Zombi
Siedzę w domu i nie wyglądam. W przerwach drapię delikatnie, smaruję, podaję małe "conieco" i robię co tylko w mojej mocy żeby nie dopuścić do zwariowania. Larum pożarowe u drzwi przywitałam skrzywieniem wcale nie mimowolnym. Postanowiłam udawać, że mnie nie ma... - Nikogo nie ma w domu - wrzasnęłam żeby uwiarygodnić swoją wersję wydarzeń. - Jak nie ma jak jest? - odwrzasnął gość. Sądząc po głosie płci męskiej. - Jak mówię to pewnie wiem! Co? - odpowiedziałam zwrotnie. I nieco zaczepnie. Chyba lepiej wiem czy jestem czy mnie nie ma. A nawet jak jestem nie znaczy, że mogę się chwalić facjatą. - Tak? To z kim ja rozmawiam? - męski głos wydawał się coraz bardziej poirytowany. - Z Zombi - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Człowiek albowiem tak nie wygląda. Zwłaszcza płci babskiej. - Nie wygłupiaj się pani zombi tylko otwieraj - facet po drugiej stronie drzwi tracił resztki cierpliwości - Co ta ja baby w papilotach nie widziałem? Wyjrzałam bynajmniej nie dyskretnie przez szybkę (p...

jaki murzyn? Dokładnie tak by wyglądal mój synuś:) Fryz po mamusi:) mła:)
OdpowiedzUsuń