Posty

Szczęśliwej drogi

Obraz
Do sklepu wpadłam w ostatniej chwili. Niemalże. Zaraz za mną, ochroniarz zamknął przed nosem drzwi miejscowemu kloszardowi. Szybka rundka miedzy regałami. Bez większego zastanawiania się wrzucałam do kosza niezbędną do funkcjonowania rodziny paszę właściwą. Tej niewłaściwej też trochę. Ostatecznie nie samą krakowską suchą człowiek żyje. Odrobina luksusu w postaci batonika Kinder Bueno też konieczna. Przy kasie kolejka na dwa magazynki. Smętna pani z nastroszoną fryzurą siedząca przy leniwie poruszającej się taśmie patrzyła na mnie z wyraźną wrogością. Gdyby wzrok mógł zabijać, albo chociaż ranić niemal śmiertelnie, leżałabym sobie na podeptanej tysiącami ubłoconych butów podłodze i nuciła "U drzwi twoich stoję panie...". Przekomarzałyśmy się wzrokiem. Ona - kasjerka na mnie karcąco, ja na nią przepraszająco. No bo co ja temu winna, że jakieś durnowate rady szkoleniowe ślimaczą się jak działania sejmowych komisji śledczych? A ona? Też nie winna. Ona po prostu po kilkunastu god...

Po imprezowo...

Obraz
Była sobie raz imprezka. Była i się skończyła.Niestety nic, co fajne, dobre i Johny Walkerem podlane nie trwa wiecznie. Kiedyś trzeba wrócić do rzeczywistości, umyć szkło, wyrzucić puste butelki i pozacierać ślady na powierzchniach płaskich. Oraz się wyspać. I o to spanie się rozchodzi… Właśnie miałam spełnić groźby i uderzyć w kimonko, kiedy zupełnie znienacka, bez ostrzeżenia wparowała jedna z uczestniczek biesiady… - Jakie spać? Pogięło cię? - No. Zgina mnie. W kierunku łóżka. - Łeee. Zdążysz. A poza tym, sama spać? Bez sensu. - Z kimś tym bardziej – mruknęłam - Fakt, ale póki co towarzystwo ci nie grozi. Żmija! I gadaj tu z taką? No nie przetłumaczysz. Tym bardziej, że już się rozgościła i myszkowała po kuchni w poszukiwaniu czegoś mokrego. - Zdjęcia przyniosłam – powiedziała i rzuciła we mnie płytką CD. No i się zaczęło. Oglądamy. Nic nie zapowiadało katastrofy, bo zdjęcia fajne, uchachane, miejscami dla dorosłych, ale co to kogo… - Ty zobacz… - powiedziała cichutko. Minę to przy ...

Blondynka

Obraz
Ella, w wersji pospolitej, po prostu Elka poczuła wiosnę. I ją wdycha pełną, ledwie zakrytą piersią. - Kobieto! Chcesz się przeziębić? - zawyłam teatralnie na widok dekoltu niepozostawiającego złudzeń, że reszta jest równie ponętna. - Phi - phikneła potrząsając grzywą. Rozsiadła się i z wdziękiem założyła nogę na nogę, prezentując przy tym eleganckie szpileczki w kolorze strażackiej czerwieni. - Nie phikaj mi tu, tylko bądź tak miła i zakryj nieco te wdzięki - rzuciłam jej babciny szal, którym z łaski na uciechę okręciła się, maskując nieco ponętności. - Szkoda ci? - zapytała patrząc pogardliwie - Że nie możesz nosić takich dekoltów? - Może ociupinkę. Ale spokojnie, dam sobie z tym radę. A na wypadek, gdyby umknęło to twojej uwadze to jesteśmy w placówce, bądź co bądź, oświatowej - odpowiedziałam na zaczepkę i nic nie mogąc poradzić na to że mnie natura znacznie mniej hojnie wyposażyła, poszłam sobie w regały. Porządki robić. A szanowna Elka, jak będzie miała ochotę to sama powie...

