Faceci są straszni cz.2
Viktoria przez v westchnęła nieco teatralnie, głęboko odetchnęła i z zapasem powietrza w bujnej piersi rozpoczęła opowieść.
- Zaczęło się dzień po tym jak odebrałam z urzędu prawo jazdy. Dasz wiarę, że panienka z biura miała czarne rajstopy do białych butów? I to w taki upał! I żeby nie było, egzaminy zdałam już za drugim razem - pochwaliła się - A wiesz dlaczego? Nie wiesz? To ja ci powiem, dlatego, że egzaminowała mnie kobieta. Baba! Rozumiesz? Bo faceci to wiadomo, są straszni. No i jak dostałam już to prawko to jakiś diabeł (też kurna facet) podkusił mnie żeby się pochwalić. Poleciałam jak ta głupia do wujka. To brat mojej matki, kasiaty facet. Popatrzył, podumał i zniknął gdzieś. Wrócił po godzinie, no może po dwóch, nie pamiętam, zresztą to mało ważne. A zadowolony był jak prosię w deszcz.
- Viki, samochód ci kupiłem - powiedział z dumą i chyba oczekiwał wdzięczności. No to go cmoknęłam w polika.. Fuj - panna przez v pisana wzdrygnęła się na samo wspomnienie.
Samochód był taki sobie. Najfajniejsze że to był kabriolet. Lubię takie.Zwłaszcza jak jest gorąco.
- No to przejedź się - powiedział i pomachał mi przed nosem kluczykami. Jak myślał że się spietram to się mylił. Wsiadłam i pojechałam. A co?! Słuchasz mnie? - zainteresowała się nagle.
- Słucham, słucham - barmanka Anka niemrawo przytaknęła żałując jednocześnie że dała się wrobić w te zwierzenia szalonej małolaty. Ta opowieść wydawała się nie mieć końca. Niemniej przy niemal pustym barze, każdy klient był na wagę kilku złotych. Upał upałem, święty spokój spokojem, a czynsz za tę spelunę płacić trzeba. I to niemały.
- A bo nic nie mówisz - panna pociągnęła solidnego łyka i kontynuowała opowieść - No to tak jak powiedziałam, siadłam i pojechałam. A wcześniej to on , wujek znaczy, powiedział jeszcze, że w razie jakby co, to mam się na niego powołać. I on załatwi wszystko.
No normalnie chciałam się popukać w czoło. Że niby zgłupiał na stare lata. Bo co niby ma się stać? Pojechałam jak stałam. W lekkiej i mocno przewiewnej bluzce.To znaczy chciała, ale ciotka wyleciała z wrzaskiem że się przeziębię, że koniecznie mam założyć kurtkę i takie tam. Rzuciłam ją na tylne siedzenie i tyle mnie widzieli. Zwiałam żeby im nie przyszło do głowy jechać ze mną. Wyobrażasz sobie taki obciach?
- Nie - Anka pokręciła głowa sadząc że tego właśnie jej rozmówczyni oczekuje.
- No właśnie! No i rozumiesz, jadę sobie jadę, chłopy się na mnie wszystkie bez wyjątku gapią jak sroki jakieś. A najśmieszniejsze to było jak im te lalunie co siedziały obok chciały oczy zasłaniać. Czujesz to!? Na drodze! Chłop prowadzi, a te mu oczy, sruuu zasłaniają. Idiotki. Od razu widać że nie wiedzą co to znaczy prowadzić. No i co takiego, że sobie popatrzy? - Viktoria vel Viki dumnie wypięła biust. Rozmiar na oko c - W końcu jest na co. Prawda?
- No raczej - barmanka przytaknęła sennie. Jej klientka nie wyglądała na taką co to sroce z pod ogona wypadła. Wręcz przeciwnie. Dziewczę było śliczne, zgrabne i świadome posiadania wszystkich swoich fizycznych walorów, które zresztą nad wyraz chętnie eksponowała. To był typ kobiety która nawet w orku po kartoflach wygląda ponętnie. Panna przez v Viktoria ubrana była teoretycznie skromnie. Bo czego można chcieć od długiej ciemnej spódnicy i białej bluzki? Inna sprawa, że spódnica seksownie opinająca biodra przy byle ruchu odsłaniała cudownie długie, opalone nogi, a pozornie skromna biała bluzka prześwitywała w miejscach strategicznych. Od razu było widać, że jej właścicielka nie lubi krepować się jakimiś stanikami.
- Właśnie! Wiedziałam że mnie zrozumiesz - Viki z zażenowaniem popatrzyła na pustą szklankę. Zanim złożyła kolejne zamówienie przeliczyła w myślach gotówkę. Bilans najwyraźniej wypadł korzystnie.
- Jeszcze jednego. Poproszę - powiedziała i z wdziękiem zeskoczyła z wysokiego stołka. Bezradność widoczna w oczach w połączeniu z lekko rozchylonymi wargami była doskonale zagrana. Anka zastanawiała się właśnie czy poczekać, aż zapyta czy "ulec" czarowi. Małej widocznie coś się poderdało. Na nią babskie sztuczki nie działały. Znała je zresztą na pamięć i wciąż nie mogła wyjść z podziwu, że faceci się na to nabierają. Poza a'la "taka mala" sprawdza a się zawsze. No prawie zawsze. Czasami jednak faceci wykazywali zdolność myślenia mózgiem.
