Feminizm
Siedzę sobie w pracy i rozmyślam. Intensywnie.
Po drugiej stronie biurka siedzi Nadworny.
Nie mam bladego pojęcia o czym myśli , o ile myśli.
Mam problem. Wielki i ciężki.
Wobec tego, że numer z przystojniakiem drugi raz nie przejdzie, muszę wymyślić coś innego.
- Te? Nadworny? A czy ja ci już mówiłam, że cię lubię?
- Nie przypominam sobie - odpowiedział i popatrzył podejrzliwie.
- No patrz! Takie niedopatrzenie! Natychmiast muszę to nadrobić!
- Nooooooo... - zamruczał - Ale właściwie to o co chodzi?
- Zaraz chodzi. Ty myślisz, że ja to już tak bezinteresownie nie mogę?
- Teoretycznie możesz, ale nos mi mówi, że tu jest jakieś drugie dno.
- No dobra... Przejrzałeś mnie!
- Ha! Wiedziałem - wrzasnął z triumfem - To teraz gadaj. O co chodzi.
- Czy ty Nadworny wiesz kiedy się kończy feminizm?
- Zagadka?
- W pewnym sensie. To wiesz czy nie wiesz?Mam problem. Wielki i ciężki.
Wobec tego, że numer z przystojniakiem drugi raz nie przejdzie, muszę wymyślić coś innego.
- Te? Nadworny? A czy ja ci już mówiłam, że cię lubię?
- Nie przypominam sobie - odpowiedział i popatrzył podejrzliwie.
- No patrz! Takie niedopatrzenie! Natychmiast muszę to nadrobić!
- Nooooooo... - zamruczał - Ale właściwie to o co chodzi?
- Zaraz chodzi. Ty myślisz, że ja to już tak bezinteresownie nie mogę?
- Teoretycznie możesz, ale nos mi mówi, że tu jest jakieś drugie dno.
- No dobra... Przejrzałeś mnie!
- Ha! Wiedziałem - wrzasnął z triumfem - To teraz gadaj. O co chodzi.
- Czy ty Nadworny wiesz kiedy się kończy feminizm?
- Zagadka?
Gołym okiem było widać, że jeśli nawet wie to sobie nie przypomni.
- On, ten feminizm kończy się jak trzeba wnieść szafę na ósme piętro.
- Aha...- powiedział z rozdziawioną gębą - Tyle, że ty mieszkasz na parterze.
- No! I to jest dobra wiadomość! Druga dobra , że wcale nie trzeba wnosić szafy.
- A jaka jest zła? - zapytał.
- Taka, że właśnie mi drzwi do tego parteru wypadły z zawiasów...
- Rozumiem - powiedział wstając - A czekaj... Ty jesteś feministką?
- No co też tobie do głowy... - odpowiedziałam z oburzeniem - A jeśli nawet, to nie wtedy jak mi drzwi wypadają;)
Żródło zdjęcia

Nareszcie Nadworny powrócił! Powiedz mu, że jestem jego fanką! Pozdrowienia :)
OdpowiedzUsuńNo popatrz jak czasami trzeba kawę na ławę temu Nadwornemu .... oraz plusy dodatnie mu wykazać;-)))
OdpowiedzUsuńFeminizm ciekawa sprawa :) wszyscy o nim mówią ale go nie widać :)
OdpowiedzUsuńNo jak juz jest taki Nadworny niech się wykaże :) nie ?
dałabys sobie radę bez niego ale po co przykrość sprawiać tak w 1 poniedziałek roku :)
Lusia ... Pozdrowię. Jak tylko z kluczami powróci:D
OdpowiedzUsuńA-kularnica ... Plusem dodatnim Nadwornego jest to, że on działa na kawę. Ława nie jest konieczna;)
Rybiooka ... No taka właśnie ze mnie feministka;)
OdpowiedzUsuńAbsolutnie nieNadworna;)
Dla mężczyzny wystarczy, że zarabiasz więcej od niego, już jesteś feministką... przynajmniej u mnie tak działało... a kiedy o coś poprosiłam, to było na zasadzie, a sama nie możesz?!
OdpowiedzUsuńNadworny to dobry człowiek, a feministki ostatnio widziałam na Shreku, paliły stanik... nigdy wcześniej i później mi się nie udało spotkać.
drzwi mówisz Ci wypadły, hmmmm tak smauśkie??? czy lekuchno dotknęłaś???;-);-);-) powerek widze masz niezły;-)
OdpowiedzUsuńMargo ... Feminizm feminizmem, a ktoś szafę na ósme musi wnieś! Prawda?
OdpowiedzUsuńJazz ... NO! Nie po to się byczyłam w domu tyle czasu, żeby teraz powera nie mieć;)
każdy lubi czuć się potrzebny - nawet mężczyzna :-DD w dodatku naprawdę JEST potrzebny! o zgrozo!
