Posty

Klima

Obraz
- Znalezione nie kradzione - powiedziałam chuchając na szczęście w bezpańską dziesięciogroszówkę, którą zlokalizowałam tuż przed czubkiem prawego buta typu szpila na wieży Eiffla i  podniosłam z gleby z należnym kasiorze szacunkiem. Po za tym, jeśli ktoś patrzy na was wzrokiem pod tytułem "Matko! Wybuchła wojna, a ja nie zrobiłem zapasu cukru!"  należy zachowywać się jak gdyby nigdy nic czyli, używając nazewnictwa rodem z Unii Europejskiej; udawać greka. Nadworny długo, bardzo długo, gapił się na mnie, wytrzeszczał oczy, bynajmniej nie w zachwycie, zanim odważył się zapytać;

Podróż

Obraz
- Wyruszamy wszyscy na przyprawę? - spytał Puchatek z przejęciem. - Nigdy jeszcze nie byłem na żadnej przyprawie. - Wyprawie, głupi Misiu! To się zaczyna na W. Wszyscy jak jedna baba i trzy pluszaki spojrzeliśmy w stronę wypowiadającego te słowa Tygryska. Z oburzeniem i potępieniem. O Puchatku można powiedzieć wszystko; że jest okrągły, puchaty, sympatyczny, miły, przyjacielski, że ma mało rozumku ale nigdy, przenigdy, przeprzeprzeprze... nigdy i nikomu, nawet gdyby był prezydentem albo królem,  nie wolno mówić że jest głupi. Bo to nieprawda, Kubuś jest mądry swoją własną, sobie właściwą mądrością.  I tyle. Inna sprawa, że sama omal nie poprawiłam Puchatka. W porę się jednak ugryzłam w język.  Dzięki temu to Tygrysek był na cenzurowanym, nie ja. - No coś takiego! - Puchatek wyglądał na szczerze zdziwionego - Byłem pewien że to   przyprawa . Dziękuję Tygrysku.

Warto było

Obraz
                                                      Zosi. Była sobie raz dziewczynka. Oczywiście miała jakieś imię ale nikt nie zawracał sobie nim głowy bo od lat, od urodzenia niemalże wszyscy w rodzinie, w szkole,  a nawet dzieciaki na podwórku  wołali na nią Bebe, Bebusia albo Betka.  Przyzwyczaiła się. I nawet jej się to podobało. Ostatecznie niektóre dzieciaki miały gorsze przezwiska. Taki na przykład Kazio co go wszyscy Korniszonem nazywali, albo Aśka zwana Marchewką. A już najgorzej to chyba miał Maciek. Miał takie brzydkie przezwisko, że czasami nawet płakał. Kiedyś Bebe podejrzała jak siedział za wielkim krzakiem dzikiej róży i ryczał jak przedszkolak jakiś. Przyrzekła wtedy i sobie i ...

Mela cz.2

Obraz
Odezwała się do mnie dopiero dzień przed studniówką. Starannie wymodelowanym głosem po postu ni to zapytała i stwierdziła; - Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z tego że od tego jak się zachowasz wiele zależy. - Oczywiście... Byłam umówiona z synem jakiegoś kogoś kto mógł w jakiś sposób pomóc w realizacji czegoś. Rzecz jasna matka wyłuszczyła mi sprawę bardzo dokładnie, ze wszystkimi detalami. Nie było to jednak dla mnie szczególnie istotne. Nie zadałam sobie więc trudu zapamiętania kim był ów towarzysz do poloneza ani co w związku z tym matka mogła zyskać. Być może tylko dozgonną wdzięczność tego kogoś kto wiele mógł. Nie mniej zachowanie poprawne było jak najbardziej pożądane. - Rozumiem, że mogę na ciebie liczyć Melanio - powiedziała z ręką na klamce. Tej formy mojego imienia mama używała tylko wtedy kiedy była zdenerwowana. Wyszła zanim zdążyłam otworzyć usta żeby powiedzieć swoje dyżurne słowo. Kiedyś mówiłam; tak mamo, tak tato. Po jakimś czasie zrobiłam się bardziej ...

Mela cz. 1

Obraz
Mela była najzwyklejszą w świecie kobietą. Ani ładną ani brzydką. Po prostu przeciętną. Jednak gdyby potraktować ją jak kukłę, bezwolną plastikową lalkę i postawić w jednym szeregu z tysiącem innych trzydziestoletnich kobiet, kazać się na komendę uśmiechać, podskakiwać, płakać natychmiast można by ją było poznać. Po oczach. Miały kolor złamanej nadziei. Mam na imię Melania. Pretensjonalnie? Tak wiem, mama się uparła i ojciec podobno nie miał nic do gadania. Może to i dobrze, bo on z kolei chciał żebym nosiła imię po jego przedwcześnie zmarłej matce Eulalii. Z dwojga złego wolę to którego nie trzeba przeliterowywać każdej urzędniczce i pielęgniarce w zabiegowym.

Strefa...

Obraz
... kibica Nadworny wszedł. Najnormalniej w świecie. Jak do siebie. Mruknął niby jakieś tam cześc banalne, a  zaraz potem z zadowoloną miną ustawił na stole pokryty drobnymi kropelkami czteropak i rozsiadł się wygodnie na salonowej sofie. Dokładnie vis a vis, jak powiedzieliby francuzi telewizora. - Gdzie pilot? - zapytał rozglądając się czujnie dookoła. - W pilotowni - warknęłam. - To znaczy? - Nadworny domagał się sprecyzowania. - W dupie na półce, po prawej stronie - uściśliłam uprzejmie. - Czyli? - Czyli że siedzisz na nim! I co to w ogóle ma znaczyć?!

Czarownica

Obraz
Po pierwsze to wszystko przeze mnie. A po drugie, nie tylko pamięć mam wybiórczą. Tak samo selektywnie podchodzę do wiadomości zasłyszanych. Gdziekolwiek; w prasie , w radio, w telewizji czy od sąsiadki. Pewnie dlatego mi umknęło... O tym że jest mecz otwarcia i że już za kilka godzin poinformowała mnie uprzejma pani w markecie kiedy to zdziwiłam się szczerze że takiego tłumu to ja dawno, nawet przed świętami nie widziałam, a co dopiero w najzwyklejszy piątek. - No co się dziwić. Zaraz mecz.- powiedziała i z dumą wskazała na dwie butelki wina udającego szampana płynące po czarnej taśmie wprost w sprawne ręce kasjerki. Moje bułki, rzodkiewki i serek typu ulubionego też już opuściły koszyk i powoli ale skutecznie zbliżały się do finału zakupowego szaleństwa. - Mecz? Otwarcia? - o ile rozumiałam pierwsze to z tym otwarciem pojawił się kłopot. Tego że trzeba uczcić to wydarzenie szampanem nie pojmowałam ni w ząb.