Posty

Wyświetlam posty z etykietą film

Czapka

Obraz
"Kino jest największą ze sztuk!" - tak albo bardzo podobnie powiedział w moim ulubionym Vabanku nieżyjący już Jacek Chmielnik. Miał rację. Nic tak jak kino nie umie zmieniać rzeczywistości, kształtować poglądów. Każdy przecież może mieć własną wizję. Legendę o tym, że major Henryk Sucharski wielkim bohaterem był, wyssałam z mlekiem matki. Wszak tylko pod wodzą wielkiego człowieka piękni jak ta lala  żołnierze mogli tak czwórkami prosto do nieba itd. Rewelacyjne doniesienia o tym jakoby był tchórzem przyjęłam bez entuzjazmu. Tylko idiota się nie boi. A że Sucharski idiota nie był, bać się miał prawo to i nadal bohaterem pozostał. "Tajemnica Westerplatte" - meeeeeeeegaaaaaaa(?) produkcja. Trup ściele się gęsto, krew niemal spływa z ekranu, wybuchy, pożary i strzelanina, a obsada zwala z nóg. Sam kwiat męskiej polskiej sceny! Żebrowski - cudny,  Adamczyk, Szyc, Englert, Zbrojewicz... Efekty specjalne powiedziałabym, że poprawne. Zapewne z uwagi na ograniczone fin...

Baby

Obraz
Ludzie pokroju Zołzy tylko czasami wierzą na słowo. Jeśli mogą coś sprawdzić na własnym organizmie to oczywiście to robią. I już wiedzą jakie są baby. I czy oby na pewno  są inne. Jakie więc są  owe baby? Otóż baby są  nudne. Śmieszne też, ale przede wszystkim, a może raczej mimo wszystko nudne jak przysłowiowe flaki z olejem.   Była ciemna noc, auto i dwóch bliżej nie znanych z imienia frustratów. Jechali, jechali, jechali bez wyraźnie określonego celu.  Mijali miasta, wsie, przejazdy kolejowe, lasy, pola ... i gadali. Trudno powiedzieć czy rozmawiali ze sobą czy po prostu monologowali wylewając z siebie żółć zalegającą na wątrobie. Przy użyciu dość oryginalnej składni, pełnej pomyłek, powtórzeń i poprawek oraz bardzo wulgarnego słownictwa  przypisywali kobietom, to znaczy babom całe zło tego świata. I byłoby to nawet dość zabawne gdyby nie dłużyzny.

Auta 2

Obraz
... czyli Zołza w kinie Ale było!  Scenariusz prima sort. Akcja wartka, cały czas trzymająca w napięciu. Wszystko to w towarzystwie przesympatycznych bohaterów. I te widoki. No proszę państwa! Najpierw jesteśmy w zapomnianym przez świat miasteczku  w kanionie Kolorado. Zaraz potem przenosimy się do pełnego najnowocześniejszych zdobyczy techniki Tokio. Chwilę potem za sprawą panów scenarzystów możemy podziwiać architekturę Paryża. Potem jest Rzym a na końcu Londyn!  A tak w ogóle to sensacja! Tajni agenci jej królewskiej mości, ruska mafia,  zataczająca szerokie kręgi, międzynarodowa afera paliwowa, niezwykle spektakularne pościgi, strzelaniny turbo dopalacze i gadżety pożyczone od Jemsa Bonda.. Wszystko byłoby cacy gdyby nie fakt, że mafia (żadna) nie żartuje, zwyrodniali przestępcy też, a odsunięty na dalszy plan psychopata, chce wyeliminować "innych".

Listy do Julii

Obraz
"A gdyby -  to dwa kompletnie neutralne słowa, które będąc w parze, mogą dręczyć nas do końca życia..." Komedie romantyczne rządzą się swoimi prawami. Po pierwsze, co nie ulega wątpliwości, muszą być romantyczne. Po drugie, zawsze jest jakiś on i ona, których scenarzyści wikłają w sytuacje nie tyle dziwne co mocno naciągane. Po trzecie, ma być śmiesznie. Przydałoby się też po czwarte; oryginalnie i nieprzewidywanie. Jakie są "Listy do Julii" ? Punkt pierwszy dotyczący romantyzmu spełnia normy w dwustu a nawet trzystu procentach. Trudno o bardziej sprzyjającą scenerię niż Włochy, Weronę i najsłynniejszy balkon świata. Rzecz albowiem dzieje się, przynajmniej na początku w mieście najsłynniejszych szekspirowskich kochanków. Potem oczyma kamery przenosimy się tam gdzie pachnie bazylią, oliwą, pomidorami i najlepszym winem.

Kelner! "Śniadanie do łóżka"... poproszę!

Obraz
Wszystkie tygryski, nawet te najbardziej rozbrykane i wymagające, lubią być od czasu do czasu rozpieszczane "Śniadaniem do łóżka". Taki posiłek może ale nie musi być arcydziełem sztuki kulinarnej. Wystarczy jeśli będzie smaczny i elegancko podany. Takie właśnie jest śniadanie upichcone przez Krzysztofa Langa, który najpierw napisał, a potem wyreżyserował dość banalną ale nie pozbawioną wdzięku, komedię romantyczną uwikłaną w polsko-warszawskie realia. Reżyser i scenarzysta w jednym - stanął na wysokości zadania. Śniadanie nie jest może wykwintne ani szczególnie wyrafinowane, ale czy musi być? No nie! Jest za to zabawne, zgrabnie podane i nie ma brody. Na przystawkę mamy genialną w swej prostocie Izę Kunę (ta kobieta jest jak wino) i Piotra Adamczyka, który dzięki przytomności umysłu swojego i menażera zapewne, nie dał się zaszufladkować jako artysta poważano-kościelny. Oboje świetnie sprawdzili się w rolach drugoplanowych, ale nie  drugorzędnych. Wszak bez przystawki, kt...

