poniedziałek, 16 stycznia 2017

Smoki

Smoki, smoczki i smoczydła. Z wszystkimi  strachami za pan brat...

Każdy ma jakiegoś smoka. Ja mam ich nawet kilka...naście jeśli nie "dziesiąt". Jedne oswojone inne w trakcie oswajania, niektóre schowane głęboko. Najbardziej męcząca jest obawa, że się obudzą. A potrafią. I to w najmniej oczekiwanym momencie,
Niektóre smoki pojawiają się  nagle i równie nagle znikają. Do takich nawet nie staram się przyzwyczajać. Po prostu łapię za rogi, walczę i żegnam bez żalu (bo też i żałować nie ma czego).

niedziela, 15 stycznia 2017

Kapelusz

- Zwariowałaś? - podejrzliwie zapytał Książę Małżonek i zastygł w pozycji nieco dziwnej i przy okazji zatrważającej. Maszynka do golenia niebezpiecznie zadrżała w jego dłoni. Okolice prawego ucha przez chwilę były zagrożone może nie od razu resekcją tylko poważnym zranieniem ale i tak było groźnie.
- Jeszcze nie, ale jestem na dobrej drodze - odpowiedziałam sięgając po flakon z perfumami produkcji krajowej. Uznałam bowiem, że nie zaszkodzi troszkę się podrażnić. Nic tak nie dodaje smaczku jak drobne nieporozumienia. Chyba...
- Masz zamiar w tym? To znaczy tak? To ja nie idę... - zagroził.
- Idziesz, idziesz - odpowiedziałam nonszalancko i opuściłam łazienkę w podskokach. Żeby nie dostać po uszach. Oraz żeby się obejrzeć w wielkim lustrze.

sobota, 14 stycznia 2017

Leć Kuba!

- Kubusiowi
Kubuś ma 12 lat. Na siódme urodziny dostał od babci, kobiety, która nigdy w niego nie zwątpiła, która od zawsze kochała go miłością bezwzględną, zwykły - niezwykły prezent.
- Otwórz -  zachęciła babcia. Kuba bez słowa, jak zwykle wykonał polecenie.
- To jest latawiec.  Kiedy byłam mała bardzo lubiłam puszczać latawce. Pierwszy zrobiłam razem z moim tatą...
I tak to się zaczęło. Rodzice, starsza siostra, dziadek, pani ze szkoły, prywatna terapeutka, a nawet sama babcia nie przypuszczała jak ów prezent zmieni życie Kubusia.

piątek, 13 stycznia 2017

O tym, że warto marzyć



Nie jest prawdą jakoby marzenie się nie spełniały i że w związku z tym nie warto marzyć.
Otóż warto. A dowodem na to, że się spełniają jestem ja we własnej jakże skromnej osobie.
Wczoraj, od późnych godzin popołudniowych marzyło mi się kruche ciasto malinowe z pianką.
Pyszota....

W ramach Dnia Spełniania Swoich Marzeń po prostu je upiekłam!
 I voila!
Mam namacalny dowód na to marzenia się spełniają. Wystarczy tylko wziąć sprawy w swoje ręce;)

Gdyby, przez przypadek naturalnie komuś też się raptem zachciało  i nabrałby ochotę na spełnienie owego pragnienie to przepis wyszperałam  TUTAJ 




Uda się!  Na 99,999% Robiłam je przez wakacje w różnych wariantach owocowych i za każdym razem  robiło furorę.

Źródło zdjęcia w sieci: http://www.mojewypieki.com/post/kruche-ciasto-z-malinami-i-lekka-budyniowa-pianka

czwartek, 12 stycznia 2017

Dzień Czystych Rąk


"Ja mam zawsze czyste gacie, a uroda mam po tacie" - śpiewał swego czasu zdaje się Bercik albo ktoś inny. W każdym razie Ślązak. I poniekąd miał rację. W sensie, że ważna jest higiena gaci. Żeby były czyste. I żeby w ogóle były. To samo dotyczy nóg, zębów, włosów, uszu... Powinny być czyste. To fakt oczywisty a z takim nie ma sensu dyskutować.
Najważniejsze są jednak ręce. Mieć czyste ręce, dosłownie i w przenośni to jest to! Ręce upaćkane ziemią, mąką, kurzem, farbą, smarem  czy czymkolwiek innym  nie są wstydem. Przede wszystkim dlatego, że taki brud jest raczej