Trudna sztuka dyplomacji
Zima. temperatura odczuwalna co najmniej 15 stopni na minusie. A mój telefon niemalże rozładował się z przegrzania. Gorąca linia od rana.
Zaczęło się niewinnie. Zadzwoniłam do kumpeli z życzeniami serdecznymi. Urodzinowymi. Pożyczyłam 100 lat. Zdrowia i czego tam sobie sama winszuje... Jeszcze chwilę pogadałyśmy o bzdetach. Oraz o tym że zapomniał.
- Zapomniał? Ty chyba żartujesz. jak mógł zapomnieć?! Przecież zaznaczasz wszystko w kalendarzu!
- Ty to jakaś chyba wczorajsza jesteś. Albo kawy jeszcze nie piłaś. - odpowiedziała - Nie wystarczy zapisać. Trzeba jeszcze przypomnieć, że jest coś takiego jak kalendarz i gdzie wisi i że na czerwono.
Bo Ona, jubilatka dostojna znaczy, rokrocznie, pierwszego, a najdalej drugiego stycznia uzupełnia ogólnodostępny, dla wszystkich członków rodu, kalendarz kuchenny. Robi to bardzo sugestywnie bo smaruje po nim czerwonym pisakiem. I wszyscy wiedzą, że 6 stycznia to nie tylko Trzech Króli jest, ale i jej , szyi rodu, urodziny. Inne daty są też zapisane. Tyle, że przy tamtych są adnotacje. Wojtek - czterdziestka. Kasia - 10 lat.itd... Dla niej czas się zatrzymał. I lepiej żeby nikt nie dochodził dlaczego.
- Babo! - mówię do niej najuprzejmiej jak potrafię - Dopiero ósma! Jeszcze sobie przypomni.
Zadzwoniła za godzinę z wieściami z frontu:
- Nie przypomniał sobie! - wrzasnęła mi do słuchawki.
Na nic zdały się tłumaczenia, że chłop w pocie czoła na podwawelską zarabia. Się uparła mulica bagienna. Jedna.
Niemym świadkiem jednej z kolejnych takich rozmów, był Nadworny, który się przypadkowo napatoczył...
- Ty, ale wytłumacz mi o co właściwie chodzi. Bo nie kumam.
- I dobrze. To znaczy, że nie kumasz dobrze. A do zrozumienia to jest tyle, że Pan Mąż zapomniał o urodzinach Pani Żony.
- I co? - zapytał z zainteresowaniem. A może tylko owo zainteresowanie udawał, bo przy okazji przeglądał magazyn sportowy.
- A to, że ona się piekli. I wierz mi, nie chciałbyś być w skórze jej męża przez najbliższe dni. A może i tygodnie.
- A nie mogla mu po prostu powiedzieć? - zapytał z głupią miną.
- Mogła, ale liczyła, że się domyśli. Naiwna...
- No. Naiwna - westchnął Nadworny i oddał się lekturze.
Czytał, czytał, a może tylko udawał że czyta, a tak naprawdę to myślał. Albo odwrotnie... W każdym razie, w pewnym momencie huknął donośnym głosem:
- Mam!
- Co?
- Eureka!
- A konkretnie?
- Konkretnie, to on nie zapomniał. On jest dyplomatą. I nie chce jej przypominać ile ma lat.- powiedział dumny ze swej teorii- A właśnie ile ona ma lat?
- Tyle samo co ja .
- Czyli?
- No ty Nadworny to dyplomatą nie jesteś. Na pewno! Nawet w połowie! - powiedziałam i strzeliłam focha z gatunku "nie przepraszaj, za minutę i fefnaście sekund mi przejdzie". Nadworny nie jest durny. Zna się na rzeczy i przezornie milczał.
- A właściwie to dlaczego w połowie? - zapytał kiedy miał już pewność, że mi przeszło
- Bo taki prawdziwy dyplomata to pamięta o urodzinach, tylko zapomina zapamiętać ile to już latek, wiosen czy jesieni wybranka sobie liczy.
- Albo zim.
- Albo...Nie jest łatwo być dyplomatą....
Źródło zdjęcia w internecie

Ale teoria Nadwornego suuuuper. Przypomnę ją sobie we własne urodziny;-)))) Mężczyźni bowiem mają bardzo dziurawą pamięć;-)))
OdpowiedzUsuńA-kularnico ... niech oni lepiej pamiętają wybiórczo a nie dziurawie:D
OdpowiedzUsuńNie dyplomata, a dUplomata w tym wypadku ;)
OdpowiedzUsuńmoja gorsza połowa też tak duplomatycznie do życia podchodzi... zwłaszcza mojego!
