Posty

Wyświetlam posty z etykietą książki

Pierwsza dama

Obraz
Z cyklu wakacyjne lektury...;) Za oceanem, gdzieś na drugiej półkuli, dokładnie nie wiadomo; w nowoczesnym apartamentowcu, w domku na przedmieściach czy zaszyty w leśnej głuszy żyje mężczyzna. Raczej niebanalny. Zdecydowanie kreatywny. O szerokich horyzontach. I jeszcze szerszych zainteresowaniach. Nie znam go osobiście ale taki właśnie musi być człowiek spod którego palców wyszła powieść tak niesamowicie przemyślana, doskonale skonstruowana, z bardzo dobrymi dialogami, wielowątkowa. Ten człowiek to David Baldacci. A książka nosi tytuł "Pierwsza dama". Jak sugeruje sam tytuł jest to historia opisująca burzliwe dzieje prezydenckiej pary. W układzie prezydent i jego żona pozornie nie ma żadnych zgrzytów. Rodzina jak z obrazka. Modelowa. On trzęsie światem, ona oględnie mówiąc stara się. Nie wypaść z obiegu, nie dopuścić do wpadki, zatuszować to co ewentualnie, mimo przygotowań i ostrożności nie wyszło. I właśnie o to tuszowanie się rozchodzi. Zanim najważniejsi ludzie w A...

Malina

Obraz
Albin Malina nie przyjechał. A tak czekałam. Zostawiłam mu na krzaku kilka dojrzałych owoców. Wcale nie przez zołzią złośliwość tylko dla uczczenia jego przybycia.  Trudno. W końcu miał być tylko namiastką. Substytutem. Produktem zastępczym mającym skrócić, a kto wie czy nie uprzyjemnić czasu oczekiwania na Malinę. Tego prawdziwego chociaż nie z krwi i kości. Ten Malina, tak długo oczekiwany jest wytworem wyobraźni; bujnej, niezwykłej, magicznej, nieco ekscentrycznej, czasami frywolnej, często nostalgicznej, czasami złośliwej. Nic dziwnego skoro ta wyobraźnia, podobnie zresztą jak i sam Malina jest własnością równie niezwykłej, magicznej, nieco ekscentrycznej, czasami frywolnej, często nostalgicznej, niekiedy złośliwej Małgosi Południak . Malina Wczorajszy wieczór spędziłam w towarzystwie autorki, noc w objęciach Maliny. Z zaczarowanym Maliną w zaczarowanym tomiku z zaczarowanymi ilustracjami. Warto było nie spać. Malina jest piękny normalnością. Piękny bo nie jest bez skazy...

Schematy

Obraz
Jeśli ktoś kiedyś wypracował sobie przepis na sukces to brnie w niego nie bacząc przewidywanie. Przeczytałam w swoim życiu wiele powieści; mniej lub bardziej porywających. Mam na koncie romanse, powieści obyczajowe, thrillery, sensacje. Nie wszyscy, ale spora część autorów pisze według utartego schematu. Dotyczy to nie tylko romansów kiedy to z góry wiadomo, że jak on i ona  się poznali to mimo najrozmaitszych kolei losów i przeszkód jakie stawiają przed nimi autorzy w końcu kiedyś będzie happy end. Niemal identycznie jest w przypadku powieści sensacyjnych. Męskich? U Cusslera zawsze jest woda, duuuużo wody. I sporo brawury. Oraz historia jaką znają tylko pasjonaci. Trup oczywiście ściele się gęsto i broczy krwią zarówno tą sprawiedliwą jak i zbójecką. 

Zołza na Grocholi

Obraz
- Zgaś mamie światło, bo chyba śpi - Pierworodna wydarła się ile sił w płucach. - Śpisz? Mamo? - Krzyś zapytał równie delikatnie co siostra. Nie spałam. To znaczy prawie. A właściwie to mało brakowało. Morfeusz już   trzymał mnie w silnych objęciach i ani myślał wypuszczać. Żadne wrzaski nie były w stanie odwieść go od zamiaru zawładnięcia moją podświadomością. Nie powiem, nawet próbowałam z nim walczyć. - Poradzą sobie ... - szepnął uwodzicielsko i wzmocnił uścisk. Ciche pyknięcie włącznika lampki nocnej, szuranie kapci  i wreszcie mocny akcent na zakończenie dnia w postaci trzaśnięcia drzwiami -  to ostatnie co słyszałam. Potem już było tylko dobrze i jeszcze lepiej.

