Łańcuszek :)
Czytanie jest nałogiem. Nabytym i wyuczonym. Nałogiem, którego nie mam zamiaru się pozbywać . Bo go lubię;)
To wcale nie było tak, że od zawsze, że z mlekiem matki i tak dalej. Po prostu kiedyś tam wpadła mi w ręce pewna książka. Mała, niepozorna, z czarno białymi ilustracjami. Miałam wtedy 8 lat. I zakochałam się w Lisie, w Lasse, w Bosse, w Annie, w Brttcie i w Olle...
We wszystkich mieszkańcach Bullerbyn.
Tak to się zaczęło...
Dzięki Astrid;)
Mała Mi "wrobiła" mnie w łańcuszek blogowy. Zadała pytania no to odpowiadam...;)
Mam. Nie jedną. Bo jak wejdę w ten zaczarowany świat literek, w te historie zagmatwane, losy poplątane, to na prawdę ciężko mi się oderwać. I wrócić do rzeczywistości. Przypaliłam niejeden garnek, niejedną noc zarwałam, a raz... oblałam egzamin. Ale jeśli mam wybrać jeden tytuł... to niech to będzie "Poczwarka" Doroty Terakowskiej. Czytałam, wściekałam się, dziwiłam i płakałam. Wszystko razem z bohaterami. A potem, o czwartej nad ranem bezgłośnie wyłam nad łóżeczkiem mojej rocznej wtedy córeczki....
Książka była niepozorna, formatu nazwijmy to kieszonkowego. Objętość też nie koniecznie imponująca - ok 60 stron.
Tytuł: Wszystko to co mężczyźnie wiedzą o kobietach
Autor: Alan Francis
W środku cała wiedza facetów o kobietach oparta na wieloletnich badaniach amerykańskich naukowców... Czyli... A co ja będę pisać zobaczcie sami :)
A tak poważnie to zdecydowanie "Flesz" Hanny Samson. Może nie dorosłam. Może moja percepcja nie ogarnia głębi...
Niby wszystko jest; i humor i groteska i w prześmiewczy sposób potraktowana nasza mentalność babska... Ale jak dla mnie, to trochę tego za dużo. Za monotonnie. Za bardzo jednolicie. "Ochy" i "achy" roztaczane nad tą pozycją są moim zdaniem nieco przesadzone. Pani Samson popełniła w swoim życiu lepsze dzieła.
Pytania?
No dobra...
2. Kiedyś mówiło się na to "smykanie", a tak naprawdę, chodzi o najnormalniejszą w świecie kradzież (niby to samo, ale jak brzmi!) Dla jakiej książki jesteś gotów/owa wejść w konflikt z prawem? I smyknać ją?
3. Zawsze chciałam być Wokulskim. Bo? Bo tak! Podobał mi się. Taki romantyczny, rozważny niekoniecznie, o urodzie delikatnie mówiąc niebanalnej... Jeśli mógłbyś/mogłabyś wybierać to, kto by był takim bohaterem? Tylko nie mówcie że Murzynkiem Bambo, bo nie uwierzę;)
Sorry ale muszę kogoś wrobić. Wrabiam : A-kularnicę, Nikę, Jaskiniową Magentę oraz Zmorkiego (pewnie mnie zabije...)
To wcale nie było tak, że od zawsze, że z mlekiem matki i tak dalej. Po prostu kiedyś tam wpadła mi w ręce pewna książka. Mała, niepozorna, z czarno białymi ilustracjami. Miałam wtedy 8 lat. I zakochałam się w Lisie, w Lasse, w Bosse, w Annie, w Brttcie i w Olle...
We wszystkich mieszkańcach Bullerbyn.
Tak to się zaczęło...