Maura ... Faceta nie zmienisz. Możesz zmienić faceta, ale to i tak niczego nie zmieni:)
OdpowiedzUsuńBardzo dobrze napisane, Nivejka! :)))))))))))))))))
OdpowiedzUsuńJak ja lubie tego faceta, chociaż go nie znam:D
OdpowiedzUsuńa ja właśnie sobie przypomniałam dzięki Tobie, że zapomniałam o urodzinach przyjaciela, a był u mnie wczoraj i nawet okiem nie mrugnął... a mam w kalendarzu, a kalendarz w biurku... no nic, będę musiała go przekupować, nie ma lekko... Nadworny ma talent, no ma!
OdpowiedzUsuńNa szczęście nie mam ciśnienia urodzinowego, ale u mnie to nie przejdzie, w moje urodziny zawsze przypada jakiś festiwal, koncert i mam pięknie odśpiewane dziesięciominutowe oratorium, po pięciu minutach robię się czerwona, po każdej kolejnej...
Przyznaję, że w chwili kiedy zaczęłam śpiewać w chórze polubiłam moje urodziny, z nimi to jest wesoło :)
Szkoda, żeś nietutejsza, zaangażowałabym Cię do śpiewania i Nadwornego również, hehe
I ja coś wiem na ten temat niestety ;-) No faceci po prostu i tyle !
OdpowiedzUsuńnie ma co się czepiać jak pijany płotu, na pewne rzeczy siły nie ma;-);-);-) facet to konstrukcja wstępna znaczy się prosta, my to już efekt końcowy, znaczy się złożony;-)
OdpowiedzUsuńMaura ... to nie ja. Myśl zapożyczona od mistrza Poniedzielskiego. Tyle, że on to pisał o kobietach;)
OdpowiedzUsuńKaja ... ja też go lubię. Dziwne...;)
OdpowiedzUsuńMargo ... No chociaż raz się do czegoś przydałam;) Ja śpiewam jak ranny łosioł. Wątpię czy bym się przydała:D
OdpowiedzUsuńButterfly ... Och , madame... trzeba przywyknąć. oni są z innej planety. I dlatego tak ich lubimy;)
OdpowiedzUsuńJazz ... jako konstrukcja złożona ... lubię mieć przy sobie kogoś mało skomplikowanego;)
OdpowiedzUsuńwiadomo;-) przecież przeciwieństwa się przyciągają;-);-);_0
OdpowiedzUsuńJazz ... Właśnie!!!! Tyle, że ja mam słabość do drani:D
OdpowiedzUsuńZdecydowana większość facetów nie jest zaprogramowana na pamiętanie o urodzinach, imieninach i innych.
OdpowiedzUsuńJa się do tego nie przyzwyczaiłam, zmieniłam na lepszy model z wbudowana funkcją dodatkową - działa poprawnie, jeszcze nie zdarzyło mu się zapomnieć :)
Gosia ... niech działa w sprawności jak najdłużej! ale... (zawsze jakieś ale;) mam nadzieję że amnezja datowa nie była jedynym powodem wymiany na lepszy model:)
OdpowiedzUsuńRany! Czy to tak trudno przypomnieć? Ja bym powiedział gdyby zapomniała. Tylko że ona, kurka wodna, nie zapomina:D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Artek, oczywiście , że nie trudno. Tylko jakoś tak niezręcznie może?
OdpowiedzUsuńW każdym razie gratuluję! Medal za odwagę! Pierwszy męski głos w dyskusji:D
Oj niełatwo :)) Ja teżp regularnie zapominam o wszytskich właściwie urodzinach, imieninach i takich tam. Ale śpię spokojnie, bo mama zawsze dzwoni do mnie i przypomina. O sobie i o mnie również :)
OdpowiedzUsuńMagenta ... Czasprzypominacz by się zdał:D
OdpowiedzUsuńCoraz lepeij Ci te "opowieści o Nadwornym " wychodza:D
OdpowiedzUsuńNo to Pan zapominalski będzie miał atmosferę w domu - bezcenną. Już mu współczuję ;)))
OdpowiedzUsuńZ. hmmm ... to może odpowiem tak : :)))))
OdpowiedzUsuńSebastian ... raczej cenną. Styczeń. Kwiaty drogie;D
:) tu się odbywa sąd - soft nad biednymi facetami:)))
OdpowiedzUsuńHolden ... Sąd? No co ty? Najwyżej małe ploteczki;D
OdpowiedzUsuń...ja przypominam w ostatniej chwili...bo głupio się łudzę,że jednak...........:)...
