Posty

Rybka

Obraz
Helenie. Za to, że mnie kopnęła;) Kubuś wszedł. Chciał niepostrzeżenie, a wyszło jak zwykle. Wszystko przez autko typu resorak pozostawione mimo... licznych upomnień, że zabawki mają swoje miejsce. I że nie jest nim podłoga! - Taaaa... - powiedział Puchatek zaraz po tym jak w ciszy poranka wybrzmiały wszystkie "ałajki", "orajusie" i inne takie mniej cenzuralne - Niedaleko pada jabłko od jabłoni... - Że niby co? - zapytałam zuchwale nie chcąc przyjąć do wiadomości bolesnej prawdy. - A niby to! - Puchatek ogarnął wzrokiem mnie i moje otoczenie poczym wskazał je łapką. Lewą. W prawej trzymał wspomnianego resoraczka w kolorze lawendy prowansalskiej. Spojrzałam i ja. - No co? - wzruszyłam ramionami, że niby wszystko pod kontrolą - Zwykła rzecz. Bałagan. Twórczy. To ostatnie dodałam na swoje usprawiedliwienie. Oraz żeby się choć odrobinę lepiej poczuć w tym, niebójmy się użyć tego słowa, bajzlu. Biurko wyglądało jak krajobraz po bitwie. Sterty książek, kartek, kar...

Koniec! I kropka!

Obraz
Zgubiłam miesiąc życia. A dziś jest pierwszy dzień mojego nowego życia. Nigdy nie będzie już tak jak kiedyś. Będzie normalnie tylko, że inaczej. Zgubiłam miesiąc życia. Wszystko dlatego, że nie umiem, nie potrafię i nie chcę godzić się na wszystko. Na kłamstwa, niedomówienia, brak zaufania. Zgubiłam miesiąc życia. Kiedyś zapomnę, że czułam wtedy wyjątkowo podle. Nikt nie był ode mnie głupszy, grubszy, brzydszy i ... starszy Zgubiłam miesiąc życia. Nie szukam go jednak.  Wręcz przeciwnie. Niech idzie w diabły i nie wraca. Najbardziej chciałabym żeby go nigdy nie było. I bardzo, bardzo, bardzo, bardzo... żałuję, że nie umiem się tak zupełnie zresetować. Zgubiłam miesiąc życia. I jeśli czegoś żałuję to tylko tych 30 dni które przepadły. Życie jest zbyt krótkie, żeby je lekką ręką rozdawać każdemu kto nas skrzywdzi. Żeby się rozczulać nad każdą blond ścieką do podłogi... Teraz JA! Koniec! I kropka!

Będzie Żyła

Obraz
Niedziela zaczęła się jak zwykle. Jajecznicą. Leniwą kawę piłam leniwie. W łóżku. Zakąszając lekturą lekką, łatwą i przyjemną co wcale nie znaczy, że grafomańską. Wręcz przeciwnie. Książka była swego rodzaju ucztą; świetne dialogi, niebanalna fabuła, przemyślana narracja. - Mamo! - Najmłodszy w rodzinie wydarł się tuż nad moim uchem. mało brakowało a rozlałabym kawę na pościel w magnolie - Chodź! Będzie żyła kot! I pognał. Równie szybko jak się pojawił. Absurdalność zdania dotarła do mnie dopiero po chwili. To, że dość długiej składam na karb rekonwalescencji którą nadal celebruję. Sobie. A co?! Po dwóch tygodniach należy mi się. Jak psu miska a kotu drapanie za uchem. Składnią postanowiłam się zając w drugiej kolejności. Bardziej bowiem leżało mi na sercu zdrowie, a nawet życie biednego kota. Wystrzeliłam z łóżka jak gumka z majtek. - Co się stało kotu? - zapytałam skoro tylko dotarłam (z prędkością światła) do salonu. Wyraźnie słyszalna zadyszka świadczyła o tym, że gnałam jak...

O rajusiu!