- Pierwsze drzwi na prawo - zlitowała się nieznacznym ruchem głowy wskazując kierunek i zabrała się za mieszanie kolejnego drinka. Staranne odmierzanie właściwych dawek, tak żeby gramatura się zgadzała, miała we krwi. Nikt nie mógł jej zarzucić oszustwa. Zastanawiała się co prawda nad dodaniem mniejszej ilości alkoholu, ale zrezygnowała. Pomysł może nie był zły, bo mała się ubzdryngoli, ale z drugiej strony była pełnoletnia i wiedziała co robi. A przynajmniej powinna wiedzieć.
Źródło zdjęcia
- Zaczęło się dzień po tym jak odebrałam z urzędu prawo jazdy. Dasz wiarę, że panienka z biura miała czarne rajstopy do białych butów? I to w taki upał! I żeby nie było, egzaminy zdałam już za drugim razem - pochwaliła się - A wiesz dlaczego? Nie wiesz? To ja ci powiem, dlatego, że egzaminowała mnie kobieta. Baba! Rozumiesz? Bo faceci to wiadomo, są straszni. No i jak dostałam już to prawko to jakiś diabeł (też kurna facet) podkusił mnie żeby się pochwalić. Poleciałam jak ta głupia do wujka. To brat mojej matki, kasiaty facet. Popatrzył, podumał i zniknął gdzieś. Wrócił po godzinie, no może po dwóch, nie pamiętam, zresztą to mało ważne. A zadowolony był jak prosię w deszcz.
- Viki, samochód ci kupiłem - powiedział z dumą i chyba oczekiwał wdzięczności. No to go cmoknęłam w polika.. Fuj - panna przez v pisana wzdrygnęła się na samo wspomnienie.
Samochód był taki sobie. Najfajniejsze że to był kabriolet. Lubię takie.Zwłaszcza jak jest gorąco.
- No to przejedź się - powiedział i pomachał mi przed nosem kluczykami. Jak myślał że się spietram to się mylił. Wsiadłam i pojechałam. A co?! Słuchasz mnie? - zainteresowała się nagle.
- Słucham, słucham - barmanka Anka niemrawo przytaknęła żałując jednocześnie że dała się wrobić w te zwierzenia szalonej małolaty. Ta opowieść wydawała się nie mieć końca. Niemniej przy niemal pustym barze, każdy klient był na wagę kilku złotych. Upał upałem, święty spokój spokojem, a czynsz za tę spelunę płacić trzeba. I to niemały.
- A bo nic nie mówisz - panna pociągnęła solidnego łyka i kontynuowała opowieść - No to tak jak powiedziałam, siadłam i pojechałam. A wcześniej to on , wujek znaczy, powiedział jeszcze, że w razie jakby co, to mam się na niego powołać. I on załatwi wszystko.
No normalnie chciałam się popukać w czoło. Że niby zgłupiał na stare lata. Bo co niby ma się stać? Pojechałam jak stałam. W lekkiej i mocno przewiewnej bluzce.To znaczy chciała, ale ciotka wyleciała z wrzaskiem że się przeziębię, że koniecznie mam założyć kurtkę i takie tam. Rzuciłam ją na tylne siedzenie i tyle mnie widzieli. Zwiałam żeby im nie przyszło do głowy jechać ze mną. Wyobrażasz sobie taki obciach?
- Nie - Anka pokręciła głowa sadząc że tego właśnie jej rozmówczyni oczekuje.
- No właśnie! No i rozumiesz, jadę sobie jadę, chłopy się na mnie wszystkie bez wyjątku gapią jak sroki jakieś. A najśmieszniejsze to było jak im te lalunie co siedziały obok chciały oczy zasłaniać. Czujesz to!? Na drodze! Chłop prowadzi, a te mu oczy, sruuu zasłaniają. Idiotki. Od razu widać że nie wiedzą co to znaczy prowadzić. No i co takiego, że sobie popatrzy? - Viktoria vel Viki dumnie wypięła biust. Rozmiar na oko c - W końcu jest na co. Prawda?
- No raczej - barmanka przytaknęła sennie. Jej klientka nie wyglądała na taką co to sroce z pod ogona wypadła. Wręcz przeciwnie. Dziewczę było śliczne, zgrabne i świadome posiadania wszystkich swoich fizycznych walorów, które zresztą nad wyraz chętnie eksponowała. To był typ kobiety która nawet w orku po kartoflach wygląda ponętnie. Panna przez v Viktoria ubrana była teoretycznie skromnie. Bo czego można chcieć od długiej ciemnej spódnicy i białej bluzki? Inna sprawa, że spódnica seksownie opinająca biodra przy byle ruchu odsłaniała cudownie długie, opalone nogi, a pozornie skromna biała bluzka prześwitywała w miejscach strategicznych. Od razu było widać, że jej właścicielka nie lubi krepować się jakimiś stanikami.