Dzięki Astrid;)
Mała Mi "wrobiła" mnie w łańcuszek blogowy. Zadała pytania no to odpowiadam...;)
1. Czy macie książkę, przez którą choć raz zapomniałyście o świecie? Np wysiąść na odpowiednim przystanku?
Mam. Nie jedną. Bo jak wejdę w ten zaczarowany świat literek, w te historie zagmatwane, losy poplątane, to na prawdę ciężko mi się oderwać. I wrócić do rzeczywistości. Przypaliłam niejeden garnek, niejedną noc zarwałam, a raz... oblałam egzamin. Ale jeśli mam wybrać jeden tytuł... to niech to będzie "Poczwarka" Doroty Terakowskiej. Czytałam, wściekałam się, dziwiłam i płakałam. Wszystko razem z bohaterami. A potem, o czwartej nad ranem bezgłośnie wyłam nad łóżeczkiem mojej rocznej wtedy córeczki....
2. Czy marzyliście kiedyś o napisaniu książki? Jeśli tak, to jaka by to była książka?
Marzenia ... piękna rzecz. Ale jeśli już to o życiu i dla ludzi;)
Marzenia ... piękna rzecz. Ale jeśli już to o życiu i dla ludzi;)
3. Książka, która Was zawiodła? Nudą, pustką... czymkolwiek?
Hmmm... było kilka. Pustką to mnie jedna nawet rozbawiła. Książka była niepozorna, formatu nazwijmy to kieszonkowego. Objętość też nie koniecznie imponująca - ok 60 stron.
Tytuł: Wszystko to co mężczyźnie wiedzą o kobietach
Autor: Alan Francis
W środku cała wiedza facetów o kobietach oparta na wieloletnich badaniach amerykańskich naukowców... Czyli... A co ja będę pisać zobaczcie sami :)
A tak poważnie to zdecydowanie "Flesz" Hanny Samson. Może nie dorosłam. Może moja percepcja nie ogarnia głębi...
Niby wszystko jest; i humor i groteska i w prześmiewczy sposób potraktowana nasza mentalność babska... Ale jak dla mnie, to trochę tego za dużo. Za monotonnie. Za bardzo jednolicie. "Ochy" i "achy" roztaczane nad tą pozycją są moim zdaniem nieco przesadzone. Pani Samson popełniła w swoim życiu lepsze dzieła.
Pytania?
No dobra...
1. Książka książce nie równa. Jedną się czyta raz , a do innych się wraca. Do jakiej wracasz?
3. Zawsze chciałam być Wokulskim. Bo? Bo tak! Podobał mi się. Taki romantyczny, rozważny niekoniecznie, o urodzie delikatnie mówiąc niebanalnej... Jeśli mógłbyś/mogłabyś wybierać to, kto by był takim bohaterem? Tylko nie mówcie że Murzynkiem Bambo, bo nie uwierzę;)
Sorry ale muszę kogoś wrobić. Wrabiam : A-kularnicę, Nikę, Jaskiniową Magentę oraz Zmorkiego (pewnie mnie zabije...)
Chciałabym być bohaterką książki, murzynką z blond warkoczykach, uwierz i napisz!
OdpowiedzUsuńTo tak na marginesie :D i nie muszę być grzeczna, serio, czorty do mnie pasują... a moją bohaterką jest nieustająco Artemisja... ano, taka dygresja, do tego się sama wytypowałam :)
Nie wiem co to dobra czy zła książka. Nie wiem co to babska czy chłopska książka, chyba, że pryskające penisy i latające waginy maja coś z tym wspólnego.
OdpowiedzUsuńJa uwielbiam w nadmiarze film Smażone Zielone Pomidory (średnio raz w roku oglądam), Stalowe Magnolie czy How to Make an American Quilt z Winoną Ryder - aż strach się przyznawać. pozdrawiam
Hej - ta książka wcale nie taka mała była. Ja pamiętam, że większość dzieci płakała, że im każą taką grubaskę czytać:) Mowa o Dzieciach z Bullerbyn (ja czytuję do dziś).