OdpowiedzUsuńNo tak... Feminizm to się u nas w kraju szerzy przeogromny... Jakby ten (albo inny) Nadworny nie dał się nabrać na ten feminizm, to zawsze można go parytetem potraktować :)
OdpowiedzUsuńtaaak, ci od przeprowadzek wnoszą, płacisz i masz wniesione
OdpowiedzUsuńKobity mężnieją, facety niewieścieją... O czasy, o obyczje! A gdzie te Don Kichoty, Don Juany i Dandysy? Może szafy by nie wnieśli, ale za to... ;)) Ze świecą szukać szarmanckiego drania :) i to z gromnicą!
OdpowiedzUsuńEmma ... nie przeczę.. przydają się;) Czasami nawet bardzo:D
OdpowiedzUsuńLatarnik ... O widzisz! I to jest sposób. Parytetem go? Ale jak? Tak między oczy??;)))
Margo ... i skarpetek im nie trzeba prać;)
Maura ... tak się składa, że jednego takiego szarmanckiego drania znam... Drań prze okrutny. Ale za to jaki uroczy:D
Nadworny nie dość że inteligentny (zaraz się domyślił że coś chcesz) to jeszcze jaki użyteczny.
OdpowiedzUsuńPogratulować :)
Pytanie w kwesti zasadniczej: Czy ty go lubisz czy nie lubisz? Tego Nadwornego?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :D
Gosia ... ineligencja uzytkowa;)
OdpowiedzUsuńWest ... Oczywiście:D
Piękna ta dama na obrazku... Niby hamerykańska pin-up, a jakoś mi przypomina nasze Jadzie-traktorzystki z lat 50-tych...I jeszcze zaprzecza tezie, że feministki to brzydactwa z wąsami!
OdpowiedzUsuńChłopy są przydatne nie tylko do prac domowych.:-) A feminizm tez jest przydatny...
OdpowiedzUsuńNo jak nie da rady inaczej, to parytetem między oczy :) Zamroczony wszędzie za Tobą pójdzie :)
OdpowiedzUsuńno i masz wiersz u mnie - Inspiratorko
OdpowiedzUsuńZgaga ... No wiesz? Feministki to piękne kobiety są. Weźmy na ten przykład tę no... a nie ta nie, ale na przykład... nie ta tez nie...;)))
OdpowiedzUsuńKasia ... Taaaaaaaa Jest!!!
Latarnik ... A ciężki ten parytet? Bo jakoś nie mam ochoty mu krzywdy zrobić:D
Margo ... dziękuję... Bardzo! Wiersz bardzo mi się podoba... i trocha muzowato się czuję:)
A to nam się dziś zebrało :))
OdpowiedzUsuńJesteś moją muzą... ale jak już zauważyłaś mam słabość do kobiet ze wschodniej części naszej ojczyzny... buziaki słodkie :)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie masz świetne sposoby na facetów, a przynajmniej na tego Nadwornego :)))
OdpowiedzUsuńAle pojętny jest też, i chętny do pomocy.
wiesz, u mnie w mieście kilku facetów założyło firmę usługową, która ma "zastąpić męża" w kwestii drobnych napraw/robót domowych - wspierają feminizm?;)
OdpowiedzUsuńMagenta ... zbieżność przypadkowa. I niezamierzona:D
OdpowiedzUsuńMargo ... łomatko... unoszę się 4 koma pół centymetra nad ziemią;)
Iw ... Ech nadworny, czemuż on jest Nadworny...;)
Diżejka ... raczej zarabiają na chlebek z szyneczką;D
A ja jestem szczęśliwa, że Ci się podoba :)
OdpowiedzUsuńMyślę, że my tak w głębi serca nie feminizmu chcemy, ale mężczyzny, kóry wyraża się miłością. A przynajmniej móię za siebie.
OdpowiedzUsuńmyśle, że we wszystkim niezbędny jest umiar: jakis złoty środek między feminizmem, a brakiem strachu w proszeniu faceta o pomoc :)
OdpowiedzUsuńBoziu, a mnie to kiedys drzwi wejsciowe normalnie zaatakowaly. Przysiegam, tylko klucz wlozylam a drzwi pierdut z zawiasow, no tylko z tego gornego, ale wystarczylo, zeby narobic balaganu. I nie mialalm wtedy na stanie zadnego nadwornego. To sie nazywa pech.
OdpowiedzUsuń....a sie usmialam:)))...to jest feminizm tak podejsc dziada :)
OdpowiedzUsuńNo tak, na podstawie komentarzy mogłabyś napisać rozprawę socjologiczną. Obserwowałam sobie po cichu przez subskrypcję i teraz powinnam wypić z Tobą kawę i poplotkować, hehe.
OdpowiedzUsuńPozdrów Nadwornego, bo tylko on ma to szczęście :)
Margo ... podoba mi się i to bardzo, a na kawę to zdaje się jesteśmy umówione... Niech no tylko zakwitną jabłonie...:)
OdpowiedzUsuńButterfly ... I słusznie mówisz:)
Didżejka ... Zasada złotego środka sprawdza się niemal w każdej sytuacji:)
Stardust ... Miło wiedzieć, że nie tylko ja taki pechowiec jestem:)
Zuzamoll ... jak żyje nie widziałam feministki;)
No comment - ech :)
OdpowiedzUsuń