Jerozolimskie morze

Obraz
Gdyby kobieta pod tytułem Viola Wein nie istniała to... należałoby ją wymyślić. Nie jestem tylko pewna czy egzemplarz wymyślony byłby tak doskonały jak oryginał. Szczęściem Viola istnieje. Jest. Żyje. I pisze. Przejmująco, bez zbędnych ozdobników nic nie wnoszących do treści, bez popadania w euforię, bez wzbudzania poczucia winy. Po prostu pięknie.

Modelka i Purkrapek

Obraz
Jak nie można się spotkać w realu to zawsze można wybrać inny market. Takie Tesco na ten przykład sprawdzi się równie dobrze. Jeśli nie bardzo jest z kim to też żaden problem. Wystarczy zalogować się na jednym z wielu portali randkowych, które we współczesnym świecie pełnią rolę dawno zapomnianych swatek i... czekać. A nóż widelec Modelce Modiego, wybitnej specjalistce od "Szarlotki z ogryzków" Purkrapek się trafi. I będzie wesoło. Internetowe romanse to już w zasadzie nic nowego. Zdarzają się często, częściej, a może nawet są bardziej popularne niż realne. Nic dziwnego -  świat wirtualny  nas osacza coraz bardziej. Wkracza w każdą dziedzinę życia. W sieci robimy zakupy,  komunikujemy się, czytamy książki i gazety, nawet telewizja jest internetowa, to czemu nie romans? Jeśli w  dodatku udany to nic tylko o tym poczytać. Bohaterowie to dwoje życiowych bankrutów; ona kobieta po przejściach, on mężczyzna z przeszłością. Oboje wychodząc z założenia że kupił nie kupił, ...

Wisienka na macy

Obraz
Jeśli macie ochotę na pachnący, delikatny i ślicznie przystrojony wisienką kawałek tortu literackiego, to „Rachmunes” nie jest dla Was.  Ta książka jest dla amatorów macy. Twardej, niepozornej, a jednak nie pozbawionej smaku. To nie jest łatwa proza. Nie jest też lekka ani przyjemna. Wręcz przeciwnie. Opowiadania Violi Wein są brutalnie prawdziwe.  Autorka nie zawija w błyszczący papierek śmierdzącej, często nawet niewygodnej prawdy. Pokazuje rzeczy takimi jakimi są. Bezlitośnie, bez upiększaczy i sztucznych ozdobników. W jej opowiadaniach dziwka jest dziwką, szuja szują, a narkoman narkomanem.  Viola Wein nikogo nie osądza, nie krytykuje, nie poddaje w wątpliwość  głoszonej prawdy.  Ona po prostu stwierdza fakty pozostawiając czytelnikowi prawo do własnego zdania. Pamięć i wyobraźnia autorki zadziwia. Plastyczność tej prozy przenosi czytelnika z eleganckiej willi na obrzeżach Tel-Awiwu, do nędznej kamienicy czynszowej na warszawskich Nalewkach czy do obozu...

Mezalians

Obraz
Przyszła wczoraj. Właściwie to nawet zapomniałam, że miała się pojawić... Powsinoga z wielką torbą stanął w drzwiach i stanowczo zażądał widzenia. Się ze mną. Osobistego. Twarzą w tors, bo on wysoki jest i nawet jak się w buciki na niebotycznych obcasach wystroje to sięgam mu do brody ledwie. A i to pod warunkiem, że stanę na palcach. - Mogę odebrać za żonę - Książę Małżonek chciał się przysłużyć i zaoszczędzić. Sobie czasu oczekiwania na specjalność zakładu, a panu listonoszowi widoku. Mojej wielce rozczochranej powierzchowności. - Nie - powsinoga była nieugięta. Zupełnie jakby chodziło o wydanie depozytu z banku szwajcarskiego, a nie o białą, niepozorną kopertę - To polecony! Bardziej nie, niż rada oderwałam się od lepienia pizza bułeczek i poczłapałam w kierunku odgłosów. - Pani podpisze - listonosz podsunął mi pod nos świstek z jakimiś rubryczkami. I długopis dyndający na sznurku przyczepionym do klapy w służbowej marynarce. - Gdzie? - zapytałam pół przytomnie usiłując jednocześnie...

Nie tylko dla kobiet; rzecz o kobiecie świadomej

Obraz
Ponieważ tak zwana Wena, poszła w tak zwane ... dziś będzie recenzja. Albo coś podobnie wyglądającego;) Niekrwawa "Wojna żeńsko-męska i przeciwko światu" Hanny Samson to powieść o kobiecie świadomej własnych potrzeb. Z całą pewnością bohaterka nie jest ani purytanką ani dewotką. To kobieta, która nie wstydzi się powiedzieć światu prosto w nos; - Mam lat między czterdzieści a piećdzieści, freski na twarzy przykrywam tapetą, lubię seks i co mi zrobicie? Powieść może szokować, może zaskakiwać, bulwersować, a nawet gorszyć. Z całą pewnością jest jednak autentyczna. Bez owijania wełny w bawełnę, bez blichtru, fałszywego wstydu i krzywego zwierciadła pokazuje to co wszyscy wiedzą, a do czego nie każdy ma odwagę się przyznać. Hanna Samson, postacią stworzonej bohaterki przyznaje się, burząc tym samym stereotyp, że szokowanie to męska specjalność. Baśka - to kobieta po przejściach (żoną już była), z przeszłością (dziennikarską), ale i z przyszłością. Bariera wiekowa, fałdki na b...

Łańcuszek 2

Obraz
Tym razem Maura... Rozrywkowa jestem kobita ( jak Pazura  z granatem...;) I bawić się lubię. No to jeszcze raz. Powtórka z rozrywki;) Bez przynudzania, z marszu odpowiadam na zadane przez Maurę pytania... 1. "Co autor miał na myśli?" czyli: która książka do dziś wydaje Ci się niezrozumiała? Jeszcze kilka tygodni temu napisałabym o "Pamiętniku z powstania warszawskiego" M. Białoszewskiego. Straaasznie się męczyłam jak to czytałam, I nagle Bum i bach. Stał się cud i mnie oświeciło. I teraz nie bardzo mam o czym napisać, albo nic mi do głowy nie przychodzi, albo... ewentualność trzecia, spożyłam wszystkie rozumy. A poważnie, to nie wiem, bo jak nie rozumiem to nie czytam. Przeczytam jak będę duża.  Na czas przyszły, bliżej nieokreślony odkładam więc na ten przykład Trylogię... Zdecydowanie lepiej się to ogląda niż czyta;) 2. Książka, która stała się cząstką Ciebie... Klasa maturalna. Nauki od groma i jeszcze trochę. A ja czytam. Na dodatek lekturę. Jak pr...

Łańcuszek :)

Czytanie jest nałogiem. Nabytym i wyuczonym. Nałogiem, którego nie mam zamiaru się pozbywać . Bo go lubię;) To wcale nie było tak, że od zawsze, że z mlekiem matki i tak dalej. Po prostu kiedyś tam wpadła mi w ręce pewna książka. Mała, niepozorna, z czarno białymi ilustracjami. Miałam wtedy 8 lat. I zakochałam się w Lisie, w Lasse, w Bosse, w Annie, w Brttcie i w Olle... We wszystkich mieszkańcach Bullerbyn. Tak to się zaczęło... Dzięki Astrid;) Mała Mi "wrobiła" mnie w łańcuszek blogowy. Zadała pytania no to odpowiadam...;) 1. Czy macie książkę, przez którą choć raz zapomniałyście o świecie? Np wysiąść na odpowiednim przystanku?  Mam. Nie jedną. Bo jak wejdę w ten zaczarowany świat literek, w te historie zagmatwane, losy poplątane, to na prawdę ciężko mi się oderwać. I wrócić do rzeczywistości. Przypaliłam niejeden garnek, niejedną noc zarwałam, a raz... oblałam egzamin. Ale jeśli mam wybrać jeden tytuł... to niech to będzie "Poczwarka" Doroty Terakowskiej...