- Właśnie! Wiedziałam że mnie zrozumiesz - Viki z zażenowaniem popatrzyła na pustą szklankę. Zanim złożyła kolejne zamówienie przeliczyła w myślach gotówkę. Bilans najwyraźniej wypadł korzystnie.
- Jeszcze jednego. Poproszę - powiedziała i z wdziękiem zeskoczyła z wysokiego stołka. Bezradność widoczna w oczach w połączeniu z lekko rozchylonymi wargami była doskonale zagrana. Anka zastanawiała się właśnie czy poczekać, aż zapyta czy "ulec" czarowi. Małej widocznie coś się poderdało. Na nią babskie sztuczki nie działały. Znała je zresztą na pamięć i wciąż nie mogła wyjść z podziwu, że faceci się na to nabierają. Poza a'la "taka mala" sprawdza a się zawsze. No prawie zawsze. Czasami jednak faceci wykazywali zdolność myślenia mózgiem.
- Pierwsze drzwi na prawo - zlitowała się nieznacznym ruchem głowy wskazując kierunek i zabrała się za mieszanie kolejnego drinka. Staranne odmierzanie właściwych dawek, tak żeby gramatura się zgadzała, miała we krwi. Nikt nie mógł jej zarzucić oszustwa. Zastanawiała się co prawda nad dodaniem mniejszej ilości alkoholu, ale zrezygnowała. Pomysł może nie był zły, bo mała się ubzdryngoli, ale z drugiej strony była pełnoletnia i wiedziała co robi. A przynajmniej powinna wiedzieć.
CeDeeN...
Źródło zdjęcia
Viki przestaje mi się podobać, zaczynam cieplej spogladać na barmankę.
OdpowiedzUsuńZnałam dawno temu w liceum, taka a'la Viki i delikatnie mówiąc, nie przepadałam zań.
barmanka wciąż mi się podoba i nie mogę się doczekać co dalej?!
OdpowiedzUsuńCoraz więcej sympatii odczuwam dla barmanki Anki :)
OdpowiedzUsuńja też za barmanką zaczynam obstawać :)
OdpowiedzUsuńznaczy ta cycata chciała siku bo za dużo wypiła?
OdpowiedzUsuńMagda...
OdpowiedzUsuńDaj jej szanse. Młode toto jeszcze;)
OLQA...
OdpowiedzUsuńDalej się pisze;)
No i mam dylemat, bo Viki nie nosi staników ;)
OdpowiedzUsuńNo dobra, poczekam do końca, nic nie obstawiam.
Iw...
OdpowiedzUsuńGdyby nie jeden szczegół polubiłbym ją jeszcze bardziej;)
Ivon...
OdpowiedzUsuńNie wszystko białe co białe;)
Ziemianin...
OdpowiedzUsuńNo miedzy innymi. Nie mówiła. Niemniej w toalecie można jeszcze przypudrować nosek, albo podrapać się po plecach;)
Voluś...
OdpowiedzUsuńTaaaaaaa... to spory walor. I od razu można nabrać sympatii;)
A taki wuj, co to pstryk! i kabrioletem szasta za jeden wymuszony cmok? Oj, nie podoba mi się!
OdpowiedzUsuńPamiętaj tylko pozamykaj wszystkie wątki żebym znowu nie musiał przemęczać swojej makówki :)))Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńa ja jestem ciekawa o co chodzi z tymi okropnymi facetami:)
OdpowiedzUsuństrasznymi nawet:)
OdpowiedzUsuńCzekam...;)
OdpowiedzUsuńNo, no... ciekawam. Bardzo. Mam tylko nadzieję, że upojona Viki nie wsiądzie za kierownicę. ;-)
OdpowiedzUsuńZgaga...
OdpowiedzUsuńNo może niewinnie? Może wystarczyło jakby dygnęła grzecznie;)
Czarny...
OdpowiedzUsuńNo na szczęście teraz jest tylko jeden... do zamknięcia;)
Emocje...
OdpowiedzUsuńCiekawość? To lubię:)
Stardust...
OdpowiedzUsuńPiszę;D
Jolu...
OdpowiedzUsuńNo nie. I całe szczęście!;)
niewazne co bedzie, te cytrynie cycki sa takie cudne, takie cudne...
OdpowiedzUsuńZ powodu zaległości wchłonęła dwie części na raz, i powiem, że troszkę tak maławato ;] Dłuższe kawałki pisz :P:) I bardzo podobają mi się cytrynki ( tylko bez podtekstów ;])
OdpowiedzUsuńhehhe moja 6-letnia bratanica odpytuje mnie za każdym razem: "ciocia, a dzisiaj masz stanik?"
OdpowiedzUsuńBeata...
OdpowiedzUsuńTez mi się te zdjęcia podobały;)
W drodze...To już jak przejdę na emeryturę. Póki co czasu brak;)
OdpowiedzUsuńEulalia...
OdpowiedzUsuńW gruncie rzeczy to... ja tez wole bez;)