OdpowiedzUsuńPrzy takich mężach to kobiety muszą być dyplomatkami :)
OdpowiedzUsuńW moim telefonie komórkowym mam zapisane wszystkie urodziny wszystkich przyjaciół czyli również całą rodzinę. Esemesuje i dzwonie z uporem maniaka rok w rok mając cichą nadzieję, że działa to w obie strony. Niestety nie działa. Ale się nie poddaję, esemesuje i dzwonię, co mi tam, taki już jestem. Ale pewnie wyjdzie na to, że się chwalę. pozdrawiam wszystkich solenizantów i przyszłych również. Może niebawem któregoś dopisze do listy.
OdpowiedzUsuńBareya - facet marzenie :)
OdpowiedzUsuńMargo: dawaj datę urodzin i numer komóry.
OdpowiedzUsuńMajaK ... dobrze, że przypominasz:)Widocznie ten typ tak ma. dziwne jednak, że nie zapominają o tym ze się na ryby umówili;))))
OdpowiedzUsuńIw ... dyplomatka to taka teczuszka na dokumenty?? :D
Bareya ... Mam to samo. dzwonie i pisze do wszystkich. I nikogo nie wykreślam z listy znajomych, tylko dlatego, że "zapomniał"
Margo ... To bardzo niehigieniczne, wyjmować komuś z ust;D
Konstrukcja wstępna to ma jeszcze szanse na zmiany, finalna już nie bardzo :) takie tam przemyślenia modelu w wersji beta :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńa bo On pierwszy? ... i też nie ostatni ...
OdpowiedzUsuńNa wielu wielu forach widzę jedną prawidłowość. Nie mówię, że wszędzie. Kobiety w wyrafinowanych literacko zdaniach podrzędnie złożonych nacierają na facetów i mówią jak i źle i to samo czyni strona druga. Ja mówię do znudzenia jedno.
OdpowiedzUsuńW każdym związku ważne jest tylko jedno - nie patrzeć na siebie - bo można znaleźć zawsze "coś" tylko patrzeć w jednym kierunku. Ot co mam do powiedzenia. Wygrzebywać z zakamarków dobre rzeczy niż łyżeczką powolutku chłeptać czyjeś wady.
....ostatnie zdanie cudne!!!!!!!!!!...Bareya jesteś mądrym człowiekiem.....
OdpowiedzUsuńCzarny Ptak... Modelu...nie zmieniaj się! Lubię cię takiego jakim jesteś:)Nawet jak wrzeszczysz i mnie krytykujesz :D
OdpowiedzUsuńMoni ... no nie pierwszy i nie ostatni... ale taka wada to do przeżycia jest :D
OdpowiedzUsuńBareya ... inną prawidłowością jest że jak świat światem ludzie się krytykują. W mniej lub bardziej zakamuflowany sposób. Co wcale nie zmienia faktu, że się nie lubią...
OdpowiedzUsuńGeneralnie wole karmić się cudzymi zaletami niż krztusić wadami... i dlatego nie mogę nie zgodzić się z Mają... Jesteś mądrym człowiekiem :))))
Bareya, no nie, ze mną to tak nie ma, bach i już numer tel... za rączkę do kina, na spacer, poleżeć na trawie w gwiazdy i takie tam... no!
OdpowiedzUsuńA data urodzenia, matko z córką... jestem wagą pod wpływem skorpiona i tyle w tej kwestii, ot co! :PP
Nivejka - a czyli ryzykuję?! :)))
MajaK: Dziejuje za dobre słowo. Ale nich mnie kurwa szlak trafi jak sobie nawzajem zycie potrafimy komplikować.
OdpowiedzUsuńZnajoma z pracy opowiadała mi jak się do męża tydzień nie odzywała bo nie mogli się dogadać w kwestii koloru ścian w pokoju.
Powiem tak. Boooooożeeee drogiii. Amen
heheh...
OdpowiedzUsuńpod tym względem jestem chyba facetem, bo też wiecznie zapominam o imieninach i urodzinach ukochanego. ale nie mam pozaznaczanych w kalendarzu, to dlatego ;-) za to później próbuję nadrobić nietakt i jemu to się bardzo podoba :-))
Przepraszam wszystkie damy za moje bluzgi ale zawsze mi sie jakoś tak wymsknie spod kontroli.
OdpowiedzUsuń