Komedia?

Obraz
Byłam w kinie. Na czymś co w zamyśle miało być filmem i komedią na dodatek. Coś, delikatnie mówiąc, nie wyszło. A może taka była koncepcja? Trudno powiedzieć. Generalnie nie mam nic przeciwko adaptacjom o ile są dobrze zrobione. Zabiegi "uwspółcześniające" wypadły blado, żenująco wręcz. Jeśli to komedia była, to zagrana przez aktorów, sprawiających wrażenie wypranych z poczucia humoru. Proszek musiał być z górnej półki, bo wrażenie przeniosło się na pełną kinową salę. Nie było ani jednej salwy śmiechu. Nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że reżyser  się ściga, względnie cierpi na wjdoholizm. Ewentualnie chce z klasyki zrobić Shreka 5. Jednym zdaniem? "Śluby panieńskie" w reżyserii Filipa Bajona to kawał bardzo dobrze spieprzonej roboty! Coś pozytywnego? Więckiewicz. Robert Więckiewicz, który też się ścigał, tyle, że sam ze sobą...  Źródło zdjęcia: http://zloteprzeboje.tuba.pl/zloteprzeboje/0,0.html?tag=robert%20wi%EAckiewicz

"Ciacho"

Obraz
Ta wścibska szkoła mnie wykończy. Poszłam sobie rano do Nauczycielskiego, a tam... rzucili się jakby mnie z rok nie widzieli, a nie jakieś marne trzy tygodnie. - A co to? Za zmiany? - Nowy imidż? - Gdzie byłaś w ferie? - W domu? No co ty nie wyjechałaś? Ja byłam w Zakopanem. - A ja w Egipcie! - A co taka w ściekła jesteś? - Nie podoba ci się plan? No wiesz? Specjalnie dla ciebie środę układałem. - Jakiś ten kolor taki niekoniecznie pasujący do ciebie. itp... itd... itp... Na połowę pytań nawet nie odpowiedziałam , tym bardziej, że były rzucane jakoś tak na odczepnego. Na ten czas wszedł nie Wolski tylko Dyrektorka Pani... - Proszę państwa, witam po feriach, mam nadziej, że ... O pani Beato! Fryzjer dopadł? - A tak! Promocja była, grzech nie skorzystać... - odpowiedziałam grzecznie. Bo z dyrekcją trzeba grzecznie. Lepiej nie zadzierać, bo jakie zastępstwa wlepi i będę w szkole kibl... to znaczy nadgodziny strzelać. - W ramach funduszu socjalnego- ciągnęła dalej Dyrektorka Pa...

Nigdy w życiu!

Obraz
  Się narażę, zapewne. Trudno. Baby mają poprzewracane w głowie! Oczywiście niektóre. Nie generalizujmy. Ale czy...patrzenie na rzeczywistość przez pryzmat telewizji, filmów czy innych mediów jest   normalne? No, nie jest! Telewizja kłamie. Z  założenia. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś uwierzy, że jest inaczej. Żeby nie być gołosłownym opowiem  historyjkę…. Wybrałam się swego czasu z kumpelą do kina. Na „Nigdy w życiu”. Faceci uznali, że film babski i oni wolą mecz oglądać. Trudno.  Mąż mojej koleżanki  wspaniałomyślnie zaoferował się, że przygotuje nam kolację. Wracamy do domu, uśmiane, uchachane tralala... No,  ostatecznie to na komedii byłyśmy.Romantycznej na dodatek. A to zobowiązuje;) Wchodzimy do domu . Mąż kumpeli, przepasany kuchennym fartuszkiem w kwiatki, stoi w oparach dymu i z pełnym poświęceniem smaży dla nas placki ziemniaczane.  - Jacek! To ty? – pyta Ona. A głos miała taki żałosny, że serce ściskało. Wzmiankowany Jace...

Gdyby głupota miała skrzydła...

...lewitacja nie byłaby zjawiskiem paranormalnym. Pierwszą z licencją pilota byłabym ja… bo ostatnio z upodobaniem wielkim oddaję się oglądaniu głupcoodpornego serialu… Brzydule oglądam. Dobra! Wiem! To nie grzech, ale trochę wstyd (zarumieniłam się niniejszym po rzęsy) A na swoje usprawiedliwienie proszę wysokiej instancji mam tylko tyle, że…   - Czterdziestolatka oglądałam dla Kobiety Pracującej.  - Przystanek Alaska dla Krisa o poranku. I dla spacerującego po sennych uliczkach łosia. - Taki jeden serial, co to go jeszcze nie ma i nie ma też gwarancji, że będzie kiedykolwiek oglądałabym dla rybki. - A Brzydulę oglądam dla Wioli Kubasińskiej. Oraz dla Przemko, ale to tak przy okazji;) Jak już ich pokażą to jestem skłonna oddać się zajęciu pożyteczniejszemu jakiemuś. Ale nie zobaczenie Wioli? No katastrofa, którą przyrównać można jedynie do tego, że nagle szarańcza zniszczyła wszystkie uprawy kawy. Albo zamknęli fabrykę Kinder Bueno.    W związku z tym, ż...