Leniwa...

... niedziela w aucie;)

Słońce

Obraz
Jedno nieprzemyślane do końca słowo wypowiedziane w urzędzie stanu cywilnego i już człowiek uwiązany na smyczy. Inne, niechcący wymruczane przez sen i już jesteś po rozwodzie... - Tylko nie po oczach! Tylko nie po oczach! - zamruczałam przez sen. - Co? Śni ci się? - zapytał Książę Małżonek, wyrywając mnie tym samym z objęć Morfeusza. - No - mruknęłam, po czym otworzyłam oczy i wrzasnęłam - Nie! - No to tak czy nie? - Nie! Myślałam że tak, ale jednak nie. Bo mnie coś po oczach świeciło i myślałam że mnie przesłuchują i już się miałam przyznać, kiedy się okazało że to nie sen. - A co? - - Słońce! Matołku! Sieci prosto w py... w twarz znaczy! - odkrzyknęłam wesolutko i raźniej niż zazwyczaj bryknęłam w stronę łazienki. Ostatecznie, to pierwszy taki słoneczny poranek o baaaaaaaardzo dawna. I w ogóle to życie jest piękne, tylko czasami deczko skomplikowane. "Miliony monet" w telefonie zabrzęczały dobre dwie godziny później. Jak już zdążyłam zapomnieć o śnie, świeceniu w oczy i ...

Modelka w podomce

Obraz
W godzinach wczesnoporannych, przed pierwszą kawą, każda szanująca się Zołza jest wyprana z poczucia humoru. Się szanuję i to bardzo, więc za ludową Korę ani nawet za Kubę, wyspę jak wulkan gorącą nie mogę pozwolić, żeby mnie ktoś rozśmieszył. No w każdym razie, dokładam starań... Ptaki za oknem rżały radosny hymn ku czci słońca wstającego, Zołza przeciągała się leniwie w pościeli w zielone orchidee w oczekiwaniu na pianie budzika, kiedy to zupełnie nagle i niespodziewanie sąsiadka postanowiła obwieścić światu, że już wstała... I że ma potrzeby. Bynajmniej nie fizjologiczne. - Halooooooo! - wrzasnęła - Jest tam kto? - Jest - odwrzasnęłam - A gdzie niby ma być o tej porze? - A! Bo pukam i pukam i nic - powiedziała i wturlała się do środka. - Stało się coś? - zapytałam usiłując jednocześnie zlokalizować miejsce porzucenia paska od szlafroka. - Tak. Nie. To znaczy nie wiem - pani sąsiadka, wystrojona w wyjściowe dresy plątała się w zeznaniach. - Siadaj - rozkazałam - Ja idę do łazienki,...

Teścik

Obraz
Wiosna! Panie sierżancie! Wiosna dookoła. Na światło dzienne wypełzły wszelkie niedociągnięcia estetyczne, śmieci porzucone i psie kupy. Nic to jednak. Wystarczy okulary, różowe najlepiej, na nos założyć i świat pięknieje. W blasku soczewek. Jednego tylko nie rozumiem. Od czasów niepamiętnych, byłam przekonana, że wiosna powera życiowego dostarcza, a nie odbiera. A tym czasem słońce świeci prosto w oczy i nie chce się nic. No może tylko bladości wystawić na działanie ultrafioletowych. Dzieciaki w szkole niemrawe jak budzące się muchy. Snują się smętnie i mają za złe. Że szkoła, że klasówka, że przerwa za krótka, że do wakacji jeszcze tyleeeeeeee... A może i dłużej. Wszelkie próby rozruszania towarzystwa spalają na panewce. - Proszę panią... - Panią, młody człowieku, to ty możesz... - zaczęłam, a klasa dokończyła chórem - Poprosić do tańca! - A zwracasz się do pani! - dodałam i na poważnie zaczęłam kombinować czym zastąpić wyświechtane powiedzonko. - Proszę pani - klasowy odważniak, zw...