rozczochrana, to przecież naturalny stan normalnych kobiet. I stanowczo za mało się chwalisz- trzeba napisać ile możesz pocisnąć po garach, jakie ma schowki, tapicerkę, jakie gadżety itp. I nie zapomnij jej szampanem opić, żeby nie rdzewiała za szybko:)))
Miłego, ;)
P.S.
Książę małżonek dobrze się spisał, zwłaszcza formą "podania" prezentu.
ale cacko, pozazdrościć, super jest!
OdpowiedzUsuńooooooo gratulacje. Muszę pokazać swojemu Misiakowi jak się prezenty robi :p
OdpowiedzUsuńSUZA jest absolutnie cudowna:) No i tak kokarda:)
OdpowiedzUsuńKsiążę Małżonek wydał kasę i pokazał klasę:)
masz Vitarke wooow, moje marzenie, zawsze kręciły mnie terenóweczki, więc niech się jeździ;-) ps. u mnie musiałam iść na kompromis, mam osobówkę z napędem na 4, ale to nie to samo;-) ale kiedyś;-)
OdpowiedzUsuńPo terenówce widać że droga do pracy wyboista. Niechaj służy. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńlubię to!
OdpowiedzUsuńA powiem że jest ZAJEBISTY - cieszę się razem z Tobą :))))))))))))
OdpowiedzUsuńNo super,też bym krzyczała na prawo i lewo z radości. Tak cichutko napiszę ,że taki samochód to moje marzenie :)
OdpowiedzUsuńSuper,niech się sprawuje Podważacz :)
ekstra, już Cię widzę za kierownicą... teraz przynajmniej jak przylecę, będziesz się hamować :***
OdpowiedzUsuńlovam
Chwalić się i to na maxa :))))))))))
OdpowiedzUsuńCieszę się razem z Tobą...
a ja dostałam pudełko czekoladek (które prawie sam zeżarł, bo ja się ciągle odchudzam), ehhhh... jaki mąż taki prezent, gratuluję obu :))))
OdpowiedzUsuńSzerokości ;-)
OdpowiedzUsuńJa tam sie wcale ale to wcale nie dziwię tez by mi pekła, ale jest piękny i książe pan małżonek sprawił sie, nie ma co, odpust zupełny (ale nie na długo) gratuluje, warto było na Suzu czekać, i taa kokarda ... super
OdpowiedzUsuńj
Nie będę oryginalna - jest piękna :)
OdpowiedzUsuńGratuluję... odwagi pochwalenia się:)) Mnie oberwało się już za to, że moja bohaterka za dużo je sushi i krewetek, więc teraz nawet boję się napisać, że sama poszłam na sushi:) Ale widocznie są też normalni czytelnicy. Niech ci się bezpiecznie jeździ i piesi niech nie zanieczyszczają ci szyb. Serdeczności.
OdpowiedzUsuńŁadna ta Suza :)
OdpowiedzUsuńNo i jak? Jak się "podważa"? :D
OdpowiedzUsuńOczywiście, że należy się pochwalić takim cackiem. A dlaczego nie? Fajne autko:))) Niech się dobrze sprawuje i uważaj na zakrętach :))
OdpowiedzUsuńŚwietny prezent i ta kokarda jest dopełnieniem całości. Jak wisienka na torcie. Dobrych jazd życzę. :-)
OdpowiedzUsuńJako ze samochód jest cool, lekcje prawidłowo pobieranie przyszedł czas na krótki relaks, namonowałam Twój blog do nagrody Liebster blog dlatego zapraszam
OdpowiedzUsuńhttp://www.okiemjadwigi.pl/liebster-blog/
serdecznie do zabawy
j
Taki fajny prezent, a Ty szukasz dziury w całym
OdpowiedzUsuń