OdpowiedzUsuńO dzięki Ci zołzo żeś mnie zmusiła do uruchomienia szarych komórek z samego rana. Już ja Ci obmyślę zemstę:)czekaj Ty i drżyj... buziak:)
OdpowiedzUsuńDzieci z Bullerbyn i ogólnie filmy - bajki skandynawskie są dla mnie pełne jakiegoś magicznego uroku. przez całe liceum i studia marzyłam o mieszkaniu w Szwecji... książki to potężny kawałek mojego życia.
OdpowiedzUsuńJa niestety jestem upośledzona jeśli chodzi o ta dziedzinę życia. Zachorowałam na czytanie dopiero jakiś czas temu.
OdpowiedzUsuńNa razie rozkochuje się w Coelho i R.Evans.
A z dzieciństwa - Karolcia i jej zaczarowany koralik i ołówek - w podstawówce byłam jej fanką :) To chyba jedyne książki które przeczytałam tam i z powrotem po kilka razy
No toś mnie wrobiła, wiedząc, Zołzo jedna, jak nie cierpię łańcuszków....idę se coś inteligentnego wymyślić, o!!!
OdpowiedzUsuńWitam Zołzo :)
OdpowiedzUsuńNawet nie wiem czy już wcześniej sie meldowałam i witałam tu u Ciebie, jedno jest pewne! Od jakiegoś czasu przychodzę tu regularnie, najczęściej będąc w pracy i czytam. Zmusiłaś mnie już do łez, do rechotania i do myślenia. Jakoś tak dobrze tu u Ciebie.
Wracając do książkowego tematu. To podobno czytałam mając 4 lata. Odkąd pamiętam zawsze uciekałam w książki. W szkole czytałam pod ławką. Kiedyś, chyba na matematyce, nauczyciel wyszarpał mi spod ławki "Lalkę" i stwierdził, że ratunku dla mnie nie ma skoro ja lekture bez przymusu czytam.
Nad "Poczwarką" to i ja włosy prawie darłam. Mało lat miałam jak ją czytałam i już nie wróciłam do niej. Może czas nadszedł.
Moją pozycją do której wracałam wielokrotnie, była "Pestka" Kowalskiej.
"Spóźnieni kochankowie" Whartona, "Jeżycjada" z lat małoletnich nadal wraca do mnie. I wiele, wiele innych.
Są książki do których nie wracam, czekam na odpoczynek od nich, może wrócę a może nie, pamiętam jednak o nich. Są też takie o których natychmiast zapominam.
Najczęściej jednak serce mnie boli gdy lektura się kończy i czas rozstać się z bohaterami. Przeciągam wtedy jak mogę, doszukuję się czegoś w internecie, recenzji, dyskusji ... by jeszcze trochę pobyć w tym konkretnym świecie.
Mieszkam za granicą i rzadko udaje mi się dostać w bibliotece to co bym chciała. Najczęściej czytam jak leci i co mają.
z grzecznym dygnięciem
miauka
:)
OdpowiedzUsuńdziękuję za udział w zabawie :)
Lubie czytać i nie urodziłam się z tym.Jednak mam duze "tyły".Fajnie,że są jeszcze ludzie co lubią książki.
OdpowiedzUsuńfajna zabawa:) czytam z zainteresowaniem!
OdpowiedzUsuń..też czytam....:)...
OdpowiedzUsuńSerdeczności dla wszystkich czytających...
OdpowiedzUsuńWbrew pozorom i statystykom trochę nas jest;)
Był taki jeden rok, a może dwa juz nie pamiętam, że przeczytalam około 100 książek, w stosunku do średniej krajowej to 50 na rok to też dużo, teraz czytam znacznie mniej tak z 1-2 na miesiąc, więcej czasopism głownie Bluszcz od deski do deski.Dzieci z Bullerbyn to też moja ulubiona książka i chociaż ta prawdziwa moja gdzieś się zapodziała zdobyłam "nową" równie starą jak ta którą miałam kiedyś. Druga moja ulubiona z dziecństwa to Ania z Zielonego wzgórza.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie