Posty

Męskie typy według Zołzy cz.2

Obraz
... i ostatnia. Miało być trzy, jest cztery. Wybaczycie? Nieśmiało zasugeruję, że jedynie słuszna odpowiedź powinna brzmieć - wybaczymy! ;) No to pora kończyć. Albowiem (!) zadawanie się z TYPAMI nie prowadzi do niczego dobrego. Typ 5. Przeciętniak. Dość przystojny, chociaż to akurat rzeczą gustu jest. Taki Pysio-Misio. Dzielny, okazały, trochęsięnawszystkimznający ale bez przesady. Ot wie, że śrubkę należy dokręcić, i nawet niby wie jak, ale … mimo wszystko woli robotę zlecić profesjonalnym rękom, które niejeden gwint już widziały. Przeciętniak ma zainteresowania głównie kanapowo-sportowe, dba o ognisko, również domowe i szerokim łukiem omija kłopoty wszelakie. Nie pije, nie bije i po prostu jest. Typ 6. Serialowa pierdoła, czyli Rysiek. Niegodny nazwiska Lubicz. Dba o wszystko i wszystkich. Szczególną troskę wykazuje o to żeby dzieci umyły rączki, a zupa była ciepła. Złota rączka, która w życiu codziennym to i owszem pomoże, ale ma tak nieskomplikowaną osobowość, że aż dziw bierze, ...

Męskie typy według Zołzy

Obraz
... czyli dokładka dla niezdecydowanych. Było sobie raz Zapotrzebowanie, na drugie mu dali Społeczne. A wybredne było! A upierdliwe! Przeróżni spece od reklamy, kształtowania wizerunku i innych takich starali się wmówić Zapotrzebowaniu co jest ładne, co modne i w co warto ząbki wbić. - Masz tu – mówili spece – Dwa typy. Wybieraj. A Zapotrzebowanie, nie. Okoniem staje. I wybrzydza. – A kuku! – krzyknęło nieco dziecinnie, wychylając się zza winkla – Taki wybór to żaden wybór. Tak to sobie można prezydenta wybierać. Albo przebój miesiąca! Zapotrzebowanie dwojga imion Społeczne, strzeliło delikatnego focha i drobnym kroczkiem poszło sobie. Niby obrażone, ale zerkało co raz czy coś się w sprawie jego veta przypieczętowanego tupnięciem nóżką dzieje… I tak, wychodząc naprzeciw społecznym potrzebom powstały kolejne typy. Żeby było w czym wybierać… Typ 1. Bardziej adekwatnie będzie nazwać go Typkiem. Spod ciemnej gwiazdy, bo piwo to on generalnie woli jasne, pełne, niepasteryzowane. Typek w szc...

Zaraz

Obraz
Zdarzyło się wczoraj. A nawet dzisiaj. Nałóg to zakorzeniona dysfunkcja sprawności woli przejawiająca się w chronicznym podejmowaniu szkodliwych dla organizmu decyzji, które są sprzeczne z przesłankami rozeznania intelektualnego. To nie ja … to elektroniczna siostra poczciwej encyklopedii, wikipedia, taka mądra od rana. W myśl tej definicji jestem nałogowcem. I przedawkowałam. Skutki przeholowania są widoczne gołym okiem. Trudno bowiem nie zauważyć sino-burych woreczków pod oczyma oraz malowniczo rozdartej raz po raz paszczy w celu ziewnięcia mało eleganckiego. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że jak mi ktoś przesyła książkę to nie mogę sobie ot tak iść spać. Mus jest czytać i przeczytać. Do końca. W mylnym błędzie byłby ten, kto uważa, że skoro mam wakacje to sobie pośpię, odeśpię i tym samym zlikwiduje nieestetyczne skutki uzależnienia. Oprócz wakacji mam albowiem jeszcze DZIECI. Sztuk dwa. Płci obojga. Pierwsza była Ona. Pewnie z racji starszeństwa. Skradała się jak różowa ...

Widziały gały

Obraz
Jeśli mężczyzna zapewnia, że zawsze marzył o inteligentnej, dobrej i wrażliwej partnerce, to znaczy, że uwielbia kobiety zgrabne, długonogie i z dużym biustem. Ot co.I nie ma się co obrażać, nabzdyczać czy strzelać focha. Taka już jest męska natura, która niczym wilka do lasu ciągnie go do aktualnego wzorca kobiecego ideału. Nie ma w tym nic dziwnego, ani zdrożnego. Normalka, która udowadnia, że obiegowa opinia, jakoby mężczyźni byli wzrokowcami nie jest wyssana z małego palca lewej ręki przywódczyni ruchów feministycznych. A my, kobiety, to niby lepsze? Zanim zaczniemy wytykać facetom ich estetyczne postrzeganie płci przeciwnej, popatrzmy na siebie. Wyobraźcie sobie, że stoi przed wami dwóch mężczyzn... Mężczyzna numer 1 Wysoki, atrakcyjny brunet. Niebieskie oczy i seksowny wykrój ust. Pod elegancką koszulą widać zarys mięśni. Wypisz wymaluj George Clooney albo Clark Gable czyli ciacho z kremem. I z wisienką. Mężczyzna numer 2. Niski, korpulentny, o małych zapadniętych oczkach. Cze...

McGyver według Mistrza

Obraz
Subject: Fwd: Bez zbędnych wstępów. I bez zakończenia. Date: Fri, 30 Jun 2010 20:20:42 +0200 From: Mistrz To: Grafomanka Tak… aż się mi rzewnie zrobiło… z sentymentem wspominam te słodkie czasy, początek lat 90. Czasy kiedy miałaś swoje ziemniaczane mityngi z Mistrzem Holoubkiem (Gołąbkiem), czasy, kiedy „Maluch było auto”, a w telewizji Richard Dean Anderson robił coś z niczego. Moja Muzo Najdroższa – widać jednak muzą jesteś, wlewasz w moje serce i w mój umysł ocean uczuć i wspomnień zgoła synestetycznych (a więc, według Kopalińskiego, działających na wyobraźnię niezwykłymi skojarzeniami wrażeń różnych zmysłów), poruszyłaś moją cyniczną i obojętną na wszystko co pospolite konstrukcję psychiczną. Bo wszak wtedy wszystko było tak cudownie pospolite – zbyt duże swetry i wybujała trwała ondulacja. Jak u Schulza, mistrza mojego kolejnego, wszystko wtedy miało skłonność do przerostu, wyradzania się jedno w drugie (zwłaszcza wzorców na powrót otwartego po ...

Koniec balu!

Obraz
Kiedy facet nagle i niespodziewanie zmienia się z milastego misia w niedźwiedzia ludożercę znaczy, że ktoś mu nadepnął na ambicję. No, skoro leżała porzucona pod łóżkiem, w pozie niedbałej, to nie ma się co dziwić, że się znalazł śmiałek i przez przypadek, a może chcący, nadepnął. Jego Nadworność raczył dać głos. Zaanonsował swoje przybycie za pomocą dobrodziejstwa cywilizacyjnego jakim niewątpliwie jest telefonia komórkowa. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że według posiadanych danych i serwisu informacyjnego Cylupa&company, niejaki Nadworny, poruszający się po drogach krajowych otuningowanym krwistoczerwonym autem, powinien był przebywać w dzikiej głuszy pod tytułem leśniczówka cioci Krysi (dalekiej kuzynki, drugiego męża rodzonej siostry szwagra stryjenki Heli). - A jakie to ma znaczenie skąd i dlaczego? Włączaj ekspres - Nadworny przerwał serię natrętnych pytań, zarządził i jak gdyby nigdy nic, dał na spocznij. Lipiec, pełnia sezonu. Znając realia, oraz stan ...

Dezynfekcja ...

Obraz
... czyli o stosowaniu się do zaleceń lekarskich. Dezynfekcja odwewnetrzna ma swoje dobre i złe strony. Zacznijmy od dobrej; zakażenie, z całą pewnością mi nie grozi! Zadbałam o to osobiście. Czynną pomoc przy realizacji "recepty" odegrał też Książę Małżonek oraz doktor nauk medycznych, Antonii Wtorek z małżonką. Wespół zespół, uchwałą większości głosów, by zarazek apetyt móc zmóc, podjęliśmy decyzję (jedynie słuszną), że do dezynfekcji najlepiej nadaje się whisky z odrdzewiaczem (proporcje stosowne do wagi i osobistych preferencji). Zdania nie zmieniliśmy do końca biesiady na cztery cycki i dwie łysiny postępujące. Stroną złą, a już na pewno posiadającą wiele negatywnych aspektów, profilaktyki odwewnetrznej, jest syndrom dnia poprzedniego, zwany w niektórych, bardziej ze zjawiskiem obeznanych kręgach - tupotem białych mew. Tupać to może niekoniecznie, ale jakiś krasnoludek wredny młoteczkiem pneumatycznym robi mi regularny otwór w głowie. Jeszcze go co prawda nie widać, al...