Obraz
- O rajusiu... - Nadworny jęknął. I usiadł z wrażenia. Albo z przerażenia. - I tak co dziennie? - Aha - odpowiedziałam nie bez dumy. No bo dumna z siebie byłam i jestem. Wręcz, jak by to powiedziała moja pani od plastyki z podstawówki, niesłychanie. Przede wszystkim dlatego, że pamiętałam. A poza tym dlatego, że dawałam radę. - Powiem więcej. Trzy razy dziennie. - Fiu - fiu... - zagwizdał patrząc na baterię buteleczek i pudełeczek. - A coś poza tym jeszcze ci się mieści? - Z trudem - przyznałam. I się zamyśliłam. Bo faktycznie jakby tak to policzyć, a jeszcze lepiej zważyć i zmierzyć, dodać jedno do drugiego i pomnożyć przez wodę to  porcja wyciągnięta z tych wszystkich pudełeczek i buteleczek ustawionych w równym rządku na kuchennym blacie jest na tyle duża, że na upartego może robić za  drugi obiad w południe, śniadanie rano i kolację wieczorową porą.- Ale cerber mnie pilnuje. Nadworny tłumaczenie przyjął i litościwie spojrzał na cerbera który właśnie zmierzał w naszym...

Szampan! Dla wszystkich!

Obraz
"A wtedy padał deszcz..." Ze śniegiem. Pamietam dokładnie; zachmurzenie umiarkowane z licznymi przejaśnieniami, raz nawet zagrzmiało. Misz-masz jednym słowem. Dokładnie tak jak  w życiu bywa. Różnie. Raz dobrze, czasami gorzej, a innym razem wręcz do dupy. Licznie zgromadzone ciocie wróżyły z pogody jak z ręki. Przepowiadały; lekko to nie będzie, ale się nie martwcie, bo słońce tu i ówdzie sie przebija, ogólnie będzie dobrze. - Czyli, że spoko? - zapytało kuzyniątko płci męskiej odstrojone z racji uroczystości w koszulę, krawacik w paseczki i kościołowe spodnie na kant. Ciotki, licznie zgromadzone miały rację. Było, jest i zapewne będzie różnie. Lepiej, gorzej, a czasami do dupy. I dobrze. - Bo jak jest tylko dobrze to też nie dobrze.- dodała tonem niezwykle autorytatywnym jedna z ciotek i dla pewności, na wszelki wypadek, żeby wspomóc pogodową wróżbę nakazała sypanie ryżem. I groszem. Słusznie. Od przybytku wszak głowa nie boli.  Dziś od tej wiekopomnej chwili kie...

Poczekalnia

Obraz
I oto nastał. Pierwszy dzień trzeciego miesiąca roku pańskiego dwa tysiące trzynastego. Zaczął się nieśmiało. Z wahaniem. A może walczył? Z ostatnim dniem miesiąca drugiego? Zimowego jak by nie było. W każdym razie jak już się na dobre zaczął to pokazał na co go stać. ten pierwszy dzień. Rozbłysł. Rozpromienił. Rozświetlił. I rozburmuszył. Nabzdyczoną Zołzę. Czyli mnie. Nie to żebym od razu, niejako z urzędu pierwszy dzień miesiąca czciła podskokami trzema czy choćby dwoma. Ba, nawet jednym.  Nie pozwala mi na to wrodzone lenistwo. Ot, po prostu siedziałam sobie i rozmyślałam jakoś tak mniej pesymistycznie. A wręcz z nutką optymizmu. Jak to pierwszego dnia trzeciego miesiąca. - Co tak dumasz? - zapytała Kubuś, który jak zwykle pojawił się nie wiadomo skąd czyli znikąd. - No właśnie; co tak dumasz? - niczym echo powtórzył Tygrysek brykając przy tym w pod sufit. Hooooop!

Jeszcze tylko...

Obraz
Jeszcze tylko; - setki litrów kawy do wypicia, - tyle samo (mniej więcej) kilometrów w te i    wewte do przejechania, - cztery książki do przeczytania,  - trzy prace zaliczeniowe do napisania, - dwa egzaminy do zdania... I? Końca świata nie będzie ale  jest szansa, że bede miała więcej czasu na;   plotki,  czytanie czegokolwiek, albo raczej wszystkiego gdzie nie będzie słów zakazanych typu pedagogika, rewalidacja itp, drapanie kota za uchem, na umycie podłogi wkuchni, zrobienie porządku w szufladzie z bielizna i  z fryzurą i na bloga rzecz jasna!